Bulls biorą rewanż na Celtics po wielkim meczu Denga.

Boozer, Deng i Noah prowadzą Byki do 25. wygranej.

Bez kontuzjowanych od dłuższego czasu Derricka Rose’a i Richarda Hamiltona przystąpili do rewanżu z Boston Celtics, zawodnicy Toma Thibodeau. Byki, które do tego spotkania przegrały tylko raz na własnym parkiecie podczas trwającego sezonu, chciały za wszelką cenę podtrzymać dobrą passę. Do składu Zielonych powrócił po jednomeczowej absencji Kevin Garnett. Gracze Doca Riversa mieli nadzieję na zatarcie złego wrażenia po niespodziewanej porażce przeciwko Detroit Pistons..

Pierwsza kwarta spotkania była bardzo zbliżona do niedzielnej. Tonu wydarzeniom na boisku nadawał Rajon Rondo (8pkt), a dzięki jego kreatywności goście prowadzili po 12 minutach 24-18. Gospodarze przez trzy końcowe minuty pierwszej odsłony nie byli w stanie zdobyć punktów.

Start drugiej kwarty to z kolei niemoc gości. Zieloni notowali serię niecelnych rzutów i strat, a swoje punkty zdobywali C.J. Watson i John Lucas. Po 4 minutach Celtowie odzyskali swój rytm zdobywając 6 oczek w serii (30-22). Między szóstą i ósmą minutą tej odsłony nastąpił zryw gospodarzy. Za sprawą swoich najlepszych w spotkaniu graczy – Boozera, Denga i Noaha – miejscowi Bulls zdobyli 12 punktów, pozwalając rywalom tylko na 2. W tym czasie popis swoich możliwości dał Deng, trafiając dwa rzuty zza łuku. Byki poszły za ciosem, a kolejne punkty zdobywali Noah i Boozer. Cały ten zryw zakończył się wynikiem 22-4, a wynik w United Center był korzystny dla gospodarzy (44-35).

Koszmar i niemoc teamu z Bostonu trwał przez kolejne dwie minuty i tuż po przerwie. 5 z rzędu oczek C.J. Watsona oraz slam dunk Boozera doprowadziły do wyniku 51-35. Gracze Doca Riversa wyglądali bardzo nieporadnie i praktycznie nie przypomniali tych zawodników, którzy wygrali poprzednią konfrontację obu drużyn.

Przyjezdni zdołali jednak wrócić do gry dzięki mocnej, zespołowej obronie i chyba też dzięki rozluźnieniu w szeregach przeciwnika. Dalsze 8 minut należały już do drużyny w zielonych trykotach. Z dalekiej podróży wrócili Kevin Garnett i Ray Allen. Obaj trafili kilka rzutów sytuacyjnych, jak dobitka pod koszem (KG), rzut pod presją upływającego czasu (RA), a do pomocy mieli Chrisa Wilcoxa (popisał się wsadem po podaniu Rondo). Celt’s za sprawą rzutów Garnetta i kolejnej trójki Allena wyszli z kryzysu i doprowadzili do stanu 59-60 przed finałową rozgrywką.

Na dodatek za ciosem podążył Wilcox i na starcie 4kw. wykończył dogranie Rondo alley oop’em. Tym samym publiczność w Chicago zamilkła. Nie trwało to jednak zbyt długo, a postarali się o to Luol Deng i Mike James (wrócił do składu Byków przy kontuzji Rose’a i zanotował 8pkt w tym meczu) celnie mierząc za trzy punkty. Kolejne trafienie z dystansu Anglika pozwoliło odskoczyć miejscowym (77-69). Następnie dwie akcje w ataku celnie wykończył Boozer i na 4 minuty do końca meczu Bulls prowadzili 12 oczkami.

Goście za sprawą trafień Pierce’a i Rondo jeszcze poderwali swoich do walki, ale zapał ten zgasił Deng, kiedy po raz szósty w tym meczu celnie przymierzył zza łuku (87-78). Wiadome wówczas było, iż 25 wygranej w sezonie miejscowi już nie stracą. Celtics przegrali drugie spotkanie z rzędu i zarazem czwarte na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni (Lakers, Raptors, Pistons i Bulls).

Kluczowymi elementami tego spotkania okazały się zbiórka i rzuty za trzy punkty. Miejscowi wygrali walkę na desce 52-37 i ponadto lepiej mierzyli zza łuku (47% do 20%). Nawet liczba 16 strat (przy 9 gości) nie zastopowała ich biegu po wygraną.

Co ciekawe, żadnej z pięciu prób za trzy punkty nie trafił Kyle Korver. Za to Luol Deng odnotował 6 celnych z 9 oddanych spoza linii 7.24m. Z drugiej strony Ray Allen trafił tylko 4 z 13 rzutów z gry, a Mike Pietrus 1 z 5. Z taką skutecznością goście nie byli w stanie wyrywać wyjazdowej wygranej w Windy City. Rajon Rondo po pierwszej udanej odsłonie i 8 oczkach, w kolejnych trzech dodał już tylko 9pkt.

Trzech graczy Byków – Luol Deng, Carlos Boozer (11/15 z gry) i Joakim Noah – odnotowało double double. Boozer miał 23pkt i 15zb, Deng zanotował 23pkt i 10as, a Noah 15pkt i 16zb.

Bilans spotkań Byków bez Rose’a wynosi teraz 7-2.

Wynik: Chicago Bulls (25-7) – Boston Celtics (15-14) – 89:80

Punktowali: Boozer i Deng po 23, Noah 16, Watson 11 oraz Garnett 18, Rondo 17, Pierce 14 i Allen 12.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

1 Odpowiedź

  1. qq pisze:

    Rondo miał 17 pkt, więc dodał 9 nie 7. bardzo dobry mecz Rajona i Garnetta, ale Deng, skuteczność za 3 i zbiórki w ofensywie Chicago zrobiły swoje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *