Sorry LeBron, KD ukradł ci ten mecz

Kevin Durant rzucił 36 punktów w swoim pierwszym występie w finałach NBA, a jego Oklahoma City Thunder zdominowali Miami Heat w drugiej połowie, wygrywając ostatecznie pierwsze spotkanie 105-94. Gościom kolejny raz zabrakło wsparcia LeBrona Jamesa w ostatniej kwarcie.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Miami Heat 0-1 29 25 19 21 94
Oklahoma City Thunder 1-0 22 25 27 31 105

Witam z kraju pochłoniętego doszczętnie w ostatnich dniach wydarzeniami EURO 2012. Jesteśmy jakimś minimalnym odsetkiem, który ma w głowie NBA i finały, które właśnie się rozpoczęły. W typowaniach przed rozpoczęciem ostatecznej rozgrywki, typowałem na mistrzów Heat, ale nie z racji kibicowania tej drużynie. Jestem fanem przede wszystkim dobrego basketu, i w pierwszym podejściu nie zawiodłem się. Życzyłem po cichu tego tytułu Heat, ponieważ wiem, w jaki sposób media rozprawią się po ewentualnej porażce z LeBronem Jamesem. Nagonka na jego osobę przekracza momentami zdrowy rozsądek, ale tym razem, wszystkie portale zajmujące się koszykówką będą miały pożywkę. LBJ raz jeszcze nie wytrzymał presji, nie był liderem zespołu w czwartej kwarcie i zupełnie usunął się w cień Kevina Duranta, który po prostu przejął ten mecz, jakby od niechcenia.

Heat prowadzili od pierwszej akcji w tym meczu. Podczas pierwszej połowy, momentami nawet różnicą 13 punktów. Nic to. Liczy się efekt końcowy, a cytując klasyka „nie ważne jak się zaczyna, a jak kończy”. To powiedzonko doskonale oddaje sytuację tego meczu. Thunder powoli zaczęli wracać do meczu w trzeciej kwarcie, żeby na 16 sekund przed jej końcem objąć pierwsze prowadzenie w meczu. Russell Westbrook agresywnie zaatakował kosz, trafił, a że dodatkowo był faulowany, trafił jeszcze rzut wolny i zrobiło się 74-73 dla OKC. Jak się okazało, Heat już więcej w tym spotkaniu nie wygrywali.

Decydujący i rozstrzygający o wyniku moment nastąpił właśnie na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, kiedy to Thunder nie pozwolili gościom zdobyć żadnego punktu z gry. Scott Brooks grał w tym momencie ciekawą piątką, z Derekiem Fisherem i Nickiem Collisonem,  a bez Jamesa Hardena. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Collison wykonał genialną pracę na atakowanej desce, notując aż 5 ofensywnych zbiórek z 10 w sumie. Po jednym z jego zbić pod koszem Heat w połowie decydującej kwarty, Kevin Durant trafił za trzy żeby w ciągu kolejnych dwóch minut dołożyć jeszcze cztery punkty z rzędu. Przewaga Thunder urosła wtedy do 8 punktów (91-83) na nieco ponad cztery minuty przed końcem meczu. LeBron James już wiedział, że jutrzejsze gazety nie będą pisały o nim w superlatywach.

LBJ trafił w decydującej kwarcie 2 z 6 rzutów z  gry, grając cały czas pod wielką presją Thabo Sefoloshy, który był cichym, a właściwie to nawet nie takim cichym bohaterem tego meczu w drugiej połowie. To, jakie ciśnienie wywierał na Jamesie, zasługuje na jakąś specjalną nagrodę. James zdobył 17 ze swoich 30 punktów, grając przeciwko Durantowi. W tych sytuacjach trafiał 58% rzutów, ale kiedy w defensywie przejmował go Sefolosha, lider Heat zmieniał się nie do poznania. W takich sytuacjach rzucił tylko 7 punktów przy 29% skuteczności.

Szwajcar nie jest jednak osobą, która będzie po tym spotkaniu na świeczniku. Tym kimś będzie Kevin Durant, który w swoim finałowym debiucie rzucił 36 punktów, trafiając 12 z 20 rzutów z gry. 17 z tych oczek zanotował w ostatniej kwarcie, kiedy nie robiło mu różnicy czy jest kryty przez Shane’a Battiera (17 pkt, 6-9 FG), czy Dwyane’a Wade’a. Zasięg jego ramion i rzutu jest zbyt duży dla każdego z nich. KD do spółki z Russellem Westbrookiem rzucili 41 punktów po przerwie, co jest wynikiem o punkt lepszym od całego zespołu Heat.

Gospodarze wygrali drugą połowę 58-40, rzucili 11 punktów z kontrataku przy żadnym ze strony Heat. Wygrali walkę na tablicach 26-15, notując aż 8 zbiórek pod atakowanym koszem, a Heat zatrzymali na zaledwie 40% trafionych rzutów z gry. Co ciekawe, taką przewagę osiągnęli przy minimalnej pomocy ze strony Jamesa Hardena, który na parkiecie w drugiej części gry przebywał tylko 6:58 notując w tym czasie tylko trzy przewinienia. W sumie, najlepszy rezerwowy NBA zakończył spotkanie z zaledwie 5 punktami.

Świetną partię, zwłaszcza w drugiej połowie rozegrał jednak Westbrook, który otarł się o triple-double, kończąc  mecz z 27 punktami, 11 asystami i 8 zbiórkami na koncie. To jego rzut, na 3:34 przed końcem, kiedy zrobiło się 93-83 właściwie zamroził ten mecz.

Oczywiście słabsza postawa w ostatnich minutach Jamesa to jedno, a drugim elementem było zbyt małe wsparcie od Dwyane’a Wade’a, który rzucił zaledwie 19 punktów z 19 rzutów, podejmując w trzeciej i czwartej kwarcie przynajmniej kilka dziwnych decyzji rzutowych. Kilkukrotnie odpalał rzuty z nad rąk obrońców, jakby był debiutantem z gorącą głową. Chris Bosh raz jeszcze rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, ale spędził na parkiecie aż 32 minuty. 10 punktów i 5 zbiórek w takim czasie i -12 mówi wszystko o jego zaangażowaniu i agresji w tym meczu.

Heat nie powstrzymali szybkiego ataku Thunder, pozwalając sobie wrzucić aż 24 punkty w ten sposób, odpowiadając zaledwie 4. Przewaga na tablicach (43-35) i zbyt dużo przestrzeni, którą obrońcy Heat pozostawiali Westbrookowi i spółce przełożyło się na aż 56 punktów z pomalowanego (40 Heat).

Kolejne spotkanie zostanie rozegranie także w Oklahomie, w czwartek o 3.00 polskiego czasu.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

26 komentarzy

  1. Koko spoko napisał(a):

    za mało od wade’a żeby wygrać w Oklahomie, Zastanawia mnie przyszłość Miami z takim wadem który w tym roku ma już 30 lat a jego gra zawsze była fizyczna, on nigdy nie wielkim strzelcem a tym roku to już totalnie klapa

  2. Twkarol napisał(a):

    Dwójka z OKC zdobyła więcej punktów niż „Wielka Trójka” z Miami (61 do 59). Thunder byli dziś spokojnie do ogrania ale do tego potrzebne było trochę większe wsparcie od Bosha i Wade’a. Kluczowym momentem była końcówka 3 i początek czwartej kwarty i zbicia piłek spod własnej tablicy przez Collisona umożliwiające oddanie kolejnych rzutów przez zawodników OKC, co wykorzystali bezlitośnie. Ogólnie zasłużone zwycięstwo Thunder, potrafią grać konsekwentnie i odrabiać straty, w przeciwieństwie do koszykarzy z Florydy, którzy po raz kolejny zbudowali całkiem przyzwoitą przewagą tylko po to aby roztrwonić ja  III kwarcie i dać się dobić w następnej ćwiartce. Trener po sezonie bez względu na wynik – OUT.  

  3. Nubzor 94 napisał(a):

    Warto odnotowac ze kd zdobył większość ptk przez niudolnosc obrony heat niż z faktu ze grał wyśmienicie. dodatkowo 2 wolniaki pod koniec które mógł sobie odpuścić pokazują jakie parcie na liczby ma kd. Miami wygra jeżeli poprawi rotacje w defensywie. Broda Jak zwykle zachwyca swą grą i udowadnia se jest 6th man oty. (Ironia)

    Meczyk fajny Jak na finał przystało. Szkoda ze bez „mamby” :p

    • MrSickness1991 napisał(a):

      A dlaczego miałby sobie odpuścić te dwa wolne? Czy to, że trafiasz osobiste jest parciem na liczby? Spoko, ciekawe rozumowanie. To w takim razie powinien je spudłować, żeby nie pokazywać tego parcia? Czy po to, żeby Miami miało mniej punktów straty? Czy po prostu dlatego, że żal Ci jest LeBrona, że po raz kolejny przeszedł obok 4-tej kwarty, a KD szalał w najlepsze? Nie do końca rozumiem Twój tok myślenia. Rozumiem tylko, że jesteś hejterem OKC, bo próbujesz wyciągnąć same (twoim zdaniem) negatywy w ich grze. Ale spoko, przyjmijmy, że KD ma parcie na liczby i zakończmy tą rozmowę chwilą ciszy ;]

      Pozdrawiam!

    • Twkarol napisał(a):

      No parcie na punkty to Durant ma co udowodnił już w Meczu Gwiazd, gdzie na siłę z trenerem udało się mu osiągnąć tytuł MVP. Nie zmienia to faktu, że zagrał odpowiedzialnie i skutecznie w IV kwarcie, pomimo że przespał dwie poprzednie. Z Durantem nie powinno być zabawy. Battier nie dał rady w kryciu więc w następnym meczu powinien zająć się nim LeBron.

    • Kelati23 napisał(a):

      Bo może Lebrona nie ogrywał? MVP meczu gwiazd na siłę? skąd Ci to wogóle przyszło do głowy w tym momencie tak daleko musisz szukać żeby się przyczepić? Jakie to ma znaczenie w tym momencie? Na czym polegało to granie na siłę? Jest najlepszym strzelcem NBA to i najwięcej rzucał w All Star game tak Cie to strasznie boli?Lebron miał raptem 2 rzuty mniej… no i przegrał wschód więc nie wiem kto i jak miał Twoim zdaniem MVP wtedy dostać

    • Nubzor 94 napisał(a):

      Moze po prostu ty patrzysz subiektywnie? Do lbj ani do kd nic nie mam po prostu ośmielilem sie wyrazić na tym portalu opinię ktora traktowana jest przez niektórych jak bluźnierstwo. Moi faworyci odpadli wiec staram sie patrzeć obiektywnie. A kd juz w asg pokazał ze liczby są dla niego ważne.

    • Kelati23 napisał(a):

      No tak Durantula sobie nabijała perfidnie statystyki w całej czwartej kwarcie :):):) Na szczęście Lebron honorowa odpuścił tradycyjnie ostatnie 12 minut. 36pkt wynikające z nieudolności obrony? Breeedzisz, widać że żal dupe ściska

    • Nubzor 94 napisał(a):

      Moze nie wiesz ale fair jest ze tak powiem zamrożenie piłki pod koniec mecz Kiedy przewaga jest duża. Swoim ze tak delikatnie powiem niedojrzalym językiem pokazujesz ze nie ma sensu nawiązywać z tobą głębszej dyskusji. Dodam jedynie ze jakbyś oglądał mecz wiedziałbys ze rotacja w obronie heat byla komiczna. Nie deprecjonuje kd ale miał lepsze mecze a ten byl sredni.

      A kolejny fanboj nie zmieni mojego zdania i pewnie zdania każdego obiektywnego widza.

    • Kelati23 napisał(a):

      Czy Ty jesteś nienormalny?! Prczecież Miami go celowo faulowało to co on miał zamrażać? Heat ciągle chcieli faulować-okc dało piłkę do najlepiej wykonującego osobiste zawodnika w jaki sposób to dział na niekorzyść Duranta? Zwróć może uwagę na swój język ,nazywasz mnie fanbojem bo nie widzę nic niecnego w trafieniu dwóch osobistych na 12sekund do końca?Lecz się.

    • Rfc85 napisał(a):

       Z tymi wolnymi to mnie rozbawiłeś, co innego, gdy ktoś nie oddaje rzutu w ostatnich sekundach meczu, bo drużyna wygrywa i to jest niepisaną zasadą, a co innego umyślne pudłowanie rzutów, które trzeba oddać i tylko psucie sobie statystyk „bo tak”. Pogląd z kosmosu.

    • Lanfaust napisał(a):

      Sorry za bezpośredniość, ale tekst o odpuszczeniu 2 wolnych jest największym idiotyzmem jaki przeczytałem we wpisach na forach o NBA

  4. cynik napisał(a):

    Można powiedzieć, że Miami zostało w 4 kwarcie rażone piorunem.
    Był taki moment, że Miami mogło przejąć ten mecz, po oszukańczych decyzjach sędziów, którzy odgwizdali 2 urojone „faule” Collisona.

    • Nubzor 94 napisał(a):

      A o faulu na selofoshy po nieudanym dunku nie pamiętasz? Ten podmuch powietrza na 100% zmienił lot piłki ;)

    • Kelati23 napisał(a):

      Wade dostał and1 zamiast ofensywnego i tak dalej… IMo i tak było dobre sędziowanie no ale kibice Heat oczywiście z porażką się nie pogodzą

    • Twkarol napisał(a):

      Czytaj gościu komentarze ze zrozumieniem, a nie sypiesz głupimi odzywkami i obrażasz osoby o odmiennych niż ty poglądach jakbyś miał braki w inteligencji. 1.  Durant zagrał bardzo dobry mecz – FAKT, nikt mu tego nie odmówił po tym spotkaniu. 2. Był kiepsko kryty – FAKT – można to stwierdzić po przeanalizowaniu spotkania. 3. Ma parcie na punkty – FAKT – no ma, to chyba z Twojego punktu widzenia powinna być zaleta nie wada. I na koniec mała uwaga – to że Durant zagrał dobry mecz nie oznacza, że można odmówić mu krytyki odnoszącej się nie tyle do tego jednego meczu ale ogólnie do jego postawy na boisku w przeciągu całego sezonu. Jak nie będzie odgrywał komedii w obronie i stanie się zawodnikiem kompletnym to będzie można go porównać do najlepszych w historii NBA.

    • Nubzor 94 napisał(a):

      Chłopie widziałeś tą sytuacje?
      Widziałem naprawdę wiele, wiele żałosnych decyzji, ale to że Selofosha nie został dotknięty bodajże przez Wade było widać na kilometr. 
      Sędziowanie nie było dobre, ale na pewno sprawiedliwe i to mi wystarcza. 

  5. Kelati23 napisał(a):

    Oczywiście że parcie na zdobywanie punktów to dobra rzecz dla lidera. Zwłaszcza w czwartych kwartach. Durant odstawia komedię w obronie? Jakoś krył LBJ przez większą część spotkania i ten i tak zdobył mniej punktów na gorszej skuteczności. NIe obrażam ludzi którzy mają inne zdanie. Natomiast jak ktoś robi zarzut z tego że Durant trafił osobiste po celowym faulu Miami albo wypominia all star game z przed paru miesięcy nie wiadomo po co to jednak mam prawo nazwać takie tanie hejterstwo po imieniu.

    • Twkarol napisał(a):

      Odsyłam do ostatniego artykułu odnośnie statystyk z tego meczu i skuteczności LeBrona przy kryciu go przez Duranta:)

    • Kelati23 napisał(a):

      Tak, tak Lebron zagrał lepiej dziwnym trafem nic na to nie wskazuje. Miał 7/12 jak go krył Durant – dobry wynik, nie wiem czy zasługuje na miano „komedii” ze strony Duranta, który jest słabszy fizycznie i jak LBj go wpychał pod kosz to nie miał wielkich szans, podopbnie jak nikt nie ma szans zatrzymać Duranta dzięki jego przewadze wzrostu- to nie są zawodnicy których można zatrzymać to że któryś z nich zagra dobry mecz nie oznacza automatycznie że obrona była słaba.. Sefolosha robiłświetna robotę ale też trzeba pamiętać że przejął LBj w końcówce w której Lebron zawsze cegłuje. Durant wciągnął nosem Lebrona w pierwszym meczu. Zniszczył Miami 17pkt w 4kwarcie a kibice LBj mogą stawać na głowie żeby przeinaczyć fakty

    • Twkarol napisał(a):

      Nikt nie przeinacza faktów, ile razy mam powtarzać, że Durant zagrał dobry mecz. Sam się mieszasz w zeznaniach odnośnie krycia i skuteczności więc staram się Ci pomóc wejść na właściwe tory. Jeżeli poprawi Ci to humor to LeBron jest oczywiście beznadziejnym, marnym grajkiem, a Durant megagwiazdą i najlepszym zawodnikiem jakikolwiek biegał po parkietach NBA. Niech Durant uważa tylko co wciąga nosem bo jak się za bardzo nawciąga to żadnego pożytku z niego nie będzie. 

  6. adam23 napisał(a):

    Ok, przestanmy juz nakrecac sie na Lebrona. Mimo wszystko to przeciez glownie Wade zawodzi. Jak James przychodzil do Heat to wszyscy mowili ze to team Wade’a, że to on jest i bedzie liderem. Jakos tego nie widac niestety. Wade’a trzeba sie przyczepic, bo jak tak zagra w calej serii to James bedzie musial grac na poziomie 40-10-10 zeby cos ugrac. Peace!

  7. Kelati23 napisał(a):

    Ja się mieszam w zeznaniach? Durant rzucił więcej, na lepszej skuteczności i w ważniejszych momentach od Lebrona- pomimo tego że momentami kryli się nawzajem.coś się zmieniło w tej kwestii? Lebron jest genialnym zawodnikiem i nigdy tego nie podważałem. A ty możesz bredzić i kłamać do woli TWKarol. Gdzie ja napisałem że LBJ jest beznadziejny?! po co wymyślasz jakieś absurdalne historie?Lecz się.

    • Twkarol napisał(a):

      Na podstawie Twoich „trafnych” uwag doszedłem do wniosku, że chyba nie oglądałeś tego meczu. Ale czuję się już uleczony:) Pozdrawiam. 

    • Kelati23 napisał(a):

      W którym miejscu nie miałem racji? pewnie Ci się nie chce wymieniać co?jakież to oryginalne i przebiegłe. Na jakiej podstawie twierdzisz że meczu nie widziałem? będziesz tak bredził w nieskończoność rzucając jakieś ogólnikowe uwagi? poproszę o cytat ze mnie z którego wywnioskowałeś że nie widziałem meczu/ nie mam racji- nie chce ci się to przestań konfabulować.

  8. Kichu napisał(a):

    i taki Kobe przydałby się w Miami ….. a Marcin do Bostonu podobno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *