Sixers już prowadzą, Bulls w opałach!

Gdy w czwartej kwarcie 76ers przegrywali nawet 14 punktami wydawało się, że tak dobra i doświadczona drużyna jak Bulls nie da sobie wydrzeć zwycięstwa. Nic bardziej mylnego. Zdeterminowani gospodarze pod przewodnictwem Spencera Hawesa (21pkt, 9zb) krok po kroku odrobili straty, odzyskali przewagę i odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo.

Po spotkaniu nr 2 pisałem, że nie można mówić jeszcze o zmianie faworyta tej rywalizacji. Podtrzymuję swoje zdanie, ale Chicago w tej chwili w niczym nie przypomina contendera. Kluczowy dla przebiegu całej serii będzie niedzielny, czwarty mecz tej serii.

Drużyna Stan I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Chicago Bulls 1 20 19 21 14 74
Philadelphia 76ers 2 19 21 11 28 79

W skrócie

Wczorajsze spotkanie było dokładnie tym czego się spodziewaliśmy po pojedynku dwóch najlepiej broniących ekip w lidze. Mieliśmy więc twardą walkę pod koszem, większość rzutów z ręką przy twarzy rywala i bardzo mało kontr. Szczególnie to ostatnie powinno być bardzo groźne dla 76ers, których gra jest napędzana szybkimi atakami. Zaskakująco tak się nie stało i gospodarze byli w stanie się odnaleźć w ataku pozycyjnym.

Pierwsza połowa wczorajszego meczu była bardzo wyrównana. Żaden z zespołów nie był w stanie zbudować większej przewagi. Gra i wynik otworzyły się dopiero w trzeciej kwarcie. Bulls zatrzymali gospodarzy na zaledwie 11 (!) zdobytych punktach i rozpędzeni weszli w ostatnią odsłonę. Z ich punktu widzenia wszystko było na dobrej drodze by odzyskać przewagę własnego parkietu.

Niestety dla Chicago kontuzji kostki nabawił się Joakim Noah. Ambitny zawodnik próbował powrócić do gry, ale musiał się poddać przy narastającym bólu. Brak tak ważnego gracza od razu stał się widoczny. Sixers zaczęli krok po kroku zbliżać się do remisu. Po celnym rzucie z dystansu Hamiltona, który dał 14-punktowe prowadzenie Bulls (67-53), miejscowi do końca meczu zdobyli 26 punktów tracąc zaledwie 7. To wystarczyło by odnieść drugą wygraną w serii i objęcie prowadzenia 2-1.

Our defense clamped down. I thought fatigue was a big factor for them. – Doug Collins

Ewidentnie kluczową rolę w tym mieli Spencer Hawes i Evan Turner. Pierwszy rozegrał bodaj najlepsze spotkanie od otwierającego sezon pojedynku z Portland Trail Blazers gdy otarł się o triple-double. Nie tylko skutecznie rzucał – 21 punktów, w tym 1/1 z dystansu – ale także dobrze pilnował Noah. Drugi natomiast stał się klejem spajającym ekipę Sixers. Jest dobry w każdym elemencie gry. Mierząc 6’7” bardo często przejmuje rolę rozgrywającego. Jest dobry w dryblingu, nieźle broni i bardzo dobrze zbiera. Dodatkowo Turner ma sposób na Hamiltona, a widząc to Doug Collins zarządził sporo zagrań w izolacji z których drugoroczniak zwykle wychodził z punktami lub przynajmniej asystą.

Sixers zdecydowanie wygrali bezpośredni pojedynek playmakerów. Zarówno Jrue Holiday jak i Lou Williams byli bardziej produktywni niż CJ Watson i John Lucas. Szczególnie bolesny dla Toma Thibodeau jest spadek jakości gry Watsona, który miał przejąć obowiązki kontuzjowanego Derricka Rose’a. To co wychodziło mu z powodzeniem w RS nie wystarcza jednak na Playoff. CJ jest pasywny na atakowanej połowie i bardzo często gracze Byków przyspieszają dopiero gdy na zegarze jest poniżej 10 sekund. To woda na młyn 76ers.

It was all heart for us to come back and win this game. It says a lot about or team. – Jrue Holiday

W zespole gości trzeba pochwalić Carlosa Boozera i Richarda Hamiltona. Podkoszowy już po pierwszej kwarcie miał na koncie 10 punktów, ale z biegiem czasu (a zwłaszcza w końcówce) nie był był w stanie wziąć ciężaru gry na siebie. Hamilton tymczasem miał problemy ze skutecznością rzutów z gry, ale nadrabiał to wymuszając przewinienia i będąc skutecznym z linii rzutów wolnych.

Słabo kolejny raz zagrał Luol Deng. Świetnie pilnowany przez Iguodala’ę Brytyjczyk o senegalskich korzeniach w 37 minut gry trafił tylko 2 razy i zakończył wieczór z 5 punktami. Dołóżmy do tego 0/4 Watsona i 0/5 Korvera i mamy receptę na porażkę.

It was a tough loss, but I think this group in here remains confident. We’re playing short-handed, but we have a team that’s going to fight and scrap for everything. We have to clean up a few things before Game 4 on Sunday. – Luol Deng

Noah opuścił halę o kulach i udał się na prześwietlenie. W tej chwili jeszcze nie wiadomo jak poważna jest jego kontuzja ani czy uda mu się powrócić na kolejne spotkania w serii z Filadelfią.

Ciekawostki

  • Sixers trafili zaledwie 1 z 14 rzutów za trzy punkty. Dodatkowo ten celny był bardzo szczęśliwy, trafił go Hawes po tym jak otrzymał piłkę przy 1 sekundzie do końca akcji.
  • Julius Erving zaprezentował piłkę meczową przed pierwszym gwizdkiem i otrzymał owację od kibiców w Wells Fargo Center.
  • W spotkaniu mieliśmy 5 remisów i 17 zmian prowadzenia.

Najlepsi na boisku

Bulls:

  • Carlos Boozer – 18 punktów (9/17 z gry), 10 zbiórek, 1 asysta, 2 przechwyty
  • Richard Hamilton – 17 punktów (4/15 z gry, 1/3 z dystansu), 6 zbiórek, 7 asyst

Sixers:

  • Spencer Hawes – 21 punktów (7/15 z gry, 1/1 z dystansu), 9 zbiórek, 2 asysty, 1 przechwyt
  • Jrue Holiday – 17 punktów (5/10 z gry, 0/2 z dystansu), 6 zbiórek, 6 asyst, 1 przechwyt, 1 blok
  • Evan Turner – 16 punktów (5/12 z gry, 0/2 z dystansu), 9 zbiórek, 1 asysta

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=iweypmLSRWI&w=585]

Boxscore

Bulls: Deng 5, Boozer 18, Noah 12, Hamilton 17, Watson 0, a także Lucas 12, Gibson 6, Asik 4, Korver 0, Butler 0

Sixes: Iguodala 5, Brand 0, Hawes 21, Turner 16, Holiday 17, a także Willisam 14, Allen 0, T. Young 6, Meeks 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

7 komentarzy

  1. kosmos11 pisze:

    A ja oczami wyobraźni widze jak Melo i spółka żałują, że nie odpuścili końcówki sezonu, żeby trafić na Bulls. A spekulowano że tak zrobią

  2. Sopranos11 pisze:

    Byki są w trudnej sytuacji, ale trzeba wierzyć, że są w stanie się zmobilizować. 4 mecz jest do wygrania i trzeba to po prostu zrobić. Go Bulls!

  3. Fixer6 pisze:

    dokladnie to samo mi sie stalo co Noahowi, ztym ze jak ladowalem. straszny bol, wspolczuje mu

  4. woy9 pisze:

    to co zagrali Deng i Watson w kolejnym meczu to jakaś masakra. 

    • Sopranos11 pisze:

      Szczególnie słaba postawa Denga jest zastanawiająca. Iggy to świetny obrońca, ale bez przesady.  Powinien coś trafić. Watson z Korverem też. Ale mam nadzieję, że Thibs coś wymyśli.

  5. saturn pisze:

    Oby Tibs jakoś poskładał ten zespół do kupy,  bo to by było coś w stylu Ostróg w poprzednich Play-Offach. Ten zespół ma tak szeroki skład, że spokojnie może Gibson wchodzić za Denga i powinno wystarczyć. Nie pojmuje dlaczego dostaje 13 minut gry, gdy tak słabo gra Deng? W 13 minut ma 6 pkt i 7 zbiórek, to chyba świadczy o jego dyspozycji. Mam nadzieję, że ta niedyspozycja Denga się odmieni… bo bez Noah i Rose’a będzie krucho.  8 cm niższy od Denga Igi nie powinien stanowić takiej bariery.

    Mam nadzieję, że 4 mecz odmieni tą niezręczną sytuację.

  6. GPRbyNBA pisze:

    A ja w 4 kwarcie widziałem coś innego. Widziałem beznadziejne zachowanie byłego już trenera roku. Po pierwsze skoro widział co się dzieje jego zadaniem było uspokojenie graczy. Wzięcie długiej przerwy i wytłumaczenie im że gdy graja nerwowo siada ich psychika. Sprawienie by się lekko rozluźnili. Pokazanie im jakiejś łatwej, skutecznej taktyki typu: róbcie zamieszanie, dużo biegajcie by sie gubili w obronie i podania pod kosz. A on zamiast tego jeszcze bardziej podsycał atmosfere nerwówki. No i powiedzcie mi jak w takiej sytuacji mięli trafiać??
    Druga moim zdaniem totalnie kompromitująca go sytuacja to wpuszczenie na parkiet utykającego Noaha. Co jest w stanie zrobić kontuzjowany gracz który utyka? Bo na pewno nie dobrze kryć, wysoko skakać i szybko biegać. Co jeśli przez ten krótki czas jego kontuzja jeszcze bardziej się pogłębiła???
    TAK SIE NIE ROBI!! Tym bardziej jesli gra się już bez czołowego zawodnika. wyobrażacie sobie w meczu nr 3 40 minut Asika?? To była by kolejna porażka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *