NBA Today! – 5 marca

Orlando Magic 92:88 Toronto Raptors

Golden State Warriors 120:100 Washington Wizards

Utah Jazz 109:100 Cleveland Cavaliers

Indiana Pacers 72:92 Chicago Bulls

Philadelphia 76ers 93:97 Milwaukee Bucks

Dallas Mavericks 91:95 Oklahoma City Thunder

Los Angeles Clippers 94:95 Minnesota Timberwolves

Sacramento Kings 116:119 Denver Nuggets

New Orleans Hornets 74:86 Portland Trail Blazers

MVP: Kevin Love (MIN) – 39 pkt, 17 zb

Pozycja PF’a jest jedną z lepiej obsadzonych w Konferencji Zachodniej. Dirk, Gasol, Aldridge, Randolph, Griffin, Millsap no i Love. Często toczą się dyskusję, który z nich jest najlepszy. Nie wiem, który jest najlepszym koszykarzem w play-offach, obstawiam Dirka, bo cały czas widzę przed oczami pierścień z jego nazwiskiem, ale w RS wybór może być tylko jeden – Kevin Love. Dziś odprawił z kwitkiem swojego „jengowego” rywala – Griffina – a Wolves odprawili Clippers i prowadzą 3-0 w serii. Nie, nie play-offs. Szkoda, ale.. o tym za chwilę.

W ostatnim sezonie często posądzano go o stat-padding, że nabija liczby w słabym klubie, że nie sprawdziłby się w drużynie walczącej o PO, itd. Bzdury. W tym roku argument o słabym teamie został wytrącony przez Ricky’ego Rubio, Derricka Williamsa i Ricka Adelmana, którzy uczynili ten team lepszym. Ale gdyby nie Love, Wolves nadal nie walczyliby o play-offs. A tak – mają na nie całkiem dużą szansę.

Młodsze pokolenie PF’ów – Love, Griffin – nie sprawdziło jeszcze swoich sił w play-offach. Blake na pewno w nich zagra, Love – nie wiadomo. Choć chciałbym zobaczyć w nich obu, do tego jeszcze LaMarcusa Aldridge’a, który nareszcie jest liderem Blazers. Dlaczego? Bo tylko tu da się sprawdzić prawdziwą wartość zawodnika, w RS nie dowiemy się, czy ktoś będzie w przyszłości świetnym graczem na miarę HoF, czy tylko stat-padderem. Tym bardziej, że wszyscy (poza Griffinem) są liderami swoich drużyn. No cóż, wszystko okaże się w kwietniu. Na razie Love musi zaprowadzić Minnesotę do pierwszych play-offs od epoki Garnetta, a takie występy jak dzisiejszy 39/17 czy ostatnio 42/10 na pewno pomagają drużynie.

Drugie miejsce: Al Jefferson (UTAH) – 25 pkt, 13 zb, 7 ast, 3 blk

Rzadko zdarza się, by środkowy osiągnął game-highs nie tylko punktów, zbiórek, ale też asyst. 7 kończących podań to jego rekord kariery i bardzo imponujący wynik jak na gracza wysokiego nie nazywającego się Gasol. Bardzo ważne okazały się zbiórki, po tym, jak Jazz zebrali 23 piłki w ataku przeciwko Heat, dziś wygrali deski 46-30.

Jazz również pozostają w wyścigu o PO, choć jeszcze jakiś miesiąc temu szukalibyśmy już miejsca dla nich w drabince. Utah miało w pewnym momencie 3. bilans Zachodu, ale przyszedł kryzys, który podkreślił wszystkie wady Jazzmenów oraz to, że być może nie są gotowi na play-offy. Jeśli tak dalej pójdzie, Jazz mogą spaść nawet na 13. miejsce w Konferencji. Ech, ten mocny Zachód. Ech, gdyby Salt Lake City leżało bliżej Wschodniego Wybrzeża.. Chociaż – Jazz są 4-13 na wyjeździe, więc ruszanie się z Utah nie jest najlepszym pomysłem. Z drugiej strony – dzisiejszy mecz z Cavs też był na wyjeździe, więc może kibice w Cleveland byli świadkami jakiegoś przełomu?

Jeśli ten rok i kolejne nie przyniosą Jazzmenom awansu do play-offs, wówczas ich kibicom pozostanie tylko historia, Malone, Stockton, Sloan, mecze na VHSach z polskim komentarzem.. Może jednak warto kogoś wymienić? 2+1  Devina Harrisa z meczu z Heat to jedna z moich ulubionych akcji tego sezonu, ale dziś zszedł z kontuzją. I w tym momencie Jazz zostają z Jeffersonem, Millsapem, Favorsem pod koszem i znacznie gorszą obsadą na obwodzie. Gordon Hayward to wciąż prospect. Tymczasem Deron Williams już czeka na lotnisku w Newark z tabliczką z napisem „Dwight Howard” i bukietem kwiatów.

Trzecie miejsce: Dwight Howard (ORL) – 36 pkt, 13 zb, 16-20 FG

Wspominałem coś o Howardzie?

Zacytuję samego siebie:Dwight Howard (36 pkt, 13 zb, 16-20 FG) wysłał odpowiedź na wiadomość Derona Williamsa z niedzieli, gdy rzucił 57 punktów i zaprosił Dwighta do Newark. Do 15 marca zostało już niewiele, każdy dzień bez wymiany na linii Magic-ktokolwiek stawia Otisa Smitha w jeszcze trudniejszej sytuacji, bo będzie mógł wyciągnąć coraz mniej za Dwighta i tym samym może zgodzić się w akcie desperacji na jakiś bardzo niekorzystny trade. Takie ryzyko jest spore, tym bardziej, że Otis na pewno nie jest najlepszym GM’em tej ligi. Póki co – Dwight łapie formę, która podnosi jego wartość (o ile da się podnieść ją wyżej, najlepszy środkowy ligi jest tylko jeden). Dlatego mam jeszcze malutką nadzieję na to, że uda się „wyjąć” za niego duet Bynum-Gasol, ale prawdopodobieństwo, że tak się stanie, jest co najwyżej kilkuprocentowe. Prędzej Magic wymienią go do Nets albo w ogóle.”

Czy naprawdę taki zawodnik musi odchodzić z Orlando?

Najlepszy przegrany: John Wall (WAS) – 20 pkt, 14 ast, 6 zb, 7-10 FG

There’s no D in ‚Wizards’.

Warriors rzucili dziś 120 punktów na skuteczności 54,2%, wygrywając z Czarodziejami 20 punktami i to pomimo faktu posiadania tylko jednego (Ellis) zawodnika z trzech najlepszych graczy tego meczu. Ale gdy trafia się 15 z 23 trójek (!), to nie ma rzeczy niemożliwych. W pierwszej kwarcie zdobyli aż 41 punktów. A potem poszło już z górki.

Wizards to młoda i niedoświadczona ekipa, ale po tym meczu powinna się nauczyć, że żeby pozwolić GSW na 120 punktów trzeba mieć pewność, że rzuci się 121. Ten zespół da się ograniczyć, patrz Raptors (75:83). Tylko trzeba trzymać obronę, a nie wdawać się w strzelaninę. Choć z tego wyniknął jeden plus – fajny statline Walla, trzecie double-double w ostatnich 5 meczach. I niesamowita efektywność.

Drugie miejsce: Blake Griffin (LAC) – 26 pkt, 12 zb

Kolejne double-double, kolejne 20/10, ale raz, że Clippers przegrali z Wolves jednym punktem, a dwa, że Love wygrał dziś match-up. Clippers nie ukrywają swoich mistrzowskich aspiracji, ale ekipa z Minnesoty im wyraźnie nie leży. A może mają pecha? Najpierw Love trafił buzzer-beater-game-winnera, potem Williams i Beasley wystrzelili z ławki, a dziś Kevin Love po raz kolejny zmiażdzył Clipps, tylko w trochę inny sposób.

Trzecie miejsce: Nick Young (WAS) – 25 pkt, 9-14 FG

Patrz – John Wall.

Sixth-man: Gordon Hayward (UTAH) – 23 pkt, 5 ast, 4 zb, 8-11 FG

Moim zdaniem – zaraz po Jeffersonie i Millsapie jest najjaśniejszym punktem tej drużyny. A może to po prostu sentyment do Butler Bulldogs?

Drugie miejsce: Nick Young (WAS) – 25 pkt, 9-14 FG

Trzecie miejsce: Lou Williams (PHI) – 26 pkt

I znów klęska 76ers po crunch-time. To już 12. porażka różnicą sześciu punktów lub mniejszą (do tego -7 z Nets po OT). Do tego – tylko dwa mecze zostały przez nich wygrane różnicą 6 punktów lub mniejszą. Z jednej strony – to dobrze, bo częściej rozstrzygali mecze wcześniej, ale z drugiej strony – tak słaba gra w końcówkach to rzecz nienormalna dla zespołu, którym chcą być Sixers. Wątpię, by pomogło to Dougowi Collinsowi w wyścigu po COTY, ale nadal jest jednym z faworytów.

Rookie: Kenneth Faried (DEN) – 20 pkt, 12 zb, 7-9 FG

O Fariedzie pisałem dużo wcześniej. To też świadczy o tym, że jest on jednym z lepszych debiutantów. No i jego wyczyny przekładają się na wyniki Nuggets – 4 z 5 jego najlepszych występów zakończyły się zwycięstwami Denver. To Lawson jest w tej chwili bohaterem Colorado, ale jeszcze większym objawieniem jest Faried – 22. pick Draftu 2011, który miał być „tylko Dennisem Rodmanem”. Od razu prostuję – Robak był naprawdę wielkim koszykarzem, ale punktowanie nie było jego mocną stroną. Faried zaś ma zadatki, by połączyć punkty ze zbiórkami.

Drugie miejsce: Kyrie Irving (CLE) – 22 pkt, 10-19 FG

Słyszeliście, że Irving odrzucił kadrę Australii? W USA na pewno będzie mial wokół siebie wszystko lepsze: warunki, trenera, ale też partnerów. Jeśli nie zostanie objawieniem na miarę Derricka Rose’a, może dla niego zabraknąć miejsca. Ale to póki co. W dalszych latach Kyrie powinien dostać szansę gry w Dream Redeem Deem Deem Deem Team.

Trzecie miejsce: Derrick Williams (MIN) – 15 pkt, 9 zb

Williams lubi grać z Clippers. Dziś nie zrobił co prawda 27 punktów na skuteczności 90%, ale wyręczył go Kevin ’39/17′ Love. 25 minut to lepszy wynik niż średnia sezonowa, ale nadal niedużo.

International Player: Luol Deng (CHI) – 20 pkt, 6 ast, 4 zb

Trzeba przyznać, że dzisiaj nie było szalonych występów obcokrajowców. Deng zagrał przyzwoicie, all-around, ale nie najlepiej trafiał (5-13). Zazwyczaj Dirk, Nash czy Parker wysoko stawiali poprzeczkę.

Drugie miejsce: Dirk Nowitzki (DAL) – 27 pkt

A Dirk dzisiaj bez ognia. No i Mavs znów ulegli Thunder. Niemiec wypadł jednak lepiej od Duranta.

Trzecie miejsce: Ersan Ilyasova (MIL) – 11 pkt, 18 zb, 3-11 FG

Skuteczność słaba, ale można powiedzieć, że Turek ‚pozbierał po sobie’. Pięć zbiórek w ataku to i tak mało przy aż 13 w obronie.

All-NBA 1st team:

  • John Wall
  • Brandon Jennings
  • Kevin Love
  • Gordon Hayward
  • Dwight Howard

All-NBA 2nd team:

  • Monta Ellis
  • Arron Afflalo
  • Blake Griffin
  • Kenneth Faried
  • Al Jefferson

All-NBA 3rd team:

  • Ty Lawson
  • Nick Young
  • Luol Deng
  • Ryan Anderson
  • Drew Gooden

Najlepsi

punkty: Love (39)

zbiórki: Ilyasova (18)

asysty: Wall (14)

przechwyty: 8 graczy (3)

bloki: Ibaka 6)

straty: Durant (7)

3pt: Thornton (6)

FT: L. Williams (11)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *