5on5: Dla jednych koniec, dla innych początek

Czujecie już atmosferę Playoff? My tak, ale wiemy że pozostało jeszcze kilka rzeczy do wyjaśnienia. Dlatego też zapraszamy do dyskusji w kolejnej odsłonie 5on5.

1) Czy czwartkowy mecz Heat @ Bulls będzie miał wpływ na grę tych zespołów w Playoff?

2) Czy najsłabsi w NBA Bobcats dostaliby się do Final Four Euroligi i czy Europa zbliżyła się do NBA?

3) Czy obecne ósemki Playoff są już ostateczne – czy któryś zespół zostanie zastąpiony przez Bucks, Jazz lub Suns?

4) W kim widzisz czarnego konia Playoff?

5) Nowy start dla Hornets – czego potrzebują by znów walczyć o PO?

1) Czy czwartkowy mecz Heat @ Bulls będzie miał wpływ na grę tych zespołów w Playoff?

Paweł Kołakowski: Nie sądze, oba zespoły już mają pewny awans do Play off i teraz już mniej zajmują się sezonem zasadniczym, a PO rządzą się własnymi prawami.

Hubert Krzywda: Na pewno dał odpowiedź na niektóre pytania sztabom trenerskim obu ekip. Jedno jest pewne – Rose drugiego tak słabego meczu już nie zagra. Ławka Bulls wygląda świetnie.

Mateusz Król: Fakt, że Bulls ten mecz wygrali „bez” Derricka Rose’a i Joakima Noah, na pewno będzie dużym wsparciem psychicznym, kiedy dojdzie do pojedynku tych dwóch drużyn w play-offs. Moim zdaniem ani Chicago ani Miami nie grają jeszcze swojej koszykówki a do końca sezonu zostało mniej niż 2 tygodnie.

Woy9: Absolutnie nie. Byki i Heat przystąpią do play offs z innym nastawieniem i z pełną motywacją a wg mnie faworytem jest team Erika Spoelstry, który wczoraj po prostu miał pecha (skuteczność rezerwowych zostawiała wiele do życzenia). Ten sezon ,ze względu na swoją liczbę meczów jest inny, a play off poznany prawdziwą wartość drużyn i ich siłę. Tak będzie wg mnie z Heat.

Mateusz Babiarz: Myślę że tak, bo zabrał Heat część komfortu psychicznego. Przed meczem w Chicago byli przekonani, że nawet z  najlepszymi Bulls mogą włączyć wyższy bieg i wygrać (tak jak w ubiegłorocznych Playoff), a tutaj okazało się że nawet z ich rezerwami mają problemy. Znamienne jest też to jak wyglądali w szatni po meczu Wade i James – mocno tą porażkę odczuli.

2) Czy najsłabsi w NBA Bobcats dostaliby się do Final Four Euroligi i czy Europa zbliżyła się do NBA?

Paweł Kołakowski: Mimo pewnego progresu koszykówki na starym kontynencie nadal jest to spory dystans do NBA. Myślę, że grając na zasadach NBA i nie gwiżdżąc „delikatnych” fauli Bobcats byliby znaczącą siłą w Eurolidze na miare Final Four.

Hubert Krzywda: Nie ma na to najmniejszych szans. Najlepsze drużyny NBA są poza zasięgiem najlepszych europejskich klubów (pod warunkiem gry na przepisach z NBA), ale tak samo słabsze drużyny zza Oceanu są wg mnie bez szans w starciu z CSKA, Panathinaikosem, Maccabi czy Barceloną. Prócz Bobcats dodałbym jeszcze Hornets, Wizards czy Raptors.

Mateusz Król: Podobne pytanie było zadane tuż po March Madness: czy Kentucky Wildcats byliby w stanie wygrać z Charlotte Bobcats lub Toronto Raptors? Po pierwsze ciężko byłoby się przestawić z atletycznej i szybkiej koszykówki prezentowanej w NBA na spokojniejszą i bardziej techniczną, do której przyzwyczaiła nas Europa. Jednak to Bobcats mają w składzie 14 zawodników z NBA a żadna inna drużyna z Euroligi nie, więc może Charlotte by się dostali do Final Four.

Woy9: Nie mieliby szans na równą walkę z Maccabi, Panathinaikosem, Realem, Barceloną czy CSKA tj. europejską czołówką. Pamiętacie, że Lakers niedawno ulegli Barcie, a kilka late wcześniej Allen Iverson i Sixers również przegrywali na Starym Kontynencie. Teamy z czuba w Eurolidze to tzw. maszynki do wygrywania, które rzadko się zacinają a każda z nich ma bardzo wyrównany skład, budowany latami, a trenerzy to fachowcy z najwyższej półki, świetnie pociągający za sznurki i zmieniający trybiki. Te czołowe ekipy świetnie bronią co pokazały nam mecze Pany z Maccabi.

Mateusz Babiarz: Europejska koszykówka moim zdaniem nie zbliżyła się znacząco do tej spod znak u NBA – najlepsze zespoły z USA są wciąż poza zasięgiem ‚naszej’ czołówki. Jeżeli jednak spojrzymy na te najsłabsze zespoły jak Bobcats, Wizards czy Hornets to jestem spokojny że z awansem do Final Four miałyby spore problemy. W serii best of seven brałbym czołową czwórkę Europy ponad drużyną Jordana.

3) Czy obecne ósemki Playoff są już ostateczne – czy któryś zespół zostanie zastąpiony przez Bucks, Jazz lub Suns?

Paweł Kołakowski: Na zachodzie wszystko może się zdarzyć i nawet LA Clippers mogą wypaść z Play-off, tak na prawdę są tam wolne cztery miejsca, a stawka jest szalenie wyrównana i jednocześnie nieobliczalna. Sytuacja na wschodzie wydaje się być jasna i Bucks raczej w Play off nie wystąpią w tym roku.

Hubert Krzywda: Myślę, że już się to wykrystalizowało to na tyle, iż tylko wymienione wyżej drużyny powalczą o playoffs.

Mateusz Król: Suns odnieśli dzisiaj bardzo ważne zwycięstwo nad Rockets i mogą jeszcze zagwarantować sobie miejsce w play-offs. Na wschodzie natomiast myślę, że wszystko już jest ustalone, jedynie kosmetyczne zmiany na miejscach 7-4.

Woy9: Po ostatnich czyli wczorajszych i przedwczorajszych meczach, mimo ,że zakładałem wejście Jazz-manów, myślę ,że to już ostateczne ósemki. Trochę szkoda braku awansu Suns, no ale cóż..

Mateusz Babiarz: Drżę o grających fatalnie Sixers, ale na ich szczęście Bucks też nie są specjalnie na fali. Na Zachodzie jest jeszcze ciekawiej i po cichu liczę na awans Suns.

4) W kim widzisz czarnego konia Playoff?

Paweł Kołakowski: Na Zachodzie mogą sporo namieszać Memphis Grizzlies oraz Houston Rockets – na Wschodzi obudził się stary niedźwiedź, na którego mało kto stawia w roli jednego z faworytów – mam na myśli Boston Celtics

Hubert Krzywda: New York Knicks, którzy wskoczą na 7 miejsce na Wschodzie, trafią na Heat i wygrają serię 4:2. Na Zachodzie jak zwykle nieprzewidywalni mogą być Grizzlies.

Mateusz Król: Memphis Grizzlies, którzy już rok temu mnie mocno zaskoczyli. Również Indiana Pacers, którzy jakimś cudem znaleźli się na 3 miejscu konferencji wschodniej.

Woy9: W Sixers jeśli trafią na Bulls lub Knicks jeśli trafią na Heat. Każda z pierwszej pary ekipa stawia na obronę i podobnie jest zbudowana. Trenerzy mają podobną filozofię budowania drużyny. Drugi match up to pojedynek gwiazd, o prestiż. Knicks mają Chandlera, który może być ważnym ogniwem. Anthony ma coś do udowodnienia w konfrontacji z LeBronem. Shumpert może zatrzymać Wade’a..Poprawa obrony Knicks to też plus teamu Woodsona. Ponadto, Celtowie z tylnego siedzenia też mogą spłatać figla najlepszym.

Mateusz Babiarz: Trzy ekipy przychodzą mi do głowy. Celtics – bo to będzie ich ostatnia szansa, a mając takich weteranów są trudnym rywalem dla każdego. Grizzlies – bo mają bardzo mocny i wyrównany skład, a o tym że potrafią grać w PO przekonaliśmy się już rok temu. No i na koniec Lakers bo po raz pierwszy od lat będą grali w Playoff bez wielkich oczekiwań, a nadal mają dobry zespół no i na zachodzie nie ma drugiego takiego centra jak Bynum.

5) Nowy start dla Hornets – czego potrzebują by znów walczyć o PO?

Paweł Kołakowski: Niestety obawiam się, że Hornets wpadli w czarną dziurę w jaką popadło kiedys Sacramento Kings, Toronto Raptors czy Detroit Pistons- nawet udane wybory w drafcie nie zagwarantują poprawy gry ( to jednak jest długotrwały proces), a gracze formatu all-star raczej będą Luizjanę omijać szerokim łukiem. Jedyna szansa na jako takiego gracza to wymiana Kamana, Jack’a czy Arizy. W przeciwnym razie nie widze szans na szybką poprawę.

Hubert Krzywda: Dwóch znaczących graczy z wyższej półki bądź lidera jaki może im się poszczęścić przy okazji najbliższego draftu.

Mateusz Król: Tego, czego każda drużyna w przebudowie – picków w drafcie. Dlatego myślę, że Hornets jeszcze przez 2-3 sezony będą postrzegani jako drużyna z dolnej półki. Potrzebują ułożonego trenera, który pomoże w przebudowie składu i dużo szczęścia w loterii.

Woy9: Na dziś jeszcze aż tak nie wybiegam w przyszłość. Kluczem będzie nowy kontrakt dla Gordona a dalej zobaczymy. Plusem jest, że nie będzie to już team ligi NBA.

Mateusz Babiarz: Wbrew pozorom wcale nie tak wiele. Muszą zatrzymać Gordona, pozbyć się Okafora i dwukrotnie dobrze wybrać w drafcie. Idealnie byłoby gdyby sprowadzili nastawionego defensywnie podkoszowego i niezłego strzelca na skrzydło. Dzięki takim roszadom może jeszcze nie w 2012/2013, ale w następny sezonie zagrają w PO.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

29 komentarzy

  1. saturn pisze:

     1. Nie ma znaczenia, oba zespoły są już myślami w PO i trenerzy pracują już nad 1 rundą. Chwilowa niedyspozycja Rose’a to może sygnał, żeby odpoczął więcej i zbierał siły na spotkanie z Heat. Dlatego dobrze, żeby rezerwy Chicago grały teraz jak najwięcej. Heat oczywiście na spotkanie z Chicago musieli się sprężyć, ale mam wrażenie, że także nie grają na 100% mocy. Oni mają największy potencjał ofensywny w lidze, ale czy wystarczy to na bardziej doświadczonych niż rok temu byczków z Hamiltonem, to życie pokaże.

    2. Myślę, że mimo różnic w charakterze gry, to czołówka euroligi jest na tyle poukładana, że nie miała by problemów ze słabiutkimi rysiami.

    3. Myślę, że mamy już kompletny obraz PO, tylko jakaś kontuzja, albo inne zdarzenie losowe mogło by to tylko zmienić. Może tylko na zachodzie być zmiana, na wschodzie myślę, że to kompletny skład PO.

    4. Oczywiście nie należy lekceważyć wchodzących z daleką pozycją Dallas. Już kiedyś (chyba ’95) z 8-emką do PO wchodziło Houston, po czym wygrali Mistrzostwo. Ja liczę na solidną grę San Antonio, którzy może zatrą złe wspomnienia z zeszłorocznych PO… oraz Dallas na zachodzie. Na wschodzie rzeczywiście NY jeśli trafi na Miami to może sprawić im trochę trudności, ale myślę, że więcej zamiesza waleczna ekipa z Philadelphii.

    5. 2-3 lata to minimum czego potrzebują NOH, żeby wrócić do poziomu PO moim zdaniem. Nie tylko dobrych wyborów w Drafcie 2012 i 2013, ale także ogrania.

    • Adrian89 pisze:

      1. Może mieć znaczenie psychologiczne, 2 raz bez większego udziału Rose’a Bulls ograli Heat choć tym razem bardziej się męczyli.

      2.Kompletnie się nie zgadzam z tym że Rysie niby mieli by się nie dostać. Rysie by  mogli nawet wygrać Euroligę- zakładając przepisy NBA. Final four spokojnie by osiągneli.

      Przypominam sytuacje kiedy Nancy praktycznie samym Batumem wygrywali spotkania z potencjalnie lepszymi rywalami. A Nancy bez niego sobie kompletnie nie radziło a trzeba przyznać Batum nie jest jeszcze gwiazda 1 formatu a sam zrobił taką  różnicę. olympiacos jest w final four a dostałby sweepa moim zdaniem od każdej ekipy z NBA.

      3. Przyznam że liczyłem na Suns ale po spojrzeniu w terminarz – musiałby zdarzyć się cud. Bucks są po prostu za słabi żeby coś zdziałać.

      4. Nie wiem na ile to czarny Koń ale moim zdaniem finał zachodu będzie pomiędzy Spurs- Memphis i Ci drudzy zameldują się w finale.
      Co do wschodu to Knicks moim zdaniem mogą namieszać, Celtics także są tą ekipą o której mniej się mówi a ma chyba większe szanse od Bulls którzy ostatnimi czasy mnie zawodzą na całej linii. O Heat nie ma co mówić bo ostatni pikują w dół dłuższy sezon i może pacers by nawet ich złapali- przestało wszystko grać jest James i koniec.

      5. NOH ze zdrowym Gordonem + 2 picki w 1 rundzie to dlaczego nie za rok? Vasquez lub Jakc 2 do pary z Gordonem. Kogoś na 3, na 4 landry,  Smith  4 lub 5. CHoć chyba lepiej Smith na 4 i Centra w drafcie wyłowić i ciekawy skład. Ariza/Belinneli/ Landry na ławce solidny skład. Choć za rok ze zdrowym Bogutem będzie ciaśniej. Choć za rok Suns raczej odpadną z rywalizacji.

  2. @bb93e146c7ca2b88029a68d9e4dbfadb:disqus Zaraz Cię nasi specjaliści od europejskie koszykówki zaatakują ;) Sam się zastanawiałem czy nie potraktować SAS jako underdoga, ale stwierdziłem że jednak to druga ekipa Zachodu.

    @5bd869d6f1cef4fca10e0a5b1de69be8:disqus Oj ta waleczna ekipa z Philly się ostatnio posypała. Wygląda to tak jakby tylko Brand i Vucevic chcieli, a reszta myślała o tym, żeby dobrze wypaść przed kamerami. Z taką grą zarówno przeciwko Heat jak i Bulls można się spodziewać sweepa.

  3. Finley pisze:

    Niektórzy to chyba nie oglądają Toronto Raptors, wymienianie ich to szczyt absurdu. Całą Europę by sweepowali równo. Bobcats to byliby zdecydowani faworyci do wygrania Euroligi, to jest różnica tak ogromna, że ze zdziwieniem patrzę na głosy o jakiś Barcelonach. Czy Barcelona lub Panathinaikos ma zawodników na poziomie Maggette, DJ Augustin. Gwiazdy Euroligi jak Kleiza, Childress, Rudy Fernandez w NBA prawie nic nie znaczą. Druga piątka Bobcats by odprawiła Barcelonę. Wystarczy, że przyjedzie takie nic ( z cały szacunkiem ) jak Sonny Weems i się okazuje, że grając w słabym zespole, skleconym w miesiąc robi co chce z większością defensyw…Calathes, Diamantidis, Sato, Kaimakogolou, Batiste. Taka piątka by była w stanie wygrać z Bobcats ? Błagam Was. W Europie to jeden zawodnik wystarczy, że robi grę. Spójrzmy na takiego Spanuolisa, na parkietach europejskich to gwiazda, otoczony partactwem wprowadził ich do Final Four. W NBA gówno pokazał. Woy podajesz jakiś jeden cudowny wynik, pewnie pokazówka. Ja pamiętam jak Utah Jazz wygrywało 40 z Barceloną, znacznie mocniejszą niż ta obecna. PRZEPAŚĆ !!!! 

    Do reszty to mi się w tej sytuacji nawet nie chcę odnosić…

    Taka gwiazda jak Navarro, w Europie to niemal Michael Jordan. Do Grizzlies szedł z 40 numerem. Dajcie spokój. Wstyd. Po prostu zwykły populizm, by koniecznie dosrać Bobcats, którzy byli w tym sezonie mocno przetrzebieni kontuzjami. Polecam kilka ich spotkań z początku sezonu. Barcelona to by miała bilans, może 3 zwycięstw.

  4. @3aac7a699f3e0a21a1dee0e5398d988c:disqus Zluzuj trochę bo strasznie spięty piszesz ostatnio komentarze.

    Ja polecam Ci jakiś z ostatnich spotkań Bobcats. Albo nawet nie, bo Cię lubię a oglądanie ich to byłaby zbyt duża kara – są katastrofalni, a jak myślisz że się nad nimi znęcamy poczytaj albo pooglądaj trochę materiałów zza Oceanu. Poza tym ich morale są na podłodze – nie bronią i nie atakują, a przez większość czasu człapią po boisku.

  5. Adrian89 pisze:

    Mateusz a niech atakują, może nie w tak agresywnej formie . Ale mam takie same odczucia jak Finley. Może nie koniecznie by wygrali ale pytanie o Final- Four to rzeczywiście gnojenie Bobcats bo spokojnie by to osiągneli

    • woy9 pisze:

      Ja polecam czytać ze zrozumieniem zwłaszcza antagoniscie Finlejowi.a nie tępe ataki oparte bez faktów.również obejrzyj final four lada dzień to zobaczysz że w jednolitych przepisach byliby dołem.Iverson i Bryant przegrywali w Europie i mecze były grane serio z Barca i obie ekipy były w tej samej fazie przygotowan.a kim są w lidze NBA Magette i Augustin?co osiągnęli?,jacy z nich liderzy.blyszczec w Clippers czy Warriors i top 10 i raz zagrać w play off to chyba nie wszystkie marzenia graczy.Kluczowe w Europie są defensywa i zespolowosc,częsta rotacja.a Rysi Mullens nie mógł się przebić w Grecji..Barca to kolektyw gwiazd,CSKA nie mniejszy i podtrzymuje że z Panthinaikosem ograliby Bobki:)

  6. @bb93e146c7ca2b88029a68d9e4dbfadb:disqus Nie wnikając teraz głębiej w sprawę Final Four – to jeżeli gracze opłacani po kilka milionów $ za sezon nie mają ochoty grać (bo jak nazwać całą serię 20to i więcej punktowych porażek?) to im się należy.

    Z drugiej strony Wy jeździcie po klubach europejskich i Eurolidze. Tak jak pisałem w 5on5 nie uważam żeby przepaść między NBA a Europą się zmniejszała, ale mimo wszystko pisanie że nawet Bobcats w cuglach i się nie pocąc wygraliby Euroligę to trochę przesada.

    Odnosząc się do uwagi @3aac7a699f3e0a21a1dee0e5398d988c:disqus o odległych wyborach w drafcie część GMów (a nawet kibiców) wciąż jest mocno sceptyczna zatrudniu graczy spoza USA – stąd też takie kwiatki jak choćby Ginobili z 57 numerem.

    Ps. Cieszę się, że temat wywołał kontrowersję i dzięki za komentarze :)

  7. M2V3P pisze:

    oj panowie porównywanie Bobków do ‚euroligowców’ jest kpiną, mówienie że Bobki męczą się w NBA, no właśnie w N B A, Euroligę wygrałby każdy zespół z NBA, jedni łatwiej inni ciężej, ale każdy by wygrał, tak jak już tu o Wildcats wspomniał, to myślę, że tych z tego sezonu też żadna ‚potęga’ europejska by nie zatrzymała ;]

    • woy9 pisze:

      @58599864e09e517cd3c48e1713a41f6c:disqus @bb93e146c7ca2b88029a68d9e4dbfadb:disqus @3aac7a699f3e0a21a1dee0e5398d988c:disqus  powtórzę – zrozumienie – pytania, 
      Czy najsłabsi w NBA Bobcats dostaliby się do Final Four Euroligi ?

      czyli musisz tym składem rozegrać mecze w rodzimej lidze (dajmy ich nawet do francuskiej, skoro padła nazwa Nancy 3-7 to ich bilans @adrian89:disqus ) , a potem przejdź dwie fazy grupowe i top 16, elite 8 w systemie play offs. Gdzie w Europie czołówka bazuje na grze zespołowej (a to wyraźnie w Bobcats szwankuje) oraz defensywie na wysokim poziomie (najgorszy team NBA w tym elemencie) 

      Augustin, Walker, Brown, Carroll, Henderson, Maggette, Higgins,Williams, Najera, White, Biyombo, Mullens, Thomas i Diop mieliby to wszystko przejść i wygrać Final Four?

      Powtórzę, nie dajemy im gry w Final Four z automatu..

      Akcje : Eidsona, Navarro, Vasqueza, Lorbeka, Huertasa, Sady, Pekovića, Wallace’a , Mickaela, Inglesa i Ndonga oceniam wyżej z perspektywy doświadczenia oraz zgrania, ducha drużyny.

      p.s.  @babiarz:disqus B – Ramon Sessions 56 pick i pierwsza jedynka Lakers? 

      p.s.2 @Finley:disqus Utah Jazz to znacznie wyższy poziom organizacyjny niż Bobcats. Rysie raz awansowały do play off i dostały sweepa z Magic

    • Adrian89 pisze:

       Nancy kiedy Batum poszedł polegli – Mieli 4 porażki czy 5 w ostatnich meczach – wcześniej szli na remis w najbardziej wyrównanej grupie.

      Woy9 nie rozumiem skąd u Ciebie mania wielkości, zawsze jak ktoś ma odmienne zdanie to starasz się go w jakiś sposób ośmieszyć lub zdyskredytować interlokutora.

      W poście wyżej tłumaczysz rzeczy które są oczywiste. Trudno żeby Bobcats odpoczywali i grali tylko eurolige i odpoczywali podczas gdy inni by grali w rodzimych ligach.

      Moim zdaniem Bobcats by dostali się do final -four chyba że wcześniej by trafili na CSKA choć by toczyli wyrównany bój. Barcelone moim zdaniem też by ograli choć także po ciężkim boju.
      Ty masz inne zdanie ale szanuj też nasze, też się interesuje euroliga i wiem kto jak gra . A tutaj tylko gdybamy i się nie przekonamy więc jednoznaczne odpowiedzi są niemożliwe.

    • woy9 pisze:

      ale tu nie chodzi o Euroligę , a poziom Bobcats. Przecież ich gra to jest druga liga NBA i każdy , kto widział dwa lub trzy ich mecze to potwierdzi. Moim zdaniem to za dużo w Waszym myśleniu elementów z gry 2K. Maggette super rate , Thomas też. DJ też niczego sobie. niestety jesteśmy w realu i mówimy o wielkich drużynach, które nie są obce scoutom z NBA. Czołowi gracze euroligowi, a jest ich na pęczki w CSKA, Panie, Barcie czy Realu mogliby spokojnie być solidnymi back upami w NBA , może w słabszych teamach w pierwszej piątce (Teodosić, Lorbek, Batiste etc.). 

    • Finley pisze:

      p.s.2  Utah Jazz to znacznie wyższy poziom organizacyjny niż Bobcats. Rysie raz awansowały do play off i dostały sweepa z Magic – ten argument ma świadczyć o słabości Bobcats ? Jak na 7 lat istnienia i faktu, że zespół powstał z niczego, to udział w PO jest dużym osiągnięciem. Owszem, teraz Bobki są tragiczne i z takimi Rysiami byłaby szansa na walkę, ale zakładając nowy sezon, pełną kadrę to by ten zespół grał i wyglądał kompletnie inaczej, grali kilka bardzo dobrych spotkań. To nie jest jakiś szrot, nie ma sensu też deprecjonować klasy Maggette, bo śmiem twierdzić, ze jego kariera jest więcej warta niż całej drużyny Barcelony i w pełnym składzie. mimo lat, ta słabsza wersja Melo robiłaby pewnie spokojnie 30 punktów. A takich graczy jest więcej. Europa to często gra jednego gracza, świetnym przykładem podany przez mnie Spanoulis, bo Olympiakos dawno nie był tak słaby, a jednak w FF się znalazł. To jak mogło by tam zabraknąć Rysiów ? których graczy poziomu Spanoulisa ma kilku. Inny przykład to Splitter, który niemal w pojedynkę robił mistrzostwo dla Caja Laboral przeciw Barcelonie. W NBA solidny zmiennik.
      Różnica chyba dotyczy tego na jakiś Rysiów patrzymy. Wy widzicie obecnych, tankujących, zbierających od każdego. Ja kilka fajnych nazwisk, które przy dobrej organizacji i dokoptowaniu w drafcie np. Davisa liczyć się walce o PO. Czy Mateusz nie pamiętasz już swoich Szóstek z przed 2 lat ? Mało kto grał tak tragicznie, Brand wybrany największym bustem, a kadra niemal taka sama i był moment, gdy się wszyscy Nimi zachwycali. Moim zdaniem zapachniało populizmem, a Amerykanie Mateusz to potrafią przeginać w sposób niewyobrażalny, najlepszy przykład tego sezonu to amnestia dla Melo, by było na kontrakt dla Lina. I nikogo nie obchodziło ,że Melo swoją klasę potwierdzał przez lata, a Lin może 2 miesiące. Już go okrzyknięto nowym Magic Johnsonem, bo takie liczby kręcił, że podobno nawet Jordan się chował. 

    • Oj uwierz mi pamiętam Sixers z poprzednich lat i ostatnio mam lekkie dejavu jak oglądam ich w wojnach z Nets czy Raptors ;)

      Ze Splitterem jest trochę tak, że gdyby dostawał więcej minut to spokojnie kręciłby double-double, ale Pop go jeszcze szlifuje.

      No i na koniec – nie mam nic przeciwko tankowaniu w sytuacji gdy nie gra się o nic (a właściwie przeciwnie – gra się o najgorszy bilans), ale chyba nikt nie lubi przegrywać i trochę walki by się przydało. Poza tym już nikt od nich gorszego bilansu nie złapie więc mogliby się spiąć choć trochę dla biednego Silasa :)

    • woy9 pisze:

      Zobacz ilu graczy z Barcy weszło do NBA, zacznijmy od Gasola. Potem skończmy na Rubio. To po niektórych klubach NBA najbardziej utytułowana drużyna świata.
      coś napiszemy to Ty robisz z tego CZARNE i zupełnie odbiegasz od realiów (Utah Jazz to marka-klasa-szacunek, Bobcats to nie marka to na razie mały kamyczek w ogródku NBA).  

      http://en.wikipedia.org/wiki/FC_Barcelona_B%C3%A0squet 

      Wikipedia może pomoże Ci zrozumieć klasę Barcy jak odnajdziesz graczy z historii (tylu wspaniałych ,że i dla Bobcats coś by się znalazło )

      Varejao, Karnisovas, Ukić, Ilyasova, Massenburg, Gurović, Bodiroga, Djordjević, Vujanić, Sanchez, Andersen. Seikaly, Jasikevićius, Elson, Santiago, Rubio, Navarro, Vasquez, Pau i Marc Gasol, Williams, Wood. 3/4 grało w NBA. 

      Jak pisali nie raz koledzy, poprosimy o jakiś felieton lub komentarz w formie postu to chętnie opublikujemy Twoje przemyślenia.

      Pozdrawiam z pytaniem ile spotkań Rysiów oglądałeś w tym sezonie?

    • M2V3P pisze:

      no właśnie indywidualności, prawda jest taka, że na poziomie Euroligi prawie każdy z tych zawodnik, gdy ma ‚dzień’ jest w stanie w pojedynkę ograć każdy zespół Euroligi, zresztą Bobki w NBA wyglądają na zespół bez zgrania, ale w NBA jest bez porównania lepszy D, niektórzy mówią że nie ale prawda jest taka że obrona w NBA jest o niebo lepsza niż w Europie, wracając do setna, w NBA wyglądają na zespół bez zgrania, ale skąd wniosek że w  Europie przy gorszej obronie grali by tak samo?

    • woy9 pisze:

      naprawdę się zastanawiam czy „obrońcy Bobcats” oglądają ich sezon (przede wszystkim) i przy okazji Euroligę tę na najwyższym poziomie z gryzieniem każdej klepki parkietu (Final Four 11 maja). W Rysiach nie widzę jasnych punktów (nawet w Walkerze i Biyombo na dziś) a Maggette to melodia – przeszłości. To nie team z czasów Capitana Jacka i G-Force’a z solidną obroną, która płatała figla najlepszym. Przypomnę ,że przegrali 15 z rzędu w minionym czasie:-) 

      Lorbek, Navarro i Eidson to gracze, którzy nie jeden raz w pojedynkę decydowali w najważniejszych meczach Barcy. Ponadto każdy z nich mógłby spokojnie sobie poradzić w NBA. W CSKA ważnych graczy również nie brakuje w osobach Teodosića, Siskauskasa, Kirilenki czy Jamonta Gordona z którymi dzisiejsze Rysie niestety mogłyby sobie nie poradzić.

    • M2V3P pisze:

      nie powiesz mi, że Walker czy Biyombo (który jeszcze niedawno był niemalże niszczycielem w Eurolidze) nie daliby rady zawodnikom takim jak Navarro, Teodosic czy Lorbek, w całym tym towarzystwie jedyny zawodnik który zbliżony jest do nich poziomem do Kirilienko

  8. kosmos11 pisze:

     1) Czy będzie miał znaczenie? Na pewno podbuduje Chicago, eksperci
    twierdzą, iż zespół nauczył się grać (i co ważne wygrywać) bez Rose’a, a
    potężny bench mob może zdecydować o powodzeniu w tej serii (o ile do
    niej dojdzie).

    Na Miami według mnie jednak wrażenia to nie zrobi. Dla nich sezon tak
    naprawdę zaczyna się razem z Playoffs, a runda zasadnicza niewiele ich
    obchodzi. W poprzednim sezonie dostali bodaj sweepa od Byków, a w
    rozgrywkach posezonowych pamiętamy już jak to wyglądało.

    2) Z grupy by wyszli, ale dalej już nie wiem. Może dostaliby się do F4,
    ale raczej by go nie wygrali. W Europie są potęgi, oparte o znane
    nazwiska i talenty z NCAA. Osobiście uważam, iż np. z CSKA dostaliby
    łomot

    3) Zostanie tak jak jest. Co najwyżej na zachodzie zmieni się kolejność, ale uczestnicy PO są według mnie znani

    4) Czarnego konia…. Przy obecnym układzie tabeli tylko Memphis są
    według mnie w stanie sprawić niespodziankę, bo potencjał jest, jest też
    nieobliczalność.

    Choć nie wykluczam, iż Knicks przeskoczą jeszcze cieniujące Orlando, a w starciu z Pacers stać by ich było na wywalczenie czegoś

    5) Hmm, jeśli zatrzymają Gordona to za rok na pewno będą walczyć o PO, a
    kto wie czy tam nie awansują. Wiele osób zapomina, ile kontuzji miały
    Szerszenie podczas tego sezonu. A patrząc na potencjał:

    PG Jack, który sprawdza się jako jedynka + Vasquez, jeden z najlepszych
    rezerwowych rozgrywających (ktoś wie dlaczego Memphis go wypuścili?
    Pargo przy nim to pomyłka)

    SG Gordon, którego za rok widzimy w ASG

    SF Ariza

    PF Landry (chce zostać w Hornets) + Smith, który jest graczem ciekawym

    C Okafor

    Kaman idzie swoją drogą i mamy ok. 10 mln na kontrakty. Podpisujemy np.
    Westa, Browna albo Mayo jako backup na SG + rezerwowego centra (Camby,
    Amundson).

    A dochodzą dwa wybory w top10 Draftu, które przeznaczyłbym na kogoś z czwórki Kidd-Gildchrist, Beal, Zeller, Sullinger.

    Nie rozumiem porównań do Raptors czy Pistons. Hornets już mają lidera w
    osobie Gordona, mają utalentowanych graczy, ale mają też sprawdzonych +
    mają 2 wysokie picki w drafcie, które zanosi się na najmocniejszy od
    kilku lat.

    No i mają Williamsa, który to potrafi świetnie poukładać (top10 trenerów
    jak dla mnie). Sam fakt, iż mimo słabego bilansu od oglądania Hornets
    nie bolą oczy, jak to ma miejsce w przypadku Bobków tego czegoś ze
    stolicy USA

  9. Finley pisze:

    Ta licytacja jest kompletnie pozbawiona sensu, bo Woy cały czas odnosi się do ostatnich spotkań jakby nie znając zasad rządzących w sporcie. Bobki przetrzebione kontuzjami nie wyrobiły zespołowej koszykówki, nie ma w Nich woli walki o zwycięstwo, głównie tankowali. Jak ma wyglądać ten zespół ? Nawet jak teraz by chcieli coś wygrać, to często grają z drużynami, które cały czas są w grze o coś. Oni chcą już dojechać, skończyć sezon.

    Skoro Woy pytasz czy widziałem mecze Bobcats, odpowiadam, że jak najbardziej i widzę jak koszmarnie grają teraz, ale też widziałem ich na początku, kiedy potrafili ogrywać Kozły, wygrywać w MSG z Knicks, przegrywać z Miami po game-winnerze Wade, śmiem twierdzić, że taka Barcelona w każdym szanującym się meczu o stawkę byłaby blowoutowana. Ci zawodnicy nie zapomnieli jak się gra, są to doświadczane karty połączone z bardzo zdolną młodzieżą, Walker był wymieniany jako potencjalnie największy steal wśród rookie, na prawdę duże umiejętności nie raz pokazywali Henderson, DJ Augustin. Oni trafili do NBA – najlepszej ligi świata, wybrani w drafcie. Później idą dalsze numery na rezerwowych ( czasem oczywiście są świetne steale jak Sessions, Parsons, Mo Williams itd. ), a dla reszty zostaje Europa lub rezerwy. I często są gwiazdami, takie szaraczki dla których ławka NBA to wielkie niespełnione marzenie… Zapewne Chuck Eidson zgodziłby się ze mną.

    Owszem jak zebrać to co wniosła Barcelona przez lata do NBA, to na pewno byłby bardzo dobry zespół. Ale mówimy o obecnej sytuacji. Z pierwszej piątki Barcelony to szansę na grę w piątce miałby może Navarro, chociaż pewnie ostro by walczył o minuty z Henderonem i nie wiem czy by odgrywał jednak roli takiej jak gwiazda w Europie i rotacja w NBA – Rudy Fernandez. Pewnie woleliby ogrywać młodszego i bardziej utalentowanego Hendersona ( czy to nie ty, swego czasu pisałeś o mocarnym drafcie 2008 ? )

    W żadne 2K nie pogrywam, nie próbuj znowu swoich sztuczek z deprecjonowaniem zdania kogoś innego niż Twoje :) Bobki przegrały 15 spotkań z rzędu i dlatego są tak słabe, że do Utah Jazz ich rzekomo lata świetlne dzielą, to jest właśnie populizm. Niestety, ale to Barcelonę i Panatę dzieli przepaść nawet do słabych Bobków, z tak rozbitymi mieliby jednak spore szanse, chociaż sprawa bliźniaczo przypomina przypadek z Melo i Linem.

    Ale zapamiętam twoje zdanie, a musisz wiedzieć, że cholernie pamiętna ze mnie gadzina.

    • Quentinhk pisze:

       zgadzam się z Woyem i resztą twierdzącą o wyższości najlepszych w Europie nad tymi słabeuszami z NBA.
      Podajesz przykłady Navarro czy Spanoulisa. Ale pamiętaj także, że taki Ty Lawson grał wielkie g….w Żalgirisie. Kompletnie nie sprawdzili się w Europie inni z NBA, którzy myśleli, że jako gracze najlepszej ligi tylko tu przyjdą i będą wygrywać, że nie wspomnę jedynie o bardzo kiepskim początku sezonu w wykonaniu Derona Williamsa.

      A taki Lester Hudson? grał gdzieś tam sobie w Chinach (!) i wracając do NBA gra pierwsze skrzypce w Cavs.

      Pamiętaj o tym, że wymieniani przez Ciebie zawodnicy np. Panathinaikosu kapitalnie bronią i grają „cwaniacką” koszykówkę opartą na oszukiwaniu sędziów – MISTRZ w tym fachu Diamantidis. I jeśli mecze Barcy, Maccabi, CSKA i Panaty czyli absolutnej teraz czołówki Europy nawet ze średniej klasy zespołami z NBA (Portland, New Jersey, GSW) odbyły by się na zasadach FIBA, to nie mam wątpliwości kto by zwyciężył.

    • Adrian89 pisze:

       No Woy chociaż tak daleko nie wybiegał. Ale Ty z tymi klubami to już po prostu ocierasz się o śmieszność. Zaraz dojdziemy że Cska by o playoffy walczyło.

    • Adrian89 pisze:

      Playoff w nba oczywiście.   Portland i Warriors trzymały się długo, w jednym wypadku jakiś kryzys i problem trenera w drugim  kontuzje i stad teraz tankowanie.

    • woy9 pisze:

      Deprecjonowanie to dobre ;-) ale dla Twoich wypowiedzi w kontekście naszych zdań. My i Bob swoje , a Ty nasze uważasz za czarne ( i zdarza się to coraz częśćiej w bardziej ofensywny sposób – może czas na zmianę portalu o koszu z Twojej strony?). Tylko ,że ja akurat patrzę bardzo obiektywnie i nikt mi nie powie ,że przy Bobcats można użyć słowa zespół plus trener bez ikry i wizji. To zgraja młodych ludzi z garstką mało wartych weteranów, która w grze z poukładaną drużyną nie miałaby większych szans. 

      W NBA wielu graczy jak napisał Quentin to sezonowe przypadki lub niechciani w lepszych ekipach. Wypuszczasz ich na parkiet przeciwko wyjadaczom i wg mnie nie mają szans. Mecze Bobcats to wrzucę z dedykacją dla Ciebie byś popatrzał dokładnie o kim mówimy i kogo tak przekornie bronisz. Bo wg mnie nie wiesz kogo i co bronisz lub naprawdę nie widzisz tego nędznego poziomu.BTW. W Walkera jak kiedyś w Browna zapatrzył się M.J. Może podobnie będzie z Biyombo, któremu wróżę większą szansę niż obrońcy, z racji nie urodzaju centrów w NBA.

      Z Europą i dostawaniem ogarków przesadzasz. Bo niektórzy gracze jak np. Jennings i A. Parker woleli jechać do Europy przed karierą w NBA. Takich przypadków można mnożyć. Z drugiej strony zdarzały się przypadki ,że czołowym graczom Starego Kontynentu nie spieszyło się za ocean lub nigdy tam nie ruszyli (Bodiroga, Danilović, Teodosić)

    • Finley pisze:

      Może faktycznie coś w tym jest z zmianą portali, chociaż nie jest to twój folwark. Boisz się konfrontacji i tego, że ktoś podważa twoje zdanie. Wolisz być tylko lizany po tyłku, już przy dyskusji o SG było podobnie. Rozmowa to jak grochem o ścianę, nie musisz mi wrzucać tego co grają obecnie Bobcats, natomiast Tobie polecam obejrzeć spotkania z początku sezonu.

    • woy9 pisze:

      Banie sie konfrontacji to dla mnie brak odpowiedzi.a ja piszę i piszę a wg Ciebie to obawa?dwa podwazanie niech ma realną bazę a nie ktoś pisze że Biyombo wymiatal w Eurolidze.początek sezonu jak i koniec oglądam zauważam stagnację i regres Bobacts z kolei w Barcie ,CSKA i Olymiakosie postępy po dużych zmianach na kluczowych pozycjach.tekst o lizaniu nieco Ci nie wyszedł akurat ja nie z tych.oo SG to odpisalem po dwóch dniach i Twojego zdania do dziś nie ujrzałem kolego.

    • Adrian89 pisze:

      Pomimo że podzielam zdanie Finleya co do szans Bobcats. To uważam że obaj moglibyście skończyć bo to już z dyskusją nie ma nic wspólnego.

      Woy ale z tym deprecjonowaniem to racja i pisałem o tym wcześniej.

      To takie gdybanie każdy ma swoje racje, nie macie szans przekonać drugiej strony. A teksty o zmianie strony to już na pewno nie są za fajne. Nigdy się nie przekonamy  jakby było. To że Lawson czy ktoś się nie sprawdził w Europie a Rudy w Nba z kolei nie jest gwiazda, to taka licytacja tylko. Maggette nadal umie wymuszać faule i jest solidny z linii- tylko to u niego u statnio działa solidnie. Biyombo to melodia przyszłości. W Cska mamy silnego Kirilienkę czy wspominanego Teodosica.
      Oba zespoły w pełni zdrowi moim zdaniem pokazałyby solidną grę na miarę finału euroligi.

    • woy9 pisze:

      Jest jedno moje ale, nikt z Was nastawionych ‚anty’ na nasze (Mateusz,Quentin,ja) zdanie o zbliżeniu Euroligi do NBA nie odpowiedział konkretnym argumentem. 
      Usłyszałem ,że Biyombo grał w E-lidze;-)

      Nikt nie pamięta ,że NBA dostawało lanie na najwyższym poziomie od Litwy (I.O), Grecji (M.Ś) a Hiszpania była naprawdę blisko (Pekin) z gwiazdami w roli głównej. To były Dream Teamy.

      Skoro mówi się na Starym Kontynencie ,że drużyny klubowe z Final Four mają większą moc od reprezentacji (patrz 3 wymienione CSKA,Barca,Pana) to dlaczego akurat słabi Bobcats (bez solidnych zmienników, w Euro 12stka wyrównana to podstawa, dobry coach również) mieliby ograć te Wielkie Drużyny?

      Bobcats to najgorsza obrona i atak NBA, najsłabsi rezerwowi..trener-emeryt. Na pewno jeden Maggette czy Walker nie wrzucą aż tyle w Europie też się broni i to jest podstawa czołowych drużyn. Koniec z mojej strony.

  10. Kelati23 pisze:

     „faworytem jest team Erika Spoelstry, który wczoraj po prostu miał pecha (skuteczność rezerwowych zostawiała wiele do życzenia).” ja już nie mam siły do tych idiotycznych tłumaczeń kolejnych porażek miami… Jaki pech?! że rezerwowi mieli niską skuteczność?! hmm no jakby ktoś nie zauważył to bulls wygrali ten mecz dzięki znacznie mocniejszej ławce od heat. i to nie ma nic wspólnego ze szczęściem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *