Pekovic i Love prowadzą Leśne Wilki do wygranej

Dzięki znakomitej postawie swoich dwóch podkoszowych graczy – Kevina Love oraz Nikoli Pekovica – Minnesota TimberWolves pokonała ekipę Houston Rockets 111-98 w meczu rozegranym w Toyota Center. Prowadzona przez Rick’a Adelmana drużyna odniosła piętnaste zwycięstwo w sezonie. Rakiety natomiast przegrały po raz czternasty w trzydziestym pierwszym meczu obecnych rozgrywek.

Bohaterem pierwszej połowy był Nikola Pekovic, który do przerwy rzucił aż 19 punktów. Podkoszowi gracze zupełnie nie mogli sobie poradzić ze świetną dyspozycją środkowego Wilków. Zresztą bardzo skuteczny był także Kevin Love, którego 10 pkt w pierwszych 24 minutach dało sygnał Rakietom, że właśnie strefa podkoszowa jest miejscem na boisku, z którym absolutnie sobie nie radzą. Kiepsko grał Samuel Dalambert, a Louis Scola raczej wielkim fighterem na deskach nie jest.  Dobrze natomiast prezentował się Kevin Martin, który wydaje się odzyskiwać formę. Do przerwy obrońca Houston zaliczył trzynaście punktów, a jego zespół przegrywał siedmioma punktami 54-61.

W dalszej części gry swoich kibiców w Toyota Center pozytywnie zaskoczył kibiców Chandler Parsons. Pierwszoroczniak zaliczył kilka efektownych wejść pod kosz, a także skutecznie rzucał za trzy punkty. Bardzo dobrze wyglądała gra Courtneya Lee, któremu ewidentnie leżał tego dnia rzut za trzy.  Z drugiej strony swój koncert gry kontynuowali Pekovic-Love. Zbierali, punktowali, blokowali, a ich przeciwnicy mogli tylko zgrzytać zębami ze złości, że zupełnie nie mogą sobie poradzić z zaporą podkoszową jaką stanowili tego dnia ci dwaj zawodnicy. Mimo to w pierwszych minutach ostatniej kwarty Rockets zbliżyli się nawet na ledwie jeden punkt (93-92). Duża w tym zasługa trójkom Parsonsa, Lowry’ego oraz Lee. Kiedy się wydawało, że Teksańczycy dorwali już swoich rywali i są na dobrej drodze do odniesienia zwycięstwa w ofensywie graczy z Minneapolis zaczął szaleć Kevin Love. Silny skrzydłowy Wilków dzięki dominacji pod koszem pozwolił ponownie odskoczyć na kilkanaście punktów swoim kolegom i w efekcie to jego zespół schodził z parkietu w glorii zwycięstwa.

Kevin Love zdobył w tym meczy łącznie 33 pkt oraz zebrał 17 piłek zaliczając tym samym swoje 27 double-double w tym sezonie. Pekovic natomiast rzucił 30 pkt i miał 12 zbiórek. To pokazuje jak ogromną przewagę w grze pod koszem dali swojej drużynie Ci dwaj zawodnicy. Minnesota w całym meczu miała 44 zbiórki przy jedynie 26! gospodarzy. Kevin Love podkreślał także jak ważna dla niego jest tak dobra dyspozycja Pekovica podkreślając, że o wiele łatwiej mu się gra, gdy środkowy Wilków odciąża go w walce podkoszowej. „He’s been carrying us on his back. … [He makes my job] so much easier. He’s consuming so many players and drawing so much attention from guys on the other team that it’s allowing me one-on-one opportunities, and that’s just allowing me to have a lot of success on the offensive end.”

Dodatkowo świetnie grę TimberWolves prowadził Ricky Rubio. Hiszpan zaliczył 9 asyst będąc najlepszym podającym w swoim zespole, a także zdobył 18 pkt trafiając 6 razy na trzynaście prób.

Najlepszym strzelcem podopiecznych Kevina Mchale był Chandler Parsons, który zdobył 18 pkt, a także 6 zbiórek ( co było najlepszym wynikiem w tym elemencie gry wśród gospodarzy). Dobrze zagrali także Courtney Lee oraz Kyle Lowry, którzy zdobyli po 17 pkt.  Po meczu coach Kevin McHale tak podumował spotkanie:  „Minnesota just rolled us down. They just beat us up. … They rolled hard, got in the paint and we didn’t have any answers for them.” – podkreślając jak ogromną przewagę pozwolili zdobyć jego gracze przeciwnikom w pomalowanym polu.

Dla obu zespołów było to czwarte i ostatnie starcie w tym sezonie regularnym. Drużyna Rick’a Adelmana wygrała trzy spotkania z czego dwa zwycięstwa odniosła na wyjeździe. Rakiety okazały się lepsze jedynie w pierwszym spotkaniu przegrywając następnie trzy kolejne mecze przeciw TimberWolves z dzisiejszym włącznie.

GRACZE MECZU: NIKOLA PEKOVIC i KEVIN LOVE

MINNESOTA TIMBERWOLVES – HOUSTON ROCKETS 111-98

(30-29, 31-25, 30-23, 20-21)

K. Love 33 pkt, N. Pekovic 30 pkt, R. Rubio 18 pkt – Ch. Parsons 18 pkt, C. Lee oraz K. Lowry po 17 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

1 Odpowiedź

  1. dziku pisze:

    peko się obudził,potrzebował chyba pewności siebie i ogrania – myślę że teraz utrzyma dyspozycję. Minnesocie już tylko brakuje sg i będzie fajna paka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *