Wysoka forma Pacers przed Play-off

Indiana Pacers kontynuują swoją passę zwycięstw. W miniony czwartek pokonali na własnym parkiecie zespół Milwaukee Bucks 118-109 odnosząc siódmą wygraną z rzędu i umacniając się tym samym na trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej. Kozły, które mają już tylko iluzoryczne szanse na Play-Off nie wygrały już od trzech spotkań, a porażka w Indianapolis była ich 33 niepowodzeniem w obecnym sezonie.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie z wysokiego „C” pokazując swoim przeciwnikom, że ich głównym atutem jest kolektyw. Dla gospodarzy punkty zdobywali kolejno wszyscy zawodnicy pierwszej piątki. Ofensywa Pacers świetnie spisywała się zarówno pod koszem jak i na obwodzie. Po stronie gości dobrze wyglądał Drew Gooden, ale jego drużyna nie była zbyt skuteczna. Niecelne rzuty oraz niewymuszone straty spowodowały, że po kilku minutach gry zawodnicy ze stanu Indiana osiągnęli przewagę w granicach 8-10 punktów. Pod koniec pierwszej kwarty kilka efektownych wejść zaliczył Monta Ellis. Dobrze prezentował się także Brandon Jeninngs, który w I części zdobył 12 pkt . W Pacers świetny finisz tej odsłony zaliczył George Hill. Jego seria punktowa ( w tym efektowny slum dunk) pozwoliły na utrzymanie przewagi przed rozpoczęciem kolejnej kwarty.

Następna kwarta to mocne uderzenie podopiecznych Scott’a Skiles’a. Dzięki skutecznej grze Mike Dunleavy’ego oraz Ellisa gracze z Wisconsin rzucili 10 kolejnych punktów nie tracąc żadnego. Run ten pozwolił graczom Milwaukee pierwszy raz w tym meczy wyjść na prowadzenie.  W końcówce drugiej odsłony ton grze ponownie zaczęli nadawać gospodarze i za sprawą Davida Westa i dynamicznego Danny Granger’a Indiana prowadziła do przerwy 56-50.

Trzecią kwartę podobnie jak sam początek meczu udanie rozpoczął Drew Gooden. Jednak na jego punkty Indiana odpowiadała ze zdwojoną siłą, dzięki czemu prowadzenie podopiecznych coacha Vogel’a się systematycznie powiększało. Znowu zasługa w tym bardzo zespołowej gry Pacers. Zagrożenie punktowe dla przeciwników niósł niemal każdy zawodnik znajdujący się na parkiecie. W III kwarcie szczególnie aktywni byli West, Hill i Granger. To oni brylowali najbardziej i to z nimi zupełnie nie potrafili sobie dać rady obrońcy Bucks. Mimo znakomitej gry Jennings’a i kolejnych udanych akcji punktowych jego drużyna traciła coraz większy dystans do przeciwników. Po 36 minutach gospodarze prowadzili 89-78.

Ostatnia część gry to popis Danny Grangera, który rzucił w niej 12 ze swoich 29 pkt. Cały czas w ataku bardzo dobrze wyglądali West z Hillem i to właśnie główny czynnik, który zadecydował, że gracze z Indianapolis nie pozwolili się już przyjezdnym dogonić. Mimo prób nawiązania walki (głównie za sprawą walecznego Mbah a Moute), zawodnicy z Milwaukee chyba jednak nie do końca wierzyli w korzystne zakończenie meczu. Pozwalali rywalom na zbyt dużo. Inna sprawa, że nie radzili sobie z szybką i zespołową grą gospodarzy. Na trzy minuty przed końcem doszło do ostrej wymiany słów, a następnie przepychanki pomiędzy Larry’m Sanders’em, a niemalże całą piątką obecnych na parkiecie graczy Indiany. Zaowocowało to usunięciem Sandersa z parkietu – była to bardzo słuszna decyzja bowiem to gracz Bucks był prowodyrem całej sytuacji.

Rozpędzeni Pacers pokonali Milwaukee 118-107 odnosząc siódme kolejne zwycięstwo. Był to także siódmy kolejny mecz, w którym rzucili rywalom ponad sto punktów, co potwierdza fakt, że główną siłą zespołu z Indianapolis jest ofensywa.  Obie drużyny spotykały się już w tym sezonie trzykrotnie i za każdym razem lepsi okazywali się Pacers.

Najlepszym zawodnikiem na boisku był Danny Granger, który zdobył 29 pkt oraz miał 7 zbiórek. David West dodał 21 pkt, 14 zbiórek oraz 7 asyst. O jeden punkt więcej od Westa zdobył George Hill, ale o tym jak wyrównanym składem dysponują podopieczni Franka Vogela niech świadczy fakt, że sześciu zawodników zdobyło 10 lub więcej punktów.

W Milwaukee na wyróżnienie zasługuje Brandon Jennings, który się dwoił i troił, ale niestety jego starania nie wystarczyły na lepiej zorganizowanych Pacers. Gracz ten zdobył 27 punktów, ale jego skuteczność też pozostawiała wiele do życzenia bowiem trafił 8 na 27 rzutów z gry ( w tym tylko jedną trójkę na osiem prób!) Na pochwałę zasłużyli także Mike Dunleavy oraz Luc Mbah a Moute.  Syn byłego szkoleniowca m.in. Los Angeles Clippers zdobył 23 punkty będąc jednocześnie drugim strzelcem swojej ekipy. Pochodzący z Kamerunu silny skrzydłowy Bucks zakończył zawody z 16 punktami oraz 11 zebranymi piłkami.

Gracz meczu: Danny Granger

MILWAUKEE BUCKS (29-33) – INDIANA PACERS (41-22) 109 – 118

(29-34, 21-22, 28-33, 31-29)

B. Jennings 27 pkt, M. Dunleavy 23 pkt, Mbah a Moute 16 pkt – D. Granger 29 pkt, G. Hill 22 pkt, D, West 21 pkt

 

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *