Suns awansowali na ósme miesjce

Phoenix Suns nie mieli problemów z pokonaniem Portland Trail Blazers, dzięki czemu awansowali na ósme miejsce w Konferencji Zachodniej, mając identyczny bilans, jak Houston Rockets. Marcin Gortat rozegrał bardzo dobre spotkanie, wykorzystując słabość graczy podkoszowych Blazers, zanotował 20 punktów i 10 zbiórek.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Portland Trail Blazers 28-34 24 29 27 27 125
Phoenix Suns 32-29 35 31 31 28 107

Uwielbiam te momenty w końcówce każdego sezonu, kiedy szkoda mi opuścić jakikolwiek mecz, ponieważ właściwie każdy jest grany o „coś”. Poświęciłem czwartą kwartę spotkania Suns, aby zobaczyć niesamowite trzy dogrywki pomiędzy Jazz i Mavs. Konieczność oglądania meczów przynajmniej w trzech okienkach ILP jednocześnie oznacza, że Playoffs zbliżają się nieubłaganie. Wygrana Suns przybliżyła ich do zajęcia ósmego miejsca na zachodzie, ale ścisk w tym rejonie tabeli jest tak wielki, że właściwie każdy dzień przynosi przetasowania. Najnowsze, to awans Nuggets na siódme miejsce kosztem Mavs, oraz ósme miejsce „Słońc”.

Odpuściłem sobie ostatnią ćwiartkę Blazers – Suns, ponieważ gospodarze zdominowali ten mecz od pierwszej minuty i nie pozwolili zespołowi z Blazers mieć nawet złudzeń co do tego, kto wygra. Już po pierwszej kwarcie było 35-24 dla Suns, a Marcin Gortat zdobywał punkty po pick&rollach ze Steve’m Nashem (6 pkt, 13 ast), kontratakach i ponowieniach własnych rzutów. Świetnie wyglądała współpraca 38-letniego playmakera z Polakiem, ale także z Shannonem Brownem i Jaredem Dudleyem.

W drugiej kwarcie, rezerwowi Suns przez moment się zdekoncentrowali, a Blazers po trafieniu Nolana Smitha (14 pkt, 5 zb, 2 prz) zmniejszyli straty do zaledwie 3 oczek (40-43). Alvin Gentry wrócił wtedy do ustawienia z Nashem i Gortatem, co przyniosło oczekiwane skutki. Kanadyjski rozgrywający rozdawał kolejne asysty, a z jego podań korzystali głównie Gortat z Channingiem Frye, którzy korzystali z faktu, że w drużynie z Oregonu jest tylko jeden sensowny podkoszowy, czyli JJ Hickson (22 pkt, 8 zb).

Do przerwy było 66-53, a aż 36 punktów gospodarze zdobyli z pomalowanego, a 20 z szybkich ataków. Blazers zostali ostatecznie dobici w trzeciej odsłonie, kiedy po kolejnym trafieniu Frye’a (18 pkt, 8-11 FG) było już 87-68, a goście poza próbami z dystansu Luke’a Babbitta (18 pkt, 5 zb, 4-9 za trzy) i indywidualnych akcjach kończonych jumperami Jamala Crawforda (22 pkt, 5 zb, 4 ast, 7-18 FG) nie mieli pomysłu na rozbicie defensywy „Słońc”.

Po trzech kwartach było 97-80 dla Suns, a Marcin Gortat (20 pkt, 10 zb, 8-13 FG) i spółka trafiali aż 61.9% swoich rzutów oraz wygrywali 33-26 walkę na tablicach. W ostatnich 12 minutach na parkiecie przebywała cały czas piątka Sebastian Telfair, Michael Redd, Josh Childress, Markieff Morris i Robin Lopez, która zdołała wygrać jednym punktem z rozbitymi tym meczem, ale i całym sezonem Blazers.

Suns wyrównali swoje najlepsze ofensywne osiągnięcie w tym sezonie, zdobywając 125 punktów, a 60% trafionych rzutów z gry, to z kolei najlepszy wynik w obecnych rozgrywkach. Poprzednim było 58.3% przeciwko Knicks w styczniu.

Podopieczni Alvina Gentry’ego zajmują obecnie ósme miejsce na zachodzie, mając taki sam bilans jak Rockets oraz pół meczu przewagi nad Jazz. Najważniejsze mecze jednak dopiero przed nimi. Szczęście zespołu z Arizony polega na tym, że cztery z pięciu pozostałych spotkań rozegrają na własnym parkiecie, a najbliższe już w środę, z Thunder. Później podejmą jeszcze Clippers i Nuggets, a następnie wyjadą do Utah na być może decydujący mecz z Jazz. Sezon regularny zakończą meczem w Phoenix ze Spurs, którzy być może będą już oszczędzać siły na Playoffs.

Kolejny raz na korzyść Suns zadziałał fakt, że wysoko prowadzą, dzięki czemu podstawowi gracze mogą odpoczywać sporo minut na ławce.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

3 komentarze

  1. joro pisze:

    Cieżki terminarz, same druzyny wyzej uplasowane (poza Utah)… A z kim graja bezposredni rywale?

  2. Adrian89 pisze:

    Suns moim zdaniem tylko przedłużają nadzieje ( choć trzymam kciuki). Rakiety grają 3 mecze które ciężko im będzie przegrać u siebie Hornets i Warriors – raczej 99% wygrana. No i Hornets na wyjeździe  jeśli Gordon znów nie zagra to raczej wygrają.

    A co do Relacji brakuję mi słowa o tym że nie zagrali Batum i Felton bo to było kluczowe raczej. Aldridge kontuzja i mamy tylko Matthewsa i Hicksona praktycznie na boisku

  3. Pingwin pisze:

    Terminarz Suns wyjątkowo trudny, ale oni grają u siebie naprawdę dobrze i należy w nich wierzyć:) fajna notka żałuję, że nie wstałem na mecz obejrzeć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *