Podsumowanie tygodnia (finały konferencji)

1. Wydarzenie tygodnia:

Bob: Odbudowa Celtics i Thunder w seriach, w których byli już skazywani na pożarcie. W ciągu kilku dni nastrój wokół obu ekip zmienił się diametralnie i sporo osób przypomniało sobie „hej, przecież oni potrafią grać!”. Mamy czołową 4 koszykarskich zespołów na Świecie – tam wszyscy potrafią grać!

K. Doliński: Wydawało się, że tegoroczne Finały Konferencji mogą być najnudniejsze od lat. Dwa pierwsze mecze wygrane przez obydwu gospodarzy wskazywały na to, że mamy zdecydowanych faworytów w obydwu rywalizacjach. Ten tydzień przyniósł nam jednak całkowitą odmianę – zarówno Celtics jak i Thunder pokazały swe prawdziwe oblicza i pokazują, że tanio skóry nie sprzedadzą. To przynosi korzyść tak lidze, jak i nam – kibicom.

W. Konieczny: Wyrównanie serii przez Thunder i Celtics – żeby nie było: wiedziałem, że tak będzie :).
Indywidualnie – 11/11 z gry i 4/4 z wolnych Ibaki w czwartym meczu ze Spurs.

Woy: Wielkie powroty ze stanu 0-2 Celtów i Grzmotu do wyników 2-2. Jak dla mnie wszystko w tych seriach jest jeszcze możliwe , a obecne play offs są jeszcze bardziej nieprzewidywalne od poprzednich. Jest to wielka gratka dla kibiców kosza.

2. Wpadka tygodnia:

Bob: 20 punktowy blowout Spurs w G3. Jasne, musieli w końcu przegrać, ale po 20 kolejnych wygranych powinni stawić większy opór młodym Thunder. Tymczasem wyglądali na lekko zaskoczonych tym, że OKC się nie poddało, a kibice w hali zgotowali swoim pupilom prawdziwie mistrzowski doping.

K. Doliński: Bez wątpienia sędziowanie w parze Celtics – Heat. Już w pierwszych trzech meczach nie było ono idealne, ale to, co wczoraj wyprawiali arbitrzy wołało o pomstę do nieba. Pomyłki owszem, mogą się zdarzać nawet najlepszym ‚rozjemcom’, ale jeśli jest ich tak dużo jak wczoraj to naprawdę nie przystoi. Całe szczęście dla nich jest takie, że okrutnie mylili się w obie strony. Przypadkowe potrącenie Battiera przez Pierce’a, Allen rzucający z metra przed linią rzutów za 3pkt. Allen oddający piłkę pół metra zza linii końcowej, Rondo ratujący piłkę przed linią boczną, dyskusyjne szóste przewinienie LBJa. To tylko niektóre pomyłki sędziów, odtwarzane z pamięci, a przecież było ich jeszcze więcej.

W. Konieczny: Dogrywka w wykonaniu Heat w czwartym meczu z Celtics i mecz nr 3 w wykonaniu Spurs.

Woy: LeBron James – znów – odgrywający w istotnym momencie meczu do Udonisa Haslema..Zastanawiam się kiedy Król zagra na miarę oczekiwań najwazniejszą akcję spotkania, kończąc samemu?

3. MVP tygodnia:

Bob: Ponieważ pod uwagę bierzemy cały tydzień to jednak Rajon Rondo. Kosmiczne statystyki z przegranego meczu nr 2 (44pkt, 10ast, 8zb) + dobre występy w zwycięskich G3 i G4 przeważają szalę na jego korzyść. Na drugim miejscu świetny Kevin Durant, którego końcówka w G4 musiała zrobić wrażenie.

K. Doliński: Rajon Rondo. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, co robi playmaker Celtics w tej serii. Pomijam już dość przypadkowy, życiowy występ w meczu numer dwa, bardziej chodzi mi o to jak grają Celtics, kiedy idzie temu graczowi. W takich momentach to drużyna kompletna i nie do zatrzymania. Kłopoty Celtów zaczynają się w okresie, kiedy Rajon miewa przestoje.

W. Konieczny: Rajon Rondo. Wybierając między Jamesem a Durantem stawiam na Rondo. Od dłuższego czasu był bliski takiego wyróżnienia.

Woy: Rajon Rondo za kosmiczny mecz numer 2 i poprowadzenie Celtów do stanu 2-2. W meczu numer 4 dogonił samego Cousy’ego, notując 38 mecz w play offs z podwójnym wynikiem asyst!

4. Piątka tygodnia:

Bob: Rajon Rondo – Paul Pierce – Kevin Durant – LeBron James – Kevin Garnett

K. Doliński: Rondo – Pierce – James – Durant – Garnett

W. Konieczny: Rondo – Harden – James – Durant – Garnett

Woy: Rondo – Harden – James – Durant – Garnett

5. Wygrany tygodnia:

Bob: Thabo Sefolosha – za świetny występ w G3 zebrał więcej pochwał w mediach niż chyba przez całą wcześniejszą karierę

K. Doliński: Shane Battier – To taki typ gracza, który pokazuje swoją wartość właśnie w momentach gry o stawkę. Były gracz Memphis musi sobie radzić z kryciem różnych przeciwników, ale spełnia swoje zadanie w każdym z tych przypadków co najmniej dobrze. Pomijam już to wczorajsze flopowanie, bo wiadomo – emocje robią swoje.

W. Konieczny: Paul Pierce – po słabszym ubiegłym tygodniu w tym znacznie poprawił swoją grę. Plus dla Allena, który wreszcie zaczął trafiać!

Woy: Serge Ibaka w meczu numer 4 przeciwko Spurs. 11 na 11 z gry zrobiło wielką różnicę.

6. Przegrany tygodnia:

Bob: Tony Parker – 11/27 z gry w bardzo ważnych meczach w OKC musi być odebrane negatywnie dla lidera zespołu.

K. Doliński: LeBron James – Hejterzy znowu mają okazję pokazać swoją niechęć do wyczynów Króla. James dwukrotnie miał okazję zapewnić zwycięstwo Miami w przynajmniej jednym z dwóch meczów serii, ale za każdym razem mylił się. Najpierw nie trafił rzutu dającego zwycięstwo w meczu numer dwa, potem w meczu numer cztery zamiast rzucać wybrał arcytrudne podanie do Haslema. Tak chyba nie gra najbardziej dominujący zawodnik ligi.

W. Konieczny: Russell Westbrook – nawet, gdy Thunder wygrywają, Russell nie łapie się nawet do czwórki najlepszych graczy swojej drużyny.
Wyróżnienie dla Bosha – to musi być dla niego dramat oglądać z ławki, jak Garnett przestawia podkoszowych Heat…

Woy: Tony Parker, który gdzieś nam zginął i jakoś ucichł w rywalizacji w Russellem Westbrookiem. Oczywiście jego niemoc od razu przekłada się na dystpozycję i wynik drużyny. Jeśli Parker nie chce  jechać na ryby musi wrócić do swojego najwyższego poziomu, z początku serii.

2 komentarze

  1. Finley pisze:

    Tony, gdzie twoje berło i korona… :)

  2. Tomek Piwek pisze:

    Trzymajmy kciuki za boston Celtics ,cała wiaro moja jest w boston Celtics .
    Pytanie jak będą grać  Celtics w meczu nr 7 ,boję się tego oglądać bo po ostatnim meczu jak wstałem o 3:00 w nocy mecz się rozpoczoł o 2:30 to aż mi się nie chciało wieżyć że tak dostajemy w kaszę ,Potem tylko jeszcze gorzej Nerwy mnie ponosiły emocjonalnie byłem załamany i nie obejrzałem 4 kwarty ,powiedziałem Pierdolę to idę spać,Boje się co będzie 10 czerwca w niedzielę o godzinie 2:30 rano.
    Jak powstrzymać swoje nerwy brzy tak ważnych meczach o awans do Finału.

    Boston to fight, to be a champion Boston mys fight is not over yet. The battle for the title 18.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *