All Stars sprzed lat – Abdur Rahim’s silky smooth moves.

W dzisiejszym wydaniu cyklu All Stars sprzed lat przed Państwem Shareef Abdur-Rahim. Zawodnik, który wsławił się przez całą swoją karierę czymś więcej niż tylko bardzo trudnym do poprawnego wymówienia nazwiskiem.

Ci, którzy od niedawna wspierają organizację Grizzlies mogą nie wiedzieć, że przed Rudy’m Gay’em grał w Ich klubie zawodnik o bliźniaczo podobnej konstrukcji. I tak jak Ich obecny ulubieniec Abdur-Rahim we wczesnym stadium swojej kariery aspirował do naprawdę bardzo ważnej roli w całej NBA.

Shareef przyszedł na świat 11 grudnia 1976 roku, jako drugie w kolejności dziecko Państwa Aminah i Williama Abdur-Rahimów. Warto nadmienić, że po bohaterze naszego tekstu, Jego rodzice zabrali się jeszcze ostrzej do pracy, czego wynikiem było skompletowanie całej drużyny piłki nożnej, wraz z jednym rezerwowym. ;) Oczywiście jak to w takich przypadkach często bywa, w rodzinnym domu przyszłej gwiazdy Vancouver i Atlanty nie przelewało się. Szansę na zmianę tej sytuacji i wyrwanie się ze szponów postępującej biedy mały Shareef upatrywał w sporcie. Od małego rósł bardzo szybko, co zaowocowało błyskawicznym rozpoczęciem treningów koszykówki. Małemu Shareefowi było o to o tyle prościej, że tata od szczenięcych lat próbował zaszczepić wszystkim swoim dzieciom miłość i pasję do sportu. Bakcyla połknął nie tylko nasz bohater, ale także Jego bracia, którzy również w czasach uniwersyteckich trenowali basket.

Jak się później okazało największą determinacją w dążeniu do postawionych celów odznaczał się nie kto inny jak ‚Reef’. Swoją prawdziwą przygodę z basketem rozpoczął w Joseph Wheeler High School, w stanie Georgia, gdzie w bardzo krótkim czasie pobił prawie wszystkie możliwe rekordy. Został najlepszym strzelcem, zbierającym i blokującym w historii swojej szkoły i już wtedy było wiadomo, że ten chłopak ma papiery na zrobienie spektakularnej kariery.

Dalszym krokiem w edukacji i rozwoju sportowym Abdur-Rahima było podjęcie studiów na University Of California. Tutaj nasz bohater oczywiście również od samego początku był postacią kreowaną na lidera drużyny, wielką gwiazdę rozgrywek, przy tym nie zapomniał jednak o byciu dobrym i pokornym człowiekiem. Wychowanie wyniesione z domu procentowało na tym etapie kariery Reefa. Rodzice kładąć duży nacisk na to by Ich dzieci harmonijnie się rozwijały, wiedzieli co robią. Pozwoliło to przyszłemu All-Starowi uniknąć tak pospolitych dla młodocianych gwiazd sportu kłopotów – zamiast balować wolał studiować Koran i grać w koszykówkę, bo wiedział, że w przyszłości pozwoli to na wynagrodzenie Jego rodzicom trudów zajmowania się tak licznym potomstwem.

Bycie pokornym w życiu nie przeszkadzało Mu w byciu prawdziwym mordercą na parkiecie. Wychodząc na boisko Shareef zapominał bowiem o wszystkich innych rzeczach na świecie i skupiał się tylko i wyłącznie na tym by poprowadzić swoją ekipę do kolejnego zwycięstwa. Drużyna grała swoje, a Abdur-Rahim robił to, co do Niego należało. Został pierwszym Freshmanem w historii, któremu udało się uzyskać tytuł najlepszego gracza Pacific Ten Conference. Do osiągnięcia tego sukcesu wydatnie przyczyniło się średnio 21,1 pkt i ponad 8 zb na mecz. Przy tym młody koszykarz pobił rekordy w zdobyczach jednego sezonu, w punktach, celnych rzutach z gry i z linii rzutów wolnych. Prócz nagrody dla najlepszego zawodnika Pac10, Associated Press uhonorowało Go również nominacją do trzeciego zespołu najlepszych w swym dorocznym plebiscycie dla graczy akademickich.

Cały ten splendor nie pozostał bez znaczenia dla Reefa. Opromieniony spływającymi zewsząd peanami na temat własnej osoby stwierdził, że nic więcej się tutaj nie nauczy i podjął decyzję o przystąpieniu do NBA Draft a.d. 1996. Decyzja ta bodaj po raz pierwszy w życiu była sprzeczna z tym, jaką drogę widzieli dla Niego rodzice. Woleli bowiem Oni by Ich syn najpierw skończyl studia, zdobył zawód, a dopiero potem myślał o kontynuacji kariery koszykarskiej na zawodowych parkietach. Pomimo krytyki najbliższych, Abdur-Rahim nie ugiął się i pokazał tym samym, co jest dla Niego najważniejsze. A najważniejsza była koszykówka.

Przystępując do draftu jak sam mówił nie wiedział, gdzie chce trafić. Było Mu to obojętne, gdyż jak mówił – ‚kocham koszykówkę na tyle, że nie będę wybrzydzał, gdzie mam grać, wszędzie pozostawię na parkiecie krew, pot i łzy by tylko pozwolić swojej drużynie na odnoszenie zwycięstw’. Draft w 1996 roku okazał się być jednym z najmocniejszych selekcji do NBA w całej dekadzie. Reef z numerem trzecim został wybrany przez jedną z dwóch najmłodszych ekip organizacji – Vancouver Grizzlies. Przed Nim wybrani zostali tylko Allen Iverson(Philadelphia) i Marcus Camby(Toronto), za Nim zaś takie tuzy jak późniejsi MVP ligi Steve Nash, czy Kobe Bryant.

Od samego początku swojej przygody z NBA był kimś ważnym. Praktycznie bezinwazyjnie przeszedł drogę, którą wielu wybitnych młodzieżowców nigdy nie przeszło – a więc drogę konwersji gwiazdy parkietów akademickich na znaczącą postać ligi zawodowej. Bardzo szybko zaaklimatyzował się w młodej drużynie z mroźnego Vancouver, co sprawiło, że pierwszy sezon w NBA upłynął Mu lekko, łatwo i przyjemnie. To, co cechowało Go na tle innych graczy była wielka swoboda w grze i zdobywaniu kolejnych punktów. Abdur-Rahim nigdy nie był graczem jednotorowym, potrafił zdobywać punkty w prawie każdy dostępny i znany sposób. Imponujące penetracje, efektowne wsady, rzuty z póldystansu, a nawet niejednokrotnie rzuty za trzy punkty nie były Mu obce.

Osiągnięcia statystyczne z początków Jego gry w NBA to średnio 18,7 pkt 6,9 zb i po jednym przechwycie i bloku, na skuteczności 45,3% z gry, a to wszystko uzbierane przy średnio 35 minutach gry. Nieźle jak na żółtodzioba, co? To, że Shareef grał tak pewnie i przede wszystkim bardzo efektywnie było zapewne niejako wynikiem tego, że Vancouver okupowało pozycję czerwonej latarni ligi. Najpierw coach Brian Winters, a później Jego następca Stu Jackson nie wahali się więc oddać sterów swojego statku nieopierzonemu młokosowi. Wiedząc, że gra się o nic więcej jak tylko o to by nie zostać najgorszą drużyną w historii ligi można pozwalać na więcej takim graczom jak Abdur-Rahim. Nasz bohater korzystał z tego jednak bardzo roztropnie i wielu obserwatorów po tym sezonie namaściło Go na jedną z wielkich nadziei koszykówki spod szyldu National Basketball Association.

Następne sezony nie przynosiły niczego nowego. Reef dalej robił swoje, pełnił w ekipie Niedźwiadków wszystkie z możliwych na parkiecie ról. Jego niesamowita sprawność przy tym wzroście pozwalała Mu grać na każdej z pozycji od 3 do 5 i kolejni szkoleniowcy różnie z tej wszechstronności korzystali. Korzystał z tego też sam Reef, który rokrocznie wykręcał w kanadyjskiej metropolii naprawdę świetne cyferki. Nie szło to jednak w parze z rozwojem organizacji, która zamiast iść do przodu, stała w miejscu ogarnięta dziwnym, niepokojącym letargiem. Nadszedł więc czas na poważne zmiany.

Wszyscy w Kanadzie zdawali sobie sprawę z tego, że w przypadku dalszego tkwienia w niebycie istnienie drużyny Vancouver Grizzlies może niedługo stać się tylko i wyłącznie historią, czarnym punktem, który ktoś niebawem wykreśli z rozwijającego swe wagony pociągu pod nazwą NBA. Ofiarą wymuszonych na właścicielach zmian stał się Abdur-Rahim, który pomimo tego, że przez pięć kolejnych sezonów był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Grizzlies, to po prostu musiał odejść. Na nic zdał się ciągły progres zawodnika z Georgii, progres, który wywindował Go na tak nielubianą przez wielu w tej lidze pozycję gracza-gwiazdy, która nijak swoją postawą nie potrafi wpłynąć na postęp innych. Wielu fanów uważało to za krzywdzącą opinię, ale przecież argumenty za poparciem tej tezy były i nie trzeba ich było daleko szukać. No bo jak zawodnik notujący w swoim czwartym sezonie gry średnie na poziomie 20-10-3-1-1 może zapewnić swojej drużynie tak skandalicznie niski bilans jak 22-60?

Abdur-Rahim trafił więc do rodzinnej Georgii. W wymianie, gdzie wraz z Jaamalem Tinsleyem trafił do Jastrzębi z Atlanty w zamian za rookie’ego Paua Gasola i co najwyżej solidnych Brevina Knighta i Lorenzena Wrighta. To było jak policzek dla zawodnika takiego pokroju, za jakiego uważany był sympatyczny skrzydłowy. W Atlancie sytuacja nie uległa zmianie, Abdur-Rahim dalej notował bardzo wysokie osiągnięcia statystyczne, rozwijał repertuar swoich zagrań, utrzymywał swój styl gry i co z tego, skoro korzyść drużyny z Jego gry dalej nie była wysoka. Wprawdzie bilans Hawks był lepszy niż ten z każdego sezonu spędzonego w Grizzlies, ale brama do Play-Offów dalej była zatrzaśnięta, a klucza do jej otwarcia dalej widać nie było. Jednocześnie w sezonie 2001/02 Reef wreszcie znalazł uznanie wśród trenerów nominujących graczy do tradycyjnego All-Star Game. Zagrał w prowadzonym przez Byrona Scotta teamie Wschodu, podczas meczu zdobył dziewięć punktów i miał wreszcie okazję pokazać się w meczu o coś więcej niż tylko ostatnie miejsce w dywizji.

Kolejny sezon w Atlancie miał być wreszcie przełomem. Drużyna Hawks oparta na trio Abdur-Rahim, Jason Terry, Glenn Robinson miała wreszcie stoczyć zwycięską kampanię w walce o awans do gier posezonowych. Jednak przez cały sezon ekipa Shareefa grała w kratkę i przez to ani przez chwilę nie mogła realnie myśleć o tym by uzyskać korzystny stosunek zwycięstw do porażek, a co za tym idzie awans do Play-Offs. Bohater naszego artykułu grał po raz kolejny solidnie, notując prawie 20pktów na mecz, przy jednocześnie ponad 8zbiórkach, na nic się to jednak zdało, a Reef chyba już ostatecznie został skreślony z listy potencjalnych go-to-guys tej ligi. Klęska Hawks w tej bitwie, zaowocowała głową trenera, ale także Abdur-Rahima, którego kolejnym przystankiem w karierze miał stać się wietrzny Oregon.

Skrzydłowy trafił do Portland w wymianie za niepokornego Rasheeda Wallace’a, co niejako od początku utrudniło Mu aklimatyzację w tym klubie. Sheed bowiem, pomimo wielości swoich wad był tu uważany za bohatera, gościa, z którym tak zakochani przecież w baskecie fani z Rose Garden po prostu się utożsamiali, którego za swą krnąbrność kochali. Trafiając do Portland Abdur-Rahim mógł myśleć o swoim pierwszym awansie do gier posezonowych, nic bardziej mylnego, trafił On bowiem na bodaj najbardziej nieokiełznaną i postrzeloną grupę partnerów, jaka kiedykolwiek biegała po parkietach NBA. Sezon ten okazał się kolejną klapą (która to już z kolei w karierze Reefa?) i to mimo tego, że znowu indywidualnie nasz bohater wyglądał całkiem obiecująco.

Przenosiny do Portland zbiegły się w czasie z ostatnim rokiem pięcioletniej umowy wartej nieco ponad 60mln $, a więc po tym sezonie stawał się On z miejsca wolnym agentem. Abdur-Rahim skorzystał z otwierającej się przed Nim szansy rozpoczęcia wszystkiego od nowa, w innym, nieznanym otoczeniu i związał się czteroletnią umową z Sacramento Kings. Przychodząc do Kalifornii Shareef miał 28 lat, a więc w perspektywie jeszcze przed sobą kilka sezonów gry na bardzo wysokim, równym poziomie, do którego nas przyzwyczaił. Wtedy to jednak zaczęło się dziać coś bardzo niedobrego z Jego zdrowiem. Dotychczas twardy jak skała gracz coraz częściej uskarżał się na trapiące go mikrourazy, które wpływały demobilizująco na Jego postawę na parkiecie. Z czasem te mikrourazy zaczęły się przekształcać w coraz to groźniejsze kontuzje (m.in. narastające problemy z plecami i prawym kolanem) i zmusiły Go do opuszczania dużej ilości spotkań. Te problemy nie pozostały bez wpływu na Jego samopoczucie i życie osobiste, Reef powoli zaczął tracić zainteresowanie koszykówką i ten spadek motywacji zaowocował poddaniem się w walce z urazami i zawieszeniem butów na kołku.

Co warto jeszcze wspomnieć udało Mu się wreszcie zagrać w upragnionych Play-Offach, gdyż w pierwszym sezonie przygody z Sacto, drużyna ta awansowała do dalszych gier. Wprawdzie dość szybko została wyeliminowana przez Spurs, ale fakt zaliczenia tej fazy rozgrywek wreszcie został u naszego bohatera ‚odhaczony’.

W mojej opinii Abdur-Rahim jest niejako znakiem czasów NBA z ostatniej dekady XX w. Wtedy to mieliśmy do czynienia z chyba największą ilością nietuzinkowych graczy, którzy jednak nie potrafili wybić się wśród ogromu talentu, jakim dysponowała tamta liga. Abdur-Rahim jest tego idealnym przykładem. Zawodnik o takim talencie ofensywnym i takiej naturalnej sprawności, zwinności i motoryce w dzisiejszej NBA byłby w mojej opinii zawodnikiem absolutnie wyjątkowym. Łączył On w sobie bowiem to, co dzisiaj najbardziej jest w cenie, był graczem ceniącym zarówno efektowność, jak i efektywność, świetne warunki fizyczne umiał pogodzić z naturalnymi predyspozycjami do gry na dystansie. Ponadto miał bardzo poukładane w głowie, był cichy, uprzejmy i cholernie amerykański. Czasem nawet można było odnieść wrażenie, że był za grzeczny i brak tego ‚ghetto sznytu‚ sprawił, że nie stał się w tej lidze kimś więcej niż tylko solidnym playerem, o bardzo dobrych statystykach sumarycznych z całej kariery. Niemniej jednak zachęcam do tego by oglądnąć parę Jego spotkań, bo jest to kalka zawodnika, którego możemy oglądać na parkietach dzisiejszej ligi, ba, parkietach tej samej organizacji (choć już w nowym miejscu). Możemy więc porównać sobie na podstawie obserwacji duetu Abdur-Rahim/Gay jak zmieniła się NBA w przeciągu zaledwie jednej dekady.

A i celowo nie pisałem dużo o osiagnięciach statystycznych, gdyż za ważniejsze uznałem ukazanie Jego mocnych i słabych stron na podstawie słowa pisanego, a nie suchych liczb. Zainteresowanych odsyłam oczywiście na basketball-reference, gdzie można konkretnie prześledzić przebieg Jego kariery zawodniczej w postaci róznego rodzaju wskaźników i cyfr.

Ciekawostka – Abdur-Rahim pozostaje do dzisiaj rekordzistą NBA w ilości kolejnych występów w NBA, bez chociaż jednego występu w Play-Offs. Dopiero Jego 745 oficjalny występ stał się jednocześnie pierwszym występem w grach posezonowych.


1 Odpowiedź

  1. majecha pisze:

    Najgorsze jest to, że ani 2 ani tvn ani dsf nie puszczali meczy grizzlies. W pro baskecie i magic basketball też niewiele sie pisało o drużynach z zaścianka. Dopiero teraz można z pomocą YT pooglądać Abdur-Rahima w akcji. Jestem ciekaw czy gdyby Kobe tarfił do Vancouver a AR do Lakers-historia byłaby odwrotna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *