Zapowiedź serii Spurs vs Jazz

Drugi raz z rzędu San Antonio Spurs udało się wygrać Konferencję Zachodnią. Teraz pora na zmierzenie się z koszmarami poprzednich Playoff, gdy rozstawieni z ósemką Memphis Grizzlies odprawili ich już w pierwszej rundzie. W tym roku taką samą niespodziankę będą chcieli sprawić Utah Jazz. Zapraszam na zapowiedź tej ciekawej serii.

Historia

Spurs mierzyli się z Jazz cztery razy w tegorocznej fazie zasadniczej. San Antonio wygrało trzy razy ponosząc jedną porażkę:

Warto dodać, że w wygranym przez Jazz pojedynku nie wystąpili kluczowi gracze trenera Popovicha.

Pojedynki Utah z San Antonio w Playoff mają swoją odrębną historię z czasów gdy w stanie Mormonów królowali Karl Malone i John Stockton, a z ławki dyrygował Jerry Sloan:

  • 1993/94 – 1sza runda, 3-1 i awans Jazz
  • 1995/96 – 2ga runda, 4-2 i awans Jazz
  • 1997/98 – 2ga runda, 1-4 i awans Jazz
  • 2006/07 – WCF, 1-4 i awans Spurs

Co ciekawe dwukrotnie do kolejnej fazy awansował zespół, który miał gorszy bilans po sezonie zasadniczym i dwukrotnie byli to Jazz.

Kontuzje

Spurs, odpukać w niemalowane biorąc pod uwagę wczorajsze urazy Rose’a i Shumperta, są zdrowi. Ciężko jest nawet powiedzieć, że są specjalnie zmęczeni po intensywnym sezonie ponieważ trener Popovich świetnie rotował składem i pozwalał swoim weteranom na długie przerwy.

W zespole z Utah zabraknie na pewno Earla Watsona. 32-letni zmiennik na pozycji rozgrywającego przeszedł niedawno operację prawego kolana i w tym sezonie już się nie pojawi na parkiecie. Inny istotny zawodnik – skrzydłowy Josh Howard – dopiero powraca do składu po tym jak sam miał problemy z urazami przez większą część rozgrywek.

Mocne strony

W San Antonio za mocną stronę można uznać ofensywę jako całokształt. Skład dyrygowany przez Tony’ego Parkera świetnie wykorzystuje swoje silne strony i potrafi fantastycznie dzielić się piłką. W RS Spurs przewodzili w większości drużynowych statystyk opisujących grę w ataku co może być zaskoczeniem jedynie dla ludzie, którzy ich nie oglądają.

Minęły już czasy, gdy Ostrogi były zespołem skoncentrowanym na obronie i indywidualnych umiejętnościach swoich podkoszowych (Robinson, Duncan). Co prawda ten drugi wciąż gra i ma się świetnie, ale teraz dobrowolnie zrezygnował z większej ilości rzutów na korzyść szybkich ataków swoich partnerów i bardzo zbilansowanego rozkładu zdobywanych punktów.

Kluczem do schematów ofensywnych SAS jest gra Parkera i Ginobiliego, którzy wchodząc pod kosz powodują zapadanie się obrony i otwierają grę dla strzelców z dystansu (Bonner, Green, Neal, Jackson).

W zespole z Utah trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na siłę pod koszem. Z jednej strony mamy potrafiących wszystko Jeffersona i Millsapa, z drugiej bardzo atletycznych i młodych Favorsa i Kantera. Taki zestaw pozwala im na osiągnięcie 7 skuteczności z gry w całej lidze i zajęcie drugiego miejsca jeżeli chodzi o ataki spod samego kosza. Rozmiar i siła podkoszowych Jazz będzie problemem dla San Antonio przez całą serię.

Słabe strony

Ciężko jest znaleźć choćby jedną w obozie Spurs. Najłatwiej można wskazać brak centymetrów i masy pod koszem co było widoczne w pamiętnym spotkaniu vs LAL gdy Andrew Bynum zebrał 30 piłek. W kolejnych zawodach trener Popovich poczynił jednak szybkie zmiany i Drew już nie poszalał co pokazuje, że nawet przy (pięknie) starzejącym się Duncanie, niskim Blairze, wątłym Splitterze i uciekającym na obwód Bonnerze można bronić przeciwko atletycznym rywalom.

Jazz tymczasem mają sporo problemów w obronie. Przede wszystkim bardzo słabo grają przeciwko pick-and-rollom. W RS mieli dopiero 29 miejsce w tej kategorii, a jak wiadomo w San Antonio to jedno z ulubionych zagrań. Dodatkowo Utah ma problemy w rotacji gdy piłka często się przemieszcza, a zawodnicy Corbina nie nadążają i pozwalają na rzuty z czystych pozycji.

X-Factor

Niscy skrzydłowi obu ekip. Kawhi Leonard po stronie Spurs i Gordon Hayward po stronie Jazz. Obaj są graczami dalszego planu, ale robią bardzo dużo pożytecznych rzeczy, które mogą decydować o przebiegu spotkań. Leonard jest przede wszystkim dobrym obrońcą, który dodatkowo świetnie rozciąga grę za sprawą skutecznego rzutu z dystansu. Hayward świetnie biega do kontr i jest niezłym obrońcą, który może mieć za zadanie utrudnianie życia Ginobiliemu, a przez krótkie okresy także Parkerowi. Zwycięzca z ich pojedynku może być x-factorem serii.

Kluczowe pojedynki

Jazz największą przewagę mają na pozycji silnego skrzydłowego. Biorąc pod uwagę, że Duncan będzie częściej pilnował Jeffersona to na pilnowanie Millsapa jest skazany ktoś z kwartetu Blair, Splitter, Bonner lub Diaw. Przypuszczam, że rozpocznie DeJuan, który jest mobilny i twardy co może zniechęcić PF Utah, ale obiektywnie patrząc nie za bardzo można wskazać zawodnika, który regularnie może go zatrzymywać.

Z drugiej strony w podobnej sytuacji są Jazz jeżeli chodzi o pilnowanie Tony’ego Parkera. Jeżeli Francuz minie swojego podstawowego obrońcę (a nie powinien mieć z tym większych problemów) to każdorazowo będzie to powodowało popłoch w obronie Utah (patrz wyżej).

Podsumowanie

Spurs zrobią w tym roku wszystko żeby ponownie nie odpaść w pierwszej rundzie. Jazz są moim zdaniem mniej groźnym zespołem niż ubiegłoroczni Grizzlies, ale z pewnością nie można ich lekceważyć. Patrząc jednak obiektywnie wszystkie atuty są po stronie San Antonio (poza wymienionymi także ławka rezerwowych i osoba trenera) i nie sądzę żebyśmy obejrzeli w tej serii więcej niż pięć spotkań.

Ps. Jako kibic Ostróg lubię także przypominać fakt, że ekipa Popovicha w rok po upokorzeniu w Playoff zwykła zdobywać tytuł :)

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *