Raz, dwa mało… Jeremy Lin zaskoczył raz jeszcze

Tajwański sen trwa dalej. Jeremy Lin w trzecim kolejnym meczu rzucił ponad 20 punktów,  a Knicks bez Carmelo Anthony’ego i Amar’e Stoudemire’a wygrali trzeci mecz z rzędu. Linowi nie robi ostatnio różnicy, kto stoi naprzeciwko niego. Tym razem zmiażdżony został John Wall, pierwszy numer draftu, w którym Linowi nikt nie zaufał. NYK wygrali w Waszyngtonie 107-93, a bohater ostatnich dni zanotował 23 punkty (9-14 FG), 10 asyst, 4 zbiórki, przechwyt i blok. Knicks zbliżają się szybko do ósmego miejsca na wschodzie i chyba niedługo będą musieli zastanowić się nad wytransferowaniem jeden ze swoich gwiazd. Ok, zapędziłem się… Już w piątek do Madison Square Garden przyjeżdżają Lakers. Ciężko mi uwierzyć, że Lin zrobi TO ponownie przeciwko Kobe’mu, ale on i tak jest już jednym z wygranych tegorocznych rozgrywek. Zaledwie trzy mecze usadowiły go na jednym z pierwszych miejsc klasyfikacji najbardziej niesamowitych historii sezonu.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=GA-uNq-N9hY&w=585]

25 punktów i 11 zbiórek zaliczył Tyson Chandler, z letargu przebudził się Landy Fields (16 pkt, 8 zb), a z ławki zaskoczył Steve Novak, który trafił pięć „trójek” i skończył spotkanie z 19 oczkami. 29 punktów i 6 asyst dla Wizards zaliczył wspomniany wyżej Wall.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

5 komentarzy

  1. bananito pisze:

    Tyson Chandler wreszcie ma od kogo dostawac piłki

    powrotu amare sie nie boje bo on wiec co znaczy rozgrywający wiec tutaj tez to moze byc na korzysc

    ale melo tego nie pojmuje i mysle ze po jego powrocie moze byc znowu melodramatycznie

    • Adrian pisze:

      Dokładnie pozbyć się d’antoniego i melo i bedzię przjemnie oglądać Knicksów.

    • Finley pisze:

      Pozbyć się Melo ? Jednego z lepszych SF w lidze ? Nie wiem skąd opinie, że on zawodzi. Pierwszy strzelec, który pociągnął zespół nieraz w pojedynkę do kilku zwycięstw, do tego pierwszy asystent w zespole, a to przecież nie jest jego rola ! On też by znacznie lepiej grał, jakby miał solidne wsparcie, a tak to nieraz szarpie w pojedynkę, cały czas jest podwajany.

    • majecha pisze:

      Ośmiele się stwierdzić, że gra bardzo słabo. Z jego warunkami fizycznymi i umiejętnościami nie powinien mieć takich problemów ze skutecznością. Rzuca 39% z gry!! łapie 6 piłek odbitych od obręczy (2 mniej niż powinien). Ja rozumiem po 3-6 meczach ale minęła 1/3 sezonu i czas się wziąc do gry!
      Statystyki to jedno ale wpływ na drużynę, wpływ na rozgrywanie akcji, wpływ na motywację i chęć do gry na parkiecie to co innego. Jordan oddawał 25-30 rzutów w meczu ale nikt nigdy nie powiedział, że jest pazerny na piłkę. Mimo, że grał z ludźmi, którzy nie oddawali w meczu rzutu-sprawiał, że czuli się ważni i chciało im się grać. Melo moim zdaniem nie pojmuje tego choćby w 1/10, a szkoda bo jestem fanem jego talentu.

  2. czubek23 pisze:

    Z tym zmiażdżeniem Walla to trochę lekka przesada, gość rozegrał wyśmienity mecz. Niestety nie potrafił pociągnąć swojej drużyny do zwycięstwa.

    Chyba około roku temu czytałem artykuł o Linie w MVP chyba autorstwa chłopaka który pisze na 4Kwarcie. Wtedy Lin starał się zaczepic w San Francisco. Utkwił mi ten artykuł w pamięci bo Lin przyszedł do NBA z Harvardu.
    Lin przypomina mi trochę Nasha. To wprawdzie tylko trzy mecze i bez sensu są takie porównania ale było by to coś fajnego że pojawia się w lidze kolejny tak efektownie grający rozgrywający.
    Różnica jest taka że Lin nagle eksplodował a Nash dojrzewał powoli i wybuchł dopiero w swoim piątym sezonie w lidze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *