W Arizonie zaczyna wschodzić słońce. Clippers pokonani.

Los Angeles Clippers wyjechali w czwartek na sześciomeczową serię wyjazdową. Rozpoczęli od wygranej z Kings, ale już na drugiej przeszkodzie poślizgnęli się na własne życzenie. Trafili kompromitujące 36.8% rzutów z gry, a liderzy, czyli Chris Paul (16 pkt, 5 ast, 6-15 FG) i Blake Griffin (17 pkt, 7 zb, 7-19 FG) zawiedli na całej linii. Głównie ten drugi, który nie mając wsparcia DeAndre Jordana, nie potrafił sobie poradzić pod koszami ze świetnym Marcinem Gortatem. Polak zanotował 18 punktów, 14 zbiórek i 2 bloki. Zdobył cztery punkty z rzędu przy stanie po 70 oraz zablokował rzut Carona Butlera na 29 sekund przed końcem meczu, kiedy Clippers jeszcze walczyli. Polak zebrał aż 5 z 15 wszystkich wywalczonych pod atakowanym koszem piłek przez Suns. Gdyby podopieczni Alvina Gentry’ego zamieniali te zbiórki na punkty z ponowień, to wygraliby bez problemu i zapewne o wiele wyżej. Niestety dla swoich kibiców, postanowili pudłować na potęgę i aż 18 z 29 ponowień okazało się niecelnych, a w całym meczu, „Słońca” trafiły jeszcze mnie niż Clipps, bo tylko 35% swoich prób z gry. Sam Channing Frye miał 0-10 do przerwy i zapewne zostałby uznany za winnego gdyby Suns polegli, ale popisał się z drugiej strony parkietu, gdzie nie dał za bardzo pograć Griffinowi, jak choćby w akcji poprzedzającej wspomniany wyżej blok Gortata, kiedy skrzydłowy „Słońc” świetnie ustał swojego przeciwnika z Los Angeles. Suns wygrali 81-78, odnieśli 16. zwycięstwo w sezonie i nadal nie odpuszczają myśli o playoffs. Kto wie, czy pościg w drugiej części sezonu nie zakończy się sukcesem. W końcu zespoły prowadzone przez Gentry’ego grają lepiej właśnie w tym okresie. Oczywiście „Słońca” mają wiele do poprawienia – głównie skuteczność – ale jeśli 39-letni Grant Hill (14 pkt, 3 ast, 2 blk) jest w stanie zablokować Blake’a Griffina, a po chwili zdobyć punkty po szybkim ataku, to nie widzę żadnych przeszkód, aby faktycznie znaleźli się w ósemce na zachodzie.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

4 komentarze

  1. bananito pisze:

    trzeba przyznać że Marcin zacisną pasa w obronie i w ogole jest lepiej z obroną, a ataku nabrał pewności i zaczyna nam wyrastać naprawde dobry gracz, jeden z najlepszych na tej pozycji obecnie (fakt że teraz w C jest posucha to już inna historia)

    oby tak dalej

    ps. cieszy fakt że już nie tylko akcje z nashem są jego jedyną opcją, a tych opcji jest coraz wiecej

    go suns

  2. Adrian89 pisze:

    Ja trochę jestem bardziej sceptyczny , moim suns nie mają szans na awans do PO. I dziwi mnie to że po każdej wygranej na nowo niektórzy dostrzegają te szanse jak wcześniej przegrają z Toronto albo kimś kto raczej nie powinien z nimi wygrac

  3. Piotr Gładczak pisze:

    Ale Suns zaczęli grać naprawdę lepiej i wydaje mi się, że mają realne szanse na awans.

  4. gratek pisze:

    ciezko raczej bedzie o PO, ale who knows?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *