Bohater i antybohater tygodnia 2011/2012 (9)

Witam! Kolejny tydzień za nami. Co było w nim najważniejsze? Bez wątpienia All-Star Weekend. Przyznam szczerze, że nie zachwycam się tym show tak bardzo jak to bywało w przeszłości, ale muszę przyznać, że ten weekend ma w sobie cały czas pewną magię. Oczywiście pewne rzeczy mnie wręcz oczarowały, a inne natomiast strasznie rozczarowały.

Znalazł się również pierwszy zawodnik, który został wytypowany do jednej z rubryk po raz drugi w obecnym sezonie, ale to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem.

Przypomnę jeszcze, że nie brałem pod uwagę spotkań rozegranych minionej nocy. Kolejny odcinek tej serii już w najbliższy poniedziałek.

BOHATER TYGODNIA:

Kevin Durant – MVP Meczu Gwiazd i wszystko jasne. „Durantula” grał naprawdę świetnie i poprowadził Zachód do zwycięstwa. Zapisał na swoim koncie 36 punktów oraz 7 zbiórek. Bez wątpienia zasłużył na do wyróżnienie. Ma dopiero 23 lata i zmierza dobrą drogą, aby dodać do swojej kolekcji jeszcze wiele tego typu nagród. Durant to bez wątpienia zawodnik nieprzeciętny.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=PV-fa1fFV5s&w=585]

 

WYRÓŻNIENIE: Kobe Bryant – „Black Mamba” też był filarem Zachodu podczas „Meczu Gwiazd”. Zdobył 27 punktów. Najważniejsze jest jednak to, że tym występem przewyższył Michaela Jordana. Stał się najlepszym strzelcem w historii tego typu spotkań. Bryant powinien nas już chyba przyzwyczaić, że teraz to on tworzy historię.

 

 

ANTYBOHATER TYGODNIA:

Konkurs Wsadów – wyróżnienie raczej nietypowe, ale konieczne. Pisałem już, że cały Weekend Gwiazd nie działa na mnie tak jak kiedyś. Szczególnie odczuwam to właśnie po „Konkursie Wsadów”. W przeszłości to był najważniejszy punkt całej trzydniowej imprezy. Podziwiałem lot, finezję, pomysłowość i dynamikę wielu wspaniałych zawodników. Niestety od pewnego czasu to wszystko zmierza raczej w kierunku cyrku. Uczestnicy wymyślają kolejne dziwne pomysły, żeby tylko zadziwić obserwatorów. Jeśli tak by się działo raz na jakiś czas, to by nie było problemu. Niestety obecnie tak jest cały czas. Ja naprawdę wolę oglądać finezyjne loty niż przeskakiwanie nad coraz dziwniejszymi rekwizytami przy cyrkowej otoczce. Konkurs Wsadów jest w stanie krytycznym i trzeba go uleczyć! Jak można naprawić sytuację? Moim zdaniem zapraszając do rywalizacji wielkich zawodników, którzy podczas prawdziwych meczów niejednokrotnie pokazywali, że sztuka wsadów nie jest im obca. Trzeba mieć również nadzieję, że oni będą chcieli oczarować wszystkich swoimi umiejętnościami, a nie wymyślnymi otoczkami. Innego lekarstwa nie widzę.

1 Odpowiedź

  1. Kuba pisze:

    Wszystko fajnie tyle, że w kluczowych momentach Durant uciekał od piłki w ASG. Na miano MVP dużo bardziej, mimo mej awersji do tego człowieka, zasłużył James, któremu nie wyszło, ale się starał.

    Do tego mogłeś wspomnieć, że Bryant trafił wolne mając wstrząśnienie mózgu co wg mnie jest zacnym wyczynem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *