5on5: Zmiany na horyzoncie

Do ostatecznych rozstrzygnięć w tym sezonie pozostało jeszcze trochę spotkań. My tymczasem postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się sytuacji zespołów, które z Playoff już odpadły. Liczymy na Wasze opinie w komentarzach.

Dzisiejszy zestaw pytań:

  1. Czy Thunder są ekipą, która może zdominować ligę na lata?
  2. Czy Lakers muszą pociągnąć za spust i za wszelką cenę spróbować sprowadzić Howarda lub Williamsa?
  3. Jaką przyszłośc widzisz przed San Antonio Spurs?
  4. Clippers z Del Negro na kolejny sezon – czy to ma prawo wypalić?
  5. Jeśli D-Rose wypadnie na cały sezon 2012/2013 – co powinni zrobić Bulls by móc walczyć o tytuł?

Czy Thunder są ekipą, która może zdominować ligę na lata?

Mateusz Babiarz: Tak, ale nie można zapominać o innych świetnych drużynach. Najważniejsze w Thunder jest to, że trójka ich liderów ma dopiero 22-23 lata. To plus szybko pojawiając się sukcesy sprawiły, że w krótkim czasie z czerwonej latarni ligi OKC stało się finalistą NBA. Teraz gdy tylko na rynku pojawia się jakiś dobry wolny agent, któremu zależy na zdobyciu mistrzowskiego pierścienia, to będzie spoglądał w stronę Thunder w pierwszej kolejności. Inna sprawa, że tak jak wspomniałem na wstępie – nie zapominajmy o Heat, Bulls, Celtics, Spurs i całej grupie innych drużyn, którym zależy na pokrzyżowaniu OKC mocarstwowych planów.

Paweł Kołakowski: Zespół Thunder to naturalny twór podobnie jak kiedyś Chicago Bulls – tutaj nie sciągano wielkich gwiazd jak w Miami czy Bostonie – Durant z Westbrookiem pamiętają czasy Seattle Supersonics i ich rozwój pokazuje jak wielki potencjał w nich drzemie. Myślę, że taki sposób budowania drużyn zapewnia sukces na długo i co za tym idzie naturalnie będą liczyć się w NBA przez wiele najbliższych lat.

Woy: Może tak być, ale wcale nie musi. Podam dwa przeciw: za rok będzie trzeba powalczyć finansowo o Jamesa Hardena. Z kolei następny sezon będzie już pełny, 82-meczowy. Inne kluby jak Mavs czy Lakers powalczą o wolnych agentów tego lata. Wg mnie OKC Thunder muszą wykrzystać szansę i postarać się wywalczyć pierwszy tytuł (drugi licząc Seattle z lat 70’tych).

Kamil Doliński: W teorii mają wszelkie dane ku temu by tak było, bo są najrozsądniej zbudowaną, młodą drużyną od bardzo zamierzchłych czasów. Na pozycję OKC pracowano przez lata (początkowo jeszcze jako Supersonics) i uważam, że nie jest to przypadkowy sukces. Na dynastię jednak bym nie liczył – zbyt popularny bowiem stał się trend grupowania się największych gwiazd NBA w jednym klubie. LeBron&Rose&CP3 – oni ciągle będą czaić się na swoje tytuły.

Czy Lakers muszą pociągnąć za spust i za wszelką cenę spróbować sprowadzić Howarda lub Williamsa?

Mateusz Babiarz: Tak. Z LA musi odejść ktoś z dwójki Gasol – Bynum (w sumie chętnie wytransferowałbym obu). Jeżeli za duet podkoszowych uda się pozyskać Dwighta Howarda, a za dodatkowe miejsce w budżecie (np. powstałe w wyniku amnestii MWP) doda się paru zadaniowców to LAL mogą powrócić jako pretendent do tytułu już za rok. Poza ściągnięciem prawdziwej gwiazdy (Bynum nie ma chyba mentalności zwycięzcy, a Gasol wciąż nie przypomina siebie sprzed lat), Lakers potrzebują dołożyć 3-5 zawodników, którzy dadzą im coś z ławki. Muszą mieć dobrego strzelca, dwóch solidnych rozgrywających, mobilnego skrzydłowego itd. GMa LAL czeka pracowite lato.

Paweł Kołakowski: Ostatnio czytałem artykuł na jednym z amerykańskich blogów poświęconych Jeziorowcom ile to ciekawych wymian mogą przeprowadzić, jednak myślę, że w tym zespole brakuje dwóch dobrych zadaniowców bo który z gwiazdoróby nie przyszedł to i tak będzie w cieniu Bryanta, a więc będzie pełnił taką samą rolę jak dziś choćby Ramon Sassions. Mozliwe jest przyjście Lowry’ego ( Rakiety raczej go wymienią, a od dawna polują na jednego z braci Gasol) Do wzięcia będzie DeShawn Stevenson, Nicolas Batum, a od kilku dni media wspominają o powrocie Odoma. Jak już kogoś wymieniać to Artesta, który w LA nie ma chyba już zbyt wiele do zaoferowania. Gwarantuje, że Celtowi, Bykie czy Knicks wzięliby go z pocałowaniem ręki, a jego styl gry zawsze bardziej pasował do Wschodniej Konferencji . Mimo wszystko uważam, że  w LA gwałtowne ruchy nie są potrzebne.

Woy: Pewnie, że muszą! Nawet jak wróci Odom czy postarają się o jakieś wartościowe uzupełnienie na ławce (strzelec wspierający Kobego) to nie znaczy, że wrócą do walki o tytuł. Lakers nie ma w walce o tytuł i nie liczą się już 2 rok z rzędu. To jest kryzys, a tylko mocne ruchy w składzie pomogą wyjść z niego.

Kamil Doliński: Chyba jednak nie muszą, jeszcze nie w tym roku. Tej drużynie wystarczy jeden naprawdę dobry ruch na rynku transferowym (użycie Gasola?) do tego by ciągle być w grze o laury. Oczywiście Kobe jest coraz starszy i już raczej nigdy nie będzie tak dominującą postacią jak kiedyś, ale są pewne atuty, których nigdy nie zatraci. To gwarantuje Jeziorowcom bycie w gronie kandydatów upatrywanych do tytułu przez następne dwa-trzy lata.

Jaką przyszłośc widzisz przed San Antonio Spurs?

Mateusz Babiarz: W najbliższej przyszłości nigdzie się nie wybierają. Znów będą w Playoff. Znów prawdopodobnie jako czarny koń i zespół, o którym wszyscy mówią że jest stary i nudny. Zarząd klubu czeka teraz kilka decyzji – ile zaoferować Duncanowi (raczej pozostanie jeszcze w SAS), co z wygasającymi kontraktami innych istotnych zawodników (Green, Diaw, Mills), no i przede wszystkim kto może ich wzmocnić by za rok znów mogli powalczyć o tytuł. Jeżeli chodzi o ostatnie to bardzo chętnie widziałbym w SAS kogoś z dwójki Hibbert – McGee. Wiem, że będzie ciężko ich ściągnąć, ale możliwość grania z Duncanem w zwycięskim systemie Popovicha powinna być wystarczającą zachętą.

Paweł Kołakowski: Taką samą jak w obecnym – będą jednym z faworytów Zachodu – nie powinno ich raczej spotkać to samo czego doświadczyli ich sąsiedzi z za miedzy, a więc Mavs. Póki w tej drużynie będzie Popovich to fani Ostryg mogą byc spokojni, że ich zespół nie spadnie poniżej pewnego poziomu, chociaż oczywiście w przyszłym roku powinni poszukać młodszych graczy, którzy wchodziliby w ten zespół bo Parker, Duncan, czy Ginobilli młodsi nie będą.

Woy: Czas na jakąś gwiazdę, która wspomorze starzejących się liderów Duncana i Ginobiliego. Para Roy Hibbert i Nick Batum wypełniała by znakomicie skład z Parkerem i Duncanem. Następny sezon – 82-meczowy – da jeszcze bardziej w kość weteranom. Szkoda, że Ostrogi uśpiły się same swoją wysoką formą, bo naprawdę na nich stawiałem przed P.O. jako finalistów ligi.

Kamil Doliński: Popovich coś na pewno wymyśli. Ostrogi raczej nie muszą się martwić o to, że nagle wylecą z czuba ligi. To ciągle będzie ta sama, nudna drużyna, która jednocześnie w pojedynczych meczach ciągle będzie mogła wygrać z każdym. Gorzej może być w Play-Offach, bo tam może wyjść na jaw ich wypalenie i zmęczenie. Nie wybiegajmy jednak tak daleko w przyszłość, wszystko bowiem zależy od tego, jaką koncepcję, choćby małej, przebudowy obrano w Teksasie.

Clippers z Del Negro na kolejny sezon – czy to ma prawo wypalić?

Mateusz Babiarz: Nie, ale niekoniecznie z powodu postaci samego trenera. Clippers są dziwnie zbudowanym zespołem. Widać po nich, że zostali skleceni w krótkim czasie i nie uzupełniają się tak jak choćby Celtics czy Spurs. Problem polega na tym, że w przeciwieństwie do choćby Riversa czy Popovicha, Del Negro nie ma ustalonego schematu gry i raczej nie widzę go idącego do zarządu i mówiącego jaki typ graczy mają mu zdobyć. To i masa wygasających umów (Williams, Foye, Young, Martin, Billups, Evans) sprawia, że kolejny sezon jest jeszcze większym znakiem zapytania niż obecny. Dlatego uważam, że Vinny wyleci najpóźniej w okolicach Meczu Gwiazd.

Paweł Kołakowski: Przyznam się, że nie mam pojęcia. Moim zdaniem problemem LAC nie był trener tylko przerost treści nad formą – masa znanych nazwisk, która nijak do siebie nie pasuje – nie wiem czy kto inny mógłby to lepiej uporządkować. Butler, Williams, Evans, Bladsoe, Kenyon Martin – to mi troche przypomina Portland trail Blazers, którzy dziś muszą przebudować drużynę po ogromnym zawodzie. Kontraktowanie graczy na ilość, a nie na jakość nie wyszło na dobre też Knicksom – tak więc tutaj bardziej trzeba przeanalizować przydatnośc graczy niż obwiniać trenera za średni sezon ( chociaż dla LAC II runda PO to spory sukces moim zdaniem).

Woy: Drugi klub z L.A. chyba ma swoją siedzibę na jakiejś żyle wodnej;-) Zatrudnienie Del Negro nie przypadło mi do gustu. Odejście Oshley’a to również cofanie się. Spekulowano już nawet, że po następnym sezonie Clippers już nie zatrzymają Chrisa Paula, gdyż ten poszuka mocniejszego klubu. Spłynie wiele presji na trenera i graczy, a kolejny sezon będzie sezonem prawdy dla młodej i chcącej się rozwijać ekipy. Ja jak na razie widzę to bardzo przeciętnie.

Kamil Doliński: Nie ma prawa. Dla mnie Del Negro to największy problem tegorocznych Clippers. Wydaje mi się, że przedłużenie tego ‚małżeństwa z rozsądku’ to swoista rekonstrukcja trupa – między trenerem, a koszykarzami nie ma chemii, poza tym taktyka często jest dla mnie niezrozumiała. Wydawać by się mogło, że znany z porywczości Sterling przetnie więzy łączące klub z byłym szkoleniowcem Bulls i nada misję wprowadzenia Clipps do elity ligi innemu szkoleniowcowi.

Jeśli D-Rose wypadnie na cały sezon 2012/2013 – co powinni zrobić Bulls by móc walczyć o tytuł?

Mateusz Babiarz: Z różnych stron słychać, że Bulls są zainteresowani doświadczonym rozgrywającym (Nash? Kidd?), który może im dać szansę walki o tytuł w kolejnym sezonie. Sprowadzenie pierwszego z nich mogłoby być strzałem w dziesiątkę. Steve sprawia, że wszyscy grający obok niego prezentują się lepiej. Przypuszczam, że odżyłby nawet Carlos Boozer. Inne zmiany raczej nie są konieczne. Dołożyłbym może jeszcze tylko jednego dużego i silnego podkoszowego, który mógłby dawać zmiany w stylu Jordana Hilla z LAL.

Paweł Kołakowski: Wymienić Boozera bo to największy zawód z tego sezonu – to chyba jedyny sensowny ruch o jaki mogą pokusić się włodarze zespołu z United Center. Trzon drużyny jest bardzo stabilny i nie ma co wpadać w popłoch, a Byki mimo blamażu w PO w sezonie regularnym pokazały, że potrafią grać bez Rose’a. Thibodeu jeżeli będzie wiedział, że nie może liczyć na swojego gwiazdora przygotuje odpowiednio drużynę. Myślę, że jest fachowcem, który zapewni dobre wyniki nawet w obliczu absecji Dericka.

Woy: Przygotować całą drużynę na grę bez Rose’a , nie przesadzać z obciążeniami i jeszcze lepiej szachować siłami (trenerze!) a następnie w pełni zdrowego Rose’a wprowadzać krok po kroku do gry. Nasha i Kidda raczej tam nie będzie, ale trzeba namówić do powrotu Kirka Hinricha i w przypadku amnestii – Bena Gordona. Te pozycje należy kosmetycznie wzmocnić. Boozera bym nie zwalniał, a ewentulanie spróbował wymienić na choćby Paua Gasola. Mógłbym krzyknąć brać Howarda, ale sam Dwight nie chce do Bulls..a szkoda.

Kamil Doliński: Nic – chyba czekać, ew. robić tyle dobrego, na ile pozwalają im możliwości by po powrocie D-Rose jak najszybciej wrócić do gry o tron. Mam tu na myśli głównie próbę wyautowania z zespołu jej największego problemu, czyli Boozera. Zdałoby się też pomyśleć o jakimś solidnym rzucającym, który mógłby konkurować z Ripem. Bez swojego lidera Bulls będą jednak skazani tylko i wyłącznie na pierwszą-drugą rundę PO.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

4 komentarze

  1. Ely3 pisze:

    Bolesna prawda jest taka ,że nawet jeśli Rose wróci do gry to już nie będzie tym samym graczem. Chyba możemy zapomnieć o jego niesamowitym pierwszym kroku, o jego niesamowitych floaterach (bo bez szybkości będą łatwe do zablokowania). Niestety ale za dużo jest podobieństw z Brandonem Royem czy Reddem. Obawiam, że Bulls musi się zastanowić jak w ogóle grać bez Derricka jako opcji nr 1

  2. Tomek Piwek pisze:

    Nie jestem fanem chicago bulls ,ale przyznam tobie szczeże że ten cały rose to jest egoista zawsze by chciał żeby to jemu piłkę podawano,żeby to on za drużynę wygrywał.
    Współczuję,

    • Adam Andrysiak pisze:

      haha no tak Twoja wypowiedz była bardzo sprzeczna z Twoim nastawieniem więc musiałeś zaznaczyć że nie jesteś ich fanem

  3. Bryant32 pisze:

    1 – są pod warunkiem, że jedyne zmiany jakie będą chcieli przeprowadzić tyczyć się będą ławki.
    2 – hmm jako fan LAL bardzo chętnie zobaczyłbym w swoich szeregach Williamsa bo nie ma co ukrywać potrzebny jest Nam rozgrywający aby Ramon mógł wchodzić z ławki i napędzać drużynę w czasie gdy gwiazdy pierwszego składu odpoczywają. Z drugiej strony nie wiem czy nie lepiej będzie handlować Gasolem za jakiś pick z pierwszej 10tki, ponoć Szerszenie mają na sprzedaż 10 a Raptors 8. Na pewno z raptors z pickiem poszedłby Calderon a w drafcie można wyciągnąć na prawdę świetny talent. Może nawet udałoby się pchnąć Gasola do Bobcats za 2 pick? Mitch musi nieźle kombinować aby następny sezon był dla Nas dłuższy :)3 – Spurs chyba już mieli swoją ostatnią szansę z Duncanem i Manu, której niestety nie wykorzystali..4 – Sam Del Negro nie jest najgorszym trenerem ale nie wydaje mi się aby przyszły sezon był dla nich lepszy od poprzedniego.. Dlaczego GM przedłużył z nim kontrakt? Proste awansowali do 2 rundy i tym właśnie zrobili na prawdę duży krok do przodu w porównaniu z zeszłymi latami.5 – tutaj jest wiele wariantów. Można zamienić Watsona na lepszego PG, który będzie mógł godnie zastąpić Rosa podczas jego nieobecności albo wykorzystać amnestie na Boozera, podpisać Williamsa a Rosa wyhandlować za konkretną gwiazdę, która wzmocni strefę podkoszową. Oczywiście ta druga wersja brana pod uwagę czarnego scenariusza w przypadku gdyby Derrick miał sie zmagać z kontuzjami i czekała go podobna przyszłość co Roya.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *