5on5: Over/Under – Zachód

Po Konferencji Wschodniej pora na Zachód. Redaktorzy Enbiej odpowiedzą na pytanie – która z każdorazowo wybranych drużyn zakończy sezon regularny na wyższym miejscu i dlaczego. Zaczynamy!

1) Dallas Mavericks czy San Antonio Spurs?

2) Los Angeles Lakers czy Los Angeles Clippers?

3) Denver Nuggets czy Portland Trail Blazers?

4) Minnesota Timberwolves czy Golden State Warriors?

5) Phoenix Suns czy Sacramento Kings?

1) Dallas Mavericks czy San Antonio Spurs?

Woy: Stawiam na Mavs, którzy powoli wracają do wysokiej formy. Znacznie lepiej niż na starcie prezentują się Odom i Terry. Po kontuzji dochodzi do siebie Kidd a przebłyski wysokiej formy miewa Nowitzki. Uważam ,że są w stanie wygrać 45 spotkań i o jakieś 2 więcej od Ostróg.

Hubert Krzywda:  Spurs, po prostu. Wydaje mi się, że mają szerszą ławkę na sezon regularny. Inaczej byłoby pewnie w playoffs.

Bargnani: San Antonio Spurs – jeśli bez Ginobiliego byli w stanie grać tak dobrze to nie mam wątpliwości, że z nim w składzie do końca sezonu regularnego będą jednym z najlepszych zespołów. I wydaje mi się, że tym razem nie pozwolą by ich twierdza runęła już w 1 rundzie playoffs.

Kris: Myślę że jednak San Antonio dzięki temu że grają dużo równiej niż Dallas które potrafi zagrać świetny mecz, żeby dwa dni później pokazac katastrofę w swoim wykonaniu.

Bob: SAS. Powrót Ginobili’ego do i tak świetnie sobie radzących Spurs da im jeszcze dodatkową iskrę. Po problemach z wygrywaniem na wyjazdach nie ma już śladu i jak na razie Rodeo Road Trip idzie jak z płatka. Mavericks się obudzili, ale mimo wszystko są mniej regularni niż drużyna Popovicha.

2) Los Angeles Lakers czy Los Angeles Clippers?

Woy: To zależy od bardzo dwóch ważnych rzeczy. Primo czy Lakers pozyskają nowego PG tj. Arenasa. Duo czy Clippers wezmą J.R. Smitha w zastępstwie Billupsa. Jeśli Lakers wezmą back up dla Kobego i spółki na obwodzie to mogą wygrać batalię o L.A. Jeśli wzmocnienie nie nadejdzie to wskazuję Clippers na +4 zwycięstwa ponad Lakers.

Hubert Krzywda: Clippers. Są na fali, Lakers być może obudzą się na chwilę po ASG jak przed rokiem, jeśli jednak nie wzmocnią się znacząco to mogą zapomnieć o sukcesie w tym sezonie. Nie z Fisherem i Blake’iem lum World Peace’em w takiej formie.

Bargnani: Los Angeles Lakers – początkowo byłem wręcz pewien, że Clippers są murowanymi pewniakami do Top 3 konferencji, ale myślę, że strata Billupsa może okazać się dla nich bardziej bolesna niż ktokolwiek by przypuszczał. W zasadzie nie są jeszcze na tyle mocni na ile mogłoby się wydawać. Lakers będą za to stopniowo dodawać zwycięstw do swojego bilansu i nie wierzę by skończyli sezon niżej niż na 4 miejscu na Zachodzie.

Kris: Mimo wszystko stawiam tym razem na Clippersów. Mimo że „Big Shoot” złapał kontuzję grają ciekawszą koszykówkę niż druga drużyna z LA, Jeśli jeszcze do tego udało by się dodać J.R Smitha, mieli by chyba mocniejszy zespół i przede wszystkim agresywniejszy. Astawiam na LAC lecz nie zapominam o tym że Black Mamba zawsze jest głodny sukcesów.

Bob: Clippers i to nawet bez Billupsa. Dodanie do składu Martina już przynosi korzyści. Wydaje mi się, że z prób ściągnięcia JR Smitha nic nie wyjdzie (chyba jednak wybierze Knicks), a wtedy LAC powinni wykorzystać jeden ze swoich trade exception (2.7 mln $ Aminu i 3.8 mln $ Gordona). Za te pieniądze można ściągnąć dobrego gracza, który byłby w stanie bronić na pozycjach SF/SG – wtedy ich skład (poza doświadczonym zmiennikiem na C) byłby kompletny.

3) Denver Nuggets czy Portland Trail Blazers?

Woy: Denver Nuggets ze względu na transfer powrotny Willa Chandlera. Blazers jeśli nie zmienią trenera to przegrają ten sezon, gdzieś na wysokości pierwszej rundy P.O. +3 dla Samorodków.

Hubert Krzywda: Portland. Gracze z Oregonu wydają się być solidniejszą ekipą. Niestety Denver wygrywają ze słabszymi, ale brakuje im „tego czegoś” na super mocne drużyny.

Bargnani: Denver Nuggets – Portland po imponującym początku teraz gra przeciętnie, a G-Force nie robi już takiej różnicy jaka na starcie sezonu dawała im kolejne zwycięstwa. Nuggets mają duże problemy z kontuzjami, ale rotacja jest wystarczająco szeroka i doświadczona by poradzić sobie z taką sytuacją.

Kris: Tutaj cięzko powiedzieć przynajmniej dla mnie. Postwaię na Denver, bo świetnie sobie radzą po zeszłorocznej MeloDramie.

Bob: Ciężka para. Nuggets byli na fali, ale przez kontuzje stracili dużo z impetu. Trail Blazers mają możliwości, ale cały czas czegoś im brakuje. Wydaje mi się, że powrót do zdrowia Gallinari’ego i dodanie do składu Wilsona Chandlera przechyli jednak szalę na korzyść Denver.

4) Minnesota Timberwolves czy Golden State Warriors?

Woy: Obstawię Wilki ze względu na parę Rubio-Love. Energia , którą wytwarzają obaj panowie mocno wpływa na kolegów i buduje chemię drużyny. Do P.O. nie wejdzie jednak żaden z tych teamów. Plus dwa dla Wolves.

Hubert Krzywda: Duet Rubio-Love wygląda lepiej niż jakikolwiek w GSW i dlatego stawiam ich wyżej. Ale bez szans na awans do PO.

Bargnani: Golden State Warriors – generalnie rozczarowują, ale jeśli złapią wiatr w żagle stać ich na regularne niespodzianki. Mogą ograć każdego, ale z każdym także przegrać. Wolves brakuje doświadczenia i z biegiem czasu będą coraz bardziej odstawać od zespołów walczących o play offy.

Kris: MT według mnie oni jeszcze nie grają tego co mogą, czekam cały czas aż wróći Beasley. Wtedy będą jeszcze mocniejsi. Jednak 5tka miny bardziej mnie przekonuje niż Monta Elis i jego ekipa.

Bob: GSW – już widać przebłyski lepszej formy, brakuje tylko stabilizacji. Bardzo cieszy mnie to jak grają Curry i Lee. Pierwszy nie ma problemu ze schodzeniem w cień i kreowaniem gry gdy gorącą rękę ma ktoś inny. Drugi jest jednym z najbardziej uniwersalnych podkoszowych w lidze co udawadnił niedawnym triple-double. Nie wiem czy dla Warriors nie powinni zagiąć parol na Kamana – jeżeli Hornets wykupią jego kontrakt to będą mogli zaoferować mu więcej pieniędzy i czasu gry niż konkurencja. Problem – już w tej chwili para Brown – Biedrins zabiera rocznie blisko 16 mln $ z budżetu, a raczej nikt ich nie weźmie…

5) Phoenix Suns czy Sacramento Kings?

Woy: Słońca i nie tylko, że im dobrze życzę ze względu na polskiego rodzynka ale dlatego, że mają lepszego rozgrywającego, lepiej bronią od Kings i mają to czego brakuje w Sacramento – doświadczenie. +4 dla Suns.

Hubert Krzywda: Suns. Kings miewają momenty, gdy wydaje się że są mocni, jednak potem trafiają w serię porażek. O ile Evans się nie rozsypie, to mogą powalczyć o jakieś 25 zwycięstw, ale nic więcej.

Bargnani: Phoenix Suns – Nash ciągnie ten zespół jak może i zakładając, że nie zostanie wytransferowany do końca sezonu będzie starał się trzymać Suns jak najbliżej pędzącej czołówki. Kings zupełnie mnie nie przekonują i do tej pory nie dali jeszcze odpowiedzi dlaczego oczekiwania wobec nich przed sezonem były całkiem spore. Są drugim najgorszym zespołem na Zachodzie i do końca sezonu to się raczej nie zmieni.

Kris: Tutaj myślę że zadecyduje to jak zagrają dalej gracze z Phoenix, oczywiście chciał bym żeby MG4 wszedł do play off, ale jego zespół musi zdecydowanie uporządkować ten chaos który jest na boisku, wiadomo że gdyby nie Nash ekipa była by dużo niżej, ale mimo wszystko oczekiwałem większego wsparcia reszty zespołu. Z całym szacunkiem dla Marcina, nie jest on dla mnie podstawową opcją w ataku Phoenix, a niestety na dzień dzisiejszy tak to wygląda.

Bob: Kings dlatego, że mają większy potencjał. Suns są już pare spotkań od zaczęcia walki o najwyższy wybór w drafcie. Jeżeli potwierdzą się jeszcze plotki o wykupieniu kontraktu Nasha to będzie to gwóźdź do trumny Phoenix.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Fixer pisze:

    chaos nie haos panie Kris. az oczy bola :)

  2. Bob pisze:

    Fixed, przyjmijmy że miało to podkreślić chaos ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *