NBA Today! – 12 kwietnia

MVP: Tim Duncan (SAS) – 28 pkt, 12 zb, 10-15 FG

Praca do 67. roku życia? Steve Nash bardzo by się ucieszył. Jest jednak przynajmniej jeszcze jeden „emeryt”, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tim Duncan w zeszłej dekadzie dokonywał cudów i kolekcjonował pierścienie, ale w tej chwili zbliża się do końca kariery. Być może od czasu do czasu będą zdarzać mu się takie „retrospekcyjne” występy, ale – to już nie te lata. Z drugiej strony – w grze, jaką prezentuje TD, liczą się przede wszystkim umiejętności, nie atletyzm, dlatego też może on grać dłużej na wyższym poziomie. W tym sezonie notuje średnio 15/9. Jest lepiej, niż w zeszłym sezonie, i to jest najważniejsze. Spurs mają w tym roku jeszcze większe szanse na mistrzostwo, Duncan może założyć piąty pierścień. Uda się?

Na razie Spurs walczą o pierwsze miejsce na Zachodzie. Dzięki tej wygranej tracą tylko pół wygranej do OKC Thunder, ale mają jeden zaległy mecz. Moim zdaniem SAS mają duże szanse na wyprzedzenie Grzmotów. Pytanie – czy Gregg Popovich będzie tego chciał? Biorąc pod uwagę jego taktykę oszczędzania najważniejszych graczy, być może postawi to przed walką z OKC. Duncan chyba najbardziej potrzebuje tego odpoczynku, ale ostatnio gra naprawdę dobrze. Choć w meczu z Lakers zebrał tylko 2 piłki (tak, Bynum 30), w ostatnich czterech meczach trafił 38 z 48 rzutów.

Co ciekawe – TD już raz w tym sezonie zagrał świetny mecz z Grizzlies. (19/17/3/2/5, 9-14 FG) Był to jego najlepszy występ w tym sezonie, pobił swój rekord punktów w tych rozgrywkach. Nie tylko on dobrze czuje się w starciach z nimi – Spurs dziś ich zesweepowali. Nie można było tak rok temu?

Drugie miejsce: Greg Monroe (DET) – 25 pkt, 11 zb, 11-14 FG

Bobcats przegrali po raz czternasty z rzędu, po raz 50. w tym sezonie. Oni mają już wystarczająco dużo pecha, by przestraszyć się jakiegoś tam „piątku trzynastego”. Dla nich to dzień jak co dzień. Jakoś trzeba wywalczyć ten najwyższy % szans na jedynkę w Drafcie. Ale trzeba ją najpierw wylosować. I wtedy pech może sporo namieszać.

Skoro Cats przegrywają, to oznacza, że ktoś inny wygrał. Dziś tymi szczęśliwcami byli Detroit Pistons, którzy mogli przy okazji nabić troszkę swoje statystyki. Dobrze zagrał Monroe, Knight, Maxiell. Tłoki są jednak w chyba najgorszym położeniu – zajmują najwyższe miejsce na Wschodzie spośród drużyn, które nie mają już szans na PO. Okupują 10. miejsce, więc nie będą mieli pewnie wysokiego picku. Oni jednak mają już na czym budować zespół. Monroe i Knight to duet, który powinien przez następne lata stanowić o sile zespołu z Motown. Chyba, że Monroe prędzej wyfrunie, zrobi swoje własne „The Decision” i połączy siły z Johnem Wallem w jakimś Los Angeles.

Trzecie miejsce: Jason Kidd (DAL) – 9 pkt, 10 zb, 12 ast

Było jeszcze kilku kandydatów do trzeciego miejsca, ale ich wszystkich nagrodziłem gdzie indziej. Kidda nie miałbym gdzie „upchnąć”, a jako, że jego wyczyn był naprawdę niezwykły, nie mogłem go ominąć. Zabrakło jednego punktu..

Gdyby dołożył brakujące oczko, wówczas osiągnąłby 108. triple-double w karierze. Nie ma jednak co rozpaczać, po trzech kwartach mało kto myślał, że do takiej sytuacji w ogóle dojdzie. Dopiero w czwartej kwarcie rozdał 6 asyst i zebrał 4 piłki. Sam Kidd pewnie nie żałuje okazji na kolejne triple-double, ważne, że drużyna wygrała. Bo wygrywać musi – Mavericks wciąż walczą o utrzymanie się w pierwszej ósemce Zachodu. Na razie mają szóste miejsce, ale ich przewaga nad resztą jest naprawdę bardzo mała. Dziś grają z Blazers (4:30), potem z Lakers i Jazz.

Najlepszy przegrany: Klay Thompson (GSW) – 24 pkt, 8 ast, 7 zb

To właśnie Warriors polegli z Mavericks, którzy mogli dziś liczyć na wielu swoich graczy (Dirk, Terry, Roddy, Kidd, Wright, Carter). Wojownicy dostali bardzo dobre występy od Thompsona i Lee, ale pozwolili na za dużo po drugiej stronie parkietu. Oni jednak nie grają już o nic, wciąż są bardzo trudnym rywalem dla każdego, ale nie potrzebują zwycięstw tak jak Rockets, Jazz czy Suns. Thompson pobił rekordy kariery w zbiórkach i asystach.

Drugie miejsce: David Lee (GSW) – 30 pkt, 8 zb

Lee zagrał dziś naprawdę świetnie, kontynuuje bardzo dobry kwiecień (średnio 23/9). Zanotował dziś jednak aż 5 strat.

Trzecie miejsce: LeBron James (MIA) – 30 pkt, 6 zb, 5 ast

2:12 w dogrywce… co zrobił w niej LeBron? Oddał dwa rzuty, oba niecelne. Wcześniej w czwartej kwarcie trafił co prawda wielką trójkę, ale później spudłował jeden z dwóch rzutów wolnych, co pozwoliło Watsonowi na oddanie rzutu na dogrywkę.

James, Wade i Bosh zdobyli razem 71 punktów, Rose rozegrał okropny, fatalny, słaby mecz. A i tak Heat przegrali. Problemem w tej chwili nie jest gra LeBrona czy Flasha, bo oni na ogół grają dobrze. Ale 15 punktów reszty zespołu? Hej, sam Kyle Korver miał więcej.

Heat nie dościgną już Bulls. Ale w ECF wszystko zacznie się od stanu 0-0.

Sixth-man: Manu Ginobili (SAS) – 20 pkt, 6 zb, 4 ast, 11-11 FT

Niedawno Argentyńczyk miał 14-15 z linii w meczu z Jazz. Dziś był perfekcyjny. On i Duncan poprowadzili dziś Spurs do wygranej. Ta dwójka oddała też aż 22 rzuty wolne.

Drugie miejsce: CJ Watson (CHI) – 16 pkt, 9 ast, 6-10 FG

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=pAMsIOf9K1I&w=585]

Rose wciąż nie jest sobą. Bulls jednak bardzo na tym nie cierpią, bo otoczenie Derricka jest w stanie wygrywać mecze bez niego, jest tak mocne. Dziś to właśnie support wygrał im ten mecz i jeszcze bardziej wytknął Heat jego brak. Bez Rose’a są 16-7, bez Denga 7-2. A obaj są all-starami. Watson też ma w tym swój udział, w końcu to on jest zmiennikiem Rose’a, który wciąż ma kłopoty. On na zmianę z Lucasem łagodzą Thibsowi ból po utracie najlepszego gracza zespołu. I robią to dobrze.

Trzecie miejsce: Brandan Wright (DAL) – 16 pkt, 9 zb, 6-8 FG

Pierwszym klubem Wrighta byli GS Warriors. To właśnie oni zostali jego ofiarami. Wright wraz z Beauboisem stali na czele runu 23-8, który na przełomie pierwszej i drugiej kwarty dał Mavs prowadzenie. Ten duet zdobył w nim 15 punktów. Brandan był też czołowym graczem ławki, która wygrała dziś pojedynek zmienników 57-33. Dobry mecz.

„Wright was terrific all night. It was the kind of game where, if a team’s playing small, he’s a valuable guy because he can be a presence at the rim and guard perimeter guys, too, if needed.”

 

Rookie: Klay Thompson (GSW) – 24 pkt, 8 ast, 7 zb

Drugie miejsce: Brandon Knight (DET) – 21 pkt, 7 ast, 8-12 FG

Bobcats – i wszystko jasne..

Trzecie miejsce: Charles Jenkins (GSW) – 8 pkt, 5 zb, 4 ast

Nie było dziś w kim wybierać, dlatego postawiłem na Jenkinsa, który miał najciekawszy statline wśród pozostałych rookies.

International Player: Manu Ginobili (SAS) – 20 pkt, 6 zb, 4 ast, 11-11 FT

Drugie miejsce: Dirk Nowitzki (DAL) – 27 pkt, 10-23 FG

Ławka swoje, ale Dirk także zagrał dziś dobrze. W czwartej kwarcie zdobywał bardzo ważne punkty, które pozwoliły Mavericks na odskoczenie i dowiezienie prowadzenia do końca. Dzisiaj Portland i JJ Hickson.

Trzecie miejsce: Marc Gasol (MEM) – 14 pkt, 10 zb, 4 stl

Gasol  i Zach zanotowali dziś po double-double, ale Duncan miażdżył dziś wszystko. Grizzlies zmniejszyli swoje szanse nawet na pierwszą czwórkę mając w tej chwili 1,5 wygranej straty do Clippers i tyle samo przewagi nad Mavericks.

All-NBA 1st team: 

  • Brandon Knight
  • Klay Thompson
  • David Lee
  • Tim Duncan
  • Greg Monroe

Najlepsi

punkty: Lee, James (30)

zbiórki: Griffin (13)

asysty: Kidd (12)

przechwyty: Gasol (4)

bloki: Bosh (4)

straty: Parker, Barea (7)

3pt: Korver, Butler (5)

FT: Ginobili (11)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *