Bohater i antybohater tygodnia 2011/2012 (23)

Witam! Finały konferencji układają się rewelacyjnie. Prawdziwa gratka dla fanów NBA. Emocje sięgają zenitu. Nie ukrywam, że w ubiegłym tygodniu ogromne wrażenie zrobiła na mnie Oklahoma City Thunder. Wydawało się, że mogą szykować się już na wakacje, a wyszli na prowadzenie i są o krok od wielkiego finału. Zastanawiałem się czy nie wyróżnić Jamesa Hardena za ten niesamowity rzut w końcówce ostatniego meczu lub Kevina Duranta za przejęcie meczu nr 4 w ostatnich minutach. Postawiłem jednak na kogoś zupełnie innego z ekipy „Grzmotów”.

BOHATER TYGODNIA:

Thabo Sefolosha  – ten chłopak wyszedł z cienia. W trzecim meczu rywalizacji z San Antonio zanotował 19 punktów, 6 zbiórek oraz 6 przechwytów. Oklahoma potrzebowała takiego niespodziewanego wsparcia dla liderów, aby coś znaczyć w tej serii. Dzięki temu zakończyli zwycięski marsz „Ostróg” i stworzyli niezwykle silne fundamenty do rewelacyjnej sytuacji w jakiej obecnie się znajdują. Szwajcar dołożył bardzo ważną cegiełkę w tej całej konfrontacji.

 

 

ANTYBOHATER TYGODNIA:

Mickael Pietrus – Francuz nie jest czołową postacią Bostonu, ale ostatnio szczególnie nie zachwyca. Wiadomo, że nie każdego zawodnika priorytetem jest rzucanie, ale każdy na polu powinien mimo wszystko coś pokazać. Pietrus w serii z Miami ma 1/9 z gry, a w ostatnim tygodniu 1/8. Takie osiągi nikogo nie zachwycają. Silniejsze wsparcie tego zawodnika mogłoby być prawdziwym zbawieniem dla Celtics. Co więcej, w finałach konferencji Pietrus rzuca tylko z obwodu. Pamiętam czasy, gdy ten zawodnik był bardziej przydatny dla swoich ekip, a teraz oglądamy chyba stopniowy zmierzch Francuza.

1 Odpowiedź

  1. Nubzor 94 pisze:

    Sądzę że antybohaterem klasycznie powinien zostać Bryant.
    Ktoś raz wystrzeli i już jest bohaterem choć taki Rondel regularnie robi „magie” i nagrody nie dostaje:>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *