Zapowiedzi spotkań – 16 lutego

Mecz Wieczoru:  Boston Celtics (15-13) @ Chicago Bulls (24-7)

Dla Chicago drugim z sześciu kolejnych meczów w United Center będzie pojedynek rewanżowy z Boston Celtics, którzy jeszcze niedawno (w zeszłą niedzielę) pokonali Bulls na własnym parkiecie. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na parkiecie był Rajon Rondo, który zanotował drugie triple-double w tym sezonie okraszone 32 punktami, 15 asystami i 10 zbiórkami. Trzeba jednak dodać, że nie wystąpił wtedy Derrick Rose. I tym razem jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że zobaczymy go na parkiecie z powodu bólu pleców.

Bez Rose’a Bulls nie mają problemów w ataku, co pokazał mecz z Sacramento, gdzie cała drużyna zdobyła season-high 125 punktów. Mają ogromne wsparcie z ławki, gdzie rządzą Kyle Korver (18 punktów, 4-5 za 3 vs. Sacramento) i Taj Gibson (15 punktów) a porządna ławka jest niezmiernie ważnym czynnikiem dla drużyny walczącej o mistrzostwo i mimo, że w Power Rankingach to Heat są numerem 1, trzeba pamiętać że Bulls mają najlepszy bilans w lidze i jeśli dzisiaj uda im się pokonać nadal silny Boston to odskoczą na 2 mecze przewagi wobec Miami. Wszystko powoli się rozkręca…

Godny Uwagi: Los Angeles Clippers (18-9) @ Portland Trail Blazers (16-14)

Dzisiaj rozgrywane są tylko 3 mecze i mimo to miałem ogromny wewnętrzny konflikt czy aby nie umieścić właśnie tego meczu jako mecz wieczoru. Obiektywnie Chicago-Boston jest zdecydowanie ciekawszy ale mały głosik w moim sercu powiedział mi „Stary, czemu nie wierzysz już w Portland?”. To nadal jedna z moich absolutnie ulubionych drużyn do oglądania i za każdym razem kiedy muszę coś o niej napisać myślę o tym jak silna byłaby, gdyby Brandon Roy i Greg Oden byli zdrowi. Stworzony w ten sposób tercet razem z LaMarcusem Aldridge’m byłby niezmiernie ciekawy do oglądania a mając takich zmienników jak Nicolas Batum, Rudy Fernandez, Gerald Wallace czy Wesley Matthewsmógłbym się nawet zrywać o tej cholernej 4:30 aby obejrzeć jak grają choćby nawet z New Jersey. Ale tak nie jest.

Pamiętacie jeszcze początek sezonu? Portland zaczęło od 7-2 i wyglądało naprawdę, naprawdę dobrze. Potem przyszło załamanie formy, granie w kratkę i przegrywanie wygranych meczów. Pomyślcie sobie. Czy to jest ta drużyną, którą chcemy oglądać? Miejmy nadzieję, że już zaczną się odbudowywać bo na razie zajmują 8 miejsce na Zachodzie a jest wiele lepszych drużyn, które depczą im po piętach. I nadal wierzmy w Portland.

Pozostałe Spotkania:

New Jersey Nets (8-22) @ Indiana Pacers (17-12)

Mateusz Król

In love with basketball. Go hard or go home.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *