Philadelphia po thrillerze kończy serię zwycięstw Pacers

Indiana Pacers przegrała po dogrywce z Philadephia 76ers 106-109. Zawiódł lider gospodarzy Danny Granger, który rzucił zaledwie 4 punkty i tylko 2-12 celnych rzutów z gry. Bohaterami 76ers była dwójka Lou Williams i Jrue Holliday, którzy zdobyli wszystkie punkty swojego zespołu w dogrywce.

Był to bardzo ważny mecz dla 76ers. Frank Vogel pozostawił wyjściową piątkę z ostatnich dni. Wracający po kontuzji Darren Collison musiał usiąść na ławce. 76ers zaczęli lepiej. 2 trójki trafił Iguodala. Świetnie poczynaniami kolegów dyrygował Jrue Holiday. Sfrustrowany Frank Vogel po 10 minutach gry wziął czas by potrząsnąć drużyną. Nie dało to jednak rezultatu i pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 34-23 dla gości. Reprymenda trenera nie przyniosła natychmiastowego efektu, a Indiana przez większość drugiej kwarty walczyła o utrzymanie w meczu. 76ers kilka razy wychodzili na dwucyfrowe prowadzenie – nawet 51-38. Końcówka zdecydowanie należała jednak do gospodarzy, których run 16-2 zakończył połowę ich prowadzeniem 54-53.

W trzeciej odsłonie 76ers znów objęło kilkupunktowe prowadzenie, które udało im się utrzymać aż do ostatnich minut czwartej kwarty. Skutecznie do bólu z mid-range grał Elton Brand, zdobywca 20 punktów. Aż dziwne, że Pacers tak nieuważnie rozgrywali w obronie akcje pick&roll wciąż zostawiając go wolnego na 4-5 metrze. To nie był dzień lidera Pacers Dannego Grangera, który miał zaledwie 4 punkty przy 2-12 rzutach z gry. Do zaciętej końcówki poprowadził Indianę David West. Przy słabej dyspozycji Grangera i Hibberta to on wziął na siebie ciężar gry i robił to wyśmienicie ustanawiając swój rekord odkąd został graczem Indiany – 32 punkty. Westa głównie wspierał Paul George – 16 punktów i 3-3 za trzy. Po punktach Westa na 29,8 sekund do końca 4 kwarty na tablicy widniał remis 98-98. Obie drużyny miały swoje szanse, ale tym razem dobra obrona okazała się górą i o zwycięstwie miała zadecydować dogrywka. Niewątpliwie bohaterem 76ers był dzisiaj Lou Williams do spółki z Jrue Holiday’em. Zdobyli oni razem wszystkie punkty Philadelphii w dogrywce. Williams dwa razy trafił zza łuku w tym jeden raz z faulem. Przy stanie 106-105 dla Indiany na 45,1 sekund do końca Holiday przeprowadził niesamowitą akcję zakończoną bardzo trudnym rzutem za 2 punkty. W następnej akcji George Hill nie trafił za 3 punkty, piłkę zebrał Williams i szybko uruchomił Holiday’a, który zakończył szybki atak dunkiem. Było 109-106 dla 76ers i 12,4 sekund do końca. Pacers zdecydowali się zaufać swojemu liderowi. Granger nie trafił jednak w ostatniej akcji i Indiana musiała zejść z parkietu pokonana.

Seria 7 kolejnych zwycięstw została tym samym zakończona. Dla Pacers porażka w zasadzie niczego nie zmienia. Gracze z Philadelphii pokazali, że pod presją potrafią jednak zagrać dobry mecz, a przede wszystkim wreszcie udało im się wygrać mecz z zaciętą końcówką. To był pierwszy mecz wygrany dla 76ers różnicą 3 punktów lub mniej (do tej pory mieli bilans 0-4). Na podstawie tego spotkania nie można jednak ogłaszać końca kryzysu 76ers. W prawdopodobnej konfrontacji z Chicago trudno liczyć na to, że seria będzie choć trochę zacięta.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *