Wielki mecz Parkera, Spurs kontynuują serię

San Antonio Spurs pokonali Toronto Raptors w wyjazdowym spotkaniu i ich seria zwycięstw urosła do 9. Jest to w tej chwili najlepsza passa w całej lidze, a do formy po kontuzji powraca Manu Ginobili i zatrzymać Spurs będzie z każdym meczem coraz trudniej. Czy zespół Popovicha ma szansę na powtórzenie sukcesu z ubiegłego sezonu i zwycięstwo w konferencji zachodniej?

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
San Antonio Spurs 21-9 25 30 28 30 113
Toronto Raptors 9-22 17 28 33 28 106


W Air Canada Centre mecz od początku toczył się pod dyktando faworytów. Świetnie spisywali się Danny Green (13pkt, 7zb) i Tony Parker (34pkt, 14ast, 3zb), który okazał się bohaterem tego wieczoru. To właśnie jego wejścia pod kosz (12-12 z linii) ratowały Spurs za każdym razem kiedy rywale zbliżali się na niebezpieczną odległość.

Przewaga Teksańczyków po pierwszej połowie wynosiła 10 punktów i zapowiadało się, że druga część meczu także będzie miała raczej spokojny przebieg. Wtedy jednak wiatr w żagle złapał DeRozan. 22-latek z USC zagrał fenomenalną 3 kwartę dzięki czemu zespół z Kanady doprowadził do wyrównania przy stanie 68-68. W całym spotkaniu uzyskał swój najlepszy wynik punktowy w tym sezonie – 29 do czego dodał 3 zbiórki i 2 asysty. Miał jednak tego dnia spore wsparcie rozgrywających. Calderon, który gra życiowy tydzień zaliczył 16 punktów i 11 asyst, a jego zmiennik Anthony Carter rozegrał najlepszy mecz w barwach Toronto – 10 punktów, 5 zbiórek, 6 asyst. Momentami właśnie ta dwójka grała na obwodzie co powodowało, że DeRozan sporo czasu spędzał na boisku jako niski skrzydłowy.

Każda szarża gospodarzy była jednak skutecznie tłumiona. Efektywny do bólu Tiago Splitter (13pkt, 5zb) trafiał prawie każdą piłkę, którą otrzymał pod koszem i był w tym spotkaniu najlepszym z całego frontcourtu Spurs. Tim Duncan (8pkt, 3zb) był oszczędzany, a DaJuan Blair (6pkt, 4zb) po prostu grał słabo. Dzięki temu trochę czasu otrzymał Matt Bonner (10pkt, 5zb). „Red Rocket” wyciągał nieporadnych podkoszowych Raptors na obwód gdzie wykorzystywał ich słabość trafiając 2 z 2 rzutów zza łuku.

W 4 kwarcie walka toczyła się prawie do samego końca jednak za każdym razem kiedy strata Raptors wynosiła 3 punkty okazje były niewykorzystywane i w konsekwencji jedyną szansą gospodarzy stały się faule. Niestety i to nie pomogło drużynie Dwane’a Casey.

Warto wspomnieć o Manu Ginobilim. Argentyńczyk spędził na parkiecie 20 minut i zagrał najlepszy mecz od czasu powrotu notując 11 punktów i 3 zbiórki.

3 komentarze

  1. Taha20 pisze:

    a ktoś tu wypisywał po czatach wypociny, jako Tony Parker niczym nie zasłużył na bycie All-Starem. Kolejny znakomity mecz Spurs, mimo że Raptors byli b2b2b. Jeżeli tak dalej pójdzie to Spurs mają jak dla mnie spore szanse nie tylko na awans do play off. Wszyscy położyli już czarną kreskę nad tą drużyną. Tymczasem Popovich udowadnia jak wielkim jest trenerem, a cały skład Spurs mu w tym wtóruje. Co jak co, ale miło oglądać w jaki sposób trener ten dokonuje wręcz cudów. Green, Leonard, Bonner – daje głowę, że w każdej innej drużynie byliby nikim (czyt. nie graliby).

  2. woy9 pisze:

    co do Greena , to już w Europie przed sezonem pokazał ,że potrafi strzelać. Leonard to jeden z najlepszych stealów tego draftu i ktoś kogo dostali za Hilla od Pacers. To, że Popovich jest magiem to pisaliśmy w zapowiedziach przed sezonem. W końcu to on wie jak zdobywać laury w skróconym sezonie. Parkerowi sprzyja forma od Eurobasketu i w zwiazku z grą w rodzimej lidze. Sportowy shape to podstawa. Równie dobrze można popatrzeć na Rudy’ego Fernandeza i Serge’a Ibakę.

  3. Woy9 pisze:

    z tym Parkerem to jeszcze jedna ważna rzecz. To był typowy mecz Tony’ego ,w którym coś chciał udowodnić. Mianowicie chciał sobie odbić na Calderonie finał Eurobasketu w którym Hiszpanie pogrążyli Les Blues. Calderon nawet wówczas go minął, pakując piłkę do kosza. Tony dziś zagrał bardzo ambitnie i trzymał mocno Calderona. Swoją drogą Hiszpan dostał dwa mocne baty w ostatnich dwóch potyczkach od Lina i Parkera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *