Nuggets przedłużyli serię z Lakers

Los Angeles Lakers nie wykorzystali szansy na zapewnienie sobie awansu do drugiej rundy playoffs, przegrywając na własnym parkiecie z Denver Nuggets. Nie pomogły 43 punkty Kobe Bryanta, który spudłował próbę rzutu za, mogącą doprowadzić do dogrywki.


Drużyna Stan I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Denver Nuggets 2 26 23 27 26 102
Los Angeles Lakers 3 23 20 22 34 99

Skazywani na pożarcie Nuggets walczą dalej i niewykluczone, że na własnym parkiecie w meczu numer 6 doprowadzą do wyrównania w serii. Piąte spotkanie miało być tylko formalnością, a Lakers mieli bez problemu wyrzucić rywali za burtę rozgrywek posezonowych. Życie, jak to życie napisało jednak inny scenariusz, a gospodarzom nie pomogły nawet  43 punkty i genialny występ Kobe Bryanta, który zwłaszcza w ostatniej kwarcie niemal w pojedynkę rozmontował defensywę zespołu z Kolorado.

Po dość wyrównanej pierwszej połowie, Nuggets zaczęli odskakiwać w trzeciej kwarcie, którą zakończyli runem 10-2, ana ostatnie 12 minut wychodzili prowadząc 76-65. Mało tego, jeszcze na 8:41 przed końcem spotkania osiągnęli 15-punktową przewagę (84-69) i wielu kibiców gotowych było opuścić swoje miejsca w Staples Center i udać się do domu.

Świetną partie rozgrywał duet rezerwowych: Andre Miller (24 pkt, 8 ast) i JaValee McGee (21 pkt, 14 zb, 2 blk), których współpraca wyglądała doskonale. Wyśmiewany przez kibiców, były środkowy Wizards, można śmiało powiedzieć – miażdżył w polu trzech sekund wysokich graczy Lakers. Po stronie gospodarzy brakowało energii i większej aktywności ze strony Andrew Bynuma, który oddał tylko 8 rzutów z gry, a LAL zdobyli 14 punktów mniej w pomalowanym od Nuggets (44-58).

Przewaga Nuggets pod koszami wynikała także z faktu, że tak dobrej zmiany, jak ostatnio nie dał Jordan Hill, który w 20 minut nie zdobył żadnego punktu.

Od momentu, kiedy goście objęli tak wysokie, 15-punktowe prowadzenie samodzielną wojnę z rywalami zaczął toczyć Bryant. Pościg za Nuggets rozpoczął jednak Steve Blake, dwukrotnie trafiając z dystansu. Przewaga wydawała się jednak znacząco nie zmniejszać, ponieważ punktami odpowiadali raz za razem, a to Arron Afflalo (19 pkt, 5 zb), a to McGee.

Dopiero cztery celne rzuty za trzy Bryanta na przestrzeni 3,5 minuty wprowadziły w szeregi zespołu George’a Karla zamieszanie. Po ostatniej z nich przez ręce Danilo Gallinariego (14 pkt, 5 zb), na 59 sekund przed końcem Lakers przegrywali jedynie 96-98.

W kolejnych akcjach, Bryant spudłował jednak dwa rzuty, a kolejno faulowani Al Harrington (3 pkt, 0-7 FG) i Ty Lawson (9 pkt, 8 ast) wykorzystali zaledwie po jednym z dwóch rzutów z linii, i na 19 sekund przed ostatnią syreną Nuggets wygrywali 100-96.

Po wznowieniu, Blake odegrał szybko piłkę do Ramona Sessionsa (9pkt, 6 ast, 6 zb), który z prawego skrzydła nie pomylił się za trzy, a przewaga zmalała do zaledwie jednego punktu. Dwa rzuty wolne wykorzystał jednak niezawodny we wtorek Andre Miller, a mający do dyspozycji jeszcze 12 sekund Lakers nie zdołali skutecznie odpowiedzieć mimo dwóch okazji. Najpierw zza luku spudłował Bryant, a po zbiórce ofensywnej Blake’a, to samo uczynił Sessions.

Dobrą wiadomością dla fanów Lakers jest to, że jeśli seria z Nuggets potrwa sześć spotkań, to już na pierwszy pojedynek z Thunder w drugiej rundzie PO gotowy do gry będzie Metta World Peace, któremu zakończy się siedmiomeczowa kara zawieszenia. Jest to jednak igranie z losem, ponieważ szósty mecz odbędzie się w czwartek w Kolorado, a podbudowani wygraną Nuggets, mogą raz jeszcze zaskoczyć LAL. Wydaje mi się jednak, że do siódmego meczu nie dojdzie, ponieważ forntcourt Lakers nie zagra raczej drugiego, tak słabiutkiego spotkania. Zadaniem Mike’a Browna będzie maksymalne ograniczenie poczynań JaValee McGee, który w tej serii pokazuje, że oprócz głupich zagrań robiących furorę na YT, może być naprawdę solidnym środkowym NBA na lata.

Lakers trafili zaledwie 38.9% swoich rzutów z gry, a duet Ramon Sessions – Matt Barnes spudłował aż 18 z 26 prób.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

14 komentarzy

  1. kosmos11 napisał(a):

    No ciekawe, czy to Nuggets wygrali, czy raczej LA odpuściło, żeby mieć MWP na drugą rundę. Sam meczu niestety nie widziałem, więc jeśli ktoś oglądał to niech wyrazi swoją opinię

    • adam23 napisał(a):

      kosmos11,please. Odpuscic to by mogli przy stanie 3-0 a nie 3-1. A poza tym to czy z artestem czy bez lakers dostana sweepa z OKC

    • Sopranos11 napisał(a):

      A niech się męczą. 6 mecz może być z 3 dogrywkami najlepiej. Będą mieć Rona „kogo by tu j…ć” Artesta, ale zmęczenie może ich zgubić. Niby to dopiero 1 runda, ale Lakers to nie jest drużyna młodzieniaszków.

  2. Nubzor 94 napisał(a):

    No chyba nie sądzisz że 43 ptk bryanta bylo odpuszczeniem. Widac kobiemu bardzo zależy na pierscionku. Takiej pasji w nim od dawna nie widziałem Mvp! : )

  3. saturn napisał(a):

    43 pkt Kobiego to nie jest podpucha. Facet ma już swoje lata, a tu sobie żyły wypruwa, żeby wygrać. Ja myślę, że Lakers nie są już tak mocni jak dwa lata temu, natomiast młodziutki zespół z Denver gra coraz lepiej. To jest młoda i bardzo rozwojowa ekipa, widać, że ostatnie zmiany składu wyszły im na zdrowie.  McGee bez Wall’a też całkiem radzi sobie jak widać i to przeciwko dwóm wieżom z LA.
    Agresor od światowego pokoju nie wiele zmieni. Grzmoty mają najlepiej broniących w lidze wysokich graczy i 3 bardzo uniwersalnych strzelców. Lakers chyba nie mają odpowiedzi na trójkę z Oklahomy. Kro upilnuje Duranta? MWP? Myślę, że Oklahoma rozprawi się z Lakers jak z Dallas.

    • debil saturn napisał(a):

       Masz kur*** takie pojęcie o NBA jak ja o astronomii czyli żadne. Naśmiewasz się przygłupie z MWP kryjącego Duranta, to radzę ci prześledzić na jakich procentach zatrzymuje go w większości meczów w przeciągu ostatnich 2-3 lat…

  4. Szerszeń napisał(a):

    Szkoda,ze sedzia w 4 meczu pomogl Lakersom,bo juz po 1 rundzie by polecieli,a tak w 7 meczu sedziowie o sobie przypomna.
    OKC rozwali Lakersow.Gorzej jak sedziowie im pomoga,bo Spurs ograja nawet bez ich pomocy(Spurs przegra na tablicach zdecydowanie)

    • Sopranos11 napisał(a):

      Hmm… Dużo osób skreśla Spurs w starciu OKC. Ja jednak bym poczekał. Na obwodzie Spurs też są bardzo mocni i mają głęboki skład. A jak Westbrickowi nie będzie wpadać to będzie problem. Pod koszami jest Duncan i Splitter czyli też nie jest, aż tak źle. Ale jak to się mówi – czas pokaże…

    • adam23 napisał(a):

      @sopranos11, szerszeniowi chodzilo chyba ze lakers ograja spurs nawet bez pomocy sedziow, a nie ze OKC ogra spurs. Tak mi sie wydaje przynajmniej

    • Sopranos11 napisał(a):

      Hmm…chyba masz rację…ale ze Spurs to Lakersi nie maja zadnych szans…nawet przegrywajac wyraznie deske :)

  5. Marcin#10 napisał(a):

    Ale hejterzy lakersów. Dla kolegi, którzy wyśmiał, że MWP upilnuje Duranta to przypominam, że on kiedyś był obrońcą roku, a jest jeszcze Barnes, który ma pojęcie o defensywie i Ebanks, który pokazał w ostatnim meczu między tymi drużynami, że umie bronić Kevina. Największy jest problem z Hardenem, bo Kobe bierze Russela, a James’a musi wziąć Ramon, który nie broni zbyt dobrze. Mimo, że jestem kibicem LAL, to myślę, że okc sobie poradzi w 4 meczach, ale żaden sweep!

  6. Szerszeń napisał(a):

    Sopranos11
    Chodzilo Mi o Lakersow,tak jak adam23 zauwazyl.Dla mnie wyglada to tak jesli chodzi o ew.finalThunder nie wygraliby serii z Clippersami,ale z Spurs raczej wygraja(6-7 meczy)Lakersi wygraliby serie z Spurs i z Clippersami.SAS ze wzgledu na dominacje na tablicach,ktora by uzyskali.Zas LAC ze wzgledu na doswiadczenie.Natomiast Lakersom nie daje zbyt duzych szans z Oklahoma.Bryant nie da pograc Westbrookowi,ale jeszcze jest Durant i Harden.Bo Gasol i Bynum przypilnuja odpowiednio Ibake i Perkinsa to wiemy.Osobiscie patrzac na problemy Bykow(kontuzje)to wydaje Mi sie,ze Thunder sa glownym faworytem.Ogladalem mecze miedzy Miami v Oklahoma i widzialem dominacje Westbrooka nad Chalmersem i duetu Ibaka&Perk nad Boshem i Anthonym.Miami gre robili Wade z Lebronem,czyli tak jak zawsze,aczkolwiek dysproporcja miedzy Durantem i Hardenem nie byla tak duza jak w innych druzynach,ktore Heat ogrywaja.Nie pamietam jak szlo Oklahomie z Bostonem.Wydaje Mi sie,ze Miami do finalu dojdzie,ale z Indiana i z Bostonem beda sie meczyc.W RS przeciwko Pacers ciezko gralo sie Lebronowi.Nawet Hibbert go 2 zablokowal i pare razy umiejetnie wybronil przez James nie trafial swoich rzutow.
    Uwazam,ze Grizzlies i Bullsi nie zrobia runa z 1-3 na 4-3.Podobnie Denver.

    • Sopranos11 napisał(a):

      I znowu napiszę to samo. Lakersi męczą się z Denver. Zobaczcie co wyrabia McGee. A przecież wszyscy śmiali się z niego jeszcze kilka tygodni temu. Spurs mają Duncana i Splittera. Czy Duncan jest gorszy od Gasola? Obecnie zjada go na śniadanie. Bynum gra chwilami wybitnie a chwilami słabo. Na obwodzie Spurs są lepsi od Lakers. 43 punkty Bryanta są złudne. Dla mnie Spurs to faworyt do mistrzostwa. Tak, tak od dziewczynek z Miami tez są lepsi.

    • Sopranos11 napisał(a):

      Thunder nie wygraliby z Clippersami? Naprawdę? Clippersi są w drugiej rundzie przez dziwną grę Memphis. Niewytłumaczalną chwilami. Clippers muszą się jeszcze duzo nauczyc :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *