Nash i Terry do Miami Heat?

Miami Heat w zaskakująco szybkim tempie stają się drużyną weteranów szukających tytułu niż młodą, atletyczną ekipą, którą tak lubimy oglądać. Po dodaniu do składu Shane’a Battiera i Ronny’ego Turiafa dochodzą do nas plotki, że zarówno rozgrywający Suns jak i strzelec Mavs mogą dojść do Miami. Czy obu stronom się to opłaci?

Mike Miller, James Jones, Udonis Haslem – 32 lata.

Juwan Howard – 39 lat.

Shane Battier – 34 lata.

Joel Anthony, Eddy Curry, Dwyane Wade – 30 lat.

Potrzeba więcej przykładów? Steve Nash ma na karku już 38 lat, Jason Terry na świecie żyje już 35 wiosen. Pat Riley z pewnością nie chce przemienić tej organizacji w dom starców, ale jestem pewien, że akurat ci weterani przydadzą się Miami najbardziej. A przynajmniej oni sami tak uważają.

„Miami z pewnością jest pretendentem do tytułu. Na pewno. Pat Riley to świetny gość i wykonał ogromną robotę w tej organizacji.” ~Jason Terry

„Nie ma wątpliwości, że Miami potrzebują weterana-strzelca, który może zdobywać punkty oprócz LeBrona i Dwyane’a i wiedzą na kogo mogą liczyć. Jestem gościem, który był w tej lidze przez 13 sezonów łatwo notując 15 punktów co noc. Nieważne czy z ławki czy jako starter. Myślę, że byłbym dla nich dobrym uzupełnieniem.” ~Jason Terry

Niestety Terry nie mógł pokazać „Żarom” swojej przydatności w bezpośrednim starciu, ponieważ jego Mavs przegrali 106-85 a sam „Jet” trafił tylko 1 z 10 rzutów.

Steve Nash w środę gościł w programie Dana Patricka i udzielił odpowiedzi na pytanie, czy Miami są dla niego możliwością. „Wysłuchałbym ich. Uwielbiam to co tam robią. Mam do nich ogromny szacunek i z pewnością bym ich wysłuchał.” powiedział Nash, po czym serca kibiców „Żaru” zaczęły bić 2 razy mocniej. To nie koniec.

„Definitywnie chcę wygrać. Nie wrócę do Suns, jeśli nie będzie żadnej poprawy. Jeśli nie będą ambitni i nie będą chcieli poważnie zmienić skład. Myślę jednak, że chcą. Mają dużą elastyczność na rynku wolnych agentów. Myślę, że stałem przy swoim zdaniu po to, żeby mogli zrobić parę rzeczy tego lata. Z pewnością będą dla mnie opcją, ale wszystko czego chcę to wygrywać i chcę przeanalizować wszystkie opcje.”

Dwukrotny MVP ligi, jeden z dwóch ostatnich prawdziwych rozgrywających w lidze (hej J-Kidd) i jeden z najlepszych zawodników w historii, którzy nie zaznali przyjemności wygrania mistrzostwa NBA. Nash w przeciwieństwie do Terry’ego nie musi przejmować odpowiedzialności za zdobywanie punktów, ale za rozgrywanie. Odciążyłby wtedy LeBrona Jamesa z bycia Point Forwardem i byłby świetnym mentorem dla Norrisa Cole’a który wczoraj przeciwko Dallas rozegrał swój najlepszy mecz od 3 miesięcy. Nash po prostu sprawia, że wszyscy wokół niego są lepsi.

Jak wy myślicie czytelnicy – czy Nash i/lub Terry mogliby zrezygnować z pieniędzy po to, żeby walczyć o najwyższe laury w Miami?

Mateusz Król

In love with basketball. Go hard or go home.

12 komentarzy

  1. saturn pisze:

    Taaak
    Nash nie potrzebuje już pieniędzy. Trochę i zarobił i nie wydawał głupio jak wielu jego czarnoskórych kolegów. Myślę, że finansowo jest zabezpieczony, a tytuł mistrzowski jako zwieńczenie wspaniałej kariery to by było coś pięknego.

  2. GPR pisze:

    Jeśli Nash przejdzie do Miami to wszystko już będzie pozamiatane. Kto wtedy ich zatrzyma? Dlatego szanse są nikłe moim zdaniem. Ani Stern ani tym bardziej kluby które walczą o mistrza nie będą sie chciały na to zgodzić. Będzie podobnie jak z CP3 w tym roku.

    • Cosmo pisze:

      Ale żeś dowalił:D a co tu ma Stern do gadania? Suns mają własnego właściciela, nie to co Hornets. Poza tym Nash będzie wolnym agentem, do tego chyba niezastrzeżonym z tego co wiem, więc pójdzie gdzie chce

  3. ditroit1221 pisze:

    A co ma stern do gadania w przypadku Nasha?
    Z CP3 to była inna gadka bo NOH należy do ligi.
    Jeżeli się mylę to sory.

  4. GPR pisze:

    ups Za mało wiem :-p

  5. Finley pisze:

    „jeden z dwóch ostatnich prawdziwych rozgrywających w lidze (hej J-Kidd)”

    Akurat z prawdziwych, chociaż nie wiem czy rozumiemy podobnie to są jeszcze tacy gracze jak Deron czy Rondo.

    • Tom pisze:

      Deron i Rondo to świetni rozgrywający ale czy D-Will sprawia że jego Nets grają lepiej? są lepszymi graczami? zdecydowanie nie. Rajon ma już pierścień ale z całym szacunkiem to zasługa Garneta/Pierca/Allena. Gdzie będzie Boston jak zabraknie wielkiej trójki?

    • Finley pisze:

      Moim zdaniem, dzięki Deronowi sporo graczy podnosi swoją wartość. On ma pełen wachlarz zagrań, jeśli idzie o rozegranie. A przy tym warunki by być także combo guardem, to chyba znak czasów, bo tacy gracze są promowani. Co nie zmienia faktu, że Deron potrafi grać też typowego rozgrywającego. Podoba mi się też niedoceniany Calderon. On słynie z takich zagrań.

    • woy9 pisze:

      Plus jeden. powód – ma za mało wartościowych graczy wokół siebie i pecha do kontuzji Lopeza. Jeśli zostanie w Nets a ci być może skuszą jakiegoś weterana typu Garnett, Illyasova, Kirilenko to gra Sieci może ewaluować niczym forma Geralda Greena;-)

    • Mateusz Król pisze:

      Niczego nie ujmując takim graczom jak Chris Paul czy Deron Williams – nie ma już w NBA typowych rozgrywających w starym stylu Johna Stocktona czyli pass first, bo taka była kiedyś ich rola. Teraz liga jest przejmowana przez combo guardów, którzy rozgrywającym zostali chyba tylko po to,żeby mieć częściej piłkę w rękach (patrz Russel Westbrook). Rondo jest moim zdaniem najbardziej podobnym graczem do właśnie Nasha czy Kidda jednak on akurat jest atletycznym, młodym zawodnikiem a dobro drużyny wydaje się ważniejsze niż własne statsy. Tak jest w moim odczuciu, liga zmienia się z każdym dniem. Kiedyś najważniejszymi zawodnikami byli centrzy, którzy dominowali spotkania, teraz tę rolę przejmują combo guards, którzy z oryginalnym znaczeniem słowa „rozgrywający” mają bardzo mało wspólnego co i tak nie przeszkadza im w byciu świetnymi zawodnikami.

  6. MIętus pisze:

    Nash na PG i Terry jako 6th man? Dorzucając jakiekolwiek centra, który cokolwiek potrafi, a o to nie trudno przy Anthonym i Turiafie, to sieka na maksa. Heat nie lubię, ale Nash to mój top3 ulubieńców NBA. Należy mu się tytuł i nigdzie indziej nie będzie mu o niego tak łatwo jak w Miami. Choć z drugiej strony lepiej tam niż w Lakersach ;)

  7. GPR pisze:

    Prawda jest taka że jak (jeśli) Nash dołączy do Miami to już nie będzie rozważań kto bedzie miał najlepszy bilans czy kto kto wygra lige.
    Oczywiście jak się wszyscy razem zgrają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *