Cztery pory roku w Wielkim Jabłku.

Podsumowanie sezonu 2011-12: New York Knicks.

1. Era Coacha D.zima w Nowym Jorku była bardzo mroźna. Wydawało się, że dojście przyszłego najlepszego defensora NBA – Tysona Chandlera – doda zespołowi wielkiej iskry (patrz transformacja) i nagle przy dwóch wysoko opłacanych graczach jak Amar’e i Carmelo będziemy mieli 4. wysoko mierzącą drużynę na Wschodzie. Obok Heat, Celtics i Bulls. Fani Knicks, bowiem wiele obiecywali sobie po pełnym sezonie gry swojej wielkiej dwójki, a para na pozycjach 4 i 5, STAT+Chandler miała być najlepszym front courtem Eastern Conference.


Nic z tego! Nieład na boisku, gra typu: dajcie piłkę w ręce Melo, brak klasowego playmakera (sorry Baron and Mike) nie wróżyły żadnej wielkiej przyszłości teamowi znad rzeki Hudson. W dodatku przed Superbowl okazało się ze swój kredyt zaufania do granic możliwości wykorzystał trener D’Antoni. Jedynym światełkiem w jego tunelu, był niesamowity i uniwersalny pierwszoroczniak Iman Shumpert. Nagle coś wybuchło..ktoś się pojawił!

 

2. Linsanity – wiosna na Broadway’u była spod znaku „Złotego Dziecka” tajwańskich emigrantów, Jeremy’ego Lina. Cały show i zjawisko Lin-o-mani rozpoczęły się od meczu z Nets, w nim Amerykanin z Harvardu rzucił rekordowe dla siebie 25 oczek i wywołał tym samym euforię azjatyckiej części Nowego Jorku. Chwilę później koszulek z jego nazwiskiem zabrakło w sklepach przy MSG. W 9 z 10 kolejnych spotkań Lin notował dwucyfrowe wyniki punktowe, by swoje momentum osiągnąć w starciach przeciwko: Lakers – 38pkt, Raptors – 27pkt i 11as game winner czy Mavs- 28pkt i 14as przy rainbow shocie nad WunderDirkiem. Mecz z Mistrzami NBA był początkiem przygody z Nowym Jorkiem, „chińskiego uciekiniera” J.R. Smitha. Końcówka lutego i początek marca, nie rysowały się już tak różowo dla Knicks. Zespół przegrał 11 z 13 spotkań, a miejsce Coacha D. zajął jego dotychczasowy asystent i ex dowodzący Hawks, Mike Woodson. Warto dodać, iż w okresie rozkwitu Lina pojawił się w grze biały skrzydłowy, Steve Novak. Dotychczasowy „podgrzewacz ławki” również wielkim przebojem zdobył dodatkowe minuty na parkiecie, a serca fanów zdobył seriami celnych rzutów zza łuku. Novak okazał się idealny do przestrzennego grania drużyny, przy podaniach na obwód ociekającego sławą nowego idola Nowego Jorku. „Staszek” zakończył RS z najwyższym procentem rzutów zza łuku – 47 – w karierze i całej NBA.

3. Woodsanity – lato tj. era nowego trenera rozpoczęła się meczem z Portland Trailblazers. Zadaniem nowego head coacha było znalezienie właściwego dialogu z Carmelo Anthonym, który, wcześniej i coraz głośniej wygłaszał swoje negatywne poglądy na temat pracy poprzednika Woodsona (ex gracza Knicks). Metamorfoza była natychmiastowa – Knicks zaczęli bronić, Melo zaczął się dzielić piłką, a nawet walczył w defensywie jak nie on sam! Spike Lee znów miał się świetnie. Big-Apple-team wygrał pięć spotkań z rzędu, a jego pozycja w Eastern Conference znów rosła. Na formę drużyny nie miał wpływu fakt, że urazu kolana nabawił się Lin. 17 spotkań z 23 nowojorczyków zostało wygranych w erze nowego Mike’a na stołku trenera. Co ważne, klasą sam dla siebie, po bronionym koszem, stał się Mistrz NBA z 2011 roku, Tyson Chandler i coraz częściej spekulowano o jego prowadzeniu w wyścigu po nagrodę DPOTY.

4. Era Carmelo – wraz z okresem Woodsona zapanowały: jesień i momenty świetnej gry najlepszego strzelca Knicks, Anthony’ego. W ostatnich 14 spotkaniach sezonu i na przestrzeni marca oraz kwietnia, gwiazdor N.Y. 8-krotnie przekraczał pułap 30 oczek, a w tym dwa razy pokusił się o przejście 40-stki! Do najlepszej historii tego sezonu przeszły jego rozgrywki przeciwko Hawks (39pkt i 113-112), Heat (42pkt i 85-93) i Bulls (43pkt i 100-99). „Melo was on fire, just in time, in front of the play offs”. Osobną sprawą był fakt słabej gry rozgrywających Knicks, którzy byli piętą achillesową drużyny – zwłaszcza po odpadnięciu Lina. Woodson próbował coraz częściej grać parą Shumpert – Fields. Śmierć brata poruszyła mocno Amar’e Stoudemire’a, który miał słabszy okres w swojej grze. Mimo tego, jego zespół awansował do play offs i miał się z 7 miejsca zmierzyć z Miami Heat. Dziś chyba cały Nowy Jork załuje, że ich team nie wpadł na Byki..

5. Play offs i.. gaśnica.

Sezon Knicksów zakończyła przygoda Amar’e z gaśnicą. Nikt wprawdzie aż tak mocno tego nie podkreślił, ale całe zamieszanie związane z uderzeniem pięścią gaśnicy przez STATA (wyładowującego frustrację w meczu numer 1) odbiło się głośno w całej lidze. Nie wierzę również by nie zachwiało ono szatnią, próbujących nawiązać wyrównaną walkę z Heat, Knicks. Ponadto smaku goryczy drużynie dodał fakt ciężkiej kontuzji Imana Shumperta, który trafił do dwóch najlepszych piątek debiutantów. Po 11-latach przerwy, przy powrocie z mocno obandażowaną ręką, STATA, Knicks wygrali swój mecz w play offs i pierwszy a zarazem jedyny z Heat. 1-4 w starciu z późniejszym finalistą Wschodu ujmy im nie przyniosło, jednak większość sympatyków Melo i spółki wierzyło w bardziej wyrównaną serię. Straty w ludziach: Lin, Shumpert i częściowo Stoudemire’a były zbyt wielkie.

6. Jaka przyszłość czeka N.Y. Knicks?

Już podpisano nową umowę z Mikem Woodsonem, a następny w kolejce może być Jeremy Lin (interesy, co do jego osoby przejawia 1/3 klubów NBA). Spekuluje się, że Knicks mogą szukać możliwości wymiany Stoudemire’a do innego – „znajdź tu chętnego?” – klubu NBA. Tylko plotki a nie żadne konkretne rozmowy łączyły klub z Philem Jacksonem. Postawiono na Woodsona, który w nowym, pełnym sezonie, będzie miał za zadanie wygrać 50 spotkań i poprowadzić zespół co najmniej do drugiej rundy play offs. Później, w 2013 do drużyny może dołączyć Chris Paul (?!). Jak na razie mówi się również o potencjalnym powrocie Ray’a Feltona i zwłaszcza w przypadku, gdy może zabraknąć Lina. Niestety zdolności finansowe Knicks są bardzo niskie, a potencjalna wymiana Stoudemire’a mogłaby uwolnić pewne rezerwy w budżecie. W drafcie (nr48) z kolei scouci nowojorscy mają postawić na silnego skrzydłowego jak: Yancy Gates, Kevin Jones, Cameron Moore, Andrew Nicholson i Wesley Witherspoon.

7. Oceny graczy (skala 1-5)

Carmelo Anthony – 22.6 pkt i 6.3zb oraz 3.6as. Jeśli chodzi o mnie i moje zdanie to Melo zawiódł pokładane w nim oczekiwania i nie można patrzeć na niego z pozycji dwóch ostatnich miesięcy, które miał udane. Początek obiecujący, dalej już słabiej, środek nieudany w połączeniu z niesnaskami z trenerem, w końcu odrodzenie i liderowanie na miarę oczekiwań. Anthony w nowym sezonie musi się stać kimś na miarę Patricka Ewinga by wprowadzić swój team na koszykarskie salony. Musi grać równo i nie wdawać się w politykę klubową. Zespół musi mieć jakiś solidny przykład i lidera z prawdziwego zdarzenia. Anthony musi dorosnąć inaczej może nigdy nie powalczyć o tytuł. Ocena: 3, w porywach do 4.

Tyson Chandler – 11.3pkt, 9.9zb i 1.4blk. Absolutnie nic do zarzucenia. Potwierdził kwestionowaną przez pryzmat wielkich pieniędzy wartość. Nagroda DPOTY to coś o czym mógł dotychczas marzyć. Mark Cuban ciągle udaje, że nie żałuje rozstania z Ty’em. Ocena: 5.

Amare Stoudemire – 17.5pkt, 7.8zb i 0.96 blk.. Gdzie jest ten Amare, który miał dominować w Eastern Conference i przenieść swoje talenty z Arizony do Big Apple? Sytuacja z gaśnicą podkreśliła jego spadek w hierarchii podkoszowych tej ligi (oraz niskie IQ) i wcale się nie zdziwię, jeśli Knicks oddadzą go do innej drużyny. Mankamentem STATA jest słaba defensywa i coraz mniejsze chęci do gry po swojej stronie parkietu. Ocena: 3.

Jeremy Lin –14.6pkt, 6.2as i 1.57 przech. Kolejny sezon udowodni nam na ile naprawdę „dobry” jest ten rozgrywający. Czarował nas i nami, pokazywał nie małe umiejętności, ale jego konto zawsze obciążała ogromna liczba strat (3.6 na mecz). Na dziś jest bohaterem, ale jak będzie w kolejnym roku? Fakt faktem uratował sezon dla Knicks i śmiem twierdzić, iż bez jego świetnej gry nie byłoby play off w N.Y.. Ocena: 4.

Landry Fields – 8.8pkt i 4.2 zb. Mniejsze zrobił on wrażenie niż w parze Wilsonem Chandlerem podczas swojego debiutanckiego sezonu. Wieść niesie, że sternicy klubowi mocno zastanawiają się nad dalszym kontynuowaniem współpracy z czołowym debiutantem poprzednich rozgrywek. Fields przede wszystkim był i jest za mało aktywny w ataku i czasami ma się wrażenie, iż brakuje mu odwagi do akcji ofensywnych. Ocena: 3.

Iman Shumpert – 9.2pkt i 3.2 zb. O wiele lepsze wrażenie pozostawił po sobie tegoroczny debiutant, świetny w defensywie i mogący poprawić grę na dystansie, obrońca. Niestety nowy sezon rozpocznie on od solidnej rehabilitacji kolana, w którym zerwał wiązadła. Na razie trzeba dać mu czas na powrót do zdrowia a następnie poddać ciężkiej próbie powrotu na najwyższe z dotychczasowych obrotów. Osobiście uważam końcówkę sezonu za wielki dramat gracza, który miał wysokie notowania (nie tylko u mnie). Ocena: 4.

J.R. Smith – 12.5 pkt i 3.9 zb. Uważam, że wycieczka do Chin źle mu zrobiła. Smith stracił gdzieś swoje serie rzutowe i był cieniem siebie z Denver Nuggets. Dziś wiadomo, że interesują go tylko „zielone” a jego pozostanie w N.Y. to duży „?” (no chyba, że mocno przekonana go Rihanna!). W play off „ceglił” na potęgę”..(3-15,3-15,5-18). Najlepszy mecz w sezonie rozegrał przeciwko Celtom (7-10 zza łuku), ale zdarzały mu się duże wpadki (1-10, 2-11). Ocena – 3.

Steve Novak – 8.8 pkt na mecz. Wielu zadawało sobie pytanie co on robi w składzie Knicks i co kierowało skautami drużyny przy angażu jego osoby? Dziś już wiecie;-) Najlepszy snajper NBA zza łuku – 47%. Zrobił swoją robotę i doprowadzał do łez obronę rywali, nie raz. Pamiętacie jego rzut, który już był w koszu i się wykręcił z obręczy, z Bykami? Jak i na Lina tak i na Novaka nikt poważnie nie stawiał. Stąd też ich fenonem. Ocena: 4.

Baron Davis 6pkt, 2as i 2.6 straty – rozmienia swoją legendę na drobne, niestety. W zły sposób i paskudną kontuzją zakończył się sezon dla niego. Czas kończyć Stary! Ocena: 2.

Jarred Jeffries – 4.4pkt i 3.9zb. kariery po raz kolejny wielkiej nie zrobił ale sprawdzał się w ustawieniu w parze z Novakiem i przy Linie; przy czym główne jego zadania polegały na kryciu czwórki przeciwnika oraz zbieraniu piłek. Najprawdopodobniej zostanie z drużyną na kolejny sezon. Ocena: 3.

Bez oceny: Mike Bibby, Jerome Jordan, Toney Douglas, Josh Harrelson, Renaldo Balkman i Bill Walker.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

5 komentarzy

  1. gratek pisze:

    Z nba.com – Novak w PO miał 57%, a w RS 47%

  2. Krzysiek pisze:

    Skoro nie oceniasz graczy wg. jednakowego kryterium, to skąd 3 dla Jeffriesa, który umiejętności czysto techniczne ma gorsze niż 90% graczy w NBA (i z tym już niewiele zrobi), skoro daje z siebie 300% w każdej minucie gry? Dlaczego Novakowi wystawiłeś ocenę 4, gdy ten zaszokował całą ligę i z niechcianego w NBA stał się pożądanym graczem przez połowę drużyn w te wakacje? Czemu Jeremy Lin dostał ocenę 4? Czego więcej oczekiwałeś od gracza niechcianego w drafcie przez żaden klub? Jeśli gwiazdom wystawiasz tak niskie oceny dlatego, że nie stają na wysokości zadania (co akurat w pełni rozumiem, chociaż przy ocenie 3 dla Melo, to STAT powinien dostać 1), to dlaczego odpowiednio nie wystawiasz 5 graczom, którzy zdecydowanie przerastają oczekiwania wobec własnej osoby?

    • woy9 pisze:

      Co znaczy czystko techniczne?rzut,zwody czy repertuar zagran?co do Novaka to nie mam żadnych wątpliwości,że zrobił świetną pracę nad sobą i znakomicie odnalazł się w drużynie gwiazd?Jeremy Lin dostał cztery za straty a oczekuję od niego poprawy kozła i gry lewą ręką.z połową drużyn to przesada,realnie mówi się o jednej trzeciej.zawarlem to w tekście.wracając do Jeffriesa dotychczas miał opinię leniwego gracza.A jak poczytasz uzadnienia to ujrzysz wytłumaczenie do Melo.zapraszam też do wystawiania własnych ocen.nigdzie nie jest napisane o kryteriach,skąd to wyciagnales??czwórki w 5pkt skali to nisko wg Ciebie??Chandler dostał najwyżej,Davis najniżej i wg mnie adekwatnie do prezentowanego poziomu.B

    • Krzysiek pisze:

      Ja nie bulwersuję się co do oceny jaką dostał Melo, bo wszyscy oczekują, że będzie grał wyśmienicie cały sezon, a nie tylko końcówkę i jeśli chce być liderem, to musi w ten sposób grać (w sumie trochę taki clutch time w skali sezonowej ;)). Co do Jeffriesa się nie zgadzam, oglądam 90% spotkań Knicks i zapamiętałem go jako gościa który walczy o każdą piłkę i daje z siebie wszystko, mimo że często ma problemy z trafieniem np. dwutaktu na pusty kosz. Rusza się trochę jak kruk szukający jedzenia na polu i chyba zżera go trema w sytuacjach gdy będzie wstyd jak nie trafi do kosza znajdując się w łatwej pozycji (parę takich sytuacji w tym sezonie i pamiętna akcja w zeszłych playoffach, po których kibice z MSG chcieli go obedrzeć ze skóry i obłożyć Habanero). Jak na to ile Knicks mu płacą, do tego nie mając zbytnich opcji na wzmocnienie back up’u dla STATa, póki ten jest w drużynie, spełnia dobrze swoją rolę. Wiadomo, że zawsze jest coś do poprawienia, pewnie nawet Jordan nigdy by nie wystawił sobie 5/5 za sezon, ale Lin i Novak na to zasługują. Nie jesteśmy ich trenerami ani osobami z bliskiego otoczenia, żeby taka ocena zaszkodziła w przyszłym rozwoju, a oboje spełnili American Dream, niczym niektórzy bankierzy 100lat temu w tym samym miejscu. Ładna historia, odzywa się moje serce fana Knicks i stąd 5. Co do reszty się zgadzam. Za to moja 1+ idzie do D’Antoniego, którego największym błędem było zostanie head coachem. Gdyby był asystentem, każdy klub NBA walczyłby o jego tyłek na swojej ławce. Geniusz ofensywny, miły i dobrze wychowany gość, który będąc głównym trenerem nie zapewni żadnej drużynie długotrwałego sukcesu. Mając w składzie moim zdaniem najlepszego gracza po atakowanej części parkietu, który potrafi tam pracować nie tylko dla siebie, ale też ułatwiać grę swoim partnerom podając przy podwojeniach czy po prostu puszczając piłkę w ruch, która zaraz po następnym podaniu odnajduje gracza na czystej pozycji, nie potrafił go zupełnie wykorzystać, bo nie przeszło mu nigdy przez myśl, żeby zaadoptować swój system do obecnego składu. Wszyscy, próbują ratować jego dobre imię, tym że odnalazł Lina i Novaka, ale to bzdura. Cały czas miał tych graczy pod nosem i nie odkrył w nich talentu, tylko po prostu był w takiej sytuacji, że wystawienie Spike Lee do S5 prędzej by pomogło, niż zaszkodziło. To ci gracze uratowali mu tyłek na parę tygodni. „+” jedynie za, to że jest spoko gościem (chyba się nie da go nie lubić), ma stylowego wąsa i za system ofensywny, który zostawił Woodsonowi (ten pewnie będzie go dalej lekko modyfikował, zamiast wprowadzać coś nowego).

  3. Szerszeń pisze:

    Lin,Fields,Novak musza zostac.Takze JR Smihta mogliby zatrzymac.STAT ? Czemu sie tak marnie konczy ;<

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *