Zapowiedź serii: Spurs – Clippers

Gdy Memphis Grizzlies doprowadzili do meczu nr 7 na swoim parkiecie wydawało się, że w drugiej rundzie będziemy mieli powtórkę z poprzednich Playoff. Drużyna Vinny’ego Del Negro pokazała jednak hart ducha, a sam szkoleniowiec dużą wiarę w swoich zmienników by móc zmierzyć się z San Antonio Spurs w niezwykle ciekawie zapowiadającej się serii.

Wstęp

Zestawienie podstawowych piątek (źródło: ESPN.com)

Drużyny Spurs i Clippers na pierwszy rzut oka dzieli praktycznie wszystko. San Antonio ma jedną z najbardziej utytułowanych ekip ostatniego dwudziestolecia. Od kiedy w ich składzie pojawił się Tim Duncan co roku mają dodatni bilans i nawet grając gorzej są zwykle w gronie faworytów do mistrzowskiego pierścienia.

Trzon zespołu stanowią zawodnicy, którzy od początku kariery w USA są związani z Ostrogami (Duncan – 15 lat, Parker – 11, Ginobili – 10).

Tymczasem Clippers to zespół zbudowany praktycznie w ciągu ostatnich 2-3 lat przy czym najważniejsze ruchy kadrowe miały miejsce w tym sezonie. Przed tegoroczną grą w Playoff zwykle byli pośmiewiskiem ligi i zespołem, nad którym wydawało się ciążyć jakieś fatum.

Pora na odwrócenie karty? Czy może niezwykle wyrównana drużyna Spurs okaże się być górą?

Zacznijmy tradycyjnie od raportu medycznego. Spurs nie mieli większych problemów z odprawieniem w pierwszej rundzie Utah Jazz. W rzeczy samej nawet specjalnie się nie zmęczyli, wygrywając pewnie w 4 spotkaniach. Zdrowi i gotowi do walki są wszyscy zawodnicy Popovicha.

Del Negro nie ma takiego komfortu. Jego zespół jest po prawdziwej bitwie z Grizzlies. Połowa składu jest poobijana, a najważniejsze są urazy Butlera (złamana kość dłoni), Paula (uraz biodra) i Griffina (kolano). To z pewnością nie napawa optymizmem, ale możemy być pewni że każdy z nich zrobi wszystko by być gotowy przed pierwszym gwizdkiem.

W dalszej kolejności pora wspomnieć o doświadczeniu. Spurs są prawdziwymi wyjadaczami Playoff. Gracze Popovicha mają wspomnienia nie tylko z pierwszych rund, ale i ze zwycięskich finałów. Zbliżyć się do nich pod tym względem może jedynie niedostępny do gry Chauncey Billups, a mistrzowski pierścień ma poza nim jedynie Butler, który jak wiadomo w poprzednim roku leczył uraz.

Poniżej prezentuję grafikę ze statystykami z trzech spotkań między tymi zespołami z sezonu zasadniczego. Dalej zapraszam do zapoznania się z kluczowymi matchupami i opisami graczy, którzy mogą zadecydować o przebiegu rywalizacji.

Statystyki bezpośrednich spotkań (źródło: NBA.com)

Kluczowy matchup

Tony Parker – Chris Paul. To para, na której pojedynek czeka chyba cały koszykarski Świat. Dwóch najlepszych i najrówniejszych rozgrywających tego sezonu. Prawdziwi przywódcy swoich drużyn i zawodnicy o indywidualnych umiejętnościach zdolnych zmienić przebieg każdej serii.

Francuz w tym roku za namową Popa stał się liderem SAS na boisku i poza nim. Bierze na siebie ciężar gry i to on będzie największym zagrożeniem dla obrony Clippers. Kolejny już rok znajduje się w czołówce ligi jeżeli chodzi o punkty w pomalowanym zdobywane przez obrońcę. Jest piekielnie szybki, a obolałe biodro CP3 z pewnością nie pomoże mu w nadążaniu za jego cross overami.

Paul tymczasem ma niebywałą umiejętność kontroli piłki i niesamowitą umiejętność czucia gry. Wie kiedy musi wprowadzić do gry swoich kolegów, a kiedy samemu zdobywać punkty. Świetnie zbiera, fantastycznie podaje. Nie na darmo przez wielu ekspertów jest uznawany za najlepszego (prawdziwego) rozgrywającego ligi. Najgroźniejsza broń Chrisa to zdecydowanie gra po zasłonie – oczami wyobraźni już widzę jak Duncan próbuje za nim nadążyć.

Kluczowy zawodnik

W zespole Clippers – Blake Griffin. Blake musi robić dwie rzeczy by być czynnikiem w tej serii. Zdobywać w granicach 20 punktów na mecz i przede wszystkim zbierać. Ciężko jest go nazwać drugą opcją w ataku Clippers w sytuacji gdy jego umiejętności ofensywne poza potężnymi wsadami i akrobatycznymi layupami są delikatnie mówiąc kontrowersyjne. Dodatkowy problem – Griffin bardzo słabo rzuca wolne (52.1% w RS, 58.8% w PO) – to jest informacja o której na pewno już wiedzą gracze Spurs. Gdy tylko on lub Jordan znajdą się zbyt blisko obręczy możemy się spodziewać mocnego faulu.

W zespole Spurs – Manu Ginobili. Człowiek orkiestra i największa broń Popovicha z ławki rezerwowych. Gdy trzeba kreuje grę, innym razem przejmuje rolę strzelca. Jeżeli ma słabszy wieczór – wymusza faule. Ma niezwykle wysokie koszykarskie IQ, a oglądanie go na parkiecie to prawdziwa przyjemność. By być kluczowym graczem musi prowadzić zmienników w ten sposób, by osiągali przewagę w każdym meczu nad rezerwowymi Clippers (o tym że są wartościowi pokazała seria z Grizzlies).

X-Factors

Caron Butler i Kenyon Martin – pierwszy będzie musiał wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów jeżeli LAC chcą nadążyć za świetną ofensywą Spurs. Drugi wraz z Reggim Evansem ma robić wszystko by jego zespół nie został rozbity w pomalowanym. Zarówno Carona jak i K-Marta należy się spodziewać na parkiecie w crunch time.

Danny Green – mimo wszystko niedoceniony jeden z największych progresów tego sezonu. Danny posłuchał Popovicha i jest przede wszystkim bardziej agresywny i pewny siebie. Nie boi się rzucać i brać gry na siebie. W serii z LAC ważne będą jego punkty, a także obrona bo jestem przekonany, że zobaczymy go pilnującego CP3.

Podsumowanie

Czy Spurs są zdecydowanym faworytem? I tak i nie. Każdy z 14 zapytanych ekspertów ESPN daje im awans do kolejnej rundy, ale 4 z nich uważa, że dojdzie do meczu nr 7.

Clippers pokazali już raz, że potrafią stanąć na wysokości zadania gdy to się najbardziej liczy. Mając Chrisa Paula w składzie muszą być traktowani z należytym szacunkiem. San Antonio ma jednak na horyzoncie tylko jeden cel – mistrzowskie pierścienie.

Jaki wynik typujecie w tej serii?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

7 komentarzy

  1. Pingwin pisze:

    Fajne podsumowanie: Ja myślę, że X-factorem dla Spurs może być Tim Duncan – jest w dobrej formie, akurat, żeby przeszkolić Griffina i Jordana w prawdziwej koszykówce – nie w jakimś lob city style:D
    stawiam 4:1 Spurs

  2. To też mój typ Pingwin (4-1). TD za X-Factora nie uznałem tylko z szacunku dla niego. Po nim można i trzeba spodziewać się szkolenia DeAndre i Blake’a. 

    Jako takich game changerów w sumie chętnie wymieniłbym całą ławkę Spurs bo wystarczy że jeden z nich wypali > 15pkt i powinno być pozamiatane (Bonner, Neal, Jackson, Splitter). Core SAS powinien spokojnie generować 60-70pkt, a LAC raczej nie przeskoczą pułapu 90 oczek w wolnej koszykówce w stylu Playoff.

  3. Szerszeń pisze:

    tez stawiam na 4-1.Według mnie duzo zalezy jesli chodzi o Clippersow od Younga i Martina.Jesli Nick bedzie punktowal na poziomie 10 pkt + a K-Martin ocieral sie o podwojna zdobycz,to moze byc sensacja.

  4. Adrian89 pisze:

    Clippers mają przestoje w ofensywie za duże.  Z miśkami to starczyło bo oni też tragicznie grali- zresztą jak nie rozciągniesz obwodem to wiadomo gdzie stać. A Spurs nie pozwolą na powroty z +24 albo i lepiej. Jak już pisałem na sb 4-1 to max osobiście chciałbym że Clippers psikusa zrobili ale jednak wszystkie argumenty wydają się być za Spurs

  5. Marecki pisze:

    Super podsumowanie. Dla mnie też Spurs są faworytami. Dodatkowa przewaga to Pop vs Del Negro. Chyba pierwszy raz wszyscy jesteśmy zgodni co do 4-1.

  6. Dzięki Panowie, doceniam to. Przed chwilą dyskutowałem jeszcze z dwoma fanami Spurs i w sumie dwie rzeczy pozostają nam do rozwikłania:

    1) czy Popovich zmieni S5 czy pozostawi tam Diawa (ja optuję za zdaniem że wstawi Blaira, bo jego szybkie faule na Griffinie nie miałyby dużego znaczenia)

    2) właśnie kto powstrzyma Younga – mój typ to Green i Neal do zabiegania, a Leonard i Jackson jakby się rozgrzał (są wysocy, więc łatwiej byłoby zmienić im trajektorię jego rzutu)

    • Adrian89 pisze:

      Young 8,1 punktu średnio w serii z Memphis wyszły mu 2-3 mecze w reszcie był poza grą. poza tym on zdobywał te punkty bo Memphis go w ogóle nie kryło ja to wnim zbawienia Clippers bym nie oczekiwał wystarczy że którykolwiek z graczy będzie go krył i już go nie ma.

      Diaw sprawdził się z Jazz więc ja jestem za nim. Poza tym Blair lepiej będzie walczył z Martinami pod koszem moim zdaniem a Blake mógłby go parę razy minąć a Diaw bardziej doswiadczony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *