Chicago Bulls i sezon, którego miało nie być.

Podsumowanie dokonań Bulls w rozgrywkach 2011-12.

Gar Foreman i Tom Thibodeau mieli i mają głowy pełne zmartwień. Najchętniej udali się by się do profesora Emmetta „Doca” Browna i zakupili słynnego DeLoreana z „Powrotu do przyszłości” by wrócić do wydarzeń listopada 2011..Najpewniej wówczas też dołożyliby pełni starań by sezon 2011-12 w ogóle się nie odbył. Jeśli zastawialiście się, choć przez chwilę, kto jest największym przegranym tego sezonu i kto chętnie wymazałby go z pamięci to oczywiście Chicago Bulls (i ich fani).

Runda I. To miał być wielki sezon drużyny z Illinois. Tom Thibodeau już podczas pre-season traktował swoje 2 sparingi bardzo serio. Jego team rozpoczął sezon od wygranego spotkania w Staples Center i to miał być początek marszu do NBA Finals! Zwłaszcza, że zespół wzmocniło brakujące ogniwo w zeszłorocznej układance, Richard Hamilton.

Hamilton i Rose mieli zapewnić Chicago bardziej wyrównaną walkę z Miami Heat i po raz pierwszy od 1998 roku team z Illinois miał zagościć w finałach ligi. Spora liczba sympatyków byczej drużyny miała nadzieję na przebudzenie Carlosa Boozera, lepszą grę na dystansie Kyle’a Korvera, poprawę rzutu wzorem Luola Denga – Ronniego Brewera czy też All Star-owy sezon Anglika.

Kontuzje, kontuzje i jeszcze raz kontuzje..tak można podsumować miniony, najgorszy od zeszłorocznego „popisu” San Antonio Spurs, występ najlepszej drużyny Konferencji Wschodniej. Oto „bycze zmory” na przestrzeni minionych rozgrywek:

Derrick Rose – skręcony staw skokowy (2x), uraz pachwiny i zerwane wiązadła kolanowe. Dodatkowo jeszcze bóle w okolicach lędźwiowych kręgosłupa (też pauzował ze względu na przypadłość). Zabieg operacyjny ma za sobą i rehabilitacja może potrwać od 9 miesięcy do nawet 12
Luol Deng – uraz nadgarstka, który wymaga zabiegu chirurgicznego. Anglik ma się poddać operacji po Igrzyskach w Londynie.
C.J. Watson – kontuzje barku, łokcia, stopy, skręcony staw skokowy i problemy z plecami. Po ostatnim meczu przebył zabieg na kontuzjowaną stopę.
Carlos Boozer – skręcony staw skokowy, uraz łokcia.
Joakim Noah – skręcenie stawu skokowego.
Richard Hamilton – urazy pachwiny, kontuzja uda i skręcona kostka.

Praktycznie tylko w kilkunastu spotkaniach Tom Thibodeau mógł zagrać mecz pełną pierwszą piątką z Rosem, Hamiltonem, Dengiem i Noahem. Oczywiście najczęściej w dresie lub garniturze przebywali D-Rose i Rip, ale nawet bez nich zespół z Windy City był w stanie zwyciężyć w sezonie zasadniczym.

Pierwsza pointa: sezon zasadniczy był bardzo udany. Bulls znów i drugi raz z rzędu okazali się obok Spurs drużyną z najlepszym bilansem w NBA. Przewaga własnego parkietu w konfrontacji z Miami Heat została osiągnięta, a zatem plan Thibsa wypalił w 100%. Chicago najlepiej ze wszystkich drużyn w lidze zbierało (46,7) na tablicach oraz znów najlepiej w całej lidze broniło (88,2). Co ciekawe, mimo posiadania w składzie mocno punktujących obrońców jak Rose, Watson, Lucas i Hamilton uplasowali się na 5msc. w kategorii asyst (23,1).

Runda II. To miał być udany come back do gry D-Rose’a a poprzedni MVP ligi miał już w pełni sił zabrać się za rozprawę z Sixers..Niestety wszyscy znamy wydarzenie z końcowej minuty pierwszego meczu z play offs 2012. Lider zespołu zrywa dwa wiązadła w kolanie a skutki tej kontuzji może odczuwać już do końca kariery. Ponadto morale Byków mocno ucierpiało – media próbowały zrzucić winę za urazy graczy na barki trenera – a chwilę później urósł kolejny byczy problem: skręcony staw skokowy Joakima Noha.

Kluczowy dla losów serii mecz numer 4 odbył się w Philadelphii. Przy porażce przyjezdnych i zarazem faworytów rozgrywki znaczący udział miał – krytykowany przez cały sezon – Booz. Jego strata na niespełna minutę przed końcem nie pozwoliła wyrwać wygranej z jaskini Szóstek. Gospodarze United Center wprawdzie wygrali mecz pocieszenia (nr 5) ale już w starcie szóste obu ekip przeszło do historii play off jako najgorsza z możliwych i niedoszłych asyst C.J.Watsona (dostał nawet twitterowe pogróżki za złe rozwiązanie akcji) czy niecelnych osobistych Omera Asika (który w Europie był ceniony za akcje w ataku). Bulls na deskach po mocnym knock downie.

Druga pointa: Zbyt wysoka intensywność gry przy mniejszej roli rezerwowych dała się we znaki przy powtarzających się kontuzjach Rose’a, Watsona, Denga i w końcu Noaha. O ile nikt nie ma pretensji do formy Richarda Hamiltona, który już dawno nie trenował i nie grał z tak wysoką intensywnoścą (w Detroit w  2005, 2006?), o tyle zbyt długie eksploatowanie w wygranych spotkaniach czołowych graczy zemściło się na trenerze Thibodeau. Fani zespołu mocno zastanawiali się czy w meczach o niższą stawkę nie warto byłoby dawać pograć więcej czyniącemu postęp Lucasowi, zagubionemu momentami w ataku Asikowi, głodnemu gry Gibsonowi a zwłaszcza nie wykorzystawnemu Brewerowi i utalentowanemu Butlerowi. Jednak z perspektywy czasu, każdy z nas może sobie gdybać i mówić – co by było..

Co w przyszłości? Trener i nowi zawodnicy to znany od dawna temat. Kluczem jest nowa umowa dla Thibsa i jak mówią źródła związane z klubem head coach parafuje prolongatę lada dzień. Nie doczekamy się amnestii dla Carlosa Boozera. A być może uda się nakłonić do powrotu do Illinois Kirka Hinricha lub Bena Gordona (w przypadku amnestii gracza Pistons). Od dawna słyszymy też pogłoski związane z osobą O.J. Mayo, który mógłby ożywić grę bez Rose’a czy odciążyć weterana Hamiltona. Tematem do analizy jest sprowadzenie do Chicago z Madrytu utalentowanego i wszechstronnego skrzydłowego Nikoli Mirotića.

Ocena zawodników (skala 1-5), głównie za RS:

Derrick Rose (21.8pkt/7.9as/0.9przech) – 39 gier – trzy mecze mu nie wyszły w tym sezonie, dwa przeciwko Heat (jeden na Florydzie gdzie przestrzelił decydujące wolne – a drugi w Chicago, kiedy trafił raz z gry) oraz jeden w starciu w Knicks (kiedy w MSG przegrał Bykom dogrywkę ale i podkręcił kostkę). Zespół sporo nauczył się bez niego, ale i pokazał, że jest mocno za swoim liderem i liczy na jego wsparcie. 4.

Richard Hamilton – jeśli, ktoś w off season powiedziałby mi, że Rip będzie grał w tylko 28 meczach to uznałbym, że zbędne jest inwestowanie w weterana z problemami zdrowotnymi. 13pkt na mecz i ocena – 3.

Luol Deng (15.3pkt/6.5zb/1.3przech) – 54 spotkania i awans do All Star Game. Anglik pokazał spory charakter i zyskał ogromny szacunek grając z zaciśniętymi zębami. Jego defensywa znów była nieoceniona. Do szczęścia zabrakło zdrowego nadgarstka a co idzie za tym skuteczności. Ocena – 5.

Joakim Noah (10.2pkt/9.8zb/1.4blk)– widywaliśmy Francuza na wyższych obrotach i w lepszej formie patrząc na ofensywę. Kilka spotkań na koncie mocno bezbarwnych, ale może to efekt częstotliwości grania oraz Eurobasketu, w którym wcześniej nie brał udziału.. W defensywie ciągle nieoceniony dla Byków. Ocena – 4.

Carlos Boozer (15pkt i 8.5zb) – znów zdarzało mu się przeplatać dobre spotkania z bardzo słabymi, zwłaszcza kiedy nie było Rose’a i fani klubu patrzyli na niego niczym na „zbawienie”. Zabawienie jednak nie nadeszło i w post season – mimo bycia czołowym strzelcem drużyny – znów zrodziły się plotki o rzekomym transferowaniu gracza. Do Booza przylgnęła już na dobre łatka przepłacanego gracza. Ocena – 3.

Taj Gibson (7.7pkt/5.3zb/1.3blk) – słowa „dajcie więcej Gibsona” świadczą same za siebie. Energizer był obok Denga najjaśniejszą postacią drużyny i zasługuje znów na miano gracza niedowartościowanego, któremu należy dać więcej czasu na parkiecie, kosztem właśnie Boozera. Jego umiejętności do gry w obronie porównuje się z samym Kevinem Garnettem. Ocena – 5.

C.J. Watson (9.7pkt i 4.1 as) – starał się jak mógł, walczył z kontuzjami i prowadzeniem drużyny za chorego kolegę. Statystycznie znów postęp w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Sytuacja z 6 meczu z Sixers będzie mu się jednak śniła całe lato. Patrząc jednak na fakt, że przed 2 laty był dopiero 3 rozgrywającym swojej drużyny to należy oddać mu cześć za udany sezon, choć czasami nierówny..Ocena – 4.

Kyle Korver (8.1pkt i 2.4zb) – zdecydowanie lepszy sezon, a ex gracz Jazz i Sixers częściej potrafił wyregulować celownik, seryjnie trafiając zza łuku. Ciągle odstaje od innych kolegów defensywnie, ale jego robota jest głównie pod atakowanym koszem. Ocena – 4.

Omer Asik – turecki środkowy podczas 15 minut gry potrafi zebrać 5 piłek i zablokować jeden rzut rywala. Niestety jego rzuty wolne oraz skuteczność na poziomie 46% zostawiają wiele do życzenie, to one stały się gwoździem do trumny Bulls. Ocena – 3.

John Lucas – rewelacyjny i przełomowy sezon obrońcy, który był mocno anonimowy do tych rozgrywek. 7.5 pkt w meczu i rekordy punktowe m.in. przeciwko Wizards zrobiły na nas bardzo dobre wrażenie. Ocena – 4.

Ronnie Brewer (6.9pkt, 3.5zb i 1.09 przech.) – wg mnie największy niedosyt zostawiła gra utalentowanego obrońcy. Wszystko z racji faktu stawiania przez trenera na Hamiltona o czym przekonał się Thibs w dwóch ostatnich meczach sezonu, kiedy w końcu zaczął mocniej stawiać na ex gracza Grizzlies. Warto podkreślić, że ten gracz miewał już sezony, kiedy dwukrotnie więcej dostarczał punktów swojej drużynie. Wraz z Tajem Gibsonem powinien dostać miejsce w pierwszej piątce, kosztem Ripa i Booza. Ocena – 3.

Bez oceny: Brian Scalabrine, Jimmy Butler, Mike James.

Co należałoby poprawić? Przede wszystkim skuteczność w ataku, która w nowym sezonie przy absencji Derricka Rose’a musi zostać poprawiona. Pamiętamy mecze w których Byki notowały skuteczność pomiędzy 32 a 37%. 96.3 oczka na mecz to dopiero 18 wynik w lidze, który wypadałoby poprawić. Do tego jednak potrzebni są częściej trafiający z dystansu i półdystansu gracze. Stąd też pomysły sprowadzenia ponownego Kirka Hinricha, Bena Gordona czy postawienie w pierwszej piątce na Taja Gibsona. Tom Thibodeau musi dokonać transformacji tej drużyny, biorąc pod uwagę fakt blisko rocznej przerwy w grze swojego pierwszego lidera i głównej opcji w ataku. Wszystko zostaje w rękach sterników i przekonywującej oferty dla trenera a następnie w głowie Thibsa, który musi na nowo ułożyć swoją drużynę, szukając właściwej taktyki.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

4 komentarze

  1. Adrian89 pisze:

    skala 1-5 i spokojnie mozna bylo uzywac 2 :)  dla mnie pg to nie byla sila Bulls w tym sezonie stad oceny dla Lucasa i Cj za wysokie  – podobnie jak korvera.

    Ale sam bym pewnie wystawial takie oceny piszac o Blazers:) no moze Jamalowi dalbym 2:)

    • woy9 pisze:

      Na Lucasa patrzę ewidentnie pod kątem facet znikąd stał się nagle kimś.Boozer chyba byłby u mnie najbliżej dwójki:)

  2. ronin23 pisze:

    Bardzo fajny tekst :).Sezon pod znakiem kontuzji i ciężko mieć do kogoś pretensje.Co do amnestii Boozera to mi się wydaje że to dobry pomysł ale chyba do tego nie dojdzie więc trzeba zmniejszyć ilość jego minut na korzyść Gibsona.
    Ronnie chyba jednak odejdzie gdzieś czytałem że wolą mocniej postawić na Butlera.
    Na oficjalnej stronie byków sprawa Mirotić’a była już poruszana i jest małe prawdopodobieństwo żeby trafił on do Chicago już w najbliższym sezonie.

    Co do ewentualnych wzmocniej Kirk i Ben nie grali jakoś rewelacyjnie w tym sezonie i ciężko jest powiedzieć że byliby wzmocnieniem.Może Courtney Lee  podobno byki byli nim zainteresowani prze sezonem.

  3. Sopranos11 pisze:

    Cóż tutaj można napisać. Bulls z Boozerem na 4 nie mają żadnych szans na mistrzostwo. Amnestia lub wymiana Booza i wzmocnienie 2 to jedyna szansa Byków. Ja rozumiem, że amnestia Boozera to będzie przyznanie się do winy. No ale ja pi..ę. Jak wstyd jest ważniejszy od mistrzostwa to Byki nie mają szans. Miami, które odstaje od zachodu nie daje szans w tej chwili Bykom. Potrzebna 2 i 5 bo Asik w ataku to katastrofa. O 1 nie mówię bo marzy mi się Andre Miller ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *