Druga z rzędu wysoka porażka Miami

Dzień po porażce z Oklahoma City Thunder, Miami Heat przegrali kolejny mecz dosyć wysoko. Indiana Pacers na własnym parkiecie zwyciężyli 105-90 i zajmują już wysokie 5 miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Kolejny solidny mecz w barwach „Żaru” rozegrał nowy nabytek klubu z Florydy – Ronny Turiaf, zdobywca 6 punktów i 5 zbiórek. Było to jednak za mało, żeby zatrzymać rozpędzonych Pacers prowadzonych przez Danny’ego Grangera i Darrena Collinsona.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana a Heat trzymali się w grze głównie dzięki LeBronowi (24 punkty, 9 zbiórek, 6 strat) który miał na koncie 16 punktów po dwóch pierwszych kwartach. Pierwsza piątka Miami zdobyła 77 z 90 punktów drużyny co już może wam dawać pierwszą przyczynę porażki „Żaru”. Mimo nie najgorszej formy strzeleckiej z dystansu (8-20, 40%) to miejscem, z którego Heat nie mogli trafić była linia rzutów wolnych. Magicznie zaczarowana linia znajdująca się 13 stóp od obręczy zniechęcała Miami do trafiania i zbierania łatwych punktów, których dzisiaj odpuścili aż 13. Pomyślcie sobie jak inny byłby to mecz, gdyby trafiono te rzuty wolne. 13 łatwych punktów uciekło, ale to nie jedyny fragment gry, w którym nie szło Heat.

Pacers wygrali deski 49-33 i aż 14 razy zebrali pod atakowanym koszem, ale najważniejszą robotę wykonali w obronie. Wymusili aż 17 strat Miami z czego LeBron i Chris Bosh mieli ich łącznie 10. Heat zostali zatrzymani na skuteczności tylko 42% z gry a świetny transition defense Indiany pozwolił Miami na zaledwie 4 zdobyte punkty w kontratakach. Wszystkie atuty Miami zostały zniwelowane przez Pacers, więc można było już tylko liczyć na Dwyane’a Wade’a (24 punkty, 5 zbiórek, 6 asyst, 4 bloki) który w tym meczu zaliczył swój 600 blok w karierze. Trafił również 4 z 8 oddanych trójek co jest jego rekordem sezonu, ale na zwycięstwo się to niestety nie przełożyło.

Pacers udało się ugrać coś w match-upie z Miami, z którymi przegrali 3 poprzednie mecze w tym sezonie. Solidnie z ławki zagrał Leandro Barbosa, autor 14 oczek a cała pierwsza piątka Pacers zasługuje na day-off. Był to już ósmy mecz w tym sezonie, kiedy każdy zawodnik z pierwszej piątki Indiany zdobył podwójną liczbę punktów a Pacers mają w tych meczach bilans 7-1.

Mateusz Król

In love with basketball. Go hard or go home.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *