NBA Today! – 18 lutego

San Antonio Spurs 103:100 Los Angeles Clippers

New Jersey Nets 97:85 Chicago Bulls

Golden State Warriors 103:104 Memphis Grizzlies

Atlanta Hawks 77:97 Portland Trail Blazers

Kącik video

TOP 5

Daily Zap

Nagrody dnia

Po jednej nagrodzie. Raz, że dzisiaj gramy szybciej i będziecie mieli co robić po godzinie 19, a dwa, że wczoraj były tylko cztery mecze.

MVP: Kris Humphries (NJN) – 24 pkt, 18 zb, 5 ast, 10-15 FG

Zapomnijcie o ‚assist of the night’ Chrisa Paula do Gary’ego Neala, zapomnijcie o trójce tego drugiego. Zapomnijcie o drugiej z rzędu wygrywającej mecz dla Grizzlies dobitce. Zapomnijcie o pogromie w Rose Garden. Nets pokonali Bulls.

Byki nie powinny usprawiedliwiać się brakiem Derricka Rose’a. Wcześniej pokazali, że bez niego też potrafią wygrywać, i to z drużynami lepszymi od Nets. Dzisiaj stało się jednak inaczej, a Siatki dołączyły do Bobcats i Hornets, które w ten weekend także niespodziewanie wygrały na wyjeździe. Zakończyły także ośmiomeczową serię porażek. Nie wiem czemu, ale przypomniała mi się niespodziewana porażka Thunder z Wizards. Ten mecz był jednak znacznie inny, jeśli chodzi o przebieg – Nets objęli prowadzenie 22:3 (!!!) i nie pozwolili Bykom zbliżyć się na mniej niż siedem punktów. Nets dyktowali warunki Bulls. Nie, nie pomyliłem się. Tak, dobrze czytacie.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że po raz kolejny wysoki gracz rywali zagrał mecz sezonu przeciwko front-courtowi Byków, wydawałoby się mocnemu defensywnie. Okazało się jednak inaczej, a do braków w obronie dołączyły nie mniejsze braki w ataku. Nets nie mają środkowego (Lopez ma wrócić dzisiaj, Okur dalej poza grą), na centrze wystawiają 6’9″ Sheldena Williamsa, a Noah i Asik w sumie spudłowali wszystkie osiem rzutów. Boozer zagrał lepiej (16/9), ale po drugiej stronie parkietu był miażdżony przez właśnie Humphriesa.

Nets nie walczą w tym sezonie już o nic, ale kilka dobrych meczów ze strony Humphriesa może w małym stopniu, ale przyciągnąć uwagę Orlando Magic i Dwighta Howarda. Gdy Brook Lopez wróci w dobrym stylu i pokaże, że nie stracił nic ze swoich umiejętności w ataku, coś w Newark może się ruszyć. Deron Williams powinien pogadać w Orlando podczas ASW z Dwightem Howardem, a Tom Thibodeau powinien wystawić ich w Meczu Gwiazd obok siebie, w jednej piątce, żeby cały koszykarski świat mógł zobaczyć, co może wyniknąć ze współpracy dwóch panów D.

Humphries w ostatnim meczu miał 24/10. Dziś – 24/18/5. Początek wielkiej formy? Jeśli tak, to jest to również początek zbawienia New Jersey Nets.

Nie wiem, co CJ Watson robi jeszcze w pierwszej piątce. 10 punktów z 9 rzutów i tylko 2 asysty. Dla porównania – Mike James, powołany z D-League zmiennik, miał dziś 16 punktów i 7 asyst w 23 minuty. Niestety, miał też sześć fauli. Ale gdy Rose wróci, James może „wykopsać” Watsona z rotacji bądź ograniczyć jego minuty.

Najlepszy przegrany: Stephen Curry (GSW) – 36 pkt, 6 ast, 6-9 3pt & Monta Ellis – 33 pkt, 6 ast

Dobra, możecie sobie przypomnieć o meczu Warriors-Grizzlies. I to tej dobitce Tony’ego Allena, która dała Memphis drugie takie zwycięstwo z rzędu. Zwycięstwo osiągnięte tip-inem tuż przed końcem meczu. Amerykańskie gazety już pewnie obliczyły i sprawdziły, kto po raz ostatni dokonał czegoś takiego, ale ja nie potrzebuję dat ani liczb, żeby stwierdzić – to niesamowite. To cud.

Nie wiem, czy to przypadek, że w obu przypadkach „dobijanym” był Rudy Gay, może to znak, że Zach Randolph jest tej drużynie jeszcze bardziej potrzebny. Z-Bo powinien niedługo wrócić. Czy z nim wrócą Grizzlies z czasów, gdy wyrzucili Spurs i prawie Thunder? Nie wiem, ale wątpię, by serię play-off udało się wygrać czterema celnymi dobitkami. Tam nie będzie miejsca na niezastawienie deski, bo takie drużyny do PO się nie dostają. Więc, panie Gay, będzie trzeba trafić rzut, a nie liczyć na dobitkę. Będzie trzeba trafić cztery wolne w końcówce, a nie liczyć na to, że przeciwnik „zwróci” posiadanie. Takie drobnostki mają w końcówce kluczowe znaczenie.

Ale Grizzlies szczęśliwie wygrali. A Warriors pechowo przegrali. Przegrali, choć Ellis i Curry byli ‚on fire’. W drugiej kwarcie zdobyli razem 30 punktów (11-17 FG, 5-7 3pt) Dla porównania – Grizzlies w 2Q mieli 20 oczek. Dzięki temu ogniowi przed przerwą GSW odrobili 18-punktową stratę i przed trzecią kwartą wyszli na prowadzenie. Tylko – co z tego, skoro pod koniec przyszła dobitka Allena, a ostatnią akcję David Lee zamienił nie na punkty, a na faul w ataku.

Wojownikom potrzeba dobrego centra. Kwame Brown był dobry, ale jest kontuzjowany. Andris Biedrins łapie 6 fauli w 18 minut, Ekpe Udoh miał cztery przewinienia. W ostatniej akcji Memphis (tak, ten tip-in) grał tylko David Lee, który zastawiał już Marca Gasola. Dorell Wright poszedł pomóc w obronie rzutu Gay’a i Tony Allen został sam. Wniosek? Kyrylo Fesenko do Warriors. Chciałbym go w Oakland zobaczyć. Nie trzeba Howarda, żeby prezentować się przyzwoicie pod koszem. Za DH trzeba oddać pół składu, a tutaj Ellis, Curry i Lee grają całkiem dobrze, wystarczy tylko ktoś wysoki, kto potrafi obronić, zebrać, i nie przesiedzi pół godziny na ławce z pięcioma-sześcioma faulami.

Sixth-man: Gary Neal (SAS) – 17 pkt

Neal miał dużo pomyłek i w czwartej kwarcie (zgubił piłkę w przedostatniej akcji), i w dogrywce (nie trafił dwóch wolnych), ale za każdym razem miał wystarczająco dużo szczęścia, by swoje błędy naprawić. Pod koniec regulaminowego czasu gry przechwycił „podanie” Chrisa Paula i trafił trójkę, która doprowadziła do dogrywki, a w niej trafił bardzo ważną trójkę. No i jego dwa pudła z linii w samej końcówce OT nie przełożyły się na kolejną dogrywkę, bo Chris Paul (chłopak miał pecha) nie trafił ostatniego rzutu meczu.

To był zakręcony mecz. Najpierw Spurs prowadzili 65:50 i wydawałoby się, że kontrolują mecz, po czym Clippers robią run 17-0 i wszystko się zmienia. Takich zwrotów akcji było w Staples Center dużo, ale i tak wszystko przebiła sama końcówka. Mimo wszystko ten mecz miał w sobie coś z play-offowej atmosfery, a Spurs potwierdzili, że ten sezon może skończyć się znacznie lepiej, niż poprzedni. Dziesięć wygranych z rzędu, przede wszystkim ta dzisiejsza w meczu na szczycie – to musi budzić respekt. Ale hurraoptymizm jest według mnie przedwczesny – w zeszłym sezonie też mieli iść po mistrzostwo. Skończyło się tak, jak się skończyło. Ale z tak grającym Tony’m Parkerem Spurs mogą wszystko.

Rookie: MarShon Brooks (NJN) – 19 pkt, 5 zb

Brooks wraca do czołówki Rookie Rankingów. Kontuzja, jak widać, nie wpłynęła na jego dobrą grę i wygląda na to, że Brooks znów stanie się „tym trzecim” za Rubio i Irvingiem, kto wie, może pokusi się o zrzucenie któregoś z nich (mało prawdopodobne, ale kto wie). A przecież Marshon to dopiero 25. gracz wybrany w Drafcie 2011. Dołącza więc do grona steali, którego liderem na pewno pozostanie Isaiah Thomas. Wyciągnąć tak dobrego gracza z 60. numerem? Ostatnim graczem, który coś pokazał na parkietach NBA, a został wybrany z ostatnim numerem, był Semih Erden (2008).

Wiecie już, czego dokonali dziś Nets.

International Player: Tony Parker (SAS) – 30 pkt, 10 ast

Zacytuję samego siebie sprzed chwili: „z tak grającym Tony’m Parkerem Spurs mogą wszystko”. Parker ma na rozkładzie kolejnego czołowego rozgrywającego ligi. Po Jameerze Nelsonie Russellu Westbrooku przyszedł czas na Chrisa Paula. A propos – wiecie, że CP3.. dobra, nie będę się już znęcał nad fanami jego i Clippers. Było minęło. Cała trójka (oczywiście bez Nelsona:)) spotka się w Orlando na Meczu Gwiazd, ale w jednej drużynie. Czwartym do brydża będzie Steve Nash. Jak silny jest Zachód, jeśli chodzi o rozgrywających!

Ciekawostka – Spurs nie przegrali jeszcze meczu, w którym Tony rzucił min. 25 punktów (6-0). Clippers zaś przegrali pierwsze spotkanie, w którym CP3 rzucił min. 17 punktów (12-1).

All-NBA 1st team:

  • Stephen Curry
  • Monta Ellis
  • Nicolas Batum
  • Kris Humphries
  • Marc Gasol

Najlepsi

punkty: Curry (36)

zbiórki: Griffin (20)

asysty: Parker (10)

przechwyty: Hinrich, Shelden Williams, Neal (3)

bloki: 7 graczy (2)

straty: Lin Conley (4)

3pt: Curry (6)

FT: Ellis (9)

Kącik statystyka zaawansowanego

najszybszy mecz: Warriors-Grizzlies – 93

najwolniejszy mecz: Hawks-Blazers – 82.4

największy ORTG: Blazers – 117.8

najmniejszy ORTG: Hawks – 93.5

usage: Elliot Williams – 47,5%

TOV%: Nate Robinson – 58.1

BLK%: Haddadi, Camby – 10,5%

STL%: Kirk Hinrich – 8,6%

AST%: Mike James – 71,3%

TRB%: Craig Smith – 62,3%

DRB%: Craig Smith – 61,5%

ORB%:  Craig Smith – 63,2%

ps. Zapraszam do polubienia naszego profilu na Facebooku, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Za chwilę – szybkie staty przed dzisiejszym double-headerem o ludzkiej porze:)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *