Bryant i Durant ponownie lepsi od Jamesa i Wade’a.

Wielkie koszykarskie święto dobiegło końca.

20 lat po wielkim pożegnalnym show Magica Johnsona, Orlando znów ujrzało gwiazdy NBA. Raperskie wejście w stylu Shaquille’a O’Neala – podczas prezentacji – prowadzone przez Dwighta Howarda, specjalny gest w kierunku rodzimej Afryki i koszulka z mapą tego kontynentu na debiutancie Luolu Dengu. 301 rzuconych punktów, 7 efektownych wsadów Blake’a Griffina, spektakl trzymający w napięciu w ciągu finałowych minut czwartej kwarty i…..rozbity nos Kobego Bryanta (kto wie czy nie złamany, przez Dwayne’a Wade’a). Piorunujące wsady Russella Westbrooka czy trzecie triple double (po Jamesie i Jordanie) w historii All Star Game z rąk Dwayne’a Wade’a. W końcu Kobe wyprzedzający na All-Time scoring list kolejno: Oscara Robertsona, Kareema Abdul-Jabbara i Michaela Jordana. To było show, które warto obejrzeć (ponownie lub po raz pierwszy).

Bohaterem wieczoru okazał się Kevin Durant, który już przed rokiem prezentował się bardzo udanie w Staples Center, a teraz (znów) w parze z Kobem poprowadził Zachód do drugiej z rzędu wygranej.

Durantula gryzła przeciwników dość mocno, ustrzeliwując 36 oczek (najwięcej w spotkaniu spośród wszystkich graczy Zachodu), wsadzając efektownie piłkę do kosza czy odbijając sobie porażkę z sobotniego konkursu rzutów za trzy punkty (notabene z kolegą z drużyny – Kevinem Love). KD trafił grał na wysokiej skuteczności, trafiając 14 z 25 rzutów z gry. Lider Thunder i reprezentacji Zachodu, miał bardzo dobre wsparcie w osobach innych gwiazd swojej konferencji.

Kobe Bryant trafił 9 z 17 rzutów z gry, stając się drugim strzelcem Zachodu w tym meczu, z dorobkiem 27 oczek. 22 pkt dołożył cieszący wsadami oko widza Blake Griffin (latał nad głowami innych, dostawał świetne podania od klubowego kolegi, Chrisa Paula) i nawet trafił za trzy punkty! W poczynaniach ubiegłorocznego zwycięzcy konkursu wsadów nie było już widać tremy jak w zeszłorocznym pojedynku. Równie udanie zaprezentowali się wchodzący z ławki Kevin Love i Russ Westbrook. Obaj również zagrali swoje najlepsze All Star. Lider Wilków miał 17 oczek, potwierdzając swoją klasę z konkursu rzutów za 3pkt, trafiając dwa razy zza łuku. Z kolei rozgrywający Thunder popisywał się monster-dunkami, pakując piłkę do kosza Wschodu z ogromnym impetem (łącznie 21 pkt).

Zachód do przerwy wyraźnie prowadził w tym widowisku, 88:69, krocząc po swoje 25. zwycięstwo w Meczu Gwiazd. Jednak po dłuższej przerwie role się odwróciły i to reprezentacja Eastern Conference wróciła do gry i zaczęła dyktować warunki jej.

Wynik pozostawał sprawą otwartą ze względu na ambitną grę pary LeBron James i Dwayne Wade. Król popisywał się spektakularnymi wsadami, napędzał akcje Wschodu i łącznie ustrzelił – tyle samo, co KD – czyli 36pkt. Najprawdopodobniej gdyby wygrał jego zespól to King zgarnąłby statuetkę MVP (ponownie).

Wszechstronne akcje Flasha, po obu stronach parkietu dały efekt w postaci potrójnego dubletu. Co ciekawe DW dokonał tego rok po podobnym osiągnięciu swojego klubowego kolegi. Wade trafił 11 z 15 rzutów z gry, dokładając do 24pkt, 10 asyst i 10 zbiórek. Tym samym Dwayne dogonił swojego koszykarskiego idola Michaela Jordana, notując trzecie w historii All Stars, triple double.

Tak jak Scott Brooks oszczędzał Andrew Bynuma i Steve’a Nasha tak Tom Thibodeau nie ryzykował kontuzji swoich graczy: Derricka Rose’a (14pkt i 18 minut na parkiecie) oraz Luola Denga.

Jeżeli ktoś miał niedosyt gry to może właśnie Andrew Bynum (poddał się zastrzykowi w kolano w piątek przed All Star Weekend), grający 5 minut. Brooks oszczędzał też weterana, Steve’a Nasha a Tibs leczącego uraz nadgarstka Luola Denga (pierwszy Brytyjczyk w Meczu Gwiazd). Wymieniona trójka ani razu nie znalazła drogi do kosza..

Swoją szansę w ten sposób zwietrzył Deron Williams, który rozegrał drugie najlepsze All Star w karierze (wcześniej równie udanie prezentował się w Dallas przed dwoma laty). Grający pierwszy raz – tak jak Melo Anthony (19pkt i 9zb) – po stronie Wschodu, rozgrywający Nets mógł zostać bohaterem końcówki spotkania. Williams odnotował 20 punktów (w tym 4 z 7 za trzy punkty) ale w decydujących o wyniku sekundach czwartej kwarty, przestrzelił rzut zza łuku i po chwili stracił piłkę po złym podaniu..

Puentując: oglądając mecz drużyny Chucka i Shaqa oraz konfrontację największych gwiazd Wschodu i Zachodu przyszedł mi na myśl pomysł zebrania doborowego towarzystwa w następnym konkursie wsadów. Myślę, że zestaw John Wall, LeBron James, Russell Westbrook i Andre Iguodala wprowadziłby kibiców w zachwyt.

Następny Weekend Gwiazd NBA już za rok w Houston!

Ciekawostki: 2 oczek zabrakło obu ekipom by wyrównać punktowy rekord Meczu Gwiazd z 1987 roku (303). Kevin Durant dzięki drugiemu występowi +30 stał się graczem z najwyższą średnią w historii All Stars (28. 3 PPG). Kobe Bryant ma na koncie 271 oczek i jako pierwszy (już za rok jeśli zdrowie dopisze) będzie miał szansę przekroczyć barierę 300 oczek.  LeBron James w tym meczu, wyrównał rekord w ilości celnych rzutów za trzy punkty Marka Price’a tj. 6 z 1993 roku.

Wynik: Wschód – Zachód 149:152 (28:39, 41:49, 43:36, 37:28)

Wschód: LeBron James 36, Dwyane Wade 24 (10 zb, 10 as), Deron Williams 20, Carmelo Anthony 19, Derrick Rose 14, Andre Iguodala 12, Dwight Howard 9 (10 zb), Chris Bosh 7, Roy Hibbert 3, Paul Pierce 3, Rajon Rondo 2, Luol Deng 0.

Zachód: Kevin Durant 36, Kobe Bryant 27, Blake Griffin 22, Russell Westbrook 21, Kevin Love 17, Chris Paul 8 (12 as), Dirk Nowitzki 7, Tony Parker 6, Marc Gasol 4, LaMarcus Aldridge 4, Andrew Bynum 0, Steve Nash 0.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. Rafi23 pisze:

    Mr. Dwayne „My gramy, dla zabawy, a Kobe się spina” Wade złamał nos Bryantowi… on to się jednak umie bawić ;]

  2. Cosmo pisze:

    „Tak jak Scott Brooks oszczędzał Andrew Bynuma i Steve’a Nasha tak Tom Thibodeau nie ryzykował kontuzji swoich graczy: Derricka Rose’a oraz Luola Denga.” – trochę to brzmi jakby Nash i Bynum grali w Thunder u Brooksa.
    Swoją drogą Andrzejek znowu się sypie? Bo już w wywiadzie przed meczem się wypowiadał, że zagra niecałe 10 minut bo mu kolana doskwierają

  3. woy9 pisze:

    Cosmo, jak napisałem Bynum przed Weekendem Gwiazd dostał zastrzyk w kolano. Brzmiałoby jakbym napisał ,że Brooks oszczędzał swoich graczy;-)jednak takie stwierdzenie nie padło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *