5-on-5: trudne pytania o przyszłość.

1. Mimo ,że jeszcze nie do końca znamy pary play offs. Na kogo stawiasz w wielkim finale NBA?

2. Czy jeśli Heat nie trafią do finału NBA rozbiłbyś Big Three? z kim byś handlował i na kogo wymieniał??

3. Czy Michael Jordan powinien dać sobie spokój z managerką i znaleźć kupca na swoje Rysie? Gdzie ew. widziałbyś nową drużynę NBA, zakładając przenosiny Bobcats??

4. Jaką nazwę – nawiązując do Jazzu i historii stanu Luizjana – dałbyś nowym New Orleans?

5. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść..Czy Jason Kidd, Ray Allen a może ktoś inny powinien po tym sezonie zawiesić buty na kołku?

1. Mimo ,że jeszcze nie do końca znamy pary play offs. Na kogo stawiasz w wielkim finale NBA?

AFEK: Myślę, że na Wschodzie ponownie do Finałów wejdą Miami Heat. Na Zachodzie ta sprawa jednak się komplikuje i bardzo dużo będzie zależeć od tego kto z kim zagra. Jeżeli Thunder nie spotkają na swojej drodze do Finałów San Antonio Spurs to myślę, że to właśnie „Grzmoty” będziemy oglądać w ostatnich spotkaniach sezonu. Natomiast uważam, że „czarnym koniem” tego sezonu mogą być „Ostrogi”, którzy grają w obecnych rozgrywkach wyśmienicie, a dla Thunder nie ma drugiego takiego trudnego rywala. Podsumowując – Wschód: Miami Heat, Zachód: San Antonio Spurs (jeżeli nie spotkają się z Grizzlies) lub Oklahoma City Thunder (jeżeli nie spotkają się ze Spurs).

BOB: Jeżeli Derrick Rose wróci do pełni sprawności to stawiam na finał Bulls – Spurs.

KAMIL: Na tę chwilę bardzo trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. W ostatnich tygodniach nieco przesunęły nam się akcenty w lidze, Chicago i Thunder już tak nie imponują swoją świetną grą, Miami zaczęło sobie lekceważyć niektóre pojedynki. Świetnie gra przede wszystkim jedna ekipa – San Antonio Spurs i to w niej upatrywałbym kandydata do awansu do ścisłego finału rozgrywek. Po drodze mają oni jednak aż trzech bardzo ciężkich rywali do wyeliminowania i może się okazać, że mogą nie wytrzymać morderczego tempa Play-Offs. Gdybym więc miał podjąć decyzję tu i teraz, a naprzeciwko mnie czekałby wymierzony pistolet to wydukałbym – Miami Heat i Oklahoma City Thunder.

MAC: Nie jestem potomkiem Nostradamusa, ale pobawię się w takie wróżenie. Na Wschodzie widzę tylko – dwóch kandydatów – Chicago Bulls i Miami Heat. Na Zachodzie jest o wiele bardziej wyrównana stawka i wiele zespołów może zaskoczyć. Podejrzewam jednak, że w wielkim finale zagrają ze sobą ekipy Heat i San Antonio Spurs. „Żar” ma w swoich szeregach prawdziwe i po prostu muszą grać o najwyższe cele. Natomiast „Ostrogi” grają bardzo ciekawą, poukładaną koszykówkę i mogą każdemu zagrozić. Tworzą po prostu wspaniała drużynę i to może być ich sezon.

QUENTIN: Najciekawszy basket grają ostatnio Spurs i Knicks wg mnie. Ciężko mi jednak w taki finał uwierzyć. Racjonalnie podchodząc to OKC- Bulls.

WOY: Niezwykle ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie dziś, kiedy Thunder grają nierówno, Bulls oszczędzają kluczowych graczy, Heat dają przerwę na regenerację swoim liderom, a Lakers wygrywają bez swojego numeru 1. Widziałbym w finale Chicago Bulls i Oklahomę City Thunder i pojedynek nowych, młodych i głodnych sukcesu gwiazd. Wymarzonym finałem medialnym i gwarantującym koszykówkę z wielkimi podtekstami byłaby konfrontacja Lakers z Heat. Sam skłaniam się bardziej przy tej drugiej wersji, która bardziej motywowałaby mnie do zarywania nocy;-)

2. Czy jeśli Heat nie trafią do finału NBA rozbiłbyś Big Three? z kim byś handlował i na kogo wymieniał??

AFEK: Myślę, że zostawiłbym przede wszystkim LeBrona Jamesa i Dwyane’a Wade’a, bo to wciąż światowa czołówka. Chrisowi Boshowi możliwe, że dałbym jeszcze jedną szansę, bo ma bardzo dobry sezon, a pod nieobecność wymienionej dwójki grał jak prawdziwy lider i dominował na parkiecie. Jeżeli jednak dostałbym ofertę za Bosha, dzięki której zyskałbym rozgrywającego z tej czołówki ligi to myślę, że zdecydowałbym się na taki ruch, dlaczego? Bo drużynie z Miami wbrew pozorom nie potrzeba centra (chociaż to też), ale przede wszystkim rozgrywającego.

BOB: Nie, choć znając Świat padnie tutaj dużo wypowiedzi wysyłających poza South Beach Chrisa Bosha. Prędzej zmieniłbym w sytuacji braku sukcesu trenera i dał im kolejną szansę.

KAMIL: Nie lubię gdybać, bardzo nie lubię, dlatego to pytanie wydaje mi się odrobinkę nie na miejscu. Jeśli już jednak musiałbym na nie odpowiedzieć to odpowiedziałbym przecząco. Moim zdaniem, jeśli Heat nie awansują do finału to i tak nie będzie to wina żadnego z graczy big-three. Kwestią mającą olbrzymie znaczenie w tym przypadku jest brak należytego ‚obudowania’ Wielkiej Trójki odpowiednimi role-players. I tutaj szukałbym ewentualnej szansy na rozwój.

MAC: Sam się nad tym od pewnego czasu zastanawiam. Jeśli nie będzie sukcesu to jestem zwolennikiem rozbicia „Wielkiej Trójki”. Nie wiem jeszcze kim i z kim bym handlował, ale na pewno celem byłoby zbudowanie zespołu z mniejszą ilością gwiazd, a większą ilością graczy z drugiego planu. Przee wszystkim muszą oni stworzyć prawdziwą DRUŻYNĘ. To wszystko oczywiście tylko i wyłącznie w momencie braku sukcesu. Jeśli sukces będzie to niech grają takim składem jak najdłużej.

QUENTIN: Nie rozbijałbym, ale zatrudnił innego coacha. Takiego, który potrafiłby wykrzesać wszystko co dobre z Bosha oraz uczynić pożytecznym pozostałą część drużyny.

WOY: Od początku transferu wielkiej trójki, nie byłem zwolennikiem zatrudniania aż 3 superstars – powód salary cap. Sam sugerowałem zaraz po spektakularnych transferach trenera z uznaniem, doświadczeniem i twardszą ręką. Przed rokiem brakowało mi zadaniowca do obrony i on nadszedł. Ciągle jednak w Heat jest dziura pod koszem na pozycji numer 5 (sorry Eddy,Joel i Ronny) i nie widzę w osobach mało doświadczonych playmakerów Żaru tych, którzy mieliby wygrać z Bronem i Flashem tytuł (choć uważałem ,że Mike Bibby mógł być tym kimś ale nie stanął na wysokości zadania). Obym się mylił – dla fanów Heat – w tych play offs, ale jestem zwolennikiem bardziej zbilansowanej koszykówki; co mieliśmy okazję oglądać w Dallas przed rokiem, co widzimy w Spurs w tym sezonie oraz co próbuje zrobić z dojściem nowej jedynki, trener Lakers.  Na koniec podkreślę, to najtrudniejszy wybór wskazać finalistę tego 66 meczowego – szybkiego – sezonu ale Heat są faworytem przy zdrowych graczach. Muszą częściej pokazać zespołowe granie po obu stronach parkietu co im czasami przychodzi z trudem. Wszyscy wiemy, że sam LeBron, bez wsparcia kolegów z ławki (Mike Miller, James Jones muszą trafiać a Udonis Haslem i Ronny Turiaf muszą walczyć pod koszami za czterech) nie zdobędzie upragnionego pierścienia.

3. Czy Michael Jordan powinien dać sobie spokój z managerką i znaleźć kupca na swoje Rysie? Gdzie ew. widziałbyś nową drużynę NBA, zakładając przenosiny Bobcats??

AFEK: Ta drużyna będzie za kilka lat zdecydowanie lepszą ekipą niż tą, którą są w tym roku. Dojdą kolejni świetni zawodnicy z jakże mocnego Draftu, a ich gra będzie wyglądać lepiej. Warto wspomnieć również o tym, że Charlotte Bobcats to już wkrótce prawdopodobnie będą Charlotte Hornets, a taki ruch może pozwolić tej drużynie i samemu Jordanowi zarobić sporo pieniędzy oraz zdobyć wielu nowych fanów.

BOB: MJ nie poddaje się tak szybko. Bobcats teraz tankują i są tragiczni, ale mają przed sobą cel – nr 1 draftu. Jeżeli w kolejnym sezonie nic się nie zmieni to będzie tam mała rewolucja.

KAMIL: Trzeba przyznać, że managerka nie jest chyba w tej chwili ulubionym słowem wielkiego MJ-a. Nie sprawdza się on zdecydowanie na tym polu i chyba nie ma już osoby, która dawałyby mu szansę na odmianę tej złej karty. Myślę jednak, że Jordan jest na tyle ambitną i nie lubiącą przegrywać postacią, że nie wycofa się z tego biznesu przed osiągnięciem, choćby jakiejś namiastki sukcesiku. A czy ja odsunąłbym go od tego interesu to już zupełnie odrębna kwestia. Gdyby jednak jakimś cudem udałoby się namówić legendę Bulls do rzucenia ręcznika to na pewno bardzo pozytywnie zareagowaliby na tę wiadomość wszyscy w Seattle. To miasto Boeinga jest w tej chwili najbliżej powrotu do ligi i wydaje się, że to tam można by stworzyć znowu silny ośrodek koszykarski na skalę tego, co działo się w latach 90.

MAC: Michael Jordan to zawsze Michael Jordan. Fajnie, że jest zawiązany z NBA, niezależnie w jakiej roli, i niech tak pozostanie. Z nim jest zawsze ciekawiej. Powinien jednak przelać choć cząstkę swojego boiskowego geniuszu na kwestie zarządzania.

QUENTIN: MJ był kochany jako koszykarz. Ale w innej roli w koszykówce niestety się nie sprawdza.Niech gra w golfa…Nie każdy sportowiec nadaje się trenera, menagera itp. Przykład Zbigniewa Bońka jest chyba jednym z najlepszych.

WOY: Kiedy patrzę na wyniki tej drużyny to zastanawiam się co siedzi w głowie Jordana i jaki ma pomysł na sukces tej ekipy? Każdy mu kibicujący wie, że się nie podda i jest wielce ambitny (potyczki golfa, baseballa czy nawet grę w karty traktował zawsze bardzo serio). Będąc w butach Michaela rozpocząłbym od znalezienia wartościowego trenera jak …. no właśnie, kto by chciał pracować mając Jordana nad sobą? to też trudne wyzwanie. Ten trener musiałby zadbać o atmosferę w szatni (wiemy jak to wygląda lub nie wygląda na dziś) i zrobić z chłopców do bicia, dorosłych mężczyzn.

4. Jaką nazwę – nawiązując do Jazzu i historii stanu Luizjana – dałbyś nowym New Orleans?

AFEK: Przede wszystkim – jako fan aktualnych Hornets – chcę, aby nazwa została w Nowym Orleanie. Nie chcę się zagłębiać w to pytanie, ale co historią tej nazwy – zostaje w Nowym Orleanie czy odchodzi do Charlotte? Bardzo trudną decyzję mają również kibice New Orleans Hornets, bowiem nazwa/drużyna, której kibicowali zostanie zupełnie odmieniona, a kiedy Ci będą dopingować zespół XXX to po innym parkiecie będą biegać „Szerszenie”. Dla mnie jest to okropny cios i jestem w kropce. Jeżeli chodzi o nazwę to bardzo chciałbym, aby do Nowego Orleanu wróciła nazwa Jazz, ale podobno w Utah nie chcę słyszeć nawet o takiej wymianie. Podoba mi się również nazwa New Orleans Blues, która nawiązywałaby do Luizjany. Tom Benson chce jednak nazwać nową drużynę Flambeaux (franc. pochodnia), natomiast kibice chcieli początkowo Krewe (nawiązując do Mardi Gras).

BOB: Nie wiem jakie nazwy proponują kibice NOH, ale mi cały czas po głowie chodzi „Flair” albo „Trumpets” choć to drugie ma w naszym języku raczej zastosowanie pejoratywne gdy mówimy o graczach że są trąbami ;)

KAMIL: Słaby jestem w takich gierkach projekcyjnych, więc bardzo ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Najbardziej naturalną opcją byłoby oczywiście New Orleans Jazz, ale niestety na taką nazwę nie mamy co liczyć, gdyż nosi ją już inny klub (Jazz oczywiście – nie New Orleans). Może więc coś, co nawiązuje do ich bardzo ciekawej historii przechodzenia z rąk do rąk – jakieś New Orleans Colonists, albo coś w tym rodzaju. Najbardziej dowcipną zagrywką byłoby oczywiście nazwanie klubu New Orleans Hurricanes, ale Amerykanie raczej nie śmieją się z tragedii, które ich dotykały, obdarzając ją raczej czcią. W każdym razie bardzo trudne pytanie

MAC: Ciężkie i zaskakujące pytanie. Może Pelicans New Orleans nawiązując do symbolu stanu Luizjana? Ewentualnie coś z burzliwej przeszłosci tego miasta, czyli np. Tornado New Orleans? Ewentualnie nawiązałbym coś do mostów lub karnawału Mardi Gras.

QUENTIN: Jazz jest zajęte, więc może Trumpets? Brzmi ciekawie.

WOY: Sugerowałem Trumpets lub Blues, ale słuchając Afka (nasz ekspert i wielki fan Hornets) po prostu odsyłam Was do jego zdania i świetnego wywodu.

5. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść..Czy Jason Kidd, Ray Allen a może ktoś inny powinien po tym sezonie zawiesić buty na kołku?

AFEK: Ray Allen powinien zostać jeszcze na rok może dwa, bo to wciąż bardzo dobry zawodnik, który trzyma formę i może być ważną częścią drużyny (Miami Heat?). Inaczej sprawa wygląda z Jasonem Kiddem i jego coraz większymi problemami zdrowotnymi. Tak, wiem to tak jak Ray Ray gracz, który nie musi grać wspaniale, bo sama jego obecność na parkiecie to już jest ogromny + (wg. Rick Carlisle). Zawodnikami dla których powinny to być ostatnie sezonu w karierze to również Ben Wallace, Kurt Thomas, Juwan Howard czy chociażby Derek Fisher.

BOB: J-Kidd ma jeszcze spokojnie sezon gry jako weteran z ławki – może spróbuje jeszcze gdzieś powalczyć o tytuł? Na pewno znajdzie się paru chętnych na jego usługi, a Mavs też powinni być zainteresowani. Ray ma jeszcze więcej grania – docelowo może grać po 5-10 min w meczu jako strzelec wchodzący z ławki w stylu Kyle’a Korvera.

KAMIL: Mam paru kandydatów do tego by więcej nie pokazywać swoich niewątpliwych talentów na parkietach NBA – Luke Walton jest numerem pierwszym na tej liście. Oczywiście nad słabymi nie ma się co pastwić, więc reszty tego szczególnego rankingu nie wyjawię. Jeśli miałbym brać pod uwagę zawodników, którzy zrobili wiele dobrego dla ligi i już niekoniecznie muszą się męczyć to pierwszy do głowy przychodzi mi Derek Fisher. Czasu nie da się oszukać i w jego przypadku jest to bardzo widoczne. Nigdy nie był wielkim atletą, który bazował na jakimś świetnym przygotowaniu fizycznym, ale obecnie w tym elemencie prezentuje się szczególnie mizernie. Zresztą – umówmy się, Fish to nawet za najlepszych czasów nie był gracz wielkiej klasy. Dlatego też nie uważam by teraz, w wieku 38 lat, najbardziej odpowiednia byłaby dla niego tułaczka gdzieś po ogonach ligi. Jeśli więc Lakers nie zdecydują się na ponowne jego pozyskanie to myślę, że odpowiednią decyzją byłoby zawieszenie butów na kołku.

MAC: Jestem wielkim miłośnikiem starej szkoły, więc chciałbym, żeby te duże nazwiska z przeszłości grały jak najdłużej. Szczególnie, gdy cały czas bardzo wiele wnoszą, jak wspomniany Ray Allen.

QUENTIN: Allen niech jeszcze pogra. W poprzednim sezonie widziałem koniec Duncana, tymczasem skurczybyk odżył i sieje spustoszenie pod koszami rywali. Może Grat Hill – lubię go, ale on już nie wniesie niczego ciekawego.

WOY: Jeżeli do Dallas trafi Deron Williams, to wg mnie Jason powinien już dać sobie spokój z graniem, a przecież ten sezon znów zabrał mu parę gier przez kontuzje. Co do Ray Ray’a to wszystko zależy od zdrowia gracza, który mocno o nie dba. Jeśli Allen ma poważniejszy uraz niż nam się na dziś wydaje i niż nam sugerują sternicy z Bostonu, to pewnie w lato czeka go operacja i wówczas dowiemy się co dalej z Mistrzem NBA. Na emeryturę na dziś wysłałbym Barona Davisa;-)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. Uroboric_tom pisze:

    Jesli chodzi o nazwę to New Orleans Swing, lub New Orleans Notes skoro mają być odnośniki muzyczne ;)

  2. kosmos11 pisze:

    Z nazwą Hornets też będzie się ciężko rozstać…. pamiętam swoją pierwszą czapkę z tym właśnie logiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *