De Colo i Lorbek zasilą Spurs?

Trudno jest mi wskazać inną organizację w NBA, która z takim powodzeniem korzysta z talentów spoza USA jak San Antonio Spurs. Ostrogi do perfekcji opanowały umiejętność oceniania umiejętności młodych graczy i wiedzą kiedy dokładnie dany zawodnik jest gotowy na przejście poziom wyżej i grę w najlepszej lidze Świata.

Przykłady można mnożyć, ale sylwetki takich graczy jak Manu Ginobili, Tony Parker czy choćby ostatnio Tiago Splitter świadczą sami za siebie.

Nando de Colo i Erazem Lorbek

Wszystko wskazuje na to, że wkrótce do międzynarodowej ekipy Spurs dołącze kolejni obcojęzyczni gracze.

Pierwszym, który jest już praktycznie pewny przeprowadzki do San Antonio jest Nando de Colo. Francuski obrońca, który może grać także jako rozgrywający dołączy tym samym do małej kolonii trójkolorowych założonej przez Tony’ego Parkera i Borisa Diawa.

De Colo został wybrany przez Spurs z 53 numerem (druga runda) w drafcie z 2009 roku. Przed nim SAS zdecydowali się na DeJuana Blaira (nr 37) i Jacka McClintona (nr 51).

Nando profesjonalną karierę rozpoczął w barwach rodzimego Cholet Basket. Pod wodzą Ermana Kuntera drużyna w 2008 roku sięgnęła po Semaine des As, dotarła do finału pucharu Francji i zajęła czwarte miejsce w rozgrywkach EuroChallange 2009. Po tym jak został wybrany w drafcie de Colo przeniósł się do hiszpańskiej ACB i drużyny z Walencji. W 2010 roku zdobył Eurocup.

W tym sezonie w 41 rozegranych spotkaniach notował średnio 13.5 ppg, 3.0 rpg, 2.9 apg i 1.5 spg. Poza wymienionymi osiągnięciami może się pochwalić tytułem MVP Meczu Gwiazd ligi francuskiej (2007), MVP rozgrywek Semaine des As (2008) i MVP ligi francuskiej (2008).

Mierzący 6′ 5” (196 cm) gracz może trafić do San Antonio wraz z innym zawodnikiem znanym na Starym Kontynencie. Wszystko to pomimo faktu, że Spurs oddali swój tegoroczny wybór w ramach rozliczenia wymiany Stephena Jacksona z Golden State Warriors. Za sprawą inteligentnej polityki transferowej klubu z Teksasu – w zamian za odesłanego do Indiany George’a Hilla otrzymali nie tylko Kawhi’ego Leonarda, ale także prawa do Erazema Lorbeka.

28-letni w tej chwili Słoweniec został wybrany w drugiej rundzie draftu 2005 przez Pacers, ale do tej pory grał w Europie. Dla mierzącego aż 210 cm silnego skrzydłowego teraz może być odpowiedni moment do przeprowadzki do USA. Będzie miał jeszcze szansę podpatrywać zagrania Tima Duncana, ale o ile solidnie przyłoży się do treningów może uzyskać sporo minut w rotacji Popovicha.

Lorbek jest prawdziwym obieżyświatem. Występował już w barwach Union Olimpija (1999-02), Fortitudo Bolognia (2003-06), Unicaja Málaga (2006-07), Benetton Treviso (2007), Lottomatica Rzym (2007-08), CSKA Moskwa (2008-09) i w końcu FC Barcelony (od 2009).  W tegorocznych rozgrywkach ACB notował średnio 11.6 ppg, 4.3 rpg i 1.7 apg.

Na koniec warto jeszcze przypomnieć, że Spurs w drafcie wybierali jeszcze takich graczy jak Luis Scola (55 wybór draftu 2001), Leandro Barbossa (28 wybór draftu 2002), Beno Udrih (28 wybór draftu 2004) czy Goran Dragic (45 wybór draftu 2008). Oczywiście ich losy niekoniecznie wiązały się później z San Antonio, ale mimo wszystko trzeba przyznać że potrafią dostrzec talent.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *