20 milionów dla Nasha?

Wojtek pisał wczoraj o tym, że Steve Nash oczekuje od klubu, który ewentualnie chciałby go zatrudnić trzyletniej umowy. Dzisiaj, Steve Kyler z Hoopsworld.com poinformował, że Suns złożyli Nashowi ofertę dwuletniej umowy, ale za to z wysokim wynagrodzeniem.


38-letni Nash, który w obecnych rozgrywkach notuje średnio 12.8 punktów i 11.2 asyst, trafiając niesamowite 53.8% rzutów z gry, po sezonie zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem. W kolejce po najlepszego asystenta NBA już teraz ustawiają się kolejne kluby, które zamierzają skusić Kanadyjczyka niekoniecznie pieniędzmi, a bardziej możliwością zdobycia pierwszego mistrzostwa NBA. W kolejnych plotkach przewijają się głównie zespoły Heat oraz Knicks.

Prawda jest jednak taka, że ani jedni, ani drudzy nie będą w stanie wygospodarować dla Nasha takiej ilości gotówki, jak Suns, którym spada m.in. 7-milionowa umowa Granta Hilla, a jak wiemy przyszłość kontuzjowanego obecnie skrzydłowego stoi pod znakiem zapytania i wątpliwe jest, aby klub z Arizony ponownie zaproponował mu tak korzystne warunki.

Serwis Hoopsworld.com poinformował, że Suns zaproponowali Nashowi dwuletnią umowę wartą $ 20 000 000. Dużo jak na 38-letniego gracza, ale kiedy weźmiemy pod uwagę niesamowity wpływ playmakera na zespół – może coś o tym powiedzieć Marcin Gortat, to chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że Nash jest warty dosłownie i w przenośni każdych pieniędzy. Oczywiście musimy pamiętać, że kiedy Nash znajduje się na parkiecie, Suns tracą średnio 5.5 punktów na 100 posiadań więcej, niż kiedy siedzi na ławce. Cóż to jednak znaczy przy jego wielkim wpływie na ofensywę zespołu.

Nash głośno zgłaszał jednak ostatnio o konieczności wzmocnienia zespołu przed kolejnymi rozgrywkami, tak aby Suns mogli w końcu włączyć się do walki o wyższe cele niż nieudane ostatnio próby zajęcia ósmego miejsca na zachodzie. GM klubu z Arizony, Lance Banks będzie miał spore pole manewru, ponieważ w lecie 2012 do wzięcia będą m.in.: Ray Allen, Kevin Garnett, Ersan Ilyasova, O.J.Mayo, Eric Gordon czy Ryan Anderson. Może nie są to wielkie gwiazdy, ale zawodnicy, którzy od zaraz mogliby wzmocnić zespół swoimi umiejętnościami.

Jaka siła mogłaby więc wyciągnąć rozgrywającego Suns z Phoenix? Jak już wyżej pisałem,  na pewno chęć zdobycia pierścienia, a takie możliwości w Miami stałyby na wyciągnięcie ręki, za pomocą „Big Three”. Nash, który w ciągu swojej kariery zarobił już ponad $ 119 000 000 wie, że jego czas już się zbliża, pieniądze na koncie są i być może pora zaryzykować i za minimalne wynagrodzenie przenieść się do jednego z kontenderów.

Pamiętam jednak wypowiedzi Nasha sprzed kilku miesięcy, kiedy opowiadał o tym, jak bardzo nie chciałby opuszczać Suns. Że zadomowił się już w tym klubie i jak świetnie się w nim czuje. Wierzę, że w dzisiejszym sporcie, zdominowanym przez wszechobecny pieniądz, są jeszcze takie osobowości, jak Nash, dla których istnieją wyższe wartości, jak choćby zwyczajna lojalność w stosunku do klubu i kibiców. A może przemawia przeze mnie zwyczajny egoizm polskiego fana, który wie, że Marcin Gortat przy żadnym rozgrywającym nie będzie w stanie grać na tak wysokim poziomie, jak obecnie…

Jak uważacie, Nash powinien zostać w Phoenix, czy jednak wyruszyć do innego klubu w poszukiwaniu mistrzowskiego pierścienia?

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

9 komentarzy

  1. Dziuba pisze:

    Steve powinien zostać w Suns !!! Powinni latem powalczyć o Gordona, Allena i koniecznie dobrego PF-a, np. KG. Marzę o Suns walczących w NBA FINALS…GO SUNS !!!

  2. gratek pisze:

    Niestety przy takim kontrakcie blokowane jest trochę salary dla potencjalnych wzmocnień.

  3. gladysh pisze:

    Dokładnie, też mi się wydaje, że to 10 milionów za sezon to jednak trochę za dużo, ale już np. 8 to chyba sensowna cena za takiego grajka, który w dodatku nie opuszcza zbyt wielu meczów z powodu kontuzji.

  4. ARO pisze:

    Zdobycie tytułu mistrz NBA z Suns na dzień dzisiejszy to sprawa z pogranicza sciencefiction, jednak po wzmocnieniach i lepszej grze… za dwa lata kto wie… może…. Odejście Nasha do dowolnego mocnego klubu np do Miami też nie da mu 100% pewności na mistrzostwo NBA, a na pewno straciłby bardzo dużo w oczach kibiców SUNS. czy na pewno u schyłku kariery warto zepsuć sobie opinię ??

  5. cynick pisze:

    Z jednej strony szkoda by było, gdyby odszedł, ale z drugiej strony  chcialbym aby Nash zdobył mistrzostwo. Szkoda, żeby tak świetny gracz podzielił los innych wybitnych koszykarzy bez pierścienia: Stocktona, Malone’a, Ewinga, Barkleya…

  6. Orbit pisze:

    Podobno w ostatnim wywiadzie stwierdził że w tej chwili zależy mu tylko na mistrzostwie i najbliżej mu do heat. Więc wątpię że zostanie w suns.

    • gratek pisze:

      Niby najbliżej, ale czy faktycznie będzie pasował do tej drużyny, gdzie i Wade i Lebron lubią trzymać piłkę?

  7. Przemek pisze:

     Tezie wpisu brak logiki. Z jednej strony informacja, że nikt z potencjalnie zainteresowanych zespołów nie da Nashowi takiej kaski jak Phoenix a z drugeij strony banał o tym, że w dzisiejszym sporcie dominuje kasa. Przecież jeżeli Nash zostanie w Suns to nie dlatego że może zdobyć tytuł, tylko dlatego, że dostanie więcej $ (i oczywiście będzie mógł być mecenasem dalszego rozwoju MG13 :)

    • gladysh pisze:

       To zależy za ile zdecydowałby się zagrać w Suns i kogo ewentualnie mogliby oni pozyskać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *