NBA Today! – 27 marca

MVP: Russell Westbrook (OKC) – 32 pkt, 8 ast, 16-26 FG

Wiadomo, że w Oklahomie tylko jeden gracz gra jak MVP i ma duże szanse na otrzymanie tej nagrody, ale kto wie, czy to nie jego „side-kick” (bo Westbrook typowym side-kickiem na pewno nie jest) nie będzie nas częściej zaskakiwał w ostatnim miesiącu sezonu. Specjalnie nie zaznaczyłem czy chodzi o niespodzianki pozytywne czy negatywne.

Duranta znamy, wiemy na co go stać, jakie ma możliwości i np. jakaś tam seria 5 spotkań z +25 punktami na pewno nikogo nie zdziwi. Rzecz ma się trochę inaczej z Westbrookiem, na którego niegdyś zrzucano winę za niepowodzenia Thunder, a cały czas toczą się dyskusje na temat, czy RW rzeczywiście pasuje do KD. Zaaplikował 45 punktów Wolves, by w kolejnym meczu spudłować 12 z 16 rzutów przeciwko Heat. A dziś znów 32 punkty na +60% skuteczności.. człowiek-zagadka. Ale Westbrook na pewno gra bardzo efektownie. Czasem za bardzo się zapędza (dziś 26 rzutów, Durant 10-14) i wtedy kibice OKC powinni modlić się o to, by „siedziało”. Ale jak już usiądzie..

Liderem tej drużyny na pewno jest Durant. Co do tego nie ma możliwości, Kevin jest jednym z najlepszych koszykarzy ligi i na pewno lepszym franchise-playerem od Westbrooka. Ale nie zawsze ma to swoje odzwierciedlenie w statystykach. Russell oddaje nierzadko więcej rzutów od Duranta, który jest przecież liderem. Być może chciałby nim kiedyś zostać, ale według mnie nie stanie się to w Oklahomie, więc powinien w końcu dorosnąć i zdać sobie sprawę z tego, że sam pierścienia nie wygra. Niby to point-guard, ale gra tam tylko ze względu na warunki fizyczne, bo wewnątrz jest typową dwójką, która lubi rzucać. Lubi mieć piłkę w ręku i wypuszczać ją tylko w stronę kosza. Nie wszystkie jego decyzje są dobre. Niektóre są bardzo głupie, niegodne gracza drużyny idącej po pierścień. Ale to zauważamy tylko wtedy, gdy nie trafia, albo gdy całej drużynie się nie wiedzie. Thunder wygrali cztery ostatnie mecze, więc raczej wychwala się jego, Duranta, Hardena niż gani.

Gdzie Kevin nie może, tam Russella pośle.

Drugie miejsce: Monta Ellis (MIL) – 33 pkt, 8 ast

Bucks mają tylko dwa zwycięstwa mniej od Knicks, którzy grają dziś z mocnymi Magic. Monta Ellis zdobył dziś 17 z 33 punktów w czwartej kwarcie, gnębiąc Josha Smitha, Joe Johnsona i ich Atlantę. Czy to oznacza, że Milwaukee wraca do gry o PO? A czy kiedykolwiek z niej wypadli?

Mimo bardzo dobrego wrażenia, jakie Bucks dziś zrobili przeciwko dobrym Hawks, ja jednak zachowałbym rozsądek i nie wrzucałbym ich do play-offowej ósemki kosztem Knicks czy Celtics. Kluczem do całej zagadki jest człowiek, który wygrał im ten mecz. Monta Ellis trafił dziś 7 z 9 rzutów w czwartej kwarcie, 15 z 24 w całym meczu, ale w ostatnim meczu przeciwko Knicks spudłował aż 12 z 14 prób. Powtarza się sytuacja z Golden State i ta wielka nieregularność Ellisa, który w jednym meczu jest zerem, a w drugim bohaterem.

Co nie oznacza, że Bucks szans na PO już nie mają. To tylko moje skromne zdanie. Obym się mylił.

Trzecie miejsce: Jodie Meeks (PHI) – 31 pkt, 11-16 FG, 7-10 3pt

Dzień konia. Ale jaki! Meeks ustanowił swój rekord kariery w punktach i taki występ zdarzy mu się pewnie za jakiś odległy czas. Ale liczy się wygrana, która dała Sixers pół meczu przewagi nad Celtics. Walka między nimi jest o tyle ważna, że wygrany ma czwarte miejsce w konferencji, a przegrany nawet nie ma zapewnionego awansu do PO.

Najlepszy przegrany: Josh Smith (ATL) – 30 pkt, 18 zb, 5 ast

Jedna z drużyn w Enbiej Fantasy League (która wczoraj dobiegła końca – wygrali Charlotte Bobcats z Kevinem Durantem jako MVP Finałów), bodajże Spurs, dysponowała front-courtem Josh Smith-Kevin Love. Wyniki nie porażały, ten team zajął ostatnie albo przedostatnie miejsce w Konferencji, ale – czujecie, jaka to jest moc w fantasy? Chodzące 30/20 i skaczące 30/15/5. I tylko nabijamy fantasy points.

Drugie miejsce: Shannon Brown (PHX) – 32 pkt, 11-18 FG

Nie wiem, czy Lakers są taką drużyną-ideałem dla każdego gracza NBA i gdy ktoś z niej odejdzie, nie potrafi pozbierać się w innym klubie, ale tak jest z Odomem i w mniejszym stopniu właśnie z Brownem, który nie ląduje już codziennie w Top 10 i gra bezbarwnie, jego średnia nie przekracza nawet 10 punktów. Dziś jednak pobił rekord kariery. Nareszcie zagrał bardzo dobrze, wreszcie przypomniał się szerszej publiczności, bo nie budzi już takich emocji jak w Staples Center. Teraz jest jednym z wielu.

Trzecie miejsce: Marcin Gortat (PHX) – 21 pkt, 14 zb, 9-15 FG

Wszystko jest dobrze, kolejne +20 punktów, kolejne double-double, ale kiedy wreszcie pęknie ta trzydziestka? Teraz ma do tego najlepsze warunki, a każdy mecz zaczyna tak, że myślimy coś w stylu: „e, spokojnie, 30 punktów będzie”. A wychodzi najczęściej coś około 25 punktów. Jeszcze półtora roku temu nikt nie myślał, że 21/14 w wykonaniu Polaka nie będzie wydarzeniem dnia w Polsce. Teraz czekamy na coś więcej, nawet trochę narzekamy. Ale to tylko świadczy o tym, jaką markę sobie już wyrobił.

Sixth-man: James Harden (OKC) – 21 pkt, 5 zb, 6-7 FG

Ciężko zabłysnąć przy Durancie i Westbrooku (choć dziś kolejność była odwrócona), ale jemu jakoś się udaje. I teraz pytanie – czy dostanie tylko nagrodę dla najlepszego rezerwowego, czy także MIP?

Drugie miejsce: JJ Hickson (POR) – 21 pkt, 9-10 FG

Nie przyzwyczaiłem się jeszcze do tego, że Hickson gra w Blazers. Ale dzisiejszy występ chyba do tego doprowadzi – Hickson trafił 7 pierwszych rzutów i skończył mecz z season-high’em. W trzecim meczu w Portland.

Trzecie miejsce: Matt Barnes (LAL) – 18 pkt, 10 zb, 7-10 FG

Kobe Bryant znów wyprzedził Michaela Jordana, ale nawej jego 30 punktów nie wystarczyłoby do wygranej, gdyby nie wsparcie od Gasola i Barnesa. Warriors postawili naprawdę trudne warunki, mieli aż trzech graczy z +20 punktami, ale stracili prowadzenie w końcówce (na 1:22 do końca było 97:95 dla nich).

Rookie: Ivan Johnson (ATL) – 17 pkt, 7-7 FG

Drugie miejsce: Klay Thompson (GSW) – 20 pkt, 7 ast, 5 zb, 10-25 FG

Ciekawostka – charakterystyczny dla Kobe’go Bryanta statline przydarzył się Thompsonowi właśnie przeciwko Lakers. Nawet Kobe by tego lepiej nie zrobił:) (9-24).

Trzecie miejsce: Chandler Parsons (HOU) – 15 pkt, 9 zb

A jednak można. Rockets prowadzili 16 punktami już w pierwszej kwarcie i przegrali.

International Player: Marcin Gortat (PHX) – 21 pkt, 14 zb, 9-15 FG

Drugie miejsce: Pau Gasol (LAL) – 19 pkt, 17 zb

W ostatnim meczu to Bynum był tym lepszym wysokim, a Gasol grał słabo. Dziś zamienili się rolami. Gdyby udało im się zgrać się w czasie, byłoby niefajnie. Dla przeciwników Lakers, oczywiście.

Trzecie miejsce: Tony Parker (SAS) – 24 pkt, 7 ast

Match-up ze Steve’m Nashem na plus. Ale bez Tima Duncana (26/11) tej wygranej by nie było.

All-NBA 1st team:

  • Russell Westbrook
  • Monta Ellis
  • Josh Smith
  • Tim Duncan
  • Marcin Gortat

All-NBA 2nd team:

  • Jodie Meeks
  • Shannon Brown
  • Kevin Love
  • JJ Hickson
  • Pau Gasol

Najlepsi

punkty: Ellis (33)

zbiórki: Smith (18)

asysty: Nash, Conley, Ellis, Westbrook, J. Johnson (8)

przechwyty: Dragic, Matthews (4)

bloki: Ibaka (6)

3pt: Meeks (7)

FT: Bryant, Nowitzki (11)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *