A imię ich – Lakers

Autor: Maciej Łoziak

Jak to jest, dlaczego Lakers mimo wielkiego grona fanów, mają jeszcze większą liczbę „hejterów”, skąd tak wielkie zainteresowanie Clippers i co z kibicami Hornets?


Swoje imię dzieli z pewnym Japońskim miastem, które leży na wyspie Honsiu. Przez całą swoją karierę zza okna widział napis Hollywood. W szatni widział na własne oczy kolejne udziwnienia w zachowaniu Shaqa, a nawet potrafi rapować. Ostatnio przeskoczył swojego kolegę – nikt tak naprawdę nie wie jak to dokładnie z nimi jest – na liście najlepszych punktujących w historii NBA. Ma prawdopodobnie dwa razy więcej hejterów, niż fanów.

Chyba nie znajdę dużego sprzeciwu jeśli powiem, że jest jednym z najbardziej lubianych i znienawidzonych graczy w NBA. Nie jest „aniołkiem”, który ukrywa swoje błędy, mówiąc to co media chcą słyszeć. Na boisku potrafi pokazać, że koszykówka jest sportem kontaktowym. Na jego podstawie moża napisać nielimitowaną ilość artykułów, na każdy temat, nawet porady małżeńskie…

Mógłbym ten tekst napisać na podstawie kilku innych graczy. Przykładem może być LeBron James, którego sukces jest w pewnym sensie źródłem całej nienawiści kierowanej w jego stronę. Niedawno slyszałem rozmowę dwóch osób, właśnie na temat NBA. Doszło do momentu „ulubionych drużyn”. Tutaj uważniej się przysłuchałem i chyba straciłem wiarę w wierzenie jakichkolwiek prawdziwych fanów. Wydawało mi się, że usłyszę jedną, mocną drużynę, co by mnie w pewnym sensie nie zdziwiło. Tym bardziej odpowiedź jednej z osób była szokująca, bo brzmiała mniej więcej tak: „Moje ulubione drużyny to Knicks, Thunder, Clippers, Heat, Bulls, Mavericks, a ostatnio Blazers lubię, a najbardziej nie trawię Lakersów.”

W sumie ta wypowiedź zaczęła u mnie długie rozmyślania, więc dlatego na początek dałem Kobego, bo Lakers również są jedną z bardziej nielubianych drużyn, jakie w historii powstały. Chciałem szukać porównania, które mógłbym przypasować do tego zdania. Niestety, tutaj fakty mówią same za siebie. Każda z tych drużyn coś osiągnęła, ma skład nafaszerowany gwiazdami, albo po prostu grają świetną koszykówkę. No ok, wszystko byłoby super, ale skąd ta nienawiść do Lakers?

Ciągle nie mogę wyjść z podziwu jak dużo osób zaczęło naglę wielbić Clippers, od kiedy tylko Chris Paul tam się zjawił. Gdzie byliście, gdy Chris Paul grał w Hornets? Gdzie byliście gdy Clippers byli „gorsi” w LA? Podobnie jest Knicks, a także z Heat. Wszystko byłoby ok, gdyby ci „fani” byli wielbicielami NBA, a nie tylko tych najlepszych drużyn. Co innego, jeżeli ktoś lubi drużyny te najlepsze, za dobrą grę, a co innego, gdy komentuje – w tym wypadku Lakers – za to, bo ma kaprys. Lakers to jest jedna z najbardziej znanych drużyn w historii sportu. Mają wiele legend, których każdy przynajmniej 5 wymieni (np. Magic, Abdul-Jabbar, Kobe, Shaq, Jerry West), są razem z Celtics najlepszymi drużynami, jeśli chodzi o liczbę mistrzowskich tytułów. Gdzie tutaj jest logika?

Drużyna, która od początków trzyma równy, wysoki poziom, jest mniej lubiana(?), niż np. Clippers, którzy przez kilkanaście lat byli workami treningowymi. Oczywiście, jeżeli ktoś jest z LAC od czasów, gdy nie było tam jeszcze „wielkiego CP3” (który w Hornets zapomniał jak się biega), to wszystko jest ok. Jednak jeżeli ktoś się staje fanem na śmierć i życie z dnia na dzień, czy z trade na trade, to jest coś nie tak. Nie chcę tutaj krytykować osób, które wybierają z sezonu na sezon drużyny, które najchętniej oglądają, jednak osoby, które otwarcie mówią i utożsamiają się z tymi najlepszymi. Często tak się zdarzą, że jeżeli przyjdzie wymienić przynajmniej pierwszą piątkę „ulubionej drużyny” to już nie jest tak kolorowo. Oczywiścię, nie chce tutaj nikogo obrażać, za swoje poglądy i spojrzenie na sport, jednak dlaczego w takim razie, tak wiele osób obraża drużyny, które powinny być respektowane za swoją historię? Często Lakers są obarczani niecenzuralnymi przymiotnikami, ale w jakim celu? Przecież każdy z nas lubi oglądać DOBRĄ koszykówkę w wykonaniu NAJLEPSZYCH.

Skoro ktoś jest fanem Thunder, Clippers czy Heat, które są obecnie najlepszymi przykładami dobrych drużyn w NBA, to dlaczego tak nie trawi Lakers? Przecież w Lakers gra obecnie Kobe Bryant, Andrew Bynum czy Pau Gasol. Lakers to ciągle contenders. Więc kolejne, najważniejsze, pytanie. Kochasz najlepszych czy ich nienawidzisz? Ja osobiście mówię, że jestem hejterem Clippers. Dlaczego? Bo jest tam Chris Paul, jednak ja nie należę do grupy osób, które utożsamiają się z „tymi najlepszymi”. Ja jestem cały czas fanem Hornets i mam nadzieję, że Hornets też kiedyś będą hejtowani w podobny sposób co Lakers…

26 komentarzy

  1. JJ pisze:

    Nie rozumiem jaka jest myśl tego artykułu, więc wklejam zdjęcie krowy skaczącej wraz z delfinem

    http://i.pinger.pl/pgr283/f107a34c002c1d634ab5cee9/norweska+krowa+po+relaksie+zdelfinem.jpg

  2. Finley pisze:

    Też chyba nie rozumiem sensu artykułu, aczkolwiek jak Mavs zdobywali mistrzostwo to okazało się, że każdy jest kibicem tego zespołu ( a przynajmniej było ich mnóstwo ), a wcześniej wydawało mi się, że rzadko kiedy ten zespół jest wymieniany wśród ulubionych. Teraz przy gorszej grze i wynikach, też poznikali kibice. Ale sezonowcy to problem w każdym sporcie.

    Co do Lakers, też mam na Nich uczulenie od zawsze. Jakaś taka koszykarska Barcelona, brakuje im tylko hasła „więcej niż klub”, ale tak to wszystko się zgadza, zwłaszcza jeśli idzie o gwizdki i wywyższanie się ich kibiców. Przy sweepie na ostatnich PO skakałem z radości, jeszcze kurs @4.50 na awans dawali :)

    Ale mimo wszystko proponuje wrócić do tematu NBA, ani słowa o tym jak sędzia okradł Portland z Oklahomą ? ;)

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      będzie słowo o „kradzieży” zwycięstwa. stay tuned, właśnie przygotowuję dzisiejsze NBA Today. jednym z nagrodzonych jest LMA, więc przy nim opiszę cały incydent.

  3. Marcin#10 pisze:

    JJ, jakoś mało śmieszne. To po prostu wolne myśli redakcji, a szczerze mówiąc takie artykuły podobają mi się najbardziej. To po prostu przekazywanie tego co Ci leży na sercu z oczekiwaniem, że ktoś myśli podobnie. Całkowicie się z Wami zgadzam, ostatni fani nba, to fani gwiazdozbiorów. Osobiście sam nie lubię oglądać meczów typu Cleavland – Raptors. I wychodzę na przeciw wielu ludziom – jestem fanem Lakers. Możecie myśleć też tak, że Lakers na przestrzeni ostatnich latach są najlepszą drużyną, ale jestem z nimi od początku mojej przygody z koszykówką i jestem z nimi nawet teraz, kiedy można powiedzieć panuje kryzys. Nie zamierzam nigdy zmienić mojej… miłośći! :)

  4. Adrian89 pisze:

    Lakers moim zdaniem to taki Real Madryt NBA. A Kobe to taki Cristiano Ronaldo i to automatycznie przekłada się na sympatie. Obaj są gwiazdami jednak gwiazdami wątpliwymi bo chyba każdy czasem się zastanawia co by było gdyby nie było Kobyego w Lakers w paru relacjach o ile kojarzę nawet tutaj padały pytania czy Kobe jest potrzebny Lakers. Bo o ile nie można mu odmówić że ma talent to jednak jego gra często zbyt egoistyczna często przegrywa mecze może i wygrywa czasem ale jednak przynajmniej ostatnimi czasy niewątpliwie tych 2 sytuacji jest o wiele mniej i można mówić że nikt nie chcę grać ale tych 4 innych na parkiecie też tam po coś jest i jeśli on nie domagałby się ciągle piłki to nawet w końcówkach by sobie rzucali a jak Kobe poda piłkę to i tak biegnie zaraz to tego komu podał z podniesioną ręką.

    Na koniec oczywiście dodam że nie należę oczywiście do zwolenników Kobe’go jak i wymienionego w artykule James ale to za to że się sam wykreował i uważa się za nie wiadomo kogo a takich ludzi z natury jak się nie lubi jakby komuś coś udowodnił to ok może i był w finale ale jednak przegrał a to jest konkret za 10 lat nikt nie będzie pamiętał kto ładnie przegrał a nawet większość nie będzie pamiętać Jamesa nawet przy 40 punktach w finałach jeśli przegra Historia pamięta tylko zwycięzców.

    P.S. Apropos wolnych myśli to dzisiaj byłem na forum o nba i wpadłem na temat NBA i nie bardzo ogarnąłem co się tam działo podobno fani tej samej drużyny kłócili się przez niemal 40 stron (po chyba 20 postów) czy Wade czy James jest lepszy i jeszcze fani James’a zastanawiali się ile dostaną za Wade’a i w drugą stronę to samo , świat oszalał?

    • Finley pisze:

      Kobe to Messi :) Są NIEWĄTPLIWYMI gwiazdami, ale nie takimi jak w oczach ich kibiców, gdzie wiecznie chcą przekonać, że są na równi do Jordana czy Maradony.

    • Marcin#10 pisze:

      nigga, please. Bez Kobego Lakers by NIE ISTNIELI. Wątpliwy talent Kobego? No proszę Cię, to ogromny talent i ogromna siła woli, ogromną chęć pracowania nad sobą! Nawet sam Jordan powiedział, że Kobe wykonał największą pracę. I to, że jest egoistą też jest trochę przesadzone. Zgodzę się z tym, ale popatrzcie teraz na jego ilość asyst, jeszcze z takimi graczami, którzy trójek nie potrafią rzucać i w ogóle mają słabą skuteczność z gry.

    • majecha pisze:

      Najdłuższe zdanie świata?:)
      „Bo o ile nie można mu odmówić że ma talent to jednak jego gra często zbyt egoistyczna często przegrywa mecze może i wygrywa czasem ale jednak przynajmniej ostatnimi czasy niewątpliwie tych 2 sytuacji jest o wiele mniej i można mówić że nikt nie chcę grać ale tych 4 innych na parkiecie też tam po coś jest i jeśli on nie domagałby się ciągle piłki to nawet w końcówkach by sobie rzucali a jak Kobe poda piłkę to i tak biegnie zaraz to tego komu podał z podniesioną ręką.

  5. january pisze:

    Lakers chyba hejtowani są z kilku powodów. Pierwsza faza kibiców nie zakochała się w nich podczas ery jordanowskiej, a znienawdziła LAL (co potrafię zrozumiec) podczas serii z lat 2000+ i gry przeciwko lubianym wtedy wielce Kings oraz Blazers. 3 tytuły z rzędu – to zazwyczaj naturalny zbiór antyfanów. Wreszcie zamieszanie Shaq-Kobe to kolejna grupa nielubiących Lakers. Trade Gasola, pobicie Celtów i Magic, kolejne tytuły, to powody z których nowsi fani za nimi nie przepadają. Ja sam kibicuje im wiernie i liczę na kolejne sukcesy jeziorowców ;)

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      Kings? ci mistrzowie NBA z 2002 roku? :D
      taki żart, ale właśnie po zapoznaniu się z kontrowersjami związanymi z WCF 2002 „nie polubiłem” Lakers. i chyba nie tylko ja.

  6. Fixer pisze:

    Ja nie lubie Lakers z kilku powodow:
    1.Kobe tam gra ktory wykurzyl Shaqa ktory jest moim ulubionym zawodnikiem
    2. Wygrali z moimi Magic w 2009
    3. Pokonali Celtow w 2010

  7. Woy9 pisze:

    Za kogo/co lubię Lakers?

    1. Magic Johnson – mój pierwszy idol i ogromny szok kiedy się wycofał.
    2. Phil Jackson, zwłaszcza po powrocie, że potrafił zrobić z tego teamu znów mistrzowski.
    3. Pat Riley, który nie przeszkadzał w grze w czasie Show time i uczył się koszykarsko-trenerskiego rzemiosła.
    4. Robert Horry, który tam dojrzał, zaczął rzucać niezapomniane trójki i uzyskał swoje kolejne pierścienie.
    5. Rick Fox i Ron Harper, którzy stali się niezapomnianymi zadaniowcami, spędzającymi sen z powiek najlepszym atakującym. Harper potwierdził swoją klasę z czasów Bulls.
    6. Za transfer Paua Gasola , który był genialnym w swoim czasie. Bez Gasola Lakers nie zdobyli dwóch tytułów.
    7. Za najlepsze finały XXI wieku z udziałem ich i Celtics czyli Old Firm Clash 2008 i 2010.
    8. Za Shaqa, z którego wydobyli to czego nie mogli Magic, mianowicie tytuły z nim w roli głównej.
    9. Za Kobego ,że jest wierny jednym barwom Złota z Purpurą.Tak jak Magic czy James Worthy.
    10. Bez hasła Beat L.A. nie byłoby smaczku NBA;-) nawet hejterów i oponentów trzeba szanować;-)

  8. Kuba pisze:

    Artykuł jest naprawdę dobry. Chociaż brak jest spójności niektóry zdaniom – są za długie i lekko przekombinowane ;) – to mimo wszystko jestem pod wrażeniem, że można tak ciekawie pisać o koszykówce nie będąc profesjonalnym dziennikarzem, który zjadł zęby na relacjonowaniu meczów.

    Jedyne czego mi zabrakło to… pociągnięcie tematu :) Temat rzeka – naprawdę złapałem zajawkę przewijając scrollem kolejne akapity. I nagle, po ciekawym wstępie, autor wrzuca kilka ogólników (że zwycięzców się kocha albo nienawidzi itp.) i kończy. A można było tyle napisać! Dlatego może trochę sens felietonu gdzieś się gubi. Kurde, szkoda że Maciej Łoziak nie popłynął z tematem…

  9. Marios pisze:

    Kibicuje Hornets już prawie 17lat i będę ich fanem do końca. Nie jestem jakąś chorągiewką . nie rozumiem tych którzy kibicują raz jednym później drugim. HORNETS FOREVER!

  10. ronin23 pisze:

    Ja powiem tak,jak Kobe przyszedł do NBA to nie mogłem strawić bo wszyscy go nazywali następcą MJ co dla mnie jako jego fana było nie do przyjęcia.Tylko że wtedy miałem 10 czy 9 lat.Teraz doceniam Bryant’a i nawet go lubię,doceniam jego wkład w NBA.

  11. Currose301 pisze:

    Ja nie mam nic do LAL ale Bryanta nie lubię za bardzo,jego styl mi nie pasuje. Ja jestem za GSW i Bulls a np Suns czy Clippers oglądam bo Suns-Gortat a Clippers się ciekawie ogląda i lubię styl grania CP3

  12. JJ pisze:

    Ten artykuł jest tak pozbawiony sensu, można go zjechać na tak wiele sposobów, że aż nie mogę się zdecydować.

    Sezonowcy są, ok. Ameryki nie odkrywasz. To proponuję artykuł na temat, że kozłowana piłka wraca do ręki, taka sama oczywistość. Też byście pisali, że wolne przemyślenia autora?

    Cały artykuł ptępia hejtowane Lakersów, uzasadniając to wielkością drużyny, po czym na samym końcu autor otwarcie przyznaje, że hejtuje Cllipsów. Wow, czyżby drugą aktualnie siłę Zachodu? To Ty się zdecyduj – hejtowanue jest okej czy bebe? Bo zarzucasz innym coś, co sam bezwstydnie sobą prezentujesz.

    Chcesz wiedzieć za co się hejtuje Lakersów? Dziś jest Twój szczęśliwy dzień, dostaniesz odpowiedź na zagadkę swojego życia. Po pierwsze Kobe – największy gwiazdor wśród panienek i największa panienka pośród gwiazd. Sam słusznie zauważasz, że jest to powód do hejtingu, więc litości – czemu sprawiasz pod koniec artykułu wrażenie jakbyś o tym zapomniał? Zanik pamięci krótkotrwałej? Ty pisałeś początek, a kto inny koniec? Czy kończyłeś teraz a zacząłeś pisać rok temu?

    Drugi argument będzie wymagał zaangażowania trochę czasu. Obejrzyj raz jeszcze, w jaki sposób Twoi ukochani ‚mistrzowie’ kończą zeszłoroczną serię z Dallas. Wierz lub nie – to co odstawili Bynum i Artest sprawia, że dawni kibice Lakers żygają na sam widok żółto-fioletowych koszulek.

    Nie powiedziałem na razie nic, czego sam byś nie wiedział, ale nie chciał sobie zdać sprawy, więc na sma koniec najbardziej zaskakująca rzecz, na podstawie własnych obserwacji. Dużo osób twierdzi, że nie podoba im się koszykówka Lakers, a wiemy (a w zasadzie to ja wiem, a Ty jaki taki wielki fan powinieneś wiedzieć), że trójkąty to najpiękniejsza koszykówka jaką wymyślono. Gdzie leży problem? Ludzie tego nie rozumieją. Przyjmij do wiadomości, że >95% społeczeństwa to idioci i nie doceni teg systemu, choćby nie wiem ile pierścieni zdobył. Takie są fakty – pogódź się. Ludzie twierdzą, że tatyka Lakers jest (a w zasadzie była, bo Brown spierdzielił to do cna) nudna, podczas gdy była to koszykarska poezja.

    Na koniec – spoko, piszcie sobie swoje przemyślenia. Ale:
    a) z sensem
    b) spójnie
    c) na jakieś rozsądne tematy
    d) zanzaczajcie to jakoś, żebym wiedział których wątków unikać, bo z niezłego poziom stronki ten artykuł sprowadza nas w rów mariański

    Więcej tu nie wchodzę, mojego maila masz bo nie da skę komentować bez podawana go, jak chcesz pociągnąć dyskusję to pisz.

    Żegnaj ozięble, ohydnie, fenomenalnie, krzykliwie i buńczucznie.

    JJ

    • mlozio pisze:

      Hejtuje Clippers, bo naglę zaczął się na nich taki wielki boom i pojawiło się dużo fanów „z dupy” tej drużyny. Więc nie proszę nie porównywać Lakers do Clippers w tej kwestii, bo to Lakers zdecydowanie więcej zrobili dla NBA, a Clippers mają to jeszcze przed sobą.

      Mówię, że dla Kobego jest wymagany szacunek za to co włożył w tą drużynę. Jeżeli mówisz, że Kobe jest panienką, to nie wiem czy mówimy o tym samym zawodniku.

      „Drugi argument będzie wymagał zaangażowania trochę czasu. Obejrzyj raz jeszcze, w jaki sposób Twoi ukochani ‘mistrzowie’ kończą zeszłoroczną serię z Dallas. Wierz lub nie – to co odstawili Bynum i Artest sprawia, że dawni kibice Lakers żygają na sam widok żółto-fioletowych koszulek.”

      Idealnie Pan to napisał. Przegrywają – hejtujemy ich. Z drużyną jest się na dobre i na złe.

      Widocznie jest Pan jedynym człowiekiem, który w pewnym sensie obraził ten tekst. Pan ma swoją tezę, ja mam swoją, jest wolność słowa, nie może mi Pan mówić co mam robić. A pierwszy komentarz był naprawdę imponujący. Tak ja Pan mi mówi co mam pisać, to ja Panu mówię, że od Delfinów bardziej wolę Szerszenie :)

  13. rzepik pisze:

    Moim zdaniem artykuł kompletnie nic nie wnoszący oprócz dyskusji.
    Moze ona będzie produktywna w każdym razie artykuł idealny na
    Polską stronę Lakers’ów.
    Można przyjąć taką samą myśl odnośnie każdego z zespołów i zawsze wyciągnąć te same wnioski.. Autor pod koniec pisze że nienawidzi Clippersów za ten trade z Paulem, a przecież pare akapitów wyżej ironicznie pisze o zmienianiu poglądów z trade’u na trade co jest kompletnie nie na miejscu.

    Wyszła fajna produktywna dyskusja ale sam artykuł uważam za słaby.
    Lakersi są nie lubiani za dominacje w ostatniej dekadzie, za Koby’ego (chodzi o aspekt zadufanego zwycięzcy), i uważam że nowym osobą zagłebiającym się w NBA po prostu się LAL ‚przejedli’.. Są na ustach wszystkich, nie ma w zasadzie rozmowy o NBA bez napomknięcia o drużynie z Hollywood.

    • mlozio pisze:

      To był mój cel, aby zacząć dyskusję. To nie jest żaden tekst dla podręczników, gdzie mam być wszystko opisane od deski do deski z dołączonymi didaskaliami i poradami do interpretacji.

      Tak mówię, że nie lubię Clippers. Nie mówię, że przez trade, tylko przez Chrisa Paula, samo trade mi się podobało. Poza tym ja nie jestem fanem wszystkich tych ogromnych drużyn, tylko małych Hornets. Proszę na następny raz uważniej czytać :) Pozdrawiam

  14. DeL pisze:

    a ja od zawsze kibicuje Celtom i Bykom ( generalnie wschód , pewnie dlatego ze w ASG zawsze w dupe dostaja ;) )
    w zeszlym sezonie po kilku latach pobieznych tylko urywkow z nba obejrzalem akurat action! w ktorym to preseason sporo mowili o Blake’u, przez sezon obserwowalem jego rozwoj ( przy okazji hejtowania Żarów :) ) i naprawde 3malem kciukasy by worek do bicia z drugiej strony LA wreszcie odnalazl sie w organizacji, dzizz, od kiedy pamietam (z 17lat temu zaczalem zajawke na nba ) clipsi byli slabi, miejscami byli bezndziejni, owszem zawsze jeden player cos tam u nich rzucal, brand, maggette, odom, rodgers, vaught, nawet cassell gral dla nich, ale nigdy nie mieli PAKI, zawsze to byl jeden,max 2ch zawodnikow ktorzy cos tam grali, a reszta to ogóry, i wreszcie stalo sie, odpalil po roku oczekiwania na gre Blake, Jordan tez ma spory progres, do tego sciagneli im CP3, wow! pomyslalem, bedzie dobrze, i naprawde jest ! fajnie oglada sie LOB City, lubie koszykowke ktora cieszy oko a tak w znakomitej wiekszosci jest na ich meczach. Wiem ze w tym roku nie dojda do finalu ( Respect Durantulla :) Heil to G.Popovich & G.Karl ) ale dobrze sie dzieje ze i u Clipsów po TYLU chudych latach, przyszly tluste :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *