NBA Today! – 1 kwietnia

MVP: Kobe Bryant (LAL) – 40 pkt, 16-28 FG

3-21 FG z Hornets? Czy to jakiś primaaprilisowy żart? Czy może specjalnie tak pudłował, by „stuknąć” kolejnego game-winnera? Nie wiem. W każdym razie – dziś na ten sam parkiet w Staples Center, w tym samym Los Angeles, znów w koszulce Lakers wyszedł zupełnie inny Kobe Bryant. Lepszy. Taki, jakiego znamy. A mimo to, mimo tak świetnych występów Bryanta, Gasola i Sessionsa, Lakers nie mogli spać spokojnie i mogli odetchnąć z ulgą dopiero, gdy 24 sekundy przed końcem Ramon Sessions zamroził mecz.

Warriors lubią sprawiać dużo problemów wyżej notowanym rywalom, niedawno narobili sporo kłopotów OKC Thunder. Ich sposobem na sprawianie niespodzianek jest pójście na wymianę ciosów, przełożenie ataku nad obronę, bo to wychodzi im dobrze. Nie podejrzewałbym więc Bryanta o „stat-padding” znany ostatnio jako „carmelizm” czyli zjawisko nabijania swoich statystyk i szkodzenia przy tym swojej drużynie. Lakers powinni się cieszyć z tego, że ich lider wreszcie się przełamał, bo ostatnio.. nie było lekko. W ostatnich 5 meczach Kobe oddał 102 rzuty (..z tym akurat nie ma problemu), ale trafił tylko 31 (skut. 30,4%). Obniżył więc swoją sezonową skuteczność do 42,5% – niższą miał tylko w debiutanckim sezonie. A przecież na początku sezonu było tak pięknie – cztery czterdziestki z rzędu, itd. Ciekawostka – mimo ostatnich zawirowań KB nadal pozostaje najlepszym strzelcem w lidze.

Być może z nim będzie tak, jak z Dirkiem – zbliża się wiosna, play-offy, a więc jego czas. Bryant nie jest już młodzieniaszkiem i choć jest niezniszczalny, to jednak musi szafować swoimi siłami, bo przecież stawka jest naprawdę wysoka – szósty pierścień, zrównanie się ich liczbą z samym MJ’em i koniec porównań do niego.. a może dopiero początek?

Drugie miejsce: Russell Westbrook (OKC) – 27 pkt, 5 ast, 4 stl, 10-18 FG, 30 min

Owszem, nie było Derricka Rose’a, ale i bez niego Bulls są w stanie wygrywać, co już pokazali. Nadal też mają elitarną defensywę. Ale w Oklahomie zostali po prostu zniszczeni. Nie wyglądało to na starcie dwóch najlepszych ekip ligi, ale owszem – Chicago dużo traci na nieobecności Rose’a. Mimo to spodziewałem się od nich czegoś więcej. 30 punktów straty? Przepraszam, czy to Charlotte Bobcats? (sorry MJ)

Russell Westbrook kontynuuje swoją dobrą passę, najpierw odprawił Lakers, dziś wraz z Durantem w jeszcze lepszym stylu zrobił to z Bulls. Czyżby się wreszcie ogarnął? Nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale wszystko na to wskazuje. Westbrook może zrozumiał, że nie będzie rozgrywającym i skupił się na rozwoju rzeczy niezbędnych do bycia jednym z najlepszych.. SG w lidze. Zawsze James Harden może złapać piłkę w brodę i porozgrywać.

Trzecie miejsce: Pau Gasol (LAL) – 26 pkt, 11 zb, 6 ast

Kobe to, Kobe tamto.. Bryant 3-21 z gry, Bryant 40 punktów.. a jest jeszcze Pau Gasol, który nie jest graczem popularnym, ale na pewno bardzo dobrym i przede wszystkich wszechstronnym. Widać europejski styl szkolenia wysokich nastawiony na technikę, a nie na mięśnie. P-Gas jest najlepiej podającym wysokim tej ligi, a przy tym potrafi rzucić i zebrać. Idealna druga/trzecia opcja. No, teraz druga, bo Bynum coś sobie zrobił z kostką. Dwight, może jednak?

Najlepszy przegrany: Kevin Love (MIN) – 26 pkt, 9 zb

Może i był najlepszy, ale bardziej dlatego, że nie było nikogo lepszego niż z powodu jakiejś szczególnej dominacji. Love podkręcił swoje statystyki dzięki uczestnictwie w ofensywnym meczu w Rose Garden, a i tak nie osiągnął czegoś wyjątkowo. Ot, 26/9. W jego przypadku w ogóle nie ma szału. Lepsze wrażenie zrobił LaMarcus Aldridge, który miał 26 punktów i 8 zbiórek, ale za to na lepszej skuteczności. No i jego zespół wygrał, a o to w tym sporcie chodzi (chociaż.. nie we wszystkich przypadkach:)) Aldridge’a wspierał JJ Hickson, który znów pokazał, na co go stać i dlaczego Danny Ainge może żałować tego, że go nie sprowadził.

Drugie miejsce: Goran Dragic (HOU) – 22 pkt, 6 zb, 6 ast

Kyle Lowry? A kto to jest? Chwila, coś kojarzę.. to jakiś raper?

Dragic znów ciągnął ekipę Rockets, która jeśli dostanie się do play-offs, to zawdzięczy to również jemu, ale dzisiaj jego świetna postawa w końcówce czwartej kwarty po prostu nie wystarczyła. Dragic zdobył bardzo ważne cztery punkty w ostatnich 19 sekundach regulaminowego czasu gry, ale wystarczyły one tylko do osiągnięcia dogrywki. W dogrywce również było blisko (i także dzięki Goranowi), ale Granger zablokował ostatni rzut Parsonsa. Zdarza się.

Rockets mają tylko jedną wygraną przewagi nad dziewiątymi Jazz. Mogą za kilka tygodni żałować tej porażki (na starcie 4Q prowadzili 10 punktami). Oto uroki Dzikiego Zachodu:)

Trzecie miejsce: David Lee (GSW) – 27 pkt, 6 zb, 7 ast

Warriors rzucili Lakersom sporo punktów, a najwięcej było autorstwa właśnie Lee. Było to jego pierwsze 27/6/7 od 2010 roku (kwiecień, jeszcze jako gracz Knicks).

Sixth-man: Nate Robinson (GSW) – 17 pkt, 7 ast

Drugie miejsce: Richard Jefferson (GSW) – 16 pkt, 6-8 FG

Kolejni Wojownicy. Wiedzą, komu napsuć sporo krwi.

Trzecie miejsce: John Lucas (CHI) – 19 pkt

Może taki mecz, jak ten w Oklahomie „przekona” Rose’a do powrotu? HCA może się przydać.

Rookie: Derrick Williams (MIN) – 21 pkt, 6 zb

42 minuty? Jest ok.

Drugie miejsce: Chris Singleton (WAS) – 15 pkt, 8 zb

Trzecie miejsce: Charles Jenkins (GSW) – 10 pkt, 6 ast

Ej, kolejny Warrior? Oj Lakers, Lakers..

International Player: Pau Gasol (LAL) – 26 pkt, 11 zb, 6 ast

Drugie miejsce: Goran Dragic (HOU) – 22 pkt, 6 zb, 6 ast

Trzecie miejsce: Nicolas Batum (POR) – 24 pkt

All-NBA 1st team:

  • Russell Westbrook
  • Kobe Bryant
  • Danny Granger
  • Kevin Durant
  • Pau Gasol

All-NBA 2nd team:

  • Ty Lawson
  • Rajon Rondo
  • Kevin Love
  • LaMarcus Aldridge
  • Glen Davis

Najlepsi

punkty: Bryant (40)

zbiórki: G. Davis (16)

asysty: Rondo, Nash (14)

przechwyty: Westbrook, Camby (4)

bloki: Hibbert, Ibaka (5)

straty: McGee (5) – 11 minut!

3pt: Granger (6)

FT: Love (11)

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

14 komentarzy

  1. Marcin#10 pisze:

    Bez jaj, miejsce Westbrooka moim zdaniem powinien zająć Rondo, triple – double to lepsza sprawa dla zespołu niż jego 27pkt.

  2. Adrian89 pisze:

    ja bym nawet poszedł dalej, Rondo z td dał wyżej od Kobasa .

  3. Finley pisze:

    „Nie podejrzewałbym więc Bryanta o „stat-padding” znany ostatnio jako „carmelizm” czyli zjawisko nabijania swoich statystyk i szkodzenia przy tym swojej drużynie.”

    Nazwisko tego głąba, który to wymyślił, poproszę…

  4. Finley pisze:

    „Warriors rzucili Lakersom sporo punktów, a najwięcej było autorstwa właśnie Lee. Było to jego pierwsze 27/6/7 od 2010 roku (kwiecień, jeszcze jako gracz Knicks).”

    W tym sezonie miał nawet triple-double, więc jak to możliwe ?

  5. woy9 pisze:

    Zabrakło w całym podsumowaniu mi Avery’ego Bradley’a – człowieka cienia Flasha;-)

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      gdybym wprowadził nagrodę defensive player of the day, umieściłbym go;P ale to przede wszystkim statystyczne nagrody, dlatego Kevin Love zgarnia prawie wszystko:D

    • woy9 pisze:

      Statystycznie rozwaliłeś konkurencję bo nikt nie miał pięciu komentarzy awizowanych w bocznej szpalcie ze swom nazwiskiem (You are the Man!)

  6. Prusz pisze:

    Wg mnie Rondo może nie wyżej od Kobe’go, ale na pewno na conajmniej drugim miejscu, chyba że autor już po prostu uznał, że TD u Rondo to już standard ostatnio :)

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      Rondo w każdym statement game na ESPN robi triple-double:) fakt, zapomniałem o nim, przepraszam. możecie dać go przed Westbrooka

  7. Cosmo pisze:

    No co wy… przecież zwycięstwo Lakers nad tankującymi GSW to większa sprawa niż blowout nad zespołem z najlepszym bilansem czy pokonanie jakiegoś Miami, które według 70% kibicowskiej populacji ma już mistrza:P nie znacie się to się nie odzywajcie:P

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      i tak źle i tak niedobrze.. hejtujecie mnie za pomijanie Bryanta, hejtujecie mnie za wstawianie Bryanta :P

  8. Wojtek Żuławiński pisze:

    generalnie widzę że dużo krytyki na mnie spadło, ale.. zgadzam się z nią:D już wcześniej napisałem, że po prostu zapomniałem o Rajonie Rondo. nowa kolejność:

    1. Kobe (nadal :D)
    2. Rondo
    3. Westbrook

    pozdrawiam i zapraszam na dzisiejsze wydanie ;) ale ciężko już coś nowego pisać o tych samych graczach. coś jednak wymyślę;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *