Jednak Thunder!? Spurs pod ścianą!

Tak to już bywa w Playoff. Można mieć za sobą świetne RS i gładkie dwie rundy, ale po czterech porażkach i tak się pojedzie do domu. Po wczorajszej przegranej na swoim parkiecie San Antonio Spurs są dokładnie w takiej sytuacji. Czy drużyna weteranów się jeszcze podniesie?

Drużyna Stan I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Oklahoma City Thunder 3 26 26 29 27 108
San Antonio Spurs 2 21 23 28 31 103

W skrócie

Thunder brakuje już tylko jednego zwycięstwa do awansu do upragnionych finałów. Dla młodej organizacji z Oklahomy byłby to debiut w najważniejszej serii rozgrywek, ale zbyt wcześnie jest jeszcze by skreślać Spurs. Drużyna weteranów ma jak mało która doświadczenie i umiejętności które mogą jeszcze raz zmienić przebieg tej serii. Jednego możemy być pewni – będą emocje!

Emocje były też wczoraj. Rozpoczęły się już przed pierwszym gwizdkiem. Gregg Popovich postanowił wprowadzić zmiany w swojej podstawowej piątce i wprowadził do niej swojego asa – Manu Ginobiliego. Argentyńczyk nie zawiódł, był wszędzie i sprawiał wrażenie najbardziej zdeterminowanego gracza na boisku. Problem pojawił się gdy na parkiet zaczęli wchodzić zmiennicy – Spurs sporadycznie przegrywają w klasyfikacji produktywności rezerwowych, a wczoraj mieli z ławki tylko 22 punkty przy aż 40 Thunder.

Goście z OKC prowadzili przez większość zawodów. Byli skuteczniejsi we wszystkich statystykach rzutowych, ale przede wszystkim popełniali mniej strat (16 do 21). Spurs szkodziło przede wszystkim to, że po 5 razy piłkę tracili ich najlepsi kreatorzy gry (Parker i Manu). Tymczasem Thunder nie przeszkadzała nawet przegrana walka na desce (34-42) i po raz pierwszy statystyka punktów zdobytych z kontry (13 do 15).

Kluczem do spotkania były straty. Nie można tracić piłki 21 razy co doprowadziło do 28 punktów. My to znów zrobiliśmy. Straty są głównym motywem tej serii. Wydaje mi się, że przez pierwsze 24 minuty tylko obserwowaliśmy Thunder. Nie walczyliśmy wystarczająco twardo. Jestem tym rozczarowany. Zwykle walczyliśmy przez trzy kwarty, a dzisiaj tylko przez dwie. Jeżeli tego nie poprawimy to w środę będzie po wszystkim. – Gregg Popovich (tłum. autor)

Spurs nie mieli zamiaru jednak ułatwiać im życia i dwukrotnie zebrali się na mocny zryw. Pierwszy raz na początku drugiej połowy gdy zaliczyli serię 18-4 m. in. zdobywając 8 punktów po stratach gości. Thunder byli w stanie jednak odpowiedzieć własną serią 20-5 i znów byli za sterami.

Drugi zryw miał miejsce w końcówce spotkania. Spurs zbliżyli się na dystans 1-2 posiadań. Gdy na mniej niż 30 sekund do końca James Harden trafił z dystansu i na tablicy widniał wynik 106-101 wydawało się, że jest już po zawodach. San Antonio miało jednak jeszcze swoje szanse. Przy 15 sekundach na zegarze i wyniki 106-103 dla przyjezdnych Thabo Sefolosha stracił piłkę dzięki presji Kawhi Leonarda i SAS mieli okazję doprowadzić do remisu. Dobrze broniony rzut z dystansu Ginobiliego okazał się niecelny i po chwili Thunder mogli się cieszyć z objęcia prowadzenia w serii.

Zdecydowanie wyciągnęliśmy wnioski z meczu nr 1. W tamtym meczu nie podawaliśmy pilki tak dobrze i broniliśmy zdecydowanie gorzej. Wydaje mi się, że dzisiaj bardzo dobrze udało nam się wytrzymać napór gospodarzy. Wygraliśmy ten mecz dzięki naszej odporności. – Scott Brooks (tłum. autor)

Jedyną iskrą z ławki Spurs był wczoraj Stephen Jackson. Doświadczony skrzydłowy zdobył 13 punktów. To było więcej niż reszta zmienników łącznie. Ciekawe jest jeszcze to jak spadła rola Danny’ego Greena. Obrońca zaczynał serię jako ważny gracz podstawowej piątki, a wczoraj zaliczył jedynie 4 minuty z ławki w czasie których spudłował oba oddane rzuty z gry.

Dla Spurs tegoroczne Playoff mogą być nieprzyjemnym przypomniem rozgrywek z 2004 roku. Prowadzeni przez tercet Duncan – Parker – Ginobili wygrali 17 spotkań z rzędu i prowadzili 2-0 z Lakers w WCF by przegrać kolejne 4 spotkania i odpaść z rywalizacji.

Ciekawostki:

  • Spurs przegrali trzecie spotkanie z rzędu po raz pierwszy w tym sezonie.
  • Kevin Durant wyrasta na najlepszego closera w NBA. W G4 zdobył 18 punktów w czwartej kwarcie, wczoraj w drugiej połowie zgromadził 22 z 27 zapisanych na swoim koncie oczek.
  • Manu Ginobili notuje w tej serii imponujące 20.2 ppg, 3.8 apg i 3.6 rpg.
  • Mającego problemy z przewinieniami Serga Ibakę dobrze zastępował Nick Collison. Doświadczony podkoszowy w ostatnich trzech spotkaniach trafił 10 z 11 oddanych rzutów.
  • Znane z bardzo dobrej ofensywy zespoły Spurs i Thunder spudłowały pierwsze 11 rzutów spotkania.

Najlepsi na boisku

Thunder:

  • Kevin Durant – 27 punktów (10/19 z gry, 2/6 z dystansu), 4 zbiorki, 5 asyst, 3 przechwyty, 1 blok, 4 straty
  • Russell Westbrook – 23 punkty (9/24 z gry, 0/4 z dystansu), 4 zbiórki, 12 asyst, 4 przechwyty, 1 blok, 6 strat
  • James Harden – 20 punktów (6/11 z gry, 3/4 z dystansu), 4 zbiórki, 3 asysty, 2 przechwyty

Spurs:

  • Manu Ginobili – 34 punkty (11/21 z gry, 5/10 z dystansu), 6 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty, 5 strat
  • Tim Duncan – 18 punktów (7/10 z gry), 12 zbiórek, 3 asysty, 1 przechwyt, 1 blok, 2 straty
  • Tony Parker – 20 punktów (11/21 z gry, 0/1 z dystansu), 4 zbiórki, 4 asysty, 1 przechwyt, 5 strat

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=lmosJYzuDVs&w=585]

Boxscore

Thunder: Durant 27, Ibaka 9, Perkins 4, Sefolosha 5, Westbrook 23, a także Fisher 6, Collison 6, Cook 8, Harden 20

Spurs: Duncan 18, Leonard 4, Diaw 5, Parker 20, Ginobili 34, a także Jackson 13, Bonner 0, Green 0, Neal 2, Splitter 5, Blair 2

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Korbolkatus pisze:

     Dalej mocno wierzę w Duncana. Pamiętam fajny artykuł z 1998 bodajże z Magic Basketball o jego pierwszym sezonie, zniszczonym basenie i spokojnym usposobieniu. :-) Wychodzi jeszcze w ogóle ten miesięcznik?

  2. Adrian89 pisze:

    głębia składu przemawiała za Spurs i moim zdaniem Manu z ławki byłby cenniejszy. Teraz mieli wszystkich od razu na parkiecie a z ławki tylko Jackson grał . Dziwny ten ruch Popa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *