Obniżone loty (2/2). 5-tka największych zespołowych rozczarowań sezonu.

Druga seria obejmie zespołowe rozczarowania sezonu zasadniczego. Na kilka dni przed play off pokusiłem się o ocenę indywidualną i analizę największych spadków drużyn podczas rozgrywek 2011-12. Oto moje wybory:

5. Dallas Mavericks – Mistrz jest daleki od wielkiej formy, która gwarantowałaby mu większe szanse na obronę tytułu. Ciągle mamy w pamięci słowa Rudy’ego Tomjanovicha o nie lekceważeniu ducha Mistrza NBA, ale z całym szacunkiem ten zespół jest znacznie słabszy od ubiegłorocznego i nie dostał należytego wsparcia (zwłaszcza na pozycji centra). Tylko dwie wygrane więcej od balansujących na krawędzi play offs Utah Jazz.. Niewłaściwe lub słabe transfery (West,Carter,Williams) które nie dały takiej siły jak w poprzednim sezonie dawały nazwiska Tysona Chandlera, J.J. Barei oraz Peji Stojakovića (o Stevensonie nie wspomnę, gdyż jego forma w Nets zostawia wiele do życzenia) i zakończona współpraca z Lamarem Odomem to małe wpadki Marka Cubana. Jako osoba ambitna, wydaje się, że szef Mavs nieco zachłysnął się wielkim tryumfem i zbyt bardzo uwierzył, iż Dwight Howard i Deron Williams przyjadą do Dallas już w lato 2012. Jeśli nawet do składu uda się dokooptować D-Willa to szanse na tytuł mogą stać się realne dopiero po następnych, wartościowych uzupełnieniach ( inny główny powód to zaawansowany wiek Matrixa, Jeta, Kidda oraz WunderDirka).

Na koniec warto dodać, że o wyjeździe z Teksasu myśli Jason Terry.. Jako największą porażkę Marka Cubana osobiście uznaję brak zatrzymania Chandlera, gdzie przy dzisiejszym nieurodzaju centrów w NBA, spisuje się znakomicie w Madison Square Garden. Jeśli Cuban nie ma ‘haka’ na Howarda zostanie bez klasowego gracza na tej pozycji.. Pointa: odejście – brak chęci wyrównania oferty dla Tysona – to bardzo dziwny sposób rozbicia drużyny, który już kwestionowałem na starcie rozgrywek i pozbawienie jej realnych szans na obronę tytułu.

4. Charlotte Bobcats – nikt nie oczekiwał play offs od Rysiów, ale możliwy i potencjalnie rekordowo niski wynik za regular season jest od Charlotte na odległość rzutu wędką! Paul Silas wdał się w niepotrzebną szamotaninę z Tyrusem Thomasem a atmosfera w drużynie zrobiła się wyjątkowo napięta. Jedyny cud tego sezonu może mieć swoją rację bytu podczas czerwcowego naboru i w przypadku wylosowania pierwszego numeru. 7 zwycięstw podczas 66 meczowego sezonu to jak na razie najgorszy wynik w historii NBA, a dwa więcej mieli Sixers w latach 1972-73. Jeśli Rysie przegrają każde następne spotkanie do końca rozgrywek to osiągną najniższy wskaźnik procentowy na przestrzeni 67 lat NBA.

W drużynie Jordana wyróżniali się lekko – Kemba Walker (m.in. triple double dla rookie), Bismack Biyombo (pamiętny block-winner na Arizie) czy niechciany w Thunder i w Grecji – Byron Mullens. Jak dla mnie fatalnie i bezbarwnie, ale ponoć mówi się, że trzeba bardzo nisko upaść by się wysoko podnieść. Oby tak było w przypadku Bobcats (a może Hornets bo przejęciem nazwy zainteresowana jest Jego Powietrzna Wysokość).

3. Orlando Magic – wchodzą do play offs, są w środku Eastern Conference, pytanie dla laika – czego ten facet chce od nich? Otóż w dalekiej Polsce zastanawiają się jak można w klubie prowadzić kolejny przypadek Mody na Sukces (wzorem Nuggets i Knicks). Howard w Nets, Howard w Mavs, Howard w Lakers, Howard zostaje, Howard przedłuża, Howard zwalnia trenera, Howard operowany, Howard nie zagra w play offs, Howard ma się dobrze po operacji. Wg niejednego – mającego dość sagi o Supermanie – z fanów Magic – klub już dawno powinnien wymienić rozkapryszoną gwiazdę i pozwolić spokojnie pracować Van Gundy’emu. Ale co zrobić, jeśli sternikom klubu, a zwłaszcza Otisowi Smithowi ciągle mało (Andrew Bynum i Pau Gasol, Brook Lopez + szereg graczy). Pomysł na sukces to (chyba) : zwolnienie Smitha, wymiana Howarda i rok pracy -wolnej od dwóch wcześniej wymienionych –  trenera Stana..

Błysk w drużynie to forma Ryana Andersona, jednego z czołowych kandydatów do nagrody MIP. Świetnie pod nieobecność pierwszego środkowego radzi sobie Glen Davis i być może dwaj Magicy, wsparci solidnym obwodem będą w stanie sforsować pierwszą rundę P.O. Przyszłość teamu z Florydy widzę na równi pochyłej od czołowej drużyny Wschodu do ligowego średniaka.

2. Washington Wizardsczego i kogo brakuje ekipie ze stolicy by wrócić na średni ligowy poziom? John Wall i kilku utalentowanych, ale nie koniecznie zdyscyplinowanych taktycznie graczy potrzebuje trenera z wizją i silną ręką. Randy Wittman to jak na razie nieco lepszy wybór od Flipa Saundersa. Plusem dla klubu było zrezygnowanie z usług, notującego spadek Nicka Younga (zawodnik w off season żadał większych pieniędzy, ale dostał tylko roczny kontrakt), a także wydanie do Nuggets Javale’a McGee. W przyszłości to Nene, Trevor Booker, Kevin Serphin (co zrobią z kontraktem Andray’a Blatche?a co z Rashardem Lewisem) oraz Jordan Crawford, Jan Vesely, Shelvin Mack i przede wszystkim John Wall mają dać play offs stolicy USA.

Puentując: zanosi się na pracowite lato na Wschodnim Wybrzeżu USA. John Wall na pewno musi iść w śladu Derricka Rose’a i popracować na rzutem z dystansu, selekcją rzutową etc. W Waszyngtonie liczą na powrót do nazwy Bullets, która doda charakteru drużynie, aczkolwiek o charakter i image dla klubu muszą zadbać również sami zawodnicy. W poprzednim sezonie wygrali 17 spotkań i teraz mają podobnie. Stoją w miejscu, w którym zaczęli sezon, a chwilowo humory się poprawiły dzięki zwycięstwom nad Bulls i Heat.

1. New Jersey Nets – sen o potędze może się szybko nie ziścić. Pierwszy powód nazywa się Dwight Howard i chyba szybko nie zawita na Brooklyn (choć z nim nigdy nic do końca nie wiadomo), drugi Deron Williams i jego wyprawa do Dallas. Jeśli tych dwóch ludzi nie zawita do nowej siedziby Sieci to wątpimy pewnie my wszyscy by znalazł się jakiś większy magnes do przyciągnięcia wartościowych graczy nad rzekę Hudson. Tym kimś na pewno nie jest G-Force, który niespodziewanie przybył z Portland. Znów zespół medyczny będzie chuchał i dmuchał na Brooka Lopeza by ten nie skończył przedwcześnie sezonu w gabinecie lekarskim. Małe pocieszenie na barki sterników klubu, to punktowy rekord sezonu 57 należy do ich koszulki, Derona Williamsa. Ciekawostka to fakt, iż w jednej piątce mogą wystawić aż 4 Williamsów (Deron, Shawne, Shelden i Jordan). Nie na takie atrakcje jednak liczą przy swoim klubie Mikhail Prokhorov i Jay-Z.

W dalszej kolejności: Portland TrailBlazers (tonący chwyta się brzytwy czyli Hasheem Thabeet i Johnny Flynn w Oregonie), Sacramento Kings (Should I stay or should I go?), Golden State Warriors (Wielka zagadka czyli inwestycja w Kangura) oraz New Orleans Hornets (Czekamy na lepsze jutro; iskra to nowy właściciel).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

8 komentarzy

  1. Twkarol pisze:

    Cuban to cwany i inteligentny gość. Przede wszystkim myśli co najmniej sezon do przodu. Wraz ze zdobyciem mistrzostwa w Dallas kończy się pewna era, a jednocześnie zaczyna się nowa. Trzeba też podkreślić, że niektórym zawodnikom po zdobytym mistrzostwie woda sodowa uderzyła do głowy, czego rezultatem były wysokie żądania finansowe z ich strony. Dlatego też kilku zawodników musiało odejść robiąc miejsce pod przyszłą, silniejszą niż obecnie drużynę. 

  2. Makavi pisze:

    Co jak co ale Carter w Dallas to na prawdę solidne wzmocnienie, tak samo D.West. Obaj dają bardzo dużo Mavs.

    • woy9 pisze:

      nie przeczę , ale straty były większe – głównie w osobie Chandlera – niż przyjścia nowych graczy. Bilans jest niestety in minus a obrona (zapomniałem wspomnieć o odejściu Casey’a) też wiele straciła – patrz poprawa defensywy Knicks i Tyson jako kandydat do DPOTY

  3. ronin23 pisze:

    Co do Mavs to mi się wydaje że wygrany tytuł był wszystkim na co było stać tą drużyne.Matrix,Kidd,Terry,Dirk długo walczyli o swój pierwszy tutuł dlatego po jego wygraniu osiągneli już wszystko.Nie nazwałbym tego spoczęciem na laurach tylko z tej grupy zawodników już więcej się nie wyciągnie.

  4. Marecki pisze:

    Myślę, że na rozczarowania należy patrzeć z perspektywy tego, co mówiło się przed sezonem. W związku z tym na pewno dobrze, że na tej liście znalazło się miejsce dla Washington Wizards, Charlotte Bobcats i New Jersey Nets, bo spodziewano się trochę lepszej postawy tych drużyn (od WW nawet nawiązanie walki o play-offy). Natomiast przede wszystkim brakuje mi tutaj NEW YORK KNICKS, o których przed sezonem mówiło się jako o pretendentach do tytułu, a gdyby nie wypłynięcie Lina prawdopodobnie nawet nie zagraliby w play-off. Moje inne typy patrząc z perspektywy przedsezonowej to – PORTLAND TRAIL BLAZERS, której praktycznie rozsypała się drużyna w trakcie sezonu. Cała polityka McMillana legła w gruzach, ogromny kryzys. Moim zdaniem ścisłe top 3 rozczarowań tego sezonu. Warto wspomnieć jeszcze o MILLWAUKEE BUCKS. Przed sezonem mówiło się o pewnym play-off tej drużyny. Tymczasem trochę zabrakło.

    • woy9 pisze:

      wiesz zabrakło play offs bo zabrakło zdrowego Boguta, stąd też jego transfer. O Blazers dałem wzmiankę a Knicks wg mnie po prostu uratowali twarz i powalczą w play offs. Po P.O. zrobimy kolejny cykl by ocenić inne ekipy. dzięki za odzew

  5. Finley pisze:

    Chciałbym na temat Mavs, coś odpisać, ale tylko wymownie ugryzę się w język.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *