Abecadło draftu

Draft. Jak działa i z czym się to je? Wielu z nas jest wprowadzonych w system na tyle, że wiedzą niektóre rzeczy nawet ze szczegółami. Niemniej jednak zauważyłem na wielu forach wpisy, po których jeżyły mi się włosy na głowie. Postanowiłem napisać serię artykułów kolejno dla początkujących, mniej zaawansowanych, a na końcu dla fanatyków NBA :). Dzisiaj zacznę abecadłem. Proszę więc tych bardziej zaawansowanych o pewną wyrozumiałość.

PO CO W OGÓLE TEN DRAFT?

Mówi się często, że zespół NBA może się wzmocnić przede wszystkim poprzez udane transfery. Sprowadzenie gracza na poziomie All-Star to najprostsza i najpewniejsza opcja. Problem polega na tym, że graczy potrafiących zmienić oblicze zespołu na tyle, żeby zaczął wygrywać o 15-20 spotkań więcej w sezonie zasadniczym jest tylko kilku, nie wchodząć w dyskusję powiedzmy około 10 (z czego niektórzy grają w tym samym zespole). W dodatku taki LeBron James czy Dwight Howard dobrze wie, że mistrzostwo czeka na niego tylko w solidnej drużynie z odpowiednim wsparciem innych dobrych graczy. Dlatego w końcowym rozrachunku gwiazdor zazwyczaj trafia do tych najbogatszych drużyn, których właściciele nie skąpią grosza nawet kosztem przekroczenia puli dozwolonej przez ligę, czyli tzw. salary cap (salary cap tworzy łączna suma wszystkich kontraktów zawodników, która w tym roku wynosi ona około 70mln dolarów, a za jej przekroczenie płaci się lidze kary). Realnie jest to 8-10 drużyn. Co w takim razie z pozostałymi 20?

Drugą możliwością wzmocnienia drużyny jest nabór zdolnej młodzieży. Dzieje się to podczas wydarzenia, które nazywa się DRAFT. W loterii wybierana jest kolejność wyboru tych najlepiej zapowiadających się, przy czym słabsze drużyny mają większe szanse w wyborze najwyżej rozstawionych losów. Drużyna, która wylosowała numer 1 jako pierwsza wybiera zawodnika. Drużyna, która wylosowała 2 numer wybiera kolejnego zawodnika, ale nie może już wybrać zawodnika wybranego z 1 numerem, itd.

CZY WYSOKI WYBÓR W DRAFCIE JEST W OGÓLE OPŁACALNY?

Liga od dawna próbuje robić wszystko, żeby wyrównać stawkę i przez co uatrakcyjnić rozgrywki. David Stern przeistoczył się nawet w Robin Hooda. Jedna część zmian z tego roku w umowie między ligą a związkiem graczy (tzw CBA – collective bargaining agreement) dotyczyła ustalenia sztywniejszych reguł salary cap, aby nie było aż takiej dysproporcji między bogatymi, a biednymi. Bardzo upraszczając wprowadzono poważne limity dla bogatych, aby wszyscy mieli po równo (tak po zastanowieniu pachnie mi to bardziej Karolem Marksem niż Robin Hoodem). Tym samym od sezonu 2013/2014 NBA wprowadzi nową taryfę „kar” dla drużyn przekraczających salary cap. Czy to coś zmienia? Tak. Ano właśnie dlatego dużo bardziej będą się liczyć młodzi zawodnicy, których kontrakty są niziutkie w porównaniu do weteranów. Rola draftu będzie więc jeszcze wzrastać.

NO DOBRZE, WYBIORĘ SUPER GRACZA A ON ZA ROK MI UCIEKNIE DO BOGATSZEGO KLUBU

To tak nie działa. Obecne zasady zawierania kontraktów dość mocno stoją po stronie klubu. Nowy zawodnik, tzw. rookie (debiutant w lidze) może być zatrzymany przez drużynę nawet przez 5 lat! Jedyna opcja zmiany drużyny w tym okresie to transfer lub rozwiązanie umowy. To oczywiście jest nieco bardziej skomplikowane (dochodzą różne klauzule w kontraktach), ale bez wchodzenia w szczegóły wystarczy na tym etapie wiedzieć, że przy chęci zatrzymania gracza przez klub sam zawodnik przez 5 lat nie ma wiele do powiedzenia. Daje to w teorii pewność właścicielom, że przynajmniej przez 5 lat mogą skorzystać z umiejętności tych najlepszych i w okół nich zbudować dobrą drużynę. Oczywiście po tych 5 latach gracz może nie podpisać nowej umowy i przenieść się gdzie indziej. Na to jednak się nie poradzi.

CZY ZASADY LOTERII DRAFTU DA SIĘ W OGÓLE OGARNĄĆ?

Tak na prawdę same zasady przeprowadzania loterii draftu nie są wcale bardzo skomplikowane i rządzą się czystą statystyką.

Jak to więc wygląda w praktyce?

I. Po sezonie zasadniczym dzieli się wszystkie 30 drużyn na dwie grupy
1) te, które nie awansowały do play-off
2) te, które awansowały do play-off

W samej loterii będą uczestniczyć tylko zespoły z grupy 1.

II. Obie grupy sortuje się zgodnie z ich rekordem zwycięstw i porażek z sezonu zasadniczego, przy czym najwyższe miejsce otrzymuje drużyna o najsłabszym rekordzie. W naszym przypadku sezon się nie skończył, ale gdyby decydowała obecny stan kolejność układałaby się następująco:

1 grupa (uczestniczą w losowaniu)

1. Charlotte 7-53
2. Washington 15-46
3. New Orleans 19-42
4. Sacramento 20-41
5. Cleveland 20-39
6. Toronto 22-40
6. New Jersey 22-40
8. Golden State 22-38
8. Detroit 22-38
10. Minnesota 25-37
11. Portland 28-34
12. Milwaukee 29-31
13. Utah 32-30
14. Houston 32-29

2 grupa

15. New York 31-29
15. Philadelphia 31-29
17. Phoenix 32-29
18. Dallas 34-28
19. Denver 34-27
20. Memphis 35-25
21. Orlando 36-25
21. Atlanta 36-25
21. Boston 36-25
24. LAC 38-23
25. Indiana 39-22
25. LAL 39-22
27. Miami 43-17
28. OKC 44-17
29. San Antonia 43-16
30. Chicago 46-15

Zespoły 15-30 otrzymują automatycznie numery zgodnie ze swoim miejscem (np. drużyna, która miała najlepszy bilans dostaje 30 numer w pierwszej rundzie draftu – u nas Chicago, OKC – 29 nr draftu itd.). W przypadku tego samego bilansu, jak w naszym przykładzie jest z Orlando, Atlantą i Boston decyduje rzut monetą (dosłownie :)).

Zespoły z 1 grupy uczestniczą w losowaniu. Każda drużyna otrzymuje liczbę losów zgodną ze swoim miejscem.

1. 250 losów (25% szans na 1 nr)
2. 199 losów (19,90%)
3. 156 losów (15,60% )
4. 119 losów (11,90%)
5. 88 losów (8,80%)
6. 63 losów (6,3%)
7. 43 losów (4,3%)
8. 28 losów (2,8%)
9. 17 losów (1,7%)
10. 11 losów (1,1%)
11. 8 losów (0,8%)
12. 7 losów (0,7%)
13. 6 losów (0,6%)
14. 5 losów (0,5%)

W przypadku gdy drużyny mają taki sam bilans losy uśredniają się. Czyli Toronto i New Jersey miałyby (63+43)/2=53 losy. Gdyby wynik był nieparzysty dodatkowy los przypadłby drużynie, która wygrała rzut monetą :)

Samo losowanie dotyczy tylko 3 pierwszych numerów i odbywa się następująco (przepraszam osoby źle nastrojone do matematyki):

W maszynie losującej znajduje się 14 piłek ping-pongowych z numerami 1-14. Losowane są 4, przy czym kolejność numeru nie ma znaczenia (zestaw 1-2-3-4, mógłby być równie dobrze losowany w kolejności 2-1-4-3). Ma to znaczenie gdyż zamiast całkowitej liczby 24024 kombinacji (14x13x12x11) liczba ta jest zredukowana do kombinacji 14!/(10! x 4!) = 1001 . Ten 1 los jest pomijany i 1000 pozostałych jest przypisywanych do drużyn. Proste, nie? Innymi słowy wylosowane 4 numery to kombinacja, która przed loterią została przypisana, którejś drużynie.

2 numer losowany jest tak samo, tylko pomijane są kombinacje tego zespołu, który już wylosował numer 1, a przy losowaniu 3 numeru pomijane są kombinacje zespołów, które wylosowały dwa poprzednie numery.

Po rozlosowaniu numerów 1-3, numery 4-14 są automatycznie ustalone według kolejności od najgorszej do najlepszej z sezonu zasadniczego. Gdyby nie zostały wylosowane ani Toronto ani New Jersey o ich numerze decydowałby rzut monetą :) (na prawdę mnie to śmieszy :)).

Losowanie jedynie 3 numerów powoduje, że drużyna nie może otrzymać numeru w drafcie gorszego od swojego rozstawienia o 3 miejsca. Czyli Bobcats nawet przy najbardziej pechowym losowaniu będzie mieć i tak najgorzej 4 numer. Zasada ta chroni najsłabszych, a element loterii sprawia, że drużyny nie ścigają się za wszelką cenę po najgorszy bilans zwycięstw. Z resztą historia pokazuje, że numer 1 wygrywały do tej pory głównie 3 i 5 zespoły na liście. Obecny regulamin loterii funkcjonuje od 1994 roku. Od tego czasu o dziwo najgorsza drużyna sezonu zasadniczego wylosowała numer 1 tylko dwa razy, ale za to jakie! W 2003 wygrało Cleveland Cavaliers i wybrany w drafcie został LeBron James, a w 2004 wygrana przypadła Orlando Magic, którzy sięgnęli po Dwighta Howarda. Trzy razy wygrywała druga drużyna rozstawienia (1994, 1996, 2009), cztery razy wygrały trzecie drużyny rozstawienia (1997, 1998, 1999, 2001), ani razu czwarte, za to aż cztery razy piąte (1995, 2002, 2006, 2010), dwa szóste (2005, 2007), jedno siódme (2000) i jedno dziewiąte (2008).

Z punktu widzenia statystyki szanse na wybór 1-3 miejsca ma tak na prawdę tylko dziewięć najgorszych zespołów sezonu zasadniczego (chodzi o próg 95% prawdopodobieństwa). Byki jako jedyna z historii wylosowały jedynkę z 9 miejsca mając zaledwie 1,7% szans (wybrali Rose’a). Zawsze jednak może być ten pierwszy raz i szczęście uśmiechnie się do drużyn z 10-14 miejsca.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

12 komentarzy

  1. Marcin#10 pisze:

    przedszkolny błąd: skomplikowane, a nie skąmplikowane ;)

  2. Marecki pisze:

    Poprawione ;)

  3. Qbas91m pisze:

    Samo losowanie dotyczy tylko 3 pierwszych numerów i odbywa się następująco (przepraszam osoby źle nastrojone do matematyki):

    W maszynie losującej znajduje się 14 piłek ping-pongowych z numerami
    1-14. Losowane są 4, przy czym kolejność numeru nie ma znaczenia (zestaw
    1-2-3-4, mógłby być równie dobrze losowany w kolejności 2-1-4-3). Ma to
    znaczenie gdyż zamiast całkowitej liczby 24024 kombinacji (14x13x12x11)
    liczba ta jest zredukowana do kombinacji 14!/(10! x 4!) = 1001 . Ten 1
    los jest pomijany i 1000 pozostałych jest przypisywanych do drużyn.
    Proste, nie? Innymi słowy wylosowane 4 numery to kombinacja, która przed
    loterią została przypisana, którejś drużynie.

    2 numer losowany jest tak samo, tylko pomijane są kombinacje tego
    zespołu, który już wylosował numer 1, a przy losowaniu 3 numeru pomijane
    są kombinacje zespołów, które wylosowały dwa poprzednie numery.nie rozuymiem tego akapitu ;)mógłby ktoś to jaśniej opisać ?losowane są 4 piłki z 14 ?nie łatwiej byłoby 3 z tego tysiąca ?być może to późna pora i zaćmienie umysłu, ale naprawdę nie ogarniam ;)pozdro ;)
     

  4. Qbas91m pisze:

     Samo losowanie dotyczy tylko 3 pierwszych numerów i odbywa się następująco (przepraszam osoby źle nastrojone do matematyki):

    W maszynie losującej znajduje się 14 piłek ping-pongowych z numerami 1-14. Losowane są 4, przy czym kolejność numeru nie ma znaczenia (zestaw 1-2-3-4, mógłby być równie dobrze losowany w kolejności 2-1-4-3). Ma to znaczenie gdyż zamiast całkowitej liczby 24024 kombinacji (14x13x12x11) liczba ta jest zredukowana do kombinacji 14!/(10! x 4!) = 1001 . Ten 1 los jest pomijany i 1000 pozostałych jest przypisywanych do drużyn. Proste, nie? Innymi słowy wylosowane 4 numery to kombinacja, która przed loterią została przypisana, którejś drużynie.

    2 numer losowany jest tak samo, tylko pomijane są kombinacje tego
    zespołu, który już wylosował numer 1, a przy losowaniu 3 numeru pomijane

    są kombinacje zespołów, które wylosowały dwa poprzednie numery.

    nie
    rozumiem tego akapitu ;)mógłby ktoś to jaśniej opisać ?losowane są 4
    piłki z 14 ?nie łatwiej byłoby 3 z tego tysiąca ?być może to późna pora i
    zaćmienie umysłu, ale naprawdę nie ogarniam ;)pozdro ;)

    • Autor pisze:

      Oczywiście najłatwiej by było, gdybyśmy mięli 1000 piłek, ale to technicznie byłoby trudne. Ja nie widziałem maszyny losującej na 1000 piłek. Domyślam się, że chodziło o wybór takiej kombinacji, która zmniejszyłaby liczbę piłek do rozsądnych wielkości. Ważne tylko, żeby była maksymalnie zbliżona do 1000 (mało pomijanych kombinacji), ale przewyższała ją. Gdy z 14 piłek wybiera się 4, ale ich kolejność nie ma znaczenia daje ilość kombinacji jest 1001 więc tylko 1 los jest pomijany. Wydaje się to optymalne i dość proste. Wystarczy tylko kombinacje 1-2-3-4, 1-2-3-5, i kolejne przypisać do konkretnych zespołów i tak na prawdę każdy byłby w stanie takie losowanie przeprowadzić.

  5. GPRbyNBA pisze:

    To ja w takim razie poproszę także o abecadło terminarza.
    Generalnie rozumiem że drużyna z zachodu gra więcej meczy z drużynami z tej własnie konferencji gdyż tak jest taniej lecz co dokładnie wpływa na taki właśnie terminarz a nie inny w swojej konferencji???

    • Marecki pisze:

      Fajny pomysł. W wolnej chwili siądę do tego i postaram się opisać.

  6. Krzysiek pisze:

    Świetny wpis, dzięki

  7. Gross81 pisze:

    witam

    Fajny opis, wszedłem tu przypadkiem bowiem szukam pewnej informacji a w tym szczegółowym opisie tez tego nie ma. Powiedzcie mi skąd się biorą ci gracze do draftu? tzn kto ich wybiera (tą pule z której sie losuje), kto ma na to wplyw ze dany mlody zawodnik jest a inny nie, ze cześć graczy jest z USA czesc z europy, czy ilosc ich jest stala czy nie ma tu wytycznych? Czy np zawodnik juz nie za mlody z europy ale taki ktory nie gral jeszcze w stanach ma szanse znaleźć sie w tym gronie?

    • Marecki pisze:

      Draft 2012 odbędzie się 28 czerwca w Newark (New Jersey). Zawodnicy z ligi NCAA do 29 kwietnia muszą zgłosić swoje kandydatury, zaś ci, którzy zrobili to od razu po zakończeniu sezonu, do 10 kwietnia mogli się wycofać i zachować prawa akademickie. Zawodnicy, którzy zatrudnili agenta nie mają prawa wrócić do NCAA i muszą szukać swoich szans na angaż w NBA (to fragment wpisu Sebastiana Hetmana na zp1). A teraz co wyczytałem w przepisach o graczach z Europy. Otóż muszą być rok od ukończenia szkoły średniej (tak jak w NCAA), ukończone 19 lat, ale nie więcej niż 22 lata. Innymi słowy starsi gracze mogą wejść do NBA poza draftem. Zasady te obowiązują od 2005. To ważna data, bo wtedy sporo się zmieniło.

  8. Maciej pisze:

    A jak kluby z NBA wiedzą jak gra taki zawodnik. Powiedzmy, że pierwsza wybiera Minnesota i ma do wyboru graczy A,B,C itd. I skąd wiadomo jak dany zawodnik gra i czy zapowiada się na gwiazdę ?

  9. Breneka pisze:

    w końcu zrozumiałem :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *