Clippers pokonują Magic po dogrywce, ale tracą Billupsa

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=hVVxpNY6Ca4&w=585]

Clippers zwyciężyli dziś w Orlando po bardzo ciekawym meczu, zakończonym dogrywką. Imponujący jest zwłaszcza fakt, że goście z Los Angeles wygrali mimo zmiażdżenia pod koszem (54-26 z pomalowanego dla Magic) DeAndre Jordana (8 pkt, 8 zb, 6 fauli) i Blake’a Griffina (18 pkt, 10 zb) przez Dwighta Howarda (33 pkt, 14 zb). Ale od czego są Chris Paul (29 pkt, 8 ast, 7 zb), który trafił wielki rzut w dogrywce (do zobaczenia w skrócie), czy Caron Butler (14 pkt), który w OT zdobył cenne pięć punktów. Do grona graczy, którzy wygrywają dla Clippers mecze, powinien zostać dołączony (choć także bardzo się zasłużył, ale bez tego gracza Clippers mieli utrudnione zadanie w crunch-time) jeszcze Chauncey Billups (18 pkt, 5-10 3pt), ale.. wiecie pewnie co się stało. Szkoda.

Nie będę opisywał sytuacji, obejrzyjcie skrót od 20 sekundy i zobaczcie, jeśli nie widzieliście wcześniej, jak to się stało. Mr. Big Shot na pewno opuści kilka najbliższych tygodni, ale w najgorszym wypadku (zerwanie ścięgna) może już nie wrócić. Jego strata bardzo zaboli Clippers, w końcu udowadniał że mimo wszystko nadal potrafi samodzielnie wygrywać mecze, bądź, tak jak dzisiaj, trafiać cenne w ostatecznym rozrachunku trójki.

Póki co, czekamy na informacje z obozu Clippers. Oby pozytywne, oby Billups niedługo wrócił.

Jameer Nelson (15 pkt, 12 ast) nie trafił potencjalnego game-winnera na koniec regulaminowego czasu gry. Już wtedy przewagę mieli Clippers, bo Magic już witali się ze zwycięstwem, a tymczasem musieli walczyć o nie jeszcze pięć minut. W dodatku, gdy DeAndre Jordan i Reggie Evans popełnili swoje szóste przewinienia, na ich najlepszego gracza pod koniec dogrywki „nasłany” został Blake Griffin, który powstrzymał Supermana. Mimo to Magic nadal byli blisko wygranej, ale 10 sekund przed końcem zza łuku spudłował Jason Richardson (20 pkt). I to był koniec.

Mimo kontuzji Billupsa Clippers powinni być zadowoleni z tego meczu. Wyjazdowa wygrana przeciwko mocnemu zespołowi i to pomimo pikniku Dwighta Howarda (który, gdy chce, nadal potrafi być dominatorem) pod koszem to naprawdę duże osiągnięcie. Szkoda, że Clippers i Magic już się w tym sezonie nie spotkają, bo chętnie zobaczyłbym wpływ Kenyona Martina na defensywę Clipps przeciwko Dwightowi. Oczywiście Howard może gdzieś odejść, ale jako fan Magic nie dopuszczam do siebie ani tej myśli, ani odejścia DH12 w lecie. Mam takie prawo i korzystam z niego póki mogę, póki w Orlando jest gracz, którego odejście zaboli 100% fanów Magic.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

2 komentarze

  1. Fixer pisze:

    howard ma naprawde problemy z motywacja. On jest w stanie krecic takie staty co nocy i kompletnie miazdzyc centra druzyny przeciwnej. problemem jest tez oczywiscie idiotyzm graczy ktorzy jak widza ze mu siedzi to rzucaja beznadziejne 3 bez podawania. jak widze gdy howard ladnie sie ustawia do post move i turkoglu czy jakis inny nelson podaje w druga strone to mnie krew zalewa

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      no cóż.. to Jameer Nelson, dwójka w ciele undersized PG :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *