5on5: Playoff na horyzoncie

Coraz większymi krokami zbliżamy się do decydujących rozstrzygnięć i oczekiwanej walki w Playoff. Tymczasem warto przeanalizować sytuację w najciekawszych miejscach tabeli. Zapraszamy do dyskusji.

1) Bulls, Heat, Thunder, a może Spurs? Kto będzie miał najlepszy bilans po RS

2) Sixers, Celtics czy Knicks? Kto wygra Atlantic Division?

3) Lakers czy Clippers? Kto będzie miał lepszy bilans w Los Angeles?

4) Bucks, Celtics czy Knicks – kto będzie pechowcem i nie dostanie się do PO?

5) Ósemka na Wschodzie jest prawie jasna. Przedstaw swoją czołową ósemkę Zachodu.

1) Bulls, Heat, Thunder, a może Spurs? Kto będzie miał najlepszy bilans po RS

Wojtek Żuławiński: OKC Thunder. Miami Heat się gubią, San Antonio Spurs będą się oszczędzać na koniec RS, a Chicago Bulls będą musieli walczyć z kontuzjami Rose’a, Denga, Ripa itd. Jedynie Thunder na tę chwilę są w najwyższej formie, wszystko dopiero zaczyna działać i ostatnie tygodnie sezonu regularnego powinny być pokazem siły klubu z Oklahomy. A poza tym – to oni najlepiej czują się we własnej hali i będą najbardziej potrzebować przewagi nad parkietu nad każdym, z kim mogą się zmierzyć w maju.

Hubert Krzywda: Wiele wskazuje na to iż będą to Bulls. Spurs co najzwyżej drudzy na Zachodzie mogą być, a OKC nie będą lepsi od Bulls, gdyż na Zachodzie jest większe prawdopodobieństwo porażki niż na Wschodzie.

Woy: Bulls gdyż lada dzień wróci Derrick Rose i doda swojej drużynie dodatkowej i potrzebnej energii.Ponadto rozegrali oni najwięcej spotkań z całej NBA i ich częstotliwość gier będzie nieco niższa od innych teamow przed finiszem RS.Podejrzewam ,że dojście Rose’a to będzie już taka ostatnia prosta przed najważniejszą częścią sezonu i Byki postarają się o pierwsze miejsce kosztem Heat. Trener Thibodeau postara się utrzymać koncentrację teamu na wysokim poziomie. Na Zachodzie wygrają niesamowici Thunder z atomową parą Durant – Westbrook.Wychodzę z założenia,że dwa ostatnie mecze jak co roku odpusci Greg Popovich kosztem odpoczynku dla Tima Duncana i Tony’ego Parkera.OKC jako młodsi nie zrobią przerw liderom i będą gonić Bulls do końca sezonu.

Mateusz Babiarz: Najbliżej są oczywiście Bulls i Thunder, a osobiście wyżej oceniam szanse tych pierwszych którzy swoje wygrane zawdzięczają przede wszystkim defensywie. Ta jak wiadomo jest zdecydowanie bardziej regularna niż forma w ataku, a przez to umożliwia wygrane nawet gdy jeden z liderów jest kontuzjowany.

Kamil Doliński: Chicago Bulls. Ta drużyna jest prawdziwą maszynką stworzoną do wygrywania, nawet kiedy liderzy zespołu zostają na ławce, bądź są całkowicie poza grą nie wpływa to w żaden sposób na ich poczynania. Coach Thibs stworzył świetne struktury, z którymi nie potrafi sobie poradzić żaden kryzys. Nie uważam ich za największych faworytów w Play-Offach, ale uważam, że w sezonie zasadniczym nie będą mieli sobie równych. Teoretycznie najlepszy bilans powinien zbliżyć Rose’a do drugiego z rzędu tytułu MVP, ale w praktyce może być zupełnie inaczej. Thibs pewnie nie będzie go przemęczał, bo nawet w przypadku jego absencji wszystko pozostaje w Bykach na swoim miejscu.

Paweł Kołakowski: Myślę, że podobnie jak w poprzednim sezonie to Byki będa miały najlepszy bilans na koniec sezonu regularnego – moim zdaniem mają najbardziej wyrównaną kadrę i chyba są najbardziej wygładniałą sukcesu obok Thunder drużyną. Oklahoma ostatnio zaliczyła kilka wpadek, a Bulls prezentują bardzo równą formę i to właśnie zadecyduje, że będą najlepsi po RS.

2) Sixers, Celtics czy Knicks? Kto wygra Atlantic Division?

Wojtek Żuławiński: Philly 76ers. Nie wiem za bardzo, jak to uzasadnić, ale takie mam przeczucie. I najbardziej im kibicuję.

Hubert Krzywda: Knicks są chyba na najlepszej drodze właśnie ku temu. Sixers jakby trochę w dołku, natomiast Celtics mają strasznie nierówny ten sezon.

Woy: Podejrzewam,że przy kłopotach zdrowotnych Celtow i Knicks oraz nierównej formie zespolów z większymi gwiazdami uczynią to Sixers ,po raz pierwszy od czasów Allena Iversona.To będzie piękne zwieńczenie pracy Douga Collinsa.

Mateusz Babiarz: Chciałbym żeby byli to Sixers, ale patrząc na ich ostatnią formę to nie jestem już tego tak pewny jak choćby miesiąc temu. Celtics paradoksalnie liczne urazy wzmocniły ponieważ weterani grają teraz niejako przeciwko wszystkiemu (wiek, urazy, brak wzmocnień, …) i nie ciąży na nich taka presja jak zwykle. Knicks po zmianie szkoleniowca są na fali, ale uraz STATa może sprowadzić na nich sporo problemów.

Kamil Doliński: Philadelphia 76ers. Pomimo ostatniej obniżki formy zespołu Douga Collinsa to ciągle ich uważam za największego faworyta do sięgnięcia po prymat w Atlantic Division. Wydaje mi się, że tym młodym chłopakom będzie po prostu najbardziej zależeć na zwycięstwie. Boston , z której pozycji by nie startował i tak będzie dla wszystkich groźnym rywalem (mimo wszystko), a Knicks są drużyną zbyt mało stabilną by móc regularnie wygrywać do końca kolejne spotkania. Poza tym uważam, że ekipa z Pennsylvanii najbardziej zasługuje na ten tytuł, bowiem przez cały sezon utrzymywała najwyższą formą spośród wyżej wymienionej trójki.

Paweł Kołakowski: Tutaj myślę, że gracze Phila powinni zająć pierwsze miejsce wobec kryzysu Celtics i bałaganu w NYK – Doug Collins dał 76-ers linię zwyżkową jezeli chodzi o pozycję w tabeli i powinni zakończyć sezon na pozycji lidera w swojej dywizji.

3) Lakers czy Clippers? Kto będzie miał lepszy bilans w Los Angeles?

Wojtek Żuławiński: Lakers. Clippers niby wyszli z kryzysu, ale za chwilę mogą znów wpaść do tego samego dołka. Jeziorowcy mają Ramona Sessionsa, który automatycznie robi z nich Top 3 drużynę Zachodu. Bynum, Bryant, Gasol i on – i nawet słaba ławka rezerwowych nie boli. Nie odczują tego przynajmniej do końca sezonu regularnego. Clippers również będą niesieni przez CP3 i Griffina, ale w drużynę Lakers 15 marca został tchnięty nowy duch. Nick Young na pewno nie zmienił tej drużyny tak, jak zrobił to Sessions. Inna sprawa, że w obu klubach z LA nie ma najlepszych trenerów, Mike Brown i Vinny Del Negro mają jeszcze czego się uczyć w trenerskim fachu.

Hubert Krzywda: Myślę, że Clippers powinni wyeliminować głupie porażki i to jest właśnie zadanie dla Chrisa Paula.

Woy: Stawiam na Kobego Bryanta i Andrew Bynuma wspartych Ramonem Sessionsem.Mike Brown i jego twarda ręka lepiej władają szatnią Lakers aniżeli Del Negro – Clippers.Trener i jego decyzje mogą być kluczowe w bitwie o L.A. Zadecydują detale i fakt,że Ramon to gracz większego kalibru niż Nick Young.

Mateusz Babiarz: Pomimo tabeli stawiam na Clippers. W Lakers Mike Brown wprowadza ostatnio dziwną atmosferę niezrozumiałymi decyzjami. LAC tymczasem przerwali fatalną passę porażek i przynajmniej na razie są za Del Negro.

Kamil Doliński: Los Angeles Lakers. Nie mam przekonania, co do gry Clippers. Myślałem, że po wzmocnieniu drużyny Martinem, Simmonsem i Youngiem ich postawa znacznie się poprawi. Patrząc jednak na to z perspektywy (wprawdzie dość krótkiego, ale zawsze) czasu to te roszady w składzie nie doprowadziły do żadnych wymiernych sukcesów. Zupełnie inaczej rzecz ma się z Jeziorowcami. Sessions szybko odnalazł swoje miejsce w składzie i teraz dzięki niemu organizacja ma najlepszego rozgrywającego od czasów Paytona. Uważam też, że jego rola będzie tylko rosła, tak samo jak i szanse zespołu Browna na zwycięstwo na Zachodzie.

Paweł Kołakowski: Clippers ostatnio dość słabo jak na swój potencjał, a Lakers ciułają powoli wygranę i mają coraz lepszy bilans – stawiam na doświadczenie, a więc Jeziorowców.

4) Bucks, Celtics czy Knicks – kto będzie pechowcem i nie dostanie się do PO?

Wojtek Żuławiński: Niestety – Milwaukee Bucks.

Hubert Krzywda: Playoffs bez Celtics jakoś ciężko sobie wyobrazić, z kolei tamci wygrywają ostatnio częściej. Myślę jednak, że „Koziołki” obejdą się smakiem tym razem.

Woy: Myślę,że już nic się nie zmieni a dojście Monty Ellisa zaklocilo dobry rytm Kozlow.Dziś duet Ellis i Jennings to zarówno nieskuteczna jak i egoistyczna para grająca nie do końca dla dobra zespołu.Niestety tacy gracze jak Drew Gooden i Ersan Ilyasova odeszli w cień,a przecież to oni niedawno byli liderami Bucks..Scott Skiles potrzebuje czasu by na nowo ułożyć swój zespół, a dodajmy,że w lato za Maggette’ego doszedł Jackson i to on miał mieć wartość dla Bucks.Tymczasem kolejna zmiana, która przeszkadza trenerowi w ciągłości, odniesieniu sukcesu i awansu do P.O.

Mateusz Babiarz: Chciałbym żeby pechowcami byli Knicks bo może to by ukazało zarządzającym tym klubem, że ich polityka transferowa jest co najmniej kontrowersyjna. Patrząc jednak chłodnym okiem muszę stwierdzić, że pewnie padnie na Kozły z Milwaukee.

Kamil Doliński: Milwaukee Bucks. Zespół z Wisconsin miał pecha, że ktoś w Nowym Jorku poszedł wreszcie po rozum do głowy i zaoferował D’Antoniemu bilet w jedną stronę. Gdyby architekt sukcesów Suns został na swoim stanowisku to wtedy zastanowiłbym się, czy Kozłom nie mogłaby się udać misja pt. Play-Offs. Na tę chwilę jednak wydaje się, że Woodson jakoś poskładał te porozbijane klocki w jedną całość i uzdrowił nieco tę chorą sytuację. Trochę ubolewam nad tym faktem, bo zdecydowanie wolałbym zobaczyć w grach posezonowych duet Ellis-Jennings. Nie wydaje mi się jednak by było to możliwe w tym sezonie.

Paweł Kołakowski: Chyba na najgorszej pozycji startowej ( co wynika z tabeli ) stoją Kozły z Wisconsin i nawet Monta Ellis im chyba nie pomoże. Jednak w tym roku Play Off raczej nie dla zespołu Scotta Skilesa.

5) Ósemka na Wschodzie jest prawie jasna. Przedstaw swoją czołową ósemkę Zachodu.

Wojtek Żuławiński: OKC – SAS – LAL – DAL – LAC – MEM – UTAH – HOU

Hubert Krzywda: Obecna „pierwsza piątka” wydaje się krystalizować. Reszta jest jak najbardziej możliwa. Strasznie lubię Nuggets i po takich zawirowaniach, jakie były w tym klubie przed sezonem oraz już w jego trakcie sprawiają, iż ta drużyna ciągle jest zagadką. Z innej strony Suns i Gortat, więc ciężko pogodzić te trzy ostatnie miejsca o które walczy przecież jeszcze pięć innych drużyn. A więc serduszko mówi Grizzlies, Suns i Nuggets, rozum – Grizzlies, Utah, Rockets.

Woy: Thunder, Spurs, Lakers, Mavs, Clippers, Jazz, Grizzlies i Nuggets.Stawiam na taką właśnie kolejność.

Mateusz Babiarz: Thunder, Spurs, Clippers, Lakers, Mavericks, Grizzlies, Rockets, Nuggets.

Kamil Doliński: Oklahoma City Thunder – San Antonio Spurs – Los Angeles Lakers – Memphis Grizzlies – Los Angeles Clippers – Dallas Mavericks – Utah Jazz – Denver Nuggets. W dokładnie takiej kolejności. Jako ciekawostkę chciałbym nadmienić fakt, że ostatnio wpadł mi do głowy pomysł o tym by napisać o tym szerszy artykuł. Chciałbym wziąć pod uwagę Utah, Denver, Houston, Minnesotę, Portland i Phoenix i analizę ich szans na występy w fazie posezonowej. Uważam bowiem, że między tymi sześcioma zespołami rozegra się walka o dwa miejsca premiowane udziałem w PO, pozostała szóstka jest już raczej znana i tam raczej będą zachodzić zmiany tylko na poszczególnych miejscach. Publikację tekstu planuję na niedzielę także stay tuned! ;)

Paweł Kołakowski: Thunder – Spurs – Lakers – Clippers – Mavs – Grizzlies – Nuggets – Rockets

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

8 komentarzy

  1. mlodzian6 napisał(a):

    celtics w dolku? wygrali 5 meczow z rzedu.

  2. Torquemada napisał(a):

    Po meczu gwiazd Boston gra dobrze, szczególnie jeśli uwzględnić braki kadrowe. Bilans od meczu gwiazd 14-5 to pewnie jeden z lepszych w lidze.

  3. PTBazers napisał(a):

    A niektórzy dalej wbrew wszystkim dowodom empirycznym twierdzą, że mike brown to słaby coach…porównywanie go do del negro? Robota jaką Brown wykonał w Cavs była genialna, teraz w LAL też radzi sobie conajmniej przyzwoicie. gość wygrał RS z cavs mając skład 100razy gorszy niż np. miami teraz, poza lebronem wsparcie bardzo przeciętne, doszedł z tą zbieraniną do finału ligi.i to nie dzięki temu że mu 3gwiazdki ciągnęły atak tylko dzięki świetnej zespołowej obronie która to jest wizytówką browna. Słaby trener? wtf?!

    • Woy9 napisał(a):

      z takich tekstów ‚zbieranina’ chciałbym Cię trochę wyciągnąć PTBazers bo nieco krzywdzisz tamtych Cavs mówiąc takie rzeczy. zwłaszcza,że czyta nas wiele młodych fanów, nie pamiętających tamtych Cavs.
      więc ja obstaję przy zdaniu ,że od początku LeBrona w Cavs budowano team wokół niego , pod niego i po mistrzostwo!

      2 pierwsze lata z Paulem Silasem.

      I rok gry Króla w Cavs: Carlos Boozer (uznany gracz, walczący o kontrakt), Zydrunas Ilgauskas (czołowy środkowy NBA a później uczestnik All Star Game), DeJuan Wagner (gracz, któremu w karierze przeszkodziły problemy zdrowotne bo na uczelni był mega gwiazdą i potem znalazł się w Polsce!), ponadto Darius Miles i Ricky Davis.

      II rok: najsłabszy skład wg mnie w erze Króla w Cavs. Boozera zastąpił Gooden, Saso Pavlović – Eric Snow – Robert Traylor – Lucius Harris (ci czterej doszli) po odejściu Davisa , Boozera, Milesa.

      III rok: DEBIUT Browna – dochodzą Larry Hughes, Donyell Marshall oraz Ronald Murray. II runda play offs 3-4 z Pistons

      IV rok: doszedł David Wesley i Daniel Gibson i LeBron miał wielki sezon ogrywając sam Pistons i awansując do NBA Finals.

      V rok: dochodzą Delonte West, Wally Szczerbiak (przegrał z kontuzjami ale miał być świetnym wzmocnieniem) i Ben Wallace (który ciągle świetnie bronił) -> zmiany w lutym i te transfery – w następnym sezonie ci gracze mieli numer 1 wynik w lidze!

      VI rok: dochodzą Mo Williams, J.J. Hickson, Lorenzen Wright. Mo – wcześniej lider Bucks – awansuje do All Star.

      VII rok: Shaq, Parker i w trakcie sezonu Jamison.

      Wg mnie LeBrona dobrze otaczano wartościowymi zawodnikami. Kontuzje Gibsona, Wagnera i Szczerbiaka oslabiły siłę drużyny z wielkim potencjałem.

  4. Mateusz Babiarz napisał(a):

    Raczej tak karkołomnego stwierdzenia że gość z tytułem Trenera Roku jest słaby bym nie postawił, ale musisz wziąć pod uwagę to, że Cavs to był zespół LeBrona, a nie Browna.

    A teraz gdy musi umieć sobie podporządkować kogoś takiego jak Bryant czy nawet Gasol i Bynum to widać, że brakuje mu trochę charyzmy. Jeżeli mu się to uda, to czapki z głów.

    Btw. Del Negro to nie jest pierwsza liga trenerska. W LAC po sezonie musi być zmiana.

  5. PTBazers napisał(a):

    Drużyna Lebrona, a nie Browna…Gwarantuje Ci, że to nie Lebron nauczył ich grać zespołowo w obronie. jakoś nie słyszę haseł, że bulls to nie drużyna thibsa tylko rosa, a schemat bardzo podobny- obie ekipy z wyraźnym liderem wygrywające dzięki obronie. Lebron z tamtych czasów to zawodnik młodszy, mniej doświadczony i mniej wszechstronny niż teraz a jak widać jego obecność w drużynie z dwoma innymi all starami dalej niczego nie gwarantuje.

  6. Mateusz Babiarz napisał(a):

    Powtarzam jeszcze raz bo się nie rozumiemy – Brown nie jest złym trenerem, ale nie ma takiego posłuchu wśród podopiecznych jak choćby wspomniany Thibodeau.

    Nie mogę wskoczyć w głowy graczy, ale jestem dziwnie przekonany że gdyby Bryant, Gasol czy Bynum mieli wybór to woleliby jako Head Coacha Thibodeau niż Browna.

  7. PTBlazers napisał(a):

    No nie wiem dla mnie ta wyliczanka zawodników cavs w poszczególnych sezonach jednak pokazuje, że skład mieli co najwyżej średni, ale to już moje subiektywne odczucie.shaq to już nie był ten zawodnik co kiedyś, szczerbiak,parker,jamison (w tamtym okresie zgodzę się że to było solidne wzmocnienie), hickson, lorenzo wright, delonte west, mo- no jasne byli tylko to nie są dla mnie w większości jacyś świetni gracze, którzy coś by gwarnatowali, takich graczy to jest w nba mnóstwo. dużo tam było w tamtych latach weteranów którzy głównie nazwiskami straszyli jak dla mnie… albo graczy przereklamowanych jak choćby all starzy mo williams czy szczerbiak. no ale to tylko moje subiektywne zdanie. stąd określenie „zbieranina”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *