Byki i Szóstki w wyrównanym boju na szczycie konferencji.

Rose wyrównał swój punktowy rekord sezonu.

Przed nieco ponad 3. tygodniami spotkali się po raz pierwszy w sezonie. Ekipa byłego trenera Bulls, Douga Collinsa, ograła wówczas (98-82) dość wyraźnie zespół kierowany przez Toma Thibodeau. Jak powszechnie wiadomo, obaj trenerzy lubują się taktyce z defensywą w roli głównej, stąd też kolejne ich starcie było spod znaku zaciętości, ambitnej walki i emocji do samego końca spotkania.

Niższa forma rzutowa Lou Williamsa (0/7 z gry), Joodiego Meeksa (1/6) oraz Luola Denga (3/11) czy Taja Gibsona (1/6) pokazuje jak mocno w obronę zaangażowały się oba teamy. Choć jak się później okazało w czwartej kwarcie, oba teamy na moment zapomniały o obronie..

Wells Fargo Center zmuszone jest w ostatnich dwóch tygodniach przełykać gorzkie pigułki pod nazwą ‚porażki Szóstek’. Jednak dwie pierwsze kwarty rozpaliły nadzieje miejscowych fanów na pokonanie, obecnie, najlepszej drużyny Wschodniego Wybrzeża USA.

Pierwsza kwarta rozgrywana była kosz za kosz. W niej aż 13 oczek zdobył Derrick Rose, a 7 dodał Carlos Boozer. Z drugiej strony swoją wszechstronnością popisywał się Andre Iguodala, notujący 5 asyst w tej części gry. Sixers nadal muszą sobie radzić bez Spencera Hawesa, a pod jego nieobecność znów na więcej minut mógł liczyć Nikola Vucević.

Od drugiej kwarty kontrolę nad losami na parkiecie przejęli miejscowi. Team Douga Collinsa dogrywał piłki do w/w Vucevića, a ten zdobył 6 oczek w pierwszych czterech minutach odsłony nr2. Rozpędzał się Jrue Holiday (12pkt do przerwy) i dzięki jego postawie Szóstki notowały 4-punktową zaliczkę (38-34). Wśród Byków mnożyły się straty (Brewer, Watson, Boozer), niecelne rzuty (Boozer, Gibson) a kostkę skręcił C.J. Watson. Nawet powrót na plac gry Rose’a nie zmienił obrazu gry. Kolejne trafienia zaliczali Elton Brand (ex skrzydłowy Byków) a rzutem za trzy popisał się Iguodala. Przewaga Szóstek urosła do 8 oczek (44-36). Ostatnia akcja lidera Byków, zniwelowała straty przyjezdnych do 2 pkt przed przerwą (46-40).

Pierwsze minuty trzeciej odsłony to utrzymujące się prowadzenie gospodarzy spotkania. Między piątą a siódmą minutą odsłony nastąpił punkt zwrotny meczu. Kolejne trafienia Hamiltona, Boozera, Rose’a i Noaha, po chwili rzut Derricka za 3pkt. wyrównały rywalizację (po 58). Rip Hamilton (8pkt) i Derrick Rose (25pkt po 3kw.) zapewnili przyjezdnym remis po tej odsłonie (po 64). Trzeba jednak przyznać, że powrót do gry Byków po raz kolejny nie był wyłącznie związany z większym naciskiem w obronie na rywali. Sixers popełniali proste błędy jak podanie w ręce Rose’a od Iguodali, niecelne dobitki spod kosza Vucevića (dwukrotnie).

O wyniku i losach pojedynku znów miała zadecydować 4kw. Otworzył ją Rose, a za jego ciosem podążyli dwaj do tego momentu niewidoczni gracze. Najpierw trafił wracający (lekko utykający) C.J. Watson, chwilę później celnymi i dwoma z rzędu trójkami popisał się wyjątkowo nieskuteczny w tym meczu Luol Deng. Zryw Bulls trwał na dobre, kiedy swoją 4. w meczu trójkę wrzucił do kosza Szóstek, Derrick Rose. Po trzecim w kwarcie trafieniu Denga, Byki przejęły mecz na dobre (81-68).

Na 7 minut przed końcem regulaminowego czasu wydawało się ,że przyjezdni są na wyciągnięcie ręki od wygranej (ich run to wynik 15-2). Tymczasem bardzo szybko podnieśli się gracze trenera Collinsa i za sprawą Williamsa, Younga i Holiday’a zniwelowali starty do 2 oczek. Sam Thadd Young zdobył w 4kw. 12 oczek z łatwością ogrywając kolejnych przeciwników pod koszem Bulls. Ostateczne trafienie padło jednak z ręki gości, konkretnie od Derricka Rose’a. Po niecelnej próbie Younga i na 20 sek przed końcem trafił on rzut z wyskoku, który zagwarantował gościom 31. wygraną w obecnych rozgrywkach.

X-factorem okazał się Joakim Noah, autor aż 18 zbiórek i 17 double double w sezonie. Dla Byków była to szósta z rzędu wygrana w ostatnich dwóch tygodniach. Sixers przegrali mimo faktu niskiej liczby strat tj. 6. Rose wyrównał osobisty rekord sezonu; 35 oczek i trafił 4 z 7 prób za trzy punkty. W swoim dorobku zapisał też 8 asyst.

Ciekawostki: Sixers przegrali 4 mecz w sezonie (0-4), kiedy pozwoliły jednemu z zawodników przeciwnego teamu rzucić do kosza 30 oczek (lub więcej). Istotna statystyka to też liczba celnych rzutów za trzy miejscowych; Sixers trafili jedną na jedenaście prób!

Wynik: Philadelphia 76ers – Chicago Bulls 91:96

Punktowali: T. Young 17, J. Holiday 16, E. Brand 14 (13 zb) oraz D. Rose 35, C. Boozer 13, J. Noah 11 (18 zb)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *