Clippers zatrudnili Bobby’ego Simmonsa

Kontuzja Chauncey’a Billupsa spowodowała, że Los Angeles Clippers poszukują zawodnika mogącego wzmocnić rywalizację na pozycji rzucającego obrońcy i niskiego skrzydłowego. Kiedy upadł temat zatrudnienia J.R.Smitha, który wybrał New York Knicks, klub z LA postanowił podpisać 10-dniowy kontrakt z Bobbym Simmonsem.

Simmons to 32-letni gracz, który w Los Angeles spędził już dwa sezony w latach 2003-2005. W barwach Clippers rozegrał swój najlepszy sezon w karierze. Były to rozgrywki 2004/05, kiedy notował średnio 16.4 punktów i 5.9 zbiórek, dzięki którym został wybrany zawodnikiem, który poczynił największy postęp. Następnie odszedł jednak jako wolny agent do Milwaukee Bucks, ale już nigdy nie powrócił do wcześniejszej formy.

Z sezonu na sezon jego statystyki spadały, a kontuzja kostki, której nabawił się w 2006 roku spowodowała, że stracił całe rozgrywki 2006/07. Później rozegrał jeszcze półtorej sezonu w koszulce Nets, a ostatni kontakt z NBA, to dwa spotkania rozegrane w Spurs w 2010 roku.

Zawodnik, który rozegrał w sumie 437 spotkań w najlepszej lidze na świecie (9.4 pkt, 4 zb, 44% FG, 40% 3P), występował ostatnio w D-League w barwach Reno Bighorns, notując w tym sezonie 15.4 punktów i 9.2 zbiórek.

Clippers podpisali z Simmonsem 10-dniową umowę, która będzie mogła być przedłużona raz jeszcze na taki sam okres, a następnie klub z Los Angeles będzie musiał zdecydować czy zatrudnić zawodnika do końca sezonu lub go zwolnić. Dużo zależy od tego, czy Clippers przedłużą kontrakt z Randy’m Foyem, któremu kończy się w czerwcu umowa i może zostać wolnym agentem. Jeśli nie uda się renegocjować kontraktu, istnieje możliwość, że Foye zostanie wymieniony do innego klubu, a Simmons dostanie swoją szansę.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

1 Odpowiedź

  1. Kamil Doliński pisze:

    Zobaczymy w jakiej jest formie, był okres, kiedy grał całkiem niezłą koszykówkę. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *