Linsanity #7. Knicks wychodzą na zero.

Po tym jak młody absolwent Harvardu przeniósł się z kanapy swojego kolegi z drużyny (Landry’ego Fieldsa), do własnego apartamentu, jego forma się nie zmieniła a Knicks kontynuują świetną passę. Przy 7 wygranej nad Sacramento Kings, Knicks nie potrzebowali aż tak dużo Lina jak to miało miejsce w 6. poprzednich spotkaniach.

Jeśli ktoś spojrzy w pomeczowe statystyki Lina to znajdzie w nich tylko 10 oczek. Pewnie od razu rzuci Wam się na myśl, że rzut mu dziś nie siedział. Nic z tych rzeczy. Jeremy trafił 4 z 6 rzutów i skoncentrował się na dogrywaniu piłek do kolegów, czym znów zaskoczył nie tylko partnerów, ale i rywali!

Już w poprzednim, szóstym z rzędu wygranym meczu, przeciwko Raptors, 23-letni Amerykanin tajwańskiego pochodzenia odnotował swój career high w postaci 11 pass-ów. Dziś było jeszcze lepiej. Lin penetrował, ściągając na siebie uwagę obrońców i oddawał za plecy. Świetnie funkcjonowały zagrania typu pick’n’roll ze STAT’em jak i z Tysonem Chandlerem.

Nawiązując do imienia/ nazwiska Tyson, to były mistrz świata w boksie – Bestia – był obecny na meczu.

Poza tym Lin znajdował na obwodzie świetnie ustawionych kolegów min. Steve’a Novaka, który trafił swoje 3 z 8 wykonywanych trójek.

Kiedy nr17 usiadł na ławce w przerwie między trzecią a czwartą kwartą to wdał się z pogawędkę z Carmelo. Obaj Panowie śmiali się i żartowali. Po meczu zapytany o te zdarzenie Lin odparł, że obaj już rozmawiali o wspólnej grze po powrocie leczącego uraz pachwiny Melo. Zapowiada się dobry team spirit! Melo ma wrócić w najbliższym meczu przeciwko Hornets.

N.Y. Team wygrał każdą z trzech pierwszych kwart, prowadząc w ciągu 36 minut już 22 oczkami. 51% z gry to był największy atut gospodarzy.

Knicks nie potrzebowali już swojego nowego playmakera na przestrzeni czwartej kwarty. Nasz bohater ostatnich dwóch tygodni (już tyle trwa Lin-o-mania) zanotował rekord kariery w postaci 13asyst. Jego team wygrał 7. mecz z rzędu i mocno wraca do gry w walce o play offs.

Ciekawostka: jak na parkiet wchodził Isiaiah Thomas, gracz Kings, to publiczność w MSG ‘wybuczała’ rozgrywającego gości, pomimo faktu, że nie jest on związany z byłym managerem i ex trenerem Knicks. Siła nie lubianego nazwiska;-)

Ciekawostka nr 2: aż 7 graczy Knicks zanotowało punktowe Double-Figures to pierwszy taki przypadek od 1978 roku by gracze z Nowego Jorku w siódemkę i każdy rzucili nie więcej niż 15pkt a przekroczyli 10!

Wynik: New York Knicks (15-15) – Sacramento Kings (10-19) 100:85

Punktowali: L. Fields 15 (10 zb), B. Walker 14, S. Novak 14 i Lin 10pkt (13as) oraz T. Evans 19, D. Cousins 15, I. Thomas 14.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

4 komentarze

  1. Lanfaust pisze:

    nie Walkera tylko Fieldsa (CHODZI O KANAPĘ)

  2. Lanfaust pisze:

    i jeszcze jedno, z tego co kojarzę ostatni raz 7 graczy Kniks miało punktowe Double-Figures dwa lata temu, w ’78 było ostatni przypadek gdy 7 graczy miało podwójne zdobycze punktowe przy czym żaden z nich nie przekroczył 15 punktów

    • Woy9 pisze:

      podczas oglądania meczu nie zwróciłem na to uwagę i komentatorzy wspominali tylko o ’78. Ta Twoja wskazówka potwierdza się za słynnym Eliasem. dzięki

  3. Lukasz pisze:

    Słowa napisane na kartce przez jednego z kibiców NYK w trakcie meczu z Kings „In Lin we Trust” mówią same za siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *