NBA Today! – 3 marca

Cleveland Cavaliers 98:101 Washington Wizards

Oklahoma City Thunder 90:97 Atlanta Hawks

Milwaukee Bucks 98:114 Orlando Magic

Detroit Pistons 83:100 Memphis Grizzlies

Indiana Pacers 102:84 New Orleans Hornets

Utah Jazz 96:102 Dallas Mavericks

Minnesota Timberwolves 122:110 Portland Trail Blazers

MVP: Dirk Nowitzki (DAL) – 40 pkt, 6 zb, 14-21 FG, 29 min

Nie obchodzi mnie to, że gracz, który zajmie drugie miejsce, miał lepszy statline i lepszy GameScore. Dirk Nowitzki rzucił 40 punktów w mniej niż pół godziny i już to z miejsca daje mu tytuł MVP.

Jego osiągnięcie jest tym bardziej zaskakujące, że Mavericks przełamali 4-meczową serię porażek, podczas której Dirk notował średnio nieco ponad 17 punktów na mecz na skuteczności 38%. Aż tu nagle taka niespodzianka. Chociaż – czemu tu się dziwić, znamy możliwości Nowitzkiego, gdy jest „gorący”, odnajdzie swoją klepkę i zacznie dostawać na niej piłkę, rzuca i trafia. Proste. To właśnie miało miejsce podczas zeszłorocznych play-offów. Skoro więc trafia to nie musi podawać – stąd zerowy dorobek asyst. Ciekawostka – spośród wszystkich siedemnastu 40-punktowych meczów w czterech meczach Dirk nie miał żadnej asysty. Ostatnim graczem Dallas, który w tym samym meczu zdobył 40 punktów i nie zaliczył żadnej asysty, był Rolando Blackmon (1986). Zaś ostatnim koszykarzem, który zdobył 40 punktów w mniej niż pół godziny był.. inny Maverick, Roddy Beaubois.

Dla mnie jednak bardziej zaskakujące jest to, że aż 14 punktów (13 z rzędu dla Mavs) Niemiec zdobył w najgorszej w tym meczu drugiej kwarcie. Łącznie Mavericks (a właściwie Dirk + Terry) zdobyli w niej 19 punktów, Jazz mieli ich 16.

Póki co Mavs zajmują dopiero szóstą pozycję na Zachodzie. Gdyby sezon zakończył się dziś, w pierwszej rundzie trafiliby na LA Clippers. Niezbyt komfortowa sytuacja, nie? Dlatego radziłbym Nowitzkiemu powtarzać takie występy częściej, by zapewnić sobie chociaż przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie.

Drugie miejsce: Kevin Love (MIN) – 42 pkt, 10 zb, 15-27 FG, 5-8 3pt

Może powinien być pierwszy, miał przecież lepszą linijkę statystyczną, ale rozegrał aż 43 minuty, co trochę podważyło jego kandydaturę do MVP. Ale przyznałem mu ją już na pewno kilka razy, więc nie powinien mieć żalu.

42 punkty to season-high Love’a, 10 zbiórek to trochę mało, jak na niego, ale – w Rose Garden nie było za bardzo co zbierać, w meczu, w którym padają 232 punkty, nie spodziewam się „rodmanowskich” statline’ów.

Love zdobył dziś 42 punkty, trafił 5 trójek i zebrał 10 piłek. Jedynym Wilkiem, który wcześniej tego dokonał, jest.. on sam (2010). W tym sezonie żaden inny koszykarz nie mógł pochwalić się takim występem.

Najgorętsza dla Kevina była pierwsza kwarta, podczas której zdobył aż 15 punktów i trafił wszystkie trzy trójki.

Tak jak w przypadku Dallas można już mniej więcej przewidzieć, że w ósemce PO się znajdą, tak u Wilków nic nie jest jeszcze pewne. Zajmują w tej chwili dziewiąte miejsce, co jest wielkim sukcesem, ale z drugiej strony – gdyby nie zakwalifikowali się do play-offs, pozostałby żal, bo udział w fazie posezonowej dla Kevina Love, Ricky’ego Rubio, Derricka Williamsa czy Nikoli Pekovica byłby pierwszym w karierze i na pewno ważnym doświadczeniem. Nawet, jeśli dostaliby sweepa od OKC Thunder, ale wątpię, by tak się stało.

Trzecie miejsce: Dwight Howard (ORL) – 28 pkt, 14 zb, 11-17 FG, 4 stl

Jest i on. Człowiek, który do 15 marca będzie na ustach wszystkich, nie tylko z powodu plotek transferowych, ale też jego gry, która ostatnio jest coraz lepsza. Dwight miewa wahania formy, ale wygląda na to, że dziś ją ustabilizował. Co najważniejsze, wraz ze wzrostem jego formy inni gracze Orlando nie notują regresu, co również się zdarzało. Dzisiaj Magic rozstrzelali Bucks, szczególnie w pierwszej kwarcie, w której Howard zdobył 12 punktów pudłując tylko jeden z siedmiu rzutów. Cieszę się, że zznów staje się dominatorem pod koszem, ale każdy taki występ doprowadza kibiców Magic do smutku (brzmi dziwnie, ale – tak jest), bo liczymy się z tym, że już niedługo Howard nie będzie grał dla Orlando. Po prostu – wiemy, kogo tracimy.

Honorable mention: Josh Smith (ATL) – 30 pkt, 12 zb, 4 ast, 13 pkt w 4Q

Najlepszy przegrany: Gerald Wallace (POR) – 25 pkt, 14 zb, 5 stl, 9-17 FG

Wiadomo, że bardzo ofensywny mecz reperuje także średnie sezonowe występujących w nich graczy. Dziś przekonał się o tym Gerald Wallace, który znalazł się razem z Kevinem Love w środku strzelaniny w Rose Garden. To właśnie ta dwójka wykorzystała to najlepiej, notując świetne liczby. Oczywiście takie myślenie to czysty stat-padding, a G-Force zamiast cieszyć się z 25/14/5 smuci się pewnie z powodu porażki swojego zespołu. Tym bardziej, że ta przegrana zrzuciła PTB na dziesiąte miejsce, tuż za.. Wolves.

Drugie miejsce: Kevin Durant (OKC) – 35 pkt, 8 zb, 9-23 FG, 14-17 FT

Tak jak w meczach z 76ers i Magic OKC Thunder korzystali z gorszej końcówki w wykonaniu swoich rywali i odbierali im wygraną w czwartej kwarcie, tak dziś mając szansę na wygraną nie wykorzystali jej. Hawks powinni dziękować Joshowi Smithowi, bo bez niego nie zwyciężyliby w tym meczu. Tak gra All-Star. Durant i Westbrook zdobyli razem 60 punktów, ale mieli duże kłopoty z trafianiem do kosza (19-44). A jeśli oni nie trafiają, to trudno, by OKC wygrali, zwłaszcza z takim rywalem, jak Hawks. James Harden jest jeszcze młody i dopiero za kilka lat będzie umiał samodzielnie wygrywać mecze. Chociaż – może już umie, ale Durant i Westbrook go blokują, oddając 44 z 73 rzutów drużyny? To zaczyna mnie coraz bardziej niepokoić, oby „wrzucenie” na jednego z nich lepszego obrońcy w PO nie zablokowało całej ofensywy Thunder, bo chyba nikt nie wierzy, że Perkins czy Sefolosha przejmą mecz.

Trzecie miejsce: Antawn Jamison (CLE) – 29 pkt, 9 zb, 5 ast, 4 stl

Wielki mecz Jordana Crawforda, bardzo dobry Johna Walla. Wizards, jak źli i głupi by nie byli, mają graczy, którzy będąc hot mogą wygrywać dla nich mecze. I dziś tak się stało. Na nic świetny występ Jamisona (który zagrał dziś przeciwko byłym kolegom) i Irvinga. Ale i tak Cavaliers mieli szansę na wygraną w tym meczu, jednak Jamison spudłował trójkę na 35 sekund do końca. Gdyby trafił, doprowadziłby do remisu. Przypomina mi się sytuacja z meczu z Bucks, gdy Jamison nie trafił kluczowych rzutów wolnych, co doprowadziło do przegranej przez Cleveland dogrywki. Jeśli dobrze kojarzę, ale chyba nawet wspominałem o tym w którymś „NBA Today”.

Sixth-man: Martell Webster (MIN) – 21 pkt, 8 zb, 7-10 FG

Przyznam szczerze, że poczynania Webstera w tym sezonie nie zachęcały mnie do tego, by w wyborach na najmądrzejszego gracza NBA głosować na niego. Chodzi mi przede wszystkim o akcję, od tamtej pory nawet w jego fryzurze widzę coś, co pasuje idealnie do zespołu Washington Wizards. Ale dzisiaj zagrał bardzo dobrze, widać, że to jest jego dzień. Ustanowił rekordy sezonu w punktach i zbiórkach, rozegrał oczywiście najlepszy mecz sezonu. I to przeciwko byłemu zespołowi.

Drugie miejsce: Jason Terry (DAL) – 22 pkt, 8-15 FG

Dawno nie oglądałem ‚samolocika’ Terry’ego, który był jednym z symboli play-offs 2011. Kto wie, może on i Dirk w tym momencie rozpoczynają rozgrzewkę przed decydującą fazą sezonu? Oby.

Trzecie miejsce: Solomon Jones (NOH) – 12 pkt, 9 zb

Przyznam szczerze, że znam tego zawodnika tylko z NBA 2K12, ale ostatnio zaczyna grać coraz lepiej. W ostatnich czterech meczach miał odpowiednio: 10/4, 9/6, 11/5 i 12/9. Dobre liczby jak na ok. 23 minuty w meczu.

Rookie: Kyrie Irving (CLE) – 20 pkt, 6 ast

Nie udało mu się zagrać z Bulls przeciwko Derrickowi Rose’owi, ale w dzisiejszym pojedynku z Johnem Wallem plamy nie dał.

Drugie miejsce: Derrick Williams (MIN) – 15 pkt

Oczywiście to nie to samo co 27 punktów z 10 rzutów, ale to i tak bardzo dobry występ. Apeluję do Ricka Adelmana o więcej minut dla Williamsa, jedynie 19 na mecz to zdecydowanie za mało. Ale z drugiej strony – gdzie go wcisnąć? Ewentualna wymiana Beasley’a na pewno otworzyłaby mu „furtkę” do większej liczby minut. Chciałbym zobaczyć, jak wypada grając regularnie po pół godziny na mecz.

Trzecie miejsce: Gustavo Ayon (NOH) – 10 pkt, 6 zb, 4 ast

Dzięki Ayonowi dowiedziałem się, kim był Horacio Llamas. Fajnie, nie?

International Player: Dirk Nowitzki (DAL) – 40 pkt, 6 zb, 14-21 FG, 29 min

Drugie miejsce: Nicolas Batum (POR) – 29 pkt

Trzecie miejsce: Hedo Turkoglu (ORL) – 16 pkt, 9 zb, 5 ast

All-NBA 1st team:

  • John Wall
  • Jordan Crawford
  • Gerald Wallace
  • Dirk Nowitzki
  • Dwight Howard

All-NBA 2nd team:

  • Brandon Jennings
  • Martell Webster
  • Kevin Durant
  • Kevin Love
  • Marc Gasol

Najlepsi

punkty: Love (42)

zbiórki: Howard, Wallace, Pachulia (14)

asysty: Rubio, Conley (12)

przechwyty: Wallace, George, Anderson (5)

bloki: McGee (4)

straty: Howard, Smith, Gay (5)

3pt: Jo. Crawford, Love (5)

FT: Durant (14)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

4 komentarze

  1. Woy9 napisał(a):

    Wojtek z Lovem to strasznie przesadziłeś. Zwłaszcza sadzając go w drugiej piątce. Wallace przegrał swój mecz, więc wg mnie to go eliminuje z tej piątki jeśli chcesz w niej trzymać Howarda.
    Ewentulanie Love na piątce, Dirk na czwórce a Howard w drugiej..

  2. Wojtek Żuławiński napisał(a):

    staram się utrzymywać podział PG/SG/SF/PF/C

  3. woy9 napisał(a):

    Love może grać jako center, ale dziś druga piątka..

  4. sitjs napisał(a):

    Lepszy podział to G/F/C tak jak to robia w Nba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *