Blaski i cienie minionej nocy (21 marca)

Za nami kolejna marcowa noc z koszykówką NBA. Oczy nasze zwrócone były na Miami i tamtejszą konfrontację Heat z Suns. Niestety Słońcom nie udało się przedłużyć swojej passy do 5 wygranych, ale to nie eliminuje ich jeszcze z walki o ósme, premiowane awansem do play off miejsce na Zachodzie. Dziś zajmiemy się klubami czy zawodnikami z Nowego Jorku, Los Angeles, Houston, Utah i Milwaukee. Zapraszam!

Blaski indywidualne:

Goran Dragić – jeszcze dwa lata temu uczył się koszykarskiego rzemiosła od numer jeden rozgrywającego NBA ostatnich lat, Steve’a Nasha. Wielce utalentowany Słoweniec nie często miewał okazje by grać obok Nasha..i choć treningi z mistrzem asyst i dwukrtonym MVP to rzecz nieoceniona to nigdy w pełni nie przełoży się na grę i wyniki podczas meczu. Jedno jest pewne – ten dynamiczny, niezwykle szybki, uzdolniony koszykarsko playmaker wyszedł bardzo dobrze na wymianie pomiędzy Suns a Rockets. Jak pamiętamy w Houston swoje złote lata przezywał Aaron Brooks ( Laureat MIP award), w poprzednim i obecnym sezonie wiele dobrego mówiło się o all starowej formie Kyle’a Lowry’ego. Dziś wiele osób z pozytywnym niedowierzaniem patrzy na osobę młodego Słoweńca. Ostatnie dwa spotkania Goran toczył przeciwko dwóm czołowym siłom zachodniego wybrzeża (plus Phoenix Suns) i stawał naprzeciwko Chrisa Paula, Ramona Sessionsa oraz w końcu Steve’a Nasha. W każdej z tych konfrontacji wypadał bardzo dobrze, jego klub przegrał minimalnie w potyczce z Clippers (91:95), wyraźnie uległ Suns (86:99) a ostatniej nocy ograł Lakers (107:104). Mimo tego Rakiety zachowały 8 miejsce w tabeli konferencji.

Dragić w Staples Center , podczas potyczki z Clippers, pobił swój rekord kariery i zdobył 14 asyst a w dorobku zapisał również 11 punktów. W konfrontacji z Suns miał już 16 pkt i 8as a minionej nocy pozbawił wygranej Kobego Bryanta, będąc o krok o triple double (16pkt,13as,7zb). Jak widać na załączonym obrazku Houston to dobre miejsce dla anonimowych dla NBA rozgrywających.

Jeremy Lin – jeszcze przed dwoma tygodniami panowała opinia, że era Lin-o-manii dobiegła końca. Sen młodego amerykańskiego chłopaka się skończył wraz z rosnącą serią porażek nowojorczyków. Tymczasem wraz ze zmianą trenera w Knicks przyszedł renesans formy typowanego na Największy Postęp w sezonie, gracza. Podczas serii 4 wygranych spotkań, Linsanity ogarnęła Indianapolis (19pkt/7zb/6as) oraz wróciła do Madison Square Garden (18pkt i 10as), w wygranym minionej nocy starciu z Raptors (106:87). Dobra wiadomość dla fanów NYK to liczba strat Jeremy’ego spada.

Drew Gooden – wczoraj mieliście okazję, co nieco przeczytać o długiej drodze Drew do znalezienia właściwego dla siebie miejsca. Już wiecie, że podkoszowy Kozłów został najlepszym graczem minionego tygodnia na Wschodzie. Ostatniej nocy środkowy Bucks poszedł za przysłowiowym ciosem i trafił 8 z 12 rzutów z dystansu. Co ciekawe Drew miał już 17 oczek rzuconych rywalom w pierwszej połowie, po której Bucks mieli już 11 punktową zaliczkę. Przy świetnej postawie Goodena zespół Scotta Skilesa wygrał 6 raz z rzędu i idzie łeb w łeb z Knicks w walce o 8 lokacie na Wschodzie.

Blaski zespołowe:

New York Knicks – 4 wygrane z rzędu i 100% skuteczność w pracy z drugim swoim zespołem Mike’a Woodsona. Główną zaletą Knicks jest skuteczniejsza obrona,  o wiele większe zaangażowanie po swojej stronie parkietu pary Melo-Amar’e. Doskonale pod koszami spisuje się walczący jak zawsze o każdą piłkę Tyson Chandler (ozdobą weekendu były jego zwycięskie starcia z Roy’em Hibbertem). Dobra wiadomość dla fanów Knicks to fakt, iż Woodson próbuje coś zmieniać w ataku oraz motywować graczy do gry w obronie.

Milwaukee Bucks – 6 wygranych z rzędu zespołu Scotta Skilesa mówi samo za siebie. Kozły to najbardziej gorący team ligi, który ma jeszcze zapas w osobie Monty Ellisa (14 oczek i 9as). Minionej nocy podczas wygranej z Blazers potyczki (116:87) miejscowi razili najwyższą skutecznością w sezonie na poziomie 57%. Aż pięciu ich graczy przekroczyło granicę 15 punktów i byli to: Gooden, Jennings, Udrih, Dunleavy i Delfino. Delfino i Dunleavy trafili 7 z 10 rzutów za trzy punkty. Patrząc na Bucks widzimy zgrany kolektyw, podzielone role w drużynie i coraz skuteczniejszą defensywę. Praca ex trenera Bulls i Suns przynosi oczekiwane i długo wyczekiwane w Wisconsin efekty. Zostaje jedno pytanie czy Bucks wygrają w wyścig o play off z Knicks?

Utah Jazz – 4 wygrane z rzędu i jedna wygrana mniej od ósmych na Zachodzie – Rockets. Seria zespołu Tyrone’a Corbina trwa pomimo faktu, że do końca sezonu nie zagra już Josh Howard. Swoje pięć minut i 23pkt oraz 17zb miał Derrick Favors przeciwko Warriors, w innym meczu przeciwko Wolves znów ze świetnej strony pokazał się Gordon Hayward (26pkt). Jazz nie był miły dla uszu czołowych sił Zachodu tj. Lakers i minionej nocy Thunder (97-90).

Cienie zespołowe:

Los Angeles Lakers – dwie przegrane z rzędu i coraz mniejsze szanse na dogonienie drugich w Western Conference – Spurs. Od czasu przyjścia Ramona Sessionsa i odejścia Dereka Fishera ich bilans to 1-2. Co by tu nie powiedzieć o grze Jeziorowców to trzeba podkreślić, iż od małego wietrzenia składu niewiele się zmieniło. Jednego dnia potrafią nas zaskoczyć pozytywnie świetną obroną i podręcznikowymi akcjami w ataku (granie na obwodzie i podania z ręki do ręki bez używania kozła są największą esencją koszykówki przy rozrzucaniu strefy rywala). Następnego dnia mamy z kolei wrażenie, że oglądamy zupełnie inny zespół gubiący się w decydujących minutach gry oraz zapędzającego się, rzucającego na siłę i przez ręce Kobego Bryanta (niczym walący głową w mur nieskuteczności). Lakers są już 4 przegrane za drugimi na Zachodzie Spurs. Przegrali dwa mecze z rzędu i w ostatnich 10 spotkaniach legitymują się wynikiem 6-4.. Fani Lakers przechodzą przez prawdziwe huśtawki nastrojów.

Cienie indywidualne:

Kobe Bryant – łatwo jest krytykować gwiazdę, zwłaszcza, kiedy jej nie idzie. A Kobemu naprawdę nie idzie w ostatnich dwóch jego występach. Po porażce z Utah Jazz Bryant zmienił status na bez-maskowy. Porażka z Jazz kosztowała go wiele energii ale szybko chciał się zrehabilitować w starciu z Rakietami. O ile wynik 10 na 27 z gry to jeszcze nie jest aż tak złe osiągnięcie patrząc na mecze z tego sezonu numeru 24, o tyle w pamięci fanów pozostanie mecz przeciwko Utah Jazz i 3-20 z gry. Pierwszej strzelbie NBA takie negatywne osiągi po prostu nie przystoją.

Jamal Crawford – weteran, który miał być wartościowym uzupełnieniem Smug z Portland na razie wyjątkowo rozczarowuje. Bliżej mu do nierównych lat gry dla Knicks niż jego świetnej dyspozycji, jaką kojarzymy z ery w Hawks. 1-8 z gry przeciwko Bucks, trzy dni wcześniej 3-12 przeciwko Chicago Bulls (tam jednak Smugi wygrały). Jeszcze wcześniej w spotkaniu z Pacers tylko 2 z 7 z gry. 40% z pola w sezonie to nie jest coś czym rzucający obrońca może się szczycić.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *