Czy Dallas Mavericks obronią tytuł? Analiza sytuacji na Zachodzie.

Na pewno macie w pamięci czerwiec 2011 roku, gdy Dallas Mavericks pod wodzą niesamowitego Dirka Nowitzkiego dość niespodziewanie sięgnęli po tytuł, pokonując w play-offach Lakers, Thunder i Heat, a więc ekipy z najwyższej półki. Dzięki temu triumfowi pozbyli się łatki play-offowych ‚loserów’, Nowitzki przestał być ‚wielkim przegranym’, w ogóle cała organizacja Marka Cubana została „odczarowana”. Największy wpływ na tą zmianę miał Tyson Chandler. Tak jak Dirk był liderem w ataku, tak Chandler przewodził defensywie. Sprawdziły się przedsezonowe słowa Jasona Terry’ego, że z takim środkowym Mavs na pewno sięgną po mistrzostwo. I sięgnęli.

Największym sukcesem w historii 31-letniej organizacji Mavericks cieszyli się nieco dłużej „dzięki” lokautowi. Ale przyszedł następny sezon i kolejne zadanie dla ekipy Ricka Carlisle’a – obrona tytułu. Wszyscy są o rok starsi, co w przypadku graczy tak wiekowych, a jednocześnie stanowiących o sile zespołu, jak Nowitzki, Kidd czy Terry ma duże znaczenie. Na dodatek Chandler odszedł do Nowego Jorku, pozostawiając po sobie dużą lukę. Brendan Haywood wyróżniał się jedynie kontraktem. Czy Dallas Mavericks poradzą sobie z tymi kłopotami i zdobędą drugie mistrzostwo z rzędu? Mają szansę.

W rozwinięciu dość wnikliwa analiza szans na mistrzostwo Mavericks, ale też ich bezpośrednich rywali. Zapraszam.

Początek sezonu nie był najlepszy, ale Mavericks zaczynają dochodzić do siebie, zajmują w tej chwili czwarte miejsce w Konferencji z bilansem 20-11, wygrali sześć ostatnich spotkań. Dirk Nowitzki, który grał bardzo słabo (pamiętacie jego kontrowersyjny wybór do ASG? teraz jest już mniej wątpliwy) i zrobił sobie nawet przerwę od koszykówki, w ostatnich ośmiu meczach tylko raz zszedł poniżej 20 punktów. Po słabym styczniu (15.1 PPG, 5.8 RPG) przyszedł lepszy luty (22.4 PPG, 7.4 RPG). Widać, że zbliża się wiosna, gdzie powinien nadejść czas kolejnego panowania ‚króla czwartej kwarty’. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że bez życiowej formy Nowitzkiego o mistrzostwo będzie jeszcze trudniej. Rywale są naprawdę mocni (o nich za chwilę) i nawet świetna dyspozycja (taka, jak ostatniej wiosny/lata) Dirka nie zapewni jego drużynie drugiej imprezy z pucharem Larry’ego O’Briena.

Mówiło się wiele o wielkim regresie defensywy, który miał nastąpić po odejściu Chandlera. Owszem, TC6 był bardzo ważną postacią w Dallas, ale statystycznie przynajmniej obrona Mavericks nie pogorszyła się. Pod samym koszem jest, jak wspominałem, Brendan Haywood. Narzeka się na niego, ale na post-up jest bardzo dobrym obrońcą, nie gorszym od Chandlera. W akcjach tyłem do kosza przeciwko niemu gracze rywali zdobywają średnio 0.651 punkta na zagranie (wszystkie cyferki sprzed meczu z NYK, nie mam dostępu do SynergySports:( ) na skuteczności 33,3%. Chandler zaś w tym sezonie ogranicza na post-upie swoich rywali do 0.738 punkta na posiadanie, na skuteczności 44,8%. Spośród 15 graczy, którzy bronili min. 75 post-upów, wynik Haywooda jest piąty w lidze (Chandler – 13), jego rywale mają też czwartą najniższą skuteczność (Chandlera – 15). Obecny środkowy Knicks, który obecnie czyni z Nowojorczyków jedną z lepszych defense ligi, jest jednak mistrzem w bronieniu pick’n’rolli, co mniej mobilnemu Haywoodowi (nie bez przyczyny pogrubione). Drugi wysoki też nie jest DPOTY, Dirk Nowitzki jest świetnym graczem w ataku, ale obrońcą nie jest wybitnym. A atakujący po pickach rozgrywający są wszędzie. Statystyki jednak w dalszym ciągu bronią Mavs, którzy tracą z rąk ‚ballhandlerów po PnR’ tylko 0.65 punkta na zagranie na skuteczności 34% (liczby sprzed meczu z NYK). Cała defensywa Dallas w tabelach wypada wręcz elitarnie. Mimo odejścia Chandlera i Dwane’a Casey’a, asystenta do spraw obrony, o którym mało się mówi, Mavericks pozwalają rywalom na trafienie 41,4% rzutów (najlepszy wynik w lidze – tu już aktualne statsy). 90.7 traconych punktów na mecz to czwarty wynik, 18.8 asyst rywali to trzeci rezultat, natomiast w Def. Efficiency Mavs zajmują czwarte miejsce (95.6). Skoro już jesteśmy przy zaawansowanych statystykach, aż 15% posiadań rywali kończy się stratą (5. miejsce). Jest jednak pewne pole do poprawy. Przede wszystkim zbieranie – Mavs zbierają średnio o 0.6 piłki mniej niż ich rywale. To oczywiście mała różnica, ale czołowe ekipy zbierają znacznie lepiej (pierwsze cztery miejsca: CHI, LAL, MIA, LAC, siódme – OKC). Tak więc nie wiem już, co myśleć o obronie Mavericks bez Chandlera. Tu wszystko zrewidują play-offs.

Skład Dallas jest gotowy do walki o najwyższe cele. Poza liderem Nowitzkim są również bardzo cenni Jason Terry i Shawn Marion, Jason Kidd, choć stary, nadal potrafi podać, zebrać, trafić. Brendan Haywood i Ian Mahinmi to trochę za mało, by Mavs mogli rywalizować pod koszami z najlepszymi centrami – Bynum, M. Gasol, nawet Perkins – ale zawsze można przesunąć bliżej obręczy Lamara Odoma bądź grać Brendanem Wrightem. Problemów nie ma za to z obsadą obwodu – poza Terry’m i Kiddem Mavericks dysponują Delonte Westem i Vince’m Carterem oraz młodymi Nique Jonesem i przede wszystkim Roddy’m Beauboisem, który ma być ‚lepszym Bareą’. Poza tym – Dallas ma w swoich szeregach jednego z najlepszych twelfth-manów w lidze. Brian Cardinal – i wszystko jasne.

Z kim Dallas powalczą najpierw o Wielki Finał? Konkurencja, jak już wspominałem, jest bardzo mocna, z Oklahomą City Thunder na czele. Grzmoty uznawane są za contenderów, głównych faworytów do NBA Finals. Kevin Durant i Russell Westbrook to jeden z najlepszych duetów w lidze, we dwójkę są w stanie dostarczać nawet 60 90 punktów (przesadziłem, ale 75 są w stanie zrobić częściej niż raz) w jednym meczu. A przecież jest jeszcze James Harden, młodszy, ale brodaty odpowiednik Jasona Terry’ego oraz mocny, defensywny front-court – Serge Ibaka, Kendrick Perkins, Nick Collison. Thunder i Mavericks zmierzyli się w ostatnich Finałach Zachodu, późniejsi mistrzowie odesłali swoich młodszych i mniej doświadczonych rywali w pięciu meczach. Ten rok jednak ma być przełomowym dla drużyny Scotta Brooksa, Kevin Durant rozgrywa swój piąty sezon w lidze i powoli przychodzi czas, by potwierdzić swoją „superstarowość” w tej lidze. KD ma szansę stać się lepszym od samego Jordana oraz LeBrona i zdobyć swój pierwszy tytuł wcześniej niż oni (LBJ jeszcze czeka). I ma ku temu najlepsze warunki, które nazywają się Russell Westbrook i jako druga opcja są w stanie rzucić 40 punktów. Wiele mówiło się o złej chemii między tą dwójką, ale powoli w Oklahomie wszystko zaczyna się układać. Jeśli się ułoży, reszta ligi będzie miała problem.

Z Thunder Mavericks się już uporali, ale wraz z transferem CP3 z Nowego Orleanu przybył im nowy rywal. Los Angeles Clippers grożą przede wszystkim atakami Chrisa Paula właśnie i Blake’a Griffina. Jednak nie tylko oni grają po „czerwonej” stronie Miasta Aniołów. Mocna grupa wsparcia z Caronem Butlerem (były gracz Mavs) na czele. Szkoda, że Chauncey Billups nie zagra już w tym sezonie, ale Mo Williams gra naprawdę dobrze jako pierwsza strzelba z ławki. Reggie Evans z pewnością wytknie braki Mavs na tablicach, DeAndre Jordan skończy parę lobów. Mam ciche wrażenie, że Clippers nie są jeszcze traktowani poważnie i na pierwszy ich poważny test (za nimi już pierwsze ‚statement games’, ale to wciąż RS) będzie trzeba zaczekać do fazy posezonowej. Wtedy okaże się, czy eksperyment Clippers wypalił. Póki co, są jednymi z faworytów do WCF, ale wciąż tylko na papierze.

Do ścisłego grona faworytów zaliczani są też coraz częściej San Antonio Spurs. Pamiętamy ich zeszłoroczną klęskę w pierwszej rundzie po tym, jak przeszli przez regular jak burza, ale Tony Parker gra tak dobrze, że w tej chwili nie można pominąć ich w wyliczance contenderów. Tim Duncan, choć nie zagra w Meczu Gwiazd po raz pierwszy w karierze, to nadal jest bardzo ważnym ogniwem w San Antonio. A gdy Manu Ginobili dojdzie do pełnej sprawności, Spurs będą w stanie wygrać z każdym. Kluczem do sukcesu będzie jednak Tony Parker – to on jest tu najmłodszym liderem, wnoszącym świeżość i polot do „starych” Ostróg. No i świetnie radzi sobie z Westbrookiem i Paulem. Jak to odnieść do Dallas – ostatnio rolę obrońcy rozgrywających rywali przejął Shawn Marion. Z Parkerem na pewno miałby co robić.

To było to ścisłe grono contenderów z Zachodu. Do tego grona zalicza się też Mavericks, zazwyczaj drużyna broniąca tytułu jest faworytem w następnym sezonie. Mogą skończyć jak Lakers, gdy po zwycięstwie w 2009 z Orlando Magic rok później po siedmiomeczowej serii finałowej obronili tytuł przeciwko odwiecznym rywalom – Bostonowi Celtics, albo jak.. Lakers, gdy w kolejnym sezonie, w czwartej z rzędu wycieczce do Finałów polegli niespodziewanie w drugiej rundzie z Mavericks (pamiętny sweep). Skoro już wspomniałem o ekipie Jeziorowców – pewne zawirowania spowodowały, że Lakers traktuje się jak mniejszych faworytów, ale to nadal groźna ekipa. Nie dajcie się zwieść sweepowi. Najlepszym przykładem, że historia, choć lubi, to nie zawsze się powtarza są.. znowu Lakers.

Poza Jeziorowcami w peletonie goniącym contenderów jest jeszcze kilka innych drużyn, również wartych chociażby wzmianki. Ech, ten mocny Zachód.. Wyliczanie drugorzędnych faworytów na drugą rundę, może nawet Finał Konferencji (ale to byłaby duża niespodzianka), należy rozpocząć od zeszłorocznego zaskoczenia play-offów – Memphis Grizzlies. Ten sezon, choć nie jest w stu procentach udany ze względu na kontuzję lidera Zacha Randolpha (który stał za całym sukcesem), to potwierdzenie, że Grizzlies mogą coś jeszcze osiągnąć. Rudy Gay nareszcie będzie obecny w PO i ciekawi mnie, jak wpłynie na grę Memphis. Nie należy zapominać o braku Darrella Arthura, który był ważną częścią rotacji pod koszem, a także o odejściu Shane’a Battiera i Greivisa Vasqueza (patrzcie, co ten chłopak robi w Nowym Orleanie. Wenezuelski CP3). Z drugiej strony – w zespole nadal są Marc Gasol, Mike Conley, Tony Allen i OJ Mayo. Natkną się pewnie w pierwszej rundzie na jakąś faworyzowaną drużynę, ale nie przeszkodzi im to w sprawieniu problemów. Może jakaś siedmiomeczowa seria na początek?

Kolejną ekipą, która może pokrzyżować plany wyżej notowanych drużyn, są Portland Trail Blazers, którzy w zeszłym roku przepuścili Mavericks do drugiej rundy dopiero po sześciu meczach. Fakt, że główny bohater tej serii, Brandon Roy, niestety zakończył karierę, ale i bez niego Oregon może pochwalić się dobrą drużyną w NBA. Jest all-star LaMarcus Aldridge, z dobrym wsparciem w postaci Geralda Wallace’a, ze świetnie zbierającym Marcusem Camby’m i jednym z najlepszych duetów rezerwowych w lidze: Nicolas Batum+Jamal Crawford.

Blazers w play-offach mają podobne szanse jak inna zachodnia ekipa – Denver Nuggets, którzy dysponują przede wszystkim szerokim składem. Zarówno jedna, jak i druga drużyna, nie walczą oczywiście o mistrzostwo, sam awans do play-offs będzie jakimś tam sukcesem, ale w nich będą mieć kilka match-upów na swoją korzyść. W Denver takimi graczami, którzy powinni wykorzystać swoją przewagę, są Nene Hilario i Danilo Gallinari. Obaj zmagają się z kontuzjami, oby wyzdrowieli do kwietnia. Ty Lawson i Andre Miller również rozgrywają dobry sezon, ale ich pozycja jest w innych drużynach z reguły dobrze obsadzona (oczywiście poza Lakers). Nie tylko ta czwórka, ale i reszta graczy w rosterze, jest w stanie rzucić raz na jakiś czas 20-30 punktów. Niech tylko rzut usiądzie. To stawia ich w idealnej sytuacji, jeśli chcą urwać contenderowi jedno-dwa spotkania. Gorzej rokuje, gdy będą chcieli walczyć o coś więcej. Ale póki co ich celem jest pierwszy podpunkt.

Pozytywną niespodzianką tego sezonu są Houston Rockets, ale i w ich przypadku nie spodziewałbym się po nich niczego więcej niż kilku dobrych meczów w pierwszej rundzie, jeśli się tam dostaną. Luis Scola i Kevin Martin oraz Kyle Lowry to materiał na Wielką Trójkę, ale nieco uboższą niż np. ta w Miami czy Los Angeles. Bardzo na plus zaskakuje mnie jednak ich ławka – Goran Dragic, Chase Budinger, Patrick Patterson czy Jordan Hill zagrali już kilka świetnych meczów, czasem nawet się zgrywając, czego efektem jest np. 57 punktów rezerwowych w meczu z Suns. Myślałem, że nowy etap w historii organizacji rozpoczną w dobrym stylu, ale wciąż nie spodziewam się fajerwerków.

W PO zagrają w najlepszych wypadku trzy z czterech drużyn: Grizzlies, Rockets, Blazers, Nuggets. Oznacza to, że jedna z dość dobrych drużyn, która walczyłaby o HCA na Wschodzie, nie znajdzie się nawet na ósmym miejscu. A przecież są jeszcze Wolves i Jazz, ale ich szanse na przedłużenie sezonu są dość małe. Jazz mają po prostu za słaby skład, a Wolves – zbyt niedoświadczony. W przypadku Minnesoty upragniony powrót do play-offs powinien przyjść już za rok. Jazz są jedną wielką zagadką.

Wiemy już, z kim Dallas mogą zmierzyć się w pierwszych trzech rundach PO. W Finałach powinni oni (bądź inna drużyna, która przejdzie niepokonana przez pierwsze fazy play-offs) spotkać albo Heat albo Bulls, ze wskazaniem na Miami, raczej nikt poza nimi nie ma szans na grę w ECF (choć bardzo chciałbym wpisać obok nich jeszcze Magic). Taka konferencja.

A według Was:

  • Kto zagra w Finałach?
  • Kto zagra w finale Zachodu?
  • Jak daleko zajdą Dallas?

Możecie uważać, że to zbyt wcześnie na zapowiedzi play-offów, ale to już półmetek sezonu. Wschodem zajmę się niedługo, ale na pierwszy ogień po prostu poszła mocniejsza i ciekawsza Konferencja.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

19 komentarzy

  1. woy9 pisze:

    •Kto zagra w Finałach? Heat i Thunder.
    •Kto zagra w finale Zachodu? Lakers i Thunder.
    •Jak daleko zajdą Dallas? II runda P.O. i polegną z Lakers.
    Generalnie fajny wpis;-)

  2. El pisze:

    Zajebisty artykuł. Jeden z najlepszych jakie tu były!
    Z zachodu ciężko wytypować finalistę. Jak Spurs trafią na Lakers to przegrają. Jak Lakers trafią na Clippers albo Mavs przegrają. Jak Thunder i Clippers trafią na Spurs przegrają. A jak Mavs trafią na Spurs albo Clippers to też przegrają. Dużo będzie zależeć od drabinki. Na zachodzie walka będzie tak wyniszczająca i tak ciężka że mistrza zdobędą Miami. Jak nie wygrają to LeBron będzie największą cipą w historii NBA. Nawet większym przegranym niż Elgin Baylor.

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      dzięki ;P pisałem to od niedzieli z przerwami oczywiście na recapy i today :)

  3. Adrian89 pisze:

    Kto zagra w Finałach? Bulls i Thunder
    Kto zagra w finale Zachodu? Thunder i chyba Dallas
    Jak daleko zajdą Dallas? 2 runda / finał konferencji.

    Z Bulls tak po prostu czuję, Heat mnie porywają gra, zagrania mają fajne i transition defense-offense mają bodaj najlepszy w lidze i przy okazji bardzo efektowny. Dla mnie pojedynkami które dają nadzieję na takie rozwiązanie są Bucks Jennings to taki Rose w wersji Light. Choć jednak Rose lepiej broni, a w ataku też jest lepszy. A Jennings rozstrzelał dwa razy Miami. Dla Bosha nie starcza piłek, centra nie mają chyba że patrzy w zaawansowane statystyki jak ja to lubię w wypadku Joela:) W każdej innej ekipie mówiłoby się nie zbiera nie punktuję w obronie też bywa różnie = out a jak się w tak dobrej drużynie jak Miami to przecież nie może być słaby.

    A co do samego zachodu to pomimo że jest faktycznie lepszy to jednak fajerwerków bym się nie spodziewał jeśli chodzi o jakieś czarne konie. Portland zmieniłbym trenera i w nich chyba bym szukał największych obok Memphis kandydatów do niespodzianki.

    Denver może Chandler coś zmieni ja przyznam się że zmieniłbym chyba tam jednak PG bo moim zdaniem Nene jest mało wykorzystywany punkty niby zdobywa ale te punkty w większość ( przynajmniej z tego co oglądałem mecze Denver) to sam pracuję albo mijając rywala albo rzutem z półdystansu albo dobijając rzuty nie widziałem za wielu rozwiązań pod niego. A liczyć na dystans albo od czasu do czasu na wejście Lawsona to moim zdaniem samobójstwo. Bo czasem może i siądzie rzut ale jak nie siedzi to leżą jak przykrywali rywale Gallinariego to Denver nie wiedzieli co się dzieje za bardzo.

    Utah zgadzam się z autorem, co do Minnesoty i trochę stłumionym hype przy Linie to ja nadal uważam że oni mają za słaby skład wskoczyła im 5 bardzo dobra mają Love ale nadal uważam że Rubio nie jest tak dobry jak go malują a na 2 i 3 to oni nikogo ciekawego nie mają.

    Rakiety – ich to nie stać nawet na jakiś ciekawy pojedynek w ewentualnej 1 rundzie po cichu liczę że wypadną z Po i wskoczą np Warriors którzy jeśli zaczną wygrywać minimalnie a nie przegrywać mają realne szanse na awans 7 wygranych mniej 4 spotkania rozegrane mniej + połowa sezonu przed nami może być ciekawie.

    A co do miasta aniołów Clippersi bez Billupsa co mnie zaskoczyło sporo stracili i już chyba powoli odchodzi się od nich jako kandydacie do tytułu. 4 mecze ostatnie z lepszymi ekipami to 3 porażki + wygrana minimalna z Portland bez Aldridge’a.
    A Lakersi jeśli kogoś nie wymienią to polegną moim zdaniem 4-3 w 1 rundzie i to z każdym. W to że awansują do 4 w Rs jakoś nie wierze a bez przewagi parkietu to mogą sobie pomarzyć oni grają tak tragicznie na wyjazdach że to pojęcie przechodzi. Szeroko się mówi o takiej samej sytuacji Portland ale o Lakers jakoś nie czytałem nic takiego a bilans mają taki sam.

    Co do Spurs to przyznam że nie mam jakiś większych przemyśleń ale moim zdaniem II runda to ich max. Wygrali z Clippers jednak w końcówce Spurs pokazali że chyba jednak już czas na zmiany. Parker wychwalany pod niebiosa w 4 kwarcie nie istniał i chyba tylko parę strat dopisał na swoje konto. Taki jeździec bez głowy miał parę wjazdów pod kosz które nic nie dały drużynie no i parę strat lub otarć o straty bo w sukurs przychodzili inni koledzy

  4. Adrian89 pisze:

    ups mała rozprawka mi wyszła;D

  5. Ely3 pisze:

    Adrian czy ty na pewno oglądałeś mecz z Clippers?? Bo chyba mówisz o kimś innym niż Parker. TP rozjechał obronę LAC. Zdobył 12 pkt w 4Q. Nie trafił chyba tylko raz. Wymuszał faule i zaliczył tylko 1 głupią stratę na Martinie. Dołóż do tego 2 asysty i wyjdzie ci że większość punktów Spurs zdobyło dzięki grze Parkera a ty piszesz że on im zawalił 4 kwartę. Dziś w nocy rozjechał moje ukochane Utah. Na tą chwilę Parker robi sobie jaja z obrony rywali. Jego kozioł, wjazdy pod kosz pick&rolle są nie do zatrzymania ( choć dziś akurat UTah broniło go chyba najlepiej ze wszystkich).
    Co do szans to powiem wprost
    Oklahoma nr 1 – choć obrona u nich leży, są najwyżej przeciętni i Perkins moim zdaniem gra tak sobie w bronieniu centrów ( jest za wolny na nogach i 5zb i 1 bl na mecz to lekki żart jak na centra)
    Spurs nr 2 – ich ofensywa to absolutne TOP3 tej ligi a defensywa jest o wiele mocniejsza niż rok temu. Splitter się poprawił po obu stronach parkietu, Green z Leonardem to świetni obrońcy. Jeden nieźli broni 1 i 2 a Leonard na obwodzie
    Mavs nr 3 – ja nie widzę aby ich obrona siadła. Bronią twardo a Dirk to Dirk
    Reszta będzie tłem bo albo jest słaba ( Blazers, Lakers) albo trapiona przez kontuzje albo niedoświadczona jak Clippers czy Sota
    Stawiam więc finał : Heat-SPurs
    finał Zachodu – Thunder-Spurs
    A Dallas odpadnie w drugiej rundzie z Thunder

    • Adrian89 pisze:

      Może źle się wyraziłem. Chodzi o to że w crunch time nie istniał. I wszystko co mówisz miało racje bytu do może nawet tej połowy 4 kwarty ale wtedy kiedy się ważyły losy spotkania nie zrobił nic aby wygrali. I nie mów że było inaczej , po kilku nieudanych próbach wejścia pod kosz zaczął grać na Duncana żeby on sam coś wymyślił przecież to się rzucało w oczy.

      Jak mówię źle się wyraziłem ale w decydujących momentach parker nie istniał, CP3>parker nawet pomimo tej ostatniej „asysty”

    • Adrian89 pisze:

      choć ogólnie bardzo dobry występ na fantasy idealny. To jednak statystyki nie oddają zawsze tego co dany zawodnik gra. I może boxscore pokazać bardzo dobre zawody. Np zaliczenie asysty kiedy podanie nic nie kreuję a Duncan sam wypracowuję sobie pozycję albo jak mówiłem wjazd który nic daje i ratowanie się podaniem do tyłu to jak dla mnie taka nie pokazana w boxscore strata bo nie wiele czasu zostaje na rzut już wtedy

  6. Kamil Doliński pisze:

    No Wojtek, popisałeś się, świetny art. ;) Wjechałeś nam na ambicję i teraz będziemy musieli się postarać, żeby dodać coś równie dobrego.

    Co do pytań:
    1. OKC/Miami
    2. OKC/Memphis
    3. Druga runda i porażka z Thunder

  7. gienio pisze:

    Mam pytanie do autora o to skąd czerpał informacje statystyczne. Chodzi mi konkretnie o dane dotyczące skuteczności obrony Haywooda post up (0.651 punktu na zagranie / 33% skuteczności) i te same dane dotyczące Chndlera. Będę wdzięczny za odpowiedź.

  8. Taha20 pisze:

    kolejny jeździ po Parkerze… weźcie ludzie nastawiajcie budziki i wstawajcie na mecze zanim zaczniecie pisać brednie. Ostatnimi czasy chyba najlepszy rozgrywający na Zachodzie, a dalej się zdarzają epitety typu „jeździec bez głowy”. Nawet ciężko się do tego odnieść.

  9. Adrian89 pisze:

    Ja nie umniejszam jego bardzo dobrej grę tylko w najważniejszych momentach z Clippers zawodził i jeśli ktoś tego nie widział to chyba sam nie oglądał meczu. Taha radze włączyć sobie ostatnie 3-4 minuty + dogrywkę i wtedy przyznasz mi rację

  10. Finley pisze:

    * Kto zagra w Finałach?
    * Kto zagra w finale Zachodu?
    * Jak daleko zajdą Dallas?

    1. Miami Heat – Oklahoma City Thunder
    2. Oklahoma – Memphis Grizzlies
    3. II runda

    W sumie to zachód, niby mocny jakby zebrać siły wszystkich drużyn, ale mam wrażenie, że patrząc na poszczególny zespół, rozbierając wszystko na drobne to jest sporo minusów. W Oklahomie nie ma drużyny, ja jej nie widzę i to zarówno, jeśli idzie o defensywę, ale również ofensywę. Niby dobrzy obrońcy i na match-upy mają zawodników, zwłaszcza gdy wróci niedoceniany Sefolosha, ale jako zespół to wygląda źle. Moim zdaniem Brooks jak na to co posiada daje ciała i jest trochę przereklamowany.

    Dallas bez podkoszowego, to można powiedzieć tradycja. Od zawsze brakowało nam centra, grały drewna, ale przynajmniej zbierały. Haywood jest jakiś taki statystyczny, pozbawiony powera, a warunki ma by być bestią, przecież swego czasu u Czarodziejów, miał właśnie ksywę Bestia, a teraz jest marnie. Mimo wszystko pod względem zespołowej defensywy, jesteśmy czołówką, do tego spece od clutch time jak Dirk czy Terry. Nie jest to zespół na mistrzostwo, a swoją drogą szkoda, że nie udzielałem się tu wcześniej, ale dla mnie to nie była niespodzianka, że Mavs wygrali, prepowiadałem to przed PO podobnie jak wyeliminowanie Spurs przez Misiów :)

    Lakers są groźni tylko z nazwy, teoretycznie mogą zaskoczyć ze względu ba frontcourt w osobach Gasola i Bynuma, a przecież jest jeszcze lider Kobe, ale nie wierzę w ten zespół. Brakuje ławki. W sumie czuje, że mogą być groźni, ale od zawsze życzę im jak najgorzej :)

    Clippers mają dla mnie jednego zawodnika, który jest w pojedynkę robić wielkie rzeczy i zapewnić tej drużynie nawet finał konferencji, rzecz jasna mowa o CP3. Reszta jego drużyny jest trochę przereklamowana, bardziej medialna i lansowana przez swoje akcje w TOP 10 niż rzeczywiście tak mocni, mam tu na myśli głównie najbardziej przereklamowanego zawodnika w NBA czyli Jordana, a także Griffina. W dodatku słaby trener, nie widzę tego, ale CP3 może robić wielkie rzeczy, a Blake też coś tam niby notuje progres na difensie.

    Spurs, nie wypowiadam się. Moim zdaniem sporo zależy od rywala. Paradoksalnie łatwiej im będzie grać z Oklahomą czy Clippers niż Portland czy znowu Misiami. Takie jest moje zdanie. Oby nie trafilili na Nich Dallas, do dziś mam koszmary jak rozjeżdżał nas dwa sezony temu Tony…

    Rakiety, pamiętacie jak podczas bilansu 2-9 przekonywałem, że wyniki przyjdą, bo jest to zespół na PO ? ;) Szybko przyszły, mimo, że już tak genialny jak na początku nie jest Lowry. Mi Rakiety przypominają takich Spurs, tylko z mniejszym doświadczeniem. Scola mnie nie przekonuje, upierał się będę, że powinni już dawać szanse Pattersonowi, ostatnio nawet wyszedł w piątce, ale na pozycji centra. Myślę, że jest to zespół grający przyjemną koszykówkę dla oka, ale tylko na pierwszą rundę, mimo wszystko lepsi na pewno niż taka Minnesota.

    Denver, przy pełnej rotacji może walczyć z każdym, w poprzednich PO ulegli Oklahomie, ale w dwóch meczach prowadzili w 4 kwarcie 10 punktami, by przegrywać spotkania. Brakuje mi tu jednak all-stara pełną gębą, z jednej strony mogą zrobić nawet finał konferencji, ale jak ich w ogóle zabraknie w ósemce to też się nie zdziwię, dziwny zespół. Aczkolwiek widzę postępy Mozgova, to nie będzie nigdy zawodnik by robić cyferki jak teraz Pekovic, ale on może być ważnym elementem do defensywy. Nie obraziłbym się, gdyby Rosjanin trafił do Mavs.

    Portland to zespół typowy pod PO, mają nazwiska pod świetny difens i przecież jeszcze niedawno go pokazywali. Początek był świetny, ale coś zgasło. Każdy zespół ma jednak swój kryzys, jeszcze nie wyrzucałbym trenera, aczkolwiek musi odbudować Wallace i Feltona. Portland to zespół, nawet na finały.

    Misie, jeśli Zach wróci do formy takiej jakiej prezentował podczas poprzednich PO to przy wsparciu Gaya ( ale takim prawdziwym, bo moim zdaniem facet daje ciała jako lider ) mogą namieszać. Świetni obrońcy, potężny frontcourt, solidna ławka. W tym momencie typuje nawet finał konferencji, braki w rozegraniu Conleya potrafi odrobić doskonały, lecz wciąż niedoceniany Marc Gasol, moim zdaniem to jest drugi Bogut. Nie widowiskowy, ale inteligetny i świetnie współpracujący z partnerami.

    Chciałem krótko… :)

  11. Ely3 pisze:

    Ogólnie nie doceniasz kompletnie Parkera.
    Wejdź na stronę którą teraz odszukałeś i zobacz że w skuteczności w akcjach pick&roll Splitter jest drugi w lidze a Duncan 13. Komu to zawdzięczają jeśli nie grają 2 pozostali kreatorzy pr. Po drugie to co ty uważasz za rozpaczliwe podania na zewnątrz jest od dwóch lat koncepcją gry Spurs. Inside-Outside. Tak gra Parker czy Manu. Tak też zagrał Duncan podając spod kosza do Neala w dogrywce. Po drugie w końcówce 4 kwarty Parker ściągnął na siebie 2 graczy i podał do Tima tylko że ten pechowo wpadł na Martina i nie trafił prostej akcji. Naprawdę oglądałem to kilka razy i nie widzę tam jakiejś bezsensownej jazdy bez głowy. Ale ok każdy ma prawo do swojego zdania.

  12. cynick pisze:

    Finał:
    SAS-Heat/Bulls
    Finał Zachodu:
    SAS-OCT
    Dallas skończą na drugiej rundzie.
    Myślę, że SAS będzie chciało się zrehabilitować za ubiegłoroczny blamaż.
    Grają dobrą zespołową koszykówkę. I mają naprawdę dobrego trenera, który ich świetnie prowadzi. W najważniejszych momentach nie tracą głowy.
    Thunder – świetny, młody zespół grający porywającą koszykówkę. Przypominają się czasy Sonic’s. Niestety Westbrook to nie Payton.
    Jest zbyt nieprzewidywalny. Może zagrać b. dobrze, ale może też zawalić spotkanie. Zbyt impulsywny. Może jak Brooks go trochę utemperuje to coś z tego będzie.
    Dallas niestety padli ofiarą oszczędności. Szkoda, że nie ma Chandlera.
    Mają Odoma, ale widać, że daleko mu do formy z czasów Lakers.
    Clippersi w ogóle mnie nie przekonują. Odpadną po pierwszej rundzie.
    W zeszłym sezonie zachwycałem się Griffinem. Teraz uważam, że ma bardzo słaby repertuar zagrań.
    Mimo wszystko nie przekreślam Lakersów, chociaż widać, że Brown sobie nie radzi. Forsuje ten sam styl co w Cleveland. Wystarczy, że Kobe będzie miał słabszy dzień i Lakersi leżą i kwiczą.

    Jeżeli Heat nie awansują do finału i nie wygrają to może się to wszystko posypać. Dwie takie gwiazdy w jednym zespole jak Wade i LBJ to nie jest chyba dobre rozwiązanie. To samo jest w NYK.
    Osobiście chciałbym, żeby Byki zdobyły mistrzostwo, ale czegoś im brakuje.
    Może Howarda na centrze? Powinni go ściągnąć za Noaha i Boozera. Wtedy byliby faworytem. A tak…Pozostaje mi ścikać za nich kciuki

  13. Łukasz Sosnowski pisze:

    Wszystkie te Wasze wywody wezmą łeb gdy tylko zaczną się poważne transfery. Jeżeli Dallas wyciągną jakoś Howarda z Orlando (ewentualnie uczynią to Lakersi) to wywróci to całą hierarchię na Zachodzie.

    • Woy9 pisze:

      no właśnie to jakoś robi różnicę , bo Cuban nie odda teraz ani Dirka ani Kidda. Wątpię by Magic chcieli Mariona, Odoma lub przepłacanego Haywooda. Wg mnie Lakers mają na dziś i do końca transferowego okresu największe szanse na Dwighta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *