Trzecia nagroda MVP dla LeBrona?

Świetna forma LeBrona Jamesa jest jednym z głównych powodów dlaczego Miami Heat wygrali 5 kolejnych spotkań i nie można ukryć, że jest w tej chwili głównym kandydatem do wygrania statuetki „Najbardziej Wartościowego Zawodnika” sezonu 2011/12. LeBron sam oznajmił niedawno ile znaczyłaby dla niego trzecia już nagroda MVP.

„To by dla mnie wiele znaczyło, szczerze, to by naprawdę wiele dla mnie znaczyło. Gdybym był w stanie wygrać to w tym roku, to by było jednak dosyć upokarzające znając kaliber innych gości, którzy wygrali to 3 razy” – powiedział.

Jestem pewien, że jeszcze pamiętacie uroczystość zaprezentowania Big 3 i słynne „Not one, not two…”. Wtedy nie widać było po Jamesie pokory, którą możemy rozpoznać po poprzedniej wypowiedzi. James kontynuuje:

„Pamiętam kiedy byłem jeszcze małym, wychudzonym gościem z Akron, Ohio i oglądałem tyle świetnych graczy, czy to na żywo czy tylko mecz, znałem i kochałem historię tej gry, widziałem tych, którzy torowali mi drogę. Zawsze to szanowałem. Zawsze szanował talent, który przyszedł przede mną.”

James kończy sezon mocno, notując ponad 29 punktów w ostatnim miesiącu rozgrywek potwierdzając swoją dominację w NBA. Jeśli uda mu się wygrać nagrodę MVP w tym sezonie, będzie 8 graczem w historii z taką ilością statuetek (Michael Jordan, Magic Johnson, Larry Bird, Moses Malone, Kareem Abdul-Jabbar, Wilt Chamberlain, Bill Russel). Jaka jest różnica pomiędzy tymi zawodnikami a LeBronem? Każdy z tych zawodników wygrał mistrzostwo.

W każdej dyskusji „Kobe czy LeBron” zawsze najważniejszym argumentem będzie brak mistrzostwa u Jamesa. Już dwukrotnie dotarł do Finałów, ale dwukrotnie został w nich pokonany. Jednak mówimy tu o nagrodzie MVP, więc historia Jamesa nie powinna mieć żadnego wpływu na ilość głosów, które dostanie w głosowaniu. W zeszłym roku jego największymi rywalami byli Dwight Howard i Derrick Rose, w tym roku jest nim Kevin Durant. Pod uwagę brany jest również Kobe Bryant.

Jednak to kandydatura Jamesa jest najbardziej zachęcająca. Notuje średnio 27 punktów, 7.9 zbiórek i 6.3 asyst na mecz. Jak co roku jest liderem NBA w PER, a w tym sezonie notuje rekordową skuteczność z gry, za 3 i zbiera więcej niż w poprzednich sezonach. W ostatnich meczach pokazuje czemu jest liderem Miami, grając na najwyższym poziomie od startu sezonu. Co ważne, LeBron ma bilans 11-1 gdy gra bez Dwyane’a Wade’a. W meczu z New Jersey Nets nieco zmniejszył krytykę pod adresem jego gry w 4 kwarcie, kiedy to zdobył 17 ostatnich punktów Miami, odrobił stratę i wyprowadził „Żary” na prowadzenie.

„Jak dla mnie, LeBron jest kandydatem do MVP co roku. Jeśli nie wygra tej nagrody to tylko dlatego, że głosujący są już zbyt zmęczeni głosowaniem na niego.” – powiedział w zeszłym tygodniu Doc Rivers. W tym sezonie James zmierzył się z ekipą Riversa 3 razy, notując w tych spotkaniach średnio 28 punktów, 5.7 zbiórek i 4 asysty trafiając fantastyczne 54% z gry.

„Po prostu wróciłem do stylu gry, który prezentowałem wcześniej, z radością i zabawą, nie musząc niczego udowadniać nikomu. W zeszłym sezonie miałem takie poczucie, że muszę ludziom coś udowodnić. Nie mam pojęcia czemu. Ale dotarłem do tego punktu, który odebrał mi to czemu kocham tę grę i kocham NBA. Ale uciekłem już od tego.” – powiedział James.

Można zauważyć zmianę w stylu gry Jamesa w tym sezonie. Mniej jest gniewu, chęci udowodnienia czegoś nam. James po prostu chciał za bardzo, a teraz w końcu LBJ zaznaje radości z gry. Wygranie nagrody MVP byłoby według niego dowodem, że wreszcie wrócił do dawnego stylu gry.

„Satysfakcjonowałoby mnie , gdyby tylko ten jeden sezon mógł wymazać to z czym tu przybyłem.” – dodał.

Trzeba pamiętać, że statuetka MVP jest jednak nagrodą za sezon regularny. Kobe Bryant z 5 tytułami na koncie wygrał tą nagrodę tylko raz. Shaq odszedł na emeryturę z jedną statuetką i 4 mistrzostwami. Zazwyczaj wygranie MVP wiąże się, wcześniej czy później, z wygraniem mistrzostwa. Zaledwie 3 poprzednich „Najbardziej Wartościowych Zawodników” zakończyło kariery bez pierścienia mistrzowskiego. Charles Barkley, Karl Malone i Allen Iverson – wielcy gracze, jednak nie na tyle by wygrać mistrzostwo.

Teraz kolej Steve’a Nasha, Derricka Rose’a i oczywiście Jamesa na wygranie mistrzostwa. A zegar wciąż tyka…

A kto waszym zdaniem zasługuje na statuetkę MVP? LeBron James, Kevin Durant, Kobe Bryant, Chris Paul a może Steve Novak? Piszcie swoje propozycje w komentarzach.

Mateusz Król

In love with basketball. Go hard or go home.

30 komentarzy

  1. mac_3 pisze:

    Obiektywnie przyznaję, że LeBron zasługuje na nagrodę MVP. Jest dla mnie zdecydowanym faworytem. Co do rzutów za trzy to faktycznie ma najlepszą skuteczność w karierze, ale zdecydowanie ograniczył ten element w swojej grze. Nie rzuca z dystansu już tak często jak kiedyś.

  2. obiektywnie lebron… i moze dlatego, że do westbrooka nie jestem fanem, żadnego z kolejnych kandydatów.

    • Marcin#10 pisze:

      po wytłumaczeniu dlaczego lebron sam stwierdziłeś, że nie oceniasz obiektywnie, a subiektywnie, przez to czy kogoś lubisz, czy nie

  3. Szerszeń pisze:

    dla mnie Durant.

  4. M2V3P pisze:

    to jest nagroda dla najbardziej WARTOŚCIOWEGO, a nie NAJLEPSZEGO, dlatego Durant przez LeBronem, ba nawet Wade, Paul i Parker przed nim wg mnie

    • Fixer6 pisze:

      jednak Oklahoma bylaby lepsza bez Duranta niz Miami bez LeBrona. Do potwierdzenia tego, ze LBJ jest najbardziej WARTOSCIOWYM zawdonikiem swiadczy PER (znow daleeeeeko przed konkurencja) i plus/minus stud w kotrym rowniez nie ma sobie rownych. Durant nie jest lepszy od LeBrona w niczym innym poza punktowaniem(i to wcale nie tak duzo lepszy) wiec dlaczego mialby dostac MVP? Wg mnie nie powinno byc wogole dyskusji o tym, numerki nie klamia

    • PTBlazers pisze:

      Dlatego ponieważ Durant jest prawdziwym liderem drużyny (nie tylko statystycznym) przez cały sezon. Odwrócił losy wielu meczów w 4q, sorry ale jakoś mniej mi imponują statystyki nabijane przez LBJ głównie w pierwszych połowach. Co nie zmienia faktu że obaj panowie są bardzo blisko nagrody i rozumiem tych którzy są za lbj tylko, że nie można tak sztywno trzymać się statystyk bo one nie pokazją wszystkiego.

    • M2V3P pisze:

      myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby co-MVP dla Durant’a i LBJ, jeden jest prawdziwym liderem, a drugi statycznym potworem, wtedy byłby chyba spokój w lidze, chodź dla mnie prawdziwym MVP tego sezonu będzie i tak Paul, no ale ten bilans….

    • Fixer6 pisze:

      dziwi mnie jednak fakt, ze jezeli tak patrzysz na sprawe nie wybierasz bryanta na MVP. Ten to jest dopiero lider, trenuje druzyne w ktorej jest najlepszym zawodnikiem. Jesli chodzi o zdobywanie punktow to ani Durant, ani LeBron nie sa nawet blisko Kobego (wg mnie)

  5. Makavi pisze:

    Zdecydowanie LeBron, najlepszy PER, najlepsze staty( 3 asysty więcej od Duranta ), bez niego Miami grałoby znacznie słabiej.

    • M2V3P pisze:

      tylko, że wtedy Wade miałby o wiele więcej luzu, a śmiem twierdzić, że Wade byłby o wiele lepszą pierwszą opcją dla Heat niż LBJ, niestety jest tak że wielkie i nadmuchane EGO LBJ’a przytłacza wszystkich

    • Mat K pisze:

       No dobra dobra, ale jeśli James wywiera tak ogromny wpływ na drużynę, w
      której jest jeszcze dwóch innych graczy pokroju All-Star, to jest
      raczej komplement. Mając obok siebie D-Wade’a i Bosha James jest 3
      strzelcem ligi, ma 1 PER i najlepsze statystyki overall. Od razu
      wykluczamy  to, że James jest samolubny – jego 6.3 asysty na mecz to 13
      najlepszy wynik w lidze i jest to lepszy wynik od np Russela Westbrooka.
      Tak więc mimo, że Durant również notuje fenomenalny sezon, to jednak
      James powinien wygrać MVP w moim mniemaniu. Rzecz w tym, że James
      zachowuje się jak rozgrywający – sprawia, że każdy dookoła jest lepszy.
      Jego widzenie gry, umiejętność przewidywania i jego niezwykłe boiskowe
      IQ się w tym przypadku bardzo przydają. Nie mówię, że Durant jest tylko
      maszynką do rzucania, ale brakuje mu jeszcze dużo do LeBrona.
      Wszechstronność Jamesa sprawia, że drużyna jest lepsza w praktycznie
      każdym elemencie: zarówno w obronie jak i w ataku. Czy jest tak w
      przypadku Duranta? Moim zdaniem nie i to właśnie dlatego statuetka
      powinna powędrować do Jamesa.

    • M2V3P pisze:

      a oglądasz mecze Heat? bo ja tak i powiem Ci, że o wiele większe wrażenie wywierają na mnie stats’y Wade’e przy ilości akcji indywidualnych i czasie kiedy ma piłkę w ręce, przecież jeżeli LBJ nie ma piłki w ręce to nie istnieje, dlatego trzyma ją 60/70% czasu przez co odbija się to na statystykach innych, nie to co Durant czy Wade, przecież w OKC rolę LBJ jeżeli chodzi o czas posiadania piłki także przejmuje kto inny niż KD należycie Westbrook, co by było gdyby zamienić w Heat LBJ na Wade’a, a w OKC Durant’a i Westbrook’a nie wiem, ale myślę, że zdecydowanie obydwa zespoły miały by lepszy bilans i ich gra wyglądałaby lepiej

    • Mat K pisze:

      60/70% czasu? Chyba mówimy o innym zawodniku. James ma USG% na poziomie 29.7, Wade natomiast 28.9, więc jest to różnica praktycznie minimalna i niezauważalna. Poza tym James ma częściej piłkę w rękach, ponieważ jest kreatorem gry i baardzo często do od niego zaczyna się akcja. Kevin Durant ma USG% na poziomie 28.1, więc pomiędzy nimi jest naprawdę mała różnica. Wielki zawodnik musi umieć kreować sobie sytuację, a bez piłki w rękach jest to prawie niemożliwe. Co do argumentu, że James bez piłki nie istnieje – kompletnie się nie zgadzam. Poprawił rzut za 3, umie sobie ustawić obrońcę w post-up i robi wiele, wiele innych ważnych rzeczy na boisku gdy przy piłce jest ktoś inny. Nawet gdy jest przy piłce, to robi więcej dla drużyny niż Durant, i tak jak mówiłem wcześniej, James sprawia, że wszyscy wokół stają się lepsi, dla przykładu 20% posiadań Jamesa kończy się jego asystą, w przypadku Duranta – tylko 12%. Tak jak ktoś wcześniej już napisał, James jest statystyczną bestią. Prowadzi w praktycznie każdej zaawansowanej statystyce lub jest w czołówce, dlatego ja nie mam wątpliwości kto zasługuje bardziej na MVP, ale to jest tylko moje zdanie i jak najbardziej nie umniejszam zdobyczy Duranta, który gra fantastycznie.

    • Makavi pisze:

      To bardzo ciekawe, spójrz jaki bilans ma Miami podczas absencji Wade. Spójrz także na bilans drużyny z sezonu przed przyjściem LeBrona( owszem nie był zły, ale to nie była drużyna na mistrzostwo, wiadomo że co dwie gwiazdy to nie jedna, no ale jednak ). LeBron czyni tą drużynę lepszą, może Wade jest lepszy w crunch time, ale ogólnie to James robi więcej dla tej drużyny.

    • Fixer6 pisze:

      12-1 jest imponujace, ale tak jak powiedzial Barkley ten rekord jest bardzo slabym wskaznikiem bo Heat by zdobyc mistrzostwo potrzebuja mistrzowskiej gry od calej trojki muszkieterow

    • Adrian89 pisze:

       a to nie Wade ma pierscien przypadkiem?

    • M2V3P pisze:

      przede wszystkim do jest RS, w PO LBJ nie wygrałby jednego meczu z zespołami powyżej i włącznie z 5 miejsca na wschodzie, i tak jak pisze Adrian, Wade ma pierścień, a śmiem twierdzić, że jedyną osobą, która kiedykolwiek prezentowała poziom Jordan’a, był właśnie Wade z finałów 2006, no ale to było 6 lat temu…

  6. M2V3P pisze:

    zresztą co komu po zawodnik, który owszem w RS będzie prezentował ten poziom MVP, aby później w 4. meczu finałów rzucić 8 punktów ;]

    • Makavi pisze:

      Tak Wade ma pierścień, jest to bardzo dobry gracz, ale wtedy miał do pomocy Shaqa który mimo że był już po swoim prime to był ogromnym wsparciem i bez niego mistrzostwa wówczas by nie było. Zresztą poza tym Miami miało wówczas na prawdę niezły skład – Jason Willams, Gary Payton, Alonzo Mourning, Antoine Walker, James Posey itd. Jestem pewien że gdyby LeBron miał takie wsparcie w Cavs to też by miał mistrzostwo( owszem grał z Shaqiem, ale wtedy on już nie był taki mocny ). James w Cavs był na prawdę clutch, w minionych playofach owszem zawiódł, nie wiem może było to spowodowane nowym otoczeniem, może poczuł się zbyt pewnie, ale sądzę że nie należy go skreślać, gdyż jest to gracz o ogromnych umiejętnościach i jeśli tylko weźnie się w garść w tych 4 kwartach to Miami będzie nie do powstrzymania.

    • Fixer6 pisze:

      piwko za wypowiedz

    • M2V3P pisze:

      sory ale gdyby LBJ był tak świetny to z Mo, Delonte, Varejao, Jamison’em czy Hickson’em, także powinien zdobyć, mistrzostwo, miał zespół kompletny z mocnym wsparciem na każdej pozycji, a mimo wszystko został pobity przez ‚dziadków’ z Bostonu i Magic ;]

    • woy9 pisze:

      nie zgodzę się i na każdej niemal pozycji poza centrem miał słabszych graczy a Jamison pograł z nim nieco ponad 30 gier.
      Haslema i Bosha cenię wyżej od pary Hickson i Jamison. Mo Williams praktycznie po jednym zwyżkowym sezonie nie jest jakimś wielkim wirtuozem a widać to w Clippers. Wyżej od Varejao i Westa ceniłem w Cavs Parkera. Miami dziś to o wiele lepsza ekipa a Shaq w Cavs grał już na tzw. wydechu i borykał się z częstymi urazami. Dodajmy jeszcze dziś w Heat Battiera czy Millera i Cavs z ostatniego roku LBJ’a nie istnieją w porównaniu. 

    • M2V3P pisze:

      nawet Jordan sam mistrzostwa nie wygrał ;]

    • Fixer6 pisze:

      ten sklad Cavs w 2007 to byl najgorszy sklad jaki widzialem w finalach w moim zyciu

    • Makavi pisze:

      Wiem o tym, powiem więcej, Jordan miał świetnych graczy do pomocy – Pippena, zawodnika który prawdopodobnie w każdej innej drużynie byłby największą gwiazdą( w Chicago i tak nią był, ale jednak Jordan był tą największą ), Granta a później Rodmana, do tego świetnych role players. Nie umniejsza to oczywiście geniuszu Jordana, który wg. mnie jest najlepszym graczem w historii, ale LeBron w Cavs miał znacznie gorszych zawodników do pomocy, praktycznie sam ciągnął ten zespół.

    • woy9 pisze:

      tak jak niżej napisałeś Jordan miał świetnych role players jak Kerr/Paxson, Kukoc (!) , Harper/Armstrong, Brian Williams alias Bison Dele czy Scott Burrell. Jackson świetnie składał elementy i używał tych graczy jak należy.

      Również dobrze podkreśliłeś fakty personalne Heat z mistrzowskiego sezonu: Williams, Payton, Derek i Shandon Anderson, Zo Mourning, Posey i Walker.To była wielka paczka skazana na sukces z wielkim trenerem Patem Riley’em. 

    • enbiejowy pisze:

      Wade zdobył pierścień w trzecim roku gry, już w trzecim roku gry był w stanie tak grać w play-offach. W całych PO miał coś koło 28/6/6 na mecz, ale najlepiej (ucz się LeBron) grał w Finałach. Mavericks zaczęli od 2-0, ale w kolejnych meczach DW miał 42/13, 36/6, 43, 36/10/5/4/3.

      LeBron w 2007 w G5 z Pistons zrobił coś nieprawdopodobnego, ale w Finałach zagrał słabo. Miał jakieś tam near-triple-double, ale w całej serii trafił nieco ponad 1/3 rzutów. Sweep. Support ma znaczenie, ale to lider najbardziej stanowi o sile zespołu. Brawa dla LeBrona że wciągnął tą bandę do Finałów, ale tam sam nie zagral na 100%. A przecież z tego rozliczani są najlepsi – z gry w finałach, z pierścieni.

      teraz obaj grają razem i mają naprawdę duże szanse na pierścień, ale muszą być w świetnej formie szczególnie w ECF i Finałach. banał, ale w zeszłym roku vs. Mavs bylo po prostu krucho.

  7. Chocz Rynek pisze:

    osobiście go nie lubię ale w tym sezonie jest najlepszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *