Toronto chce mieć u siebie Jeremy Lina

Według informacji podanych przez Steve Simmons’a z Toronto Sun zespół Toronto Raptors jest zainteresowany wymianą z New York Knicks na mocy której do Kanady powędrowałby Jeremy Lin, natomiast Nowy Jork pozyskałby weterana Anthony Cartera. Podobno Knicks wyrazili nawet zainteresowanie taką transakcją. Oczywiście póki co wszystko jest w sferze spekulacji natomiast niezaprzeczalnym jest fakt, że Raptors bardzo zależy na pozyskaniu rewelacyjnego rozgrywającego z Nowego Jorku.

Informację tą potwierdzają także słowa Bryana Colangelo– Generalnego Managera Toronto, który stwierdził „We knew one thing about him after bringing (Lin) in, We knew he was one tough kid. He took one of the hardest hits I’ve ever seen on a court and one of the toughest falls. He got hit from behind, crashed to the floor, eventually got up. We didn’t think he’d get up, to be honest. And he shook it off and continued the workout.”

Przyznam, że szkoda byłoby jeżeli przygoda Jeremy Lina z Nowym Jorkiem dobiegła końca, bowiem jest on absolutną rewelacją tego sezonu i nawet w obliczu kontuzji największych gwiazd Knicksów odmienił tą drużynę. Z drugiej strony dla Raptors na pewno byłoby to spore wzmocnienie. Lin po powrocie Anthonego i Stoudamire  zapewne będzie musiał w grze ofensywnej częściej oddawać piłkę bardziej znanym kolegom . W Toronto otrzymałby większą szanasę na rozwój, taką jak dostał Marcin Gortat po przejściu z Orlando do Phoenix Suns.

W tym sezonie urodzony w Kalifornii zawodnik notuje średnio 11, 9 pkt oraz 4,9 asysty na mecz. W lutym, kiedy to stał się absolutną rewelacją ligi zalicza 22,8 pkt oraz 6,8 asysty. Obecny sezon jest jego drugim na parkietach NBA. W zeszłym roku występował w Golden State Warriors.

Dziś Raptors graja w Air Canada Center z New York Knicks, a więc zespół z Kanady będzie mógł się przekonać na własnej skórze o umiejętnościach Lina.

Czy zatem Knicks naprawdę zdecydują się na oddanie Jeremy’ego Lina?

 

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

2 komentarze

  1. Marcin pisze:

    Bullshit. Spike Lee nie pozwoli

  2. ckje pisze:

    Czy to jakiś żart z tym Anthonym Cartere? Lin ma taką wartość marketingową, że pewnie Knicks zarobili na nim już 20 razy tyle co zainwestowali. Nie oddadzą go za jakiegoś skończonego dziada cartera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *