Zwiększony limit wiekowy wg Sterna?

Autor: Bartek Berbeć

Według panującego obecnie układu zbiorowego pomiędzy związkiem zawodników oraz ligą NBA, do naboru można przystępować mając ukończone 19 lat i być co najmniej rok od zakończenia edukacji w szkole średniej. David Stern chce to zmienić.

Komisarz uważa, iż minimalny limit wieku powinien zostać podniesiony o jeszcze jeden rok.

Bardzo chcielibyśmy dorzuć jeszcze jeden, ale organizacja zawodników nie patrzy na to zbyt przychylnie. To nie jest reguła narzucona przez nas. Naszą zasadą jest to, że nie będą mogli przystąpić do Draftu zanim nie ukończą 19 lat. Mogą grać w Europie, mogą grać w D-League albo iść do college’u. To nie jest jakiś program społeczny, tylko akcja biznesowa. Liga futbolowa NFL wymaga aż trzech lat gry w college’u. Chcę po prostu powiedzieć, że dla nas to wygodne, bo możemy obserwować zawodników na tym poziomie i oceniać ich. Wysokie numery Draftu są bowiem bardzo, bardzo wartościowe – tłumaczy David Stern.

Właściciele chcą się zabezpieczyć na wypadek chybionych wyborów, które skazują organizacje na długie lata słabych wyników.

8 komentarzy

  1. Jestem jak najbardziej za. NCAA będzie jeszcze ciekawsza, a do tego będzie mniej wpadek draftowych bo do ligi będą trafiali gracze bardziej dojrzali i dokładniej prześwietleni.

    Żeby nie było jednak tak różowo – oczywiste jest to, że ta zmiana jest na niekorzyść dla młodych graczy, którzy jak najszybciej chcieliby podpisać kontrakt i zarabiać pieniądze.

  2. Krzychair pisze:

    Powinno być tak jak w NFL, młodzi by się więcej nauczyli i mieli też więcej pokory. poza tym ci najlepsi i tak mają stypendia więc nie klepią biedy. Nie mają tylko milionów… ale to potem, niech najpierw coś pokażą, chociaż na studiach.

  3. Fan pisze:

    Również jestem za. Niech chłopcy trochę zbiora doświadczenia na innych boiskach zanim trafią do NBA, w końcu to dopiero nastolatkowie.

  4. t. pisze:

    Mi zupełnie się to nie podoba najchętniej cofnął bym jeszcze ten limit i wrócił do momentu gdzie gracz mógł iść do nba po szkole średniej. Dla mnie to cios w wolny rynek i kapitalizm. Wszystko to indywidualne wybory graczy i drużyn które mają ich wybrać w drafcie. Jeżeli ktoś się na to decyduje to podejmuje jakieś ryzyko a to też wpływa na to że te wybory draftowe są tak ekscytujące i w jakieś mierze nieprzewidywalne. Dodatkowo przy podnoszeniu tego limitu ogranicza się możliwość zawodników do pobijania konkretnych rekordów w NBA przez co w perspektywie czasu coraz trudniej będzie nam przychodziło ekscytowanie się np. tym co dzisiaj robi Kobe. W piłce nożnej nie ma takiego limitu i grać mogą na szczeblu seniorskim nawet 16 latkowie a patrząc na takich graczy jak Rooney czy Messi nikt nawet nie zastanawia się żeby taki limit wprowadzić, gdyż oni już w tym wieku ekscytowali tłumy. Dlatego jeśli ktoś może grać na wysokim poziomie wiek nie powinien być ograniczeniem.

    • Weź pod uwagę że granie 82 spotkań sezonu zasadniczego często dzień po dniu w tak obciążającej lidze mogłoby być zabójcze dla tak młodych organizmów.

      W piłce nożnej mimo wszystko masz momenty przerwy – w koszykówce NBA o ile jesteś na parkiecie to nie masz czasu nawet na podrapanie się po tyłku…

    • woy9 pisze:

      serio to ja jestem za zniesieniem limitu również. Każdy ma głowę i niech myśli o swojej przyszłości. Stern zawsze coś kombinuje i lubi co jakiś czas zmienić by był zauważalny, jako robiący „coś”
      Chętnie bym ujrzał następców Kobego, Garnetta czy Bynuma.

  5. Gilerek7 pisze:

    Dla przykładu w lidze angielskiej również gra się co trzy dni a jak zawodnik występuje w klubie który gra w Europejskich Pucharach i do tego dodamy mecze reprezentacji młodzieżowych czy seniorskich to tych meczów mamy całkiem sporo. W związku z tym argument o 82 meczach nie jest najlepszy. Z resztą ktoś tymi ludźmi kieruje wprowadza ich i dlatego ja nie każe im grać całego sezonu. Dobrze prowadzony młokos przez trenerów z NBA wg. mnie ma bardzo duże szanse na rozwój. Przykładem dobrym był by Bynum ale obraz zaciera nam jego zdrowie. Z resztą zapewne niewielu decydowała by się grać w lidze z pominięciem gry w NCAA a jak już się decydują mają ku temu jakieś rozsądne powody dlatego to powinna być suwerenna decyzja każdego młodego gracza. Weźmy jeszcze pod uwagę, że w parze z umiejętnościami nie zawsze idzie inteligencja młodych graczy a NCAA ma swoje wymagania odnośnie ocen, średniej i tak np. w tegorocznych finałach nie mógł grać Fab Melo z Syracuse. A tak będąc świadomym swoich ułomności zapewne wcześniej zdecydował by się na przystąpienie do draftu. (argument z grą w Europie też nie jest dobry bo nie każdy 17 chce opuszczać rodzinę, swoje środowisko i przyswajać się do warunków życia na starym kontynencie.)

    • I tak i nie, bo dalej uważam że gra w NBA jest bardziej obciążająca niż piłka nożna.

      No i problem jest taki, że osoba o dużych możliwościach (a tylko takie by przechodziły w wieku powiedzmy 17lat) nie grałyby po 5-10 min na mecz tylko pewnie po min 25 – bo skoro mają taki talent to muszą go potwierdzić.

      To wiązałoby się z problemami ze zdrowiem, a dodatkowo większość z nich nie jest jeszcze mentalnie gotowa na otoczkę związaną z zawodową grą (nagle pojawiają się wielkie pieniądze, kobiety pchają się do łóżka, nieznajomi stawiają ci drinki i kupują narkotyki, etc…)

      Swoją drogą dobry przykład tego jak nawet piłka nożna zniszczyła karierę młodej osoby to nasz Mirek Szymkowiak, który nie mając 30tki na karku miał nogi jak 80latek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *