Suns na przekór wszystkim zmierzają do Playoffs

Koszykarze Phoenix Suns wygrali 93-90 z Los Angeles Clippers i powrócili na ósme -gwarantujące udział w Playoffs – miejsce w Konferencji Zachodniej, wyprzedzając Utah Jazz, z którym we wtorek zagrają prawdopodobnie o awans.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Los Angeles Clippers 39-24 29 16 26 19 90
Phoenix Suns 33-30 27 19 23 24 93

Kilka dni temu pisałem, że Suns mają realne szanse na awans do Playoffs, mimo kilku głupich porażek w końcówkach. Wygrana z Clippers przyszła w najlepszym możliwym momencie, kiedy swój mecz z Hornets przegrali Rockets i tak naprawdę sami wyłączyli się z walki o PO. Zespół z Arizony ma przewagę nad Jazz, ponieważ wygrał z nimi oba dotychczasowe mecze sezonu regularnego i w przypadku równego bilansu, to Marcin Gortat i spółka awansują dalej.

Jazz zagrają jeszcze trzy mecze. Wszystkie na własnym parkiecie, a ich rywalami będą poza Suns, Magic i Blazers, czyli dwa totalnie rozbite w ostatnich tygodniach zespoły. Suns zagrają jeszcze u siebie z Nuggets i San Antonio. Denver na pewno nie odpuści, ponieważ ciągle walczy o szóste miejsce z Mavs, a Spurs mogą podejść do ostatniego meczu sezonu lekko na luzie tylko w przypadku wcześniejszego zapewnienia sobie najlepszego bilansu na zachodzie.

Clippers przystępowali do tego spotkania mając serię pięciu wygranych z rzędu i w przypadku kolejnej – zrównania się z Lakers bilansami, co umożliwiłoby im awans do Playoffs z trzeciego miejsca. Z kolei dla Suns, jak już wyżej pisałem była to ostatnia deska ratunku, która mogła wynieść zespół nad poziom sezonu regularnego.

Kiedy po pierwszej kwarcie, Blake Griffin miał już 14 punktów na koncie, pomyślałem sobie, że Marcin Gortat kolejny raz usłyszy opinie o tym, jaki to jest „soft”. Okazało się jednak, że po ostatniej syrenie, to Polak mógł ponieść dumnie głowę do góry. Razem z Channingiem Frye (16 pkt, 5 zb) i częściowo Markieffem Morrisem (5 pkt, 7 zb) zdołali ograniczyć najlepszego skrzydłowego Clippers do zaledwie dwóch punktów w pozostałych trzech kwartach i czterech pudeł w czterech próbach.

Gortat zakończył spotkanie z 14 punktami i 14 zbiórkami, ale bohaterem Suns raz jeszcze okazał się 38-letni Steve Nash (13 pkt, 6 ast, 6 str). Kanadyjczyk najpierw trafił layupa ponad rękami Griffina na 1:15 przed końcem, doprowadzając do remisu po 88, a następnie bardzo umiejętnie wymusił faul Kenyona Martina (8 pkt, 7 zb) i na 25.9 sekund przed ostatnią syreną trafił dwa rzuty wolne, które dały jego drużynie prowadzenie 91-90.

W odpowiedzi za trzy nie trafił Mo Williams (4 pkt, 2-7 FG), a Griffin faulował Frye’a przy próbie zbiórki. Silny skrzydłowy Suns wykorzystał dwie próby z linii, a nie mający już do dyspozycji timeoutu Clippers, musieli szybko przenieść piłkę pod kosz rywali, ponieważ do końca pozostawały tylko 2 sekundy. Rzut rozpaczy Griffina nie przyniósł skutku, tym samym gracze „Słońc” na poważnie włączyli się do gry o Playoffs.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=ifcDLEN70PE&w=585]

No to na koniec jeszcze szybka sonda. Czy Phoenix Suns awansują do Playoffs?

Spotkanie było niesamowicie zacięte. Prowadzenie zmieniało się aż 24 razy, a 19-krotnie odnotowano remis. W samej tylko czwartej kwarcie, lider zmieniał się sześć razy, a trzypunktowe prowadzenie Suns na koniec meczu było ich najwyższym w tej kwarcie.

Przy słabszej postawie Griffina, kibice Clippers zazwyczaj mogą liczyć na Chrisa Paula. Tym razem jednak, rozgrywający zespołu z Los Angeles spudłował 4 z 6 rzutów w decydującej czwartej kwarcie, a w całym meczu zanotował co prawda 19 punktów i 10 asyst, ale aż 13 z 19 jego prób odbiło się od obręczy.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

2 komentarze

  1. gratek pisze:

    Od kilku spotkań Gortatescu straszną biedę gra w ataku. Ucieka z trumny i częściej podaje na obwód, w sytuacjach, w których mógłby atakować kosz. Nawet opieprz od Nasha zebrał jakiś czas temu. Jakaś trauma? ;-) Czapa od Foye’a w ostatniej minucie, w kontrze – żenada.

    • MGortat4 pisze:

       Koleś, jestem gwiazdą, nie grałem w reprezentacji bo miałem taki kaprys. Teraz, jak się nie podoba to też nie muszę, sami sobie grajcie. Jestem soft i co? Grunt, że kasa się zgadza, a jak uda się coś ugrać to i tak w Polsce nawciskam kitu że to moja zasługa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *